Widok

Trzy rodzaje miłości

Wygrzebane przypadkiem z archiwum forum:)
Tekst był z odniesieniem do innego wątku, który już nie istnieje.
Wiem że długie i większość nie przeczyta, ale może znajdą się tacy co zechcą przeczytać i się wypowiedzieć;)
Albo chociaż zastanowić nas swoimi związkami/uczuciami;)

Autorem poniższego tekstu jest Josh Mcdowell

Trzy rodzaje miłości:

A. Miłość pod warunkiem
Pierwszy typ miłości jest dla wielu ludzi jedynym znanym rodzajem. Ja nazwałem ją miłością pod warunkiem. Jest to miłość, którą dajemy lub przyjmujemy, gdy spełnione są pewne wymagania. Żeby na nią zasłużyć, trzeba coś zrobić. Jak będziesz grzeczny, tatuś będzie cię kochał. Jeśli sprawdzisz się jako kochanka, jeśli zaspokoisz moje pragnienia, jeśli pójdziesz ze mną do łóżka, będę cię kochał. Rodzice często wyrażają ten rodzaj miłości, mówiąc swoim dzieciom: Jeśli będziesz miał dobre stopnie, jeżeli przestaniesz się z nimi zadawać, jeśli będziesz się ubierał i zachowywał tak, jak chcemy, wówczas będziesz kochany. Jaką miłością jest się obdarzanym w zamian za coś, czego chce partner. Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czegoś w zamian za miłość. Spotkałem wiele kobiet, które nie doznały innego rodzaju miłości oprócz tego, który mówi: Pokocham cię, jeśli się ze mną prześpisz. Nie zdają sobie sprawy, że miłość, którą spodziewają się zdobyć poprzez spełnianie czyichś seksualnych zachcianek, jest miłością tanią, która nie może przynieść zadowolenia i nigdy nie jest warta swojej ceny. Ten typ miłości zademonstrował pewien student, który powiedział mi: Dlaczego mam chcieć miłości, skoro mogę mieć seks? Miłość jest poddaniem się, a seks podbojem. Miłość pod warunkiem jest zawsze od czegoś uzależniona. Wszystko jest świetnie, dopóki spełniane są określone warunki. Gdy pojawia się niechęć - do odbycia stosunku, do przeprowadzenia aborcji - wówczas miłość znika To smutne, ale taka uwarunkowana miłość prawie zawsze zostaje zniszczona, ponieważ prędzej czy później jednemu partnerowi nie uda się spełnić wymagań drugiego. Wiele małżeństw rozpada się, bowiem były zbudowane na tym rodzaju miłości. Okazuje się, że mąż lub żona nie kocha prawdziwej osobowości współmałżonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrażenie. Kiedy pojawia się rozczarowanie lub oczekiwania przestają być spełniane, wówczas miłość pod warunkiem często zamienia się w złość, a partnerzy w takim związku mogą nigdy się nie dowiedzieć, dlaczego.

B. Miłość z powodu
Drugi typ miłości (pod wpływem której, jak sądzę, większość ludzi decyduje się na małżeństwo), to miłość z powodu. Polega ona na tym, że kocha się kogoś za to, kim jest, co ma lub co robi. Innymi słowy, miłość tę tworzy pewien warunek lub cecha w życiu kochanej osoby. Miłość z powodu często mówi: Kocham cię, ponieważ jesteś ładna, Kocham cię, bo dajesz mi poczucie bezpieczeństwa Kocham cię dlatego, że jesteś inny niż wszyscy, popularny, sławny, itd. Wyobraźcie sobie na przykład kobietę, która kocha pewnego mężczyznę, ponieważ jest wspaniałym sportowcem. Nie dopuszcza myśli, że mogłaby się związać z kimś, kto nie jest numerem jeden. Nie ma dla niej znaczenia, kto jest tym sportowcem. Nie kocha bowiem konkretnego mężczyzny, lecz jego pozycję, status, popularność. Często słyszę: Wydaje mi się, że miłość z powodu jest dobra. Chcę, żeby kochano mnie za to, kim jestem, za to, czego dokonałem w życiu. Czy jest w tym coś złego. Być może nic. Wszyscy chcemy być kochani z jakiegoś powodu. Z pewnością też ten rodzaj miłości jest lepszy od miłości pod warunkiem. Miłość pod warunkiem musi być zdobywana i wymaga wiele wysiłku. Jeśli ktoś nas kocha za to, kim jesteśmy, sytuacja jest mniej stresująca. Wiemy wtedy, że jest w nas coś, co sprawia, że jesteśmy kochani. Obdarzani taką miłością szybko jednak stajemy się tymi, którzy próbują zdobyć miłość pod warunkiem. A jest to niepewny grunt, na którym trudno zbudować małżeństwo lub jakikolwiek inny trwały związek. Weźmy pod uwagę na przykład problem konkurencji. Co się stanie, gdy pojawi się osoba przewyższająca nas właśnie w tym, za co jesteśmy kochani. Przypuśćmy, że jesteś kobietą i twoja uroda jest filarem miłości twojego męża. Co się stanie, gdy na scenę wkroczy kobieta piękniejsza od ciebie? Jeśli miłość twojej dziewczyny lub żony uzależniona jest od posiadanych przez ciebie pieniędzy lub od przedmiotów i doświadczeń, które można za nie kupić, co się stanie, gdy stracisz pracę, zachorujesz lub z jakichś powodów nie będziesz w stanie zarabiać tyle, co kiedyś? Albo co się stanie, gdy na scenę wkroczy ktoś z wyższym stanem konta lub z większymi możliwościami zarabiania pieniędzy? Czy konkurencja może zagrozić twojej miłości? Jeśli tak, to jest ona miłością z powodu. Istnieje jeszcze inny problem dotyczący tego rodzaju miłości. Wiadomo, że większość z nas ma dwa oblicza. Jedno, zewnętrzne, to takie, które prezentujemy przed innymi ludźmi. Drugie skrywamy bardzo głęboko i zna je niewielu, jeśli w ogóle ktokolwiek. Dowiedziałem się od swoich pacjentów, których związki miały charakter miłości z powodu, że przynajmniej jeden z partnerów boi się ujawnić drugiemu, jaki jest naprawdę. Obawia się, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, straci akceptację i miłość, lub że w ogóle zostanie odrzucony. Czy jest w twoim życiu coś, czego nie możesz wyjawić swojemu partnerowi ze strachu przed najmniejszą nawet przykrością lub odrzuceniem? Jeśli tak, trudno ci będzie doświadczyć satysfakcjonującego seksu, ponieważ pełne zespolenie seksualne wymaga stuprocentowego zaufania i oddania. Jeśli w twojej miłości brakuje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pojawia się strach, łóżko będzie pierwszym miejscem, w którym to wyjdzie na jaw. W akcie seksualnym bowiem wyrażamy swoje prawdziwe ja i stajemy się zupełnie bezbronni - całkowicie otwarci przed drugą osobą. Właśnie to otwarcie sprawia, że możliwe staje się maksymalne seksualne zaspokojenie i oddanie. Z powodu tego otwarcia także możemy być najgłębiej zranieni, jeśli nie zostaniemy całkowicie zaakceptowani. Toteż w związku typu miłość z powodu możesz nigdy nie zaznać pełnego oddania w miłości fizycznej, gdyż ryzyko zranienia jest zbyt duże. Kiedyś mówiłem o tym podczas spotkania ze studentami. Nagle jedna ze słuchaczek wybuchnęła płaczem. Po wykładzie wyjaśniła mi przyczyny swojej reakcji. Otóż miała ona wyjść za mąż, jednak na krótko przed zaplanowanym ślubem uległa wypadkowi samochodowemu. W wyniku obrażeń jej twarz została z jednej strony zeszpecona bliznami, które trzeba było usunąć za pomocą operacji plastycznej. Jej związek był jednak oparty na miłości z powodu. Strach natychmiast opanował umysł dziewczyny i jej związek rozpadł się. Był to klasyczny przypadek tego rodzaju miłości, a jego odzwierciedleniem jest zdanie: Kocham cię i pragnę, ponieważ... Taką miłość często spotykamy w naszym życiu, lecz jej trwałość jest bardzo niepewna.

C. Miłość bezwarunkowa, czyli miłość - koniec, kropka
Dzięki Bogu, istnieje jeszcze jeden rodzaj miłości. Miłości tak niesamowitej i tak pięknej, że chciałbym, aby każdy potrafił nagiąć swoją wolę i kochać w ten sposób. Jest to miłość bez warunków. Miłość ta mówi: Kocham cię pomimo tego, co może głęboko w tobie tkwić. Kocham cię bez względu na to, co może się zmienić. Nie możesz zrobić nic, żeby powstrzymać moją miłość. Kocham cię - koniec, kropka! Miłość - koniec, kropka nie jest ślepa. Daleko jej do tego. Wie dużo o drugiej osobie. Zna jej niedoskonałości i wady, a mimo to całkowicie akceptuje tę osobę, nie żądając niczego w zamian. Tego rodzaju miłości się nie zdobywa. Nic nie można zrobić, żeby była silniejsza, ani żeby ją powstrzymać. Nie jest niczym uwarunkowana. Różni się od miłości z powodu tym, że nie wywołuje jej żadna atrakcyjna cecha osoby, którą się kocha. Tego rodzaju miłością pokocha się nawet najbardziej bezwartościowe indywiduum. Miłości - koniec, kropka mogą doświadczyć tylko dawacze, osoby dojrzałe i spełnione, takie, które nie muszą bez przerwy wykorzystywać związków międzyludzkich do zapełniania pustki w swoim życiu. Osoba spełniona nie jest niczym skrępowana i oddaje się w związku, nie żądając niczego w zamian. Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy też nie, miłość - koniec, kropka jest dla ciebie najważniejsza. Jeśli obecnie nie przeżywasz tego rodzaju miłości, prawdopodobnie wciąż żywisz nadzieję, że spotkasz ją któregoś dnia lub czule wspominasz czasy, kiedy kochano cię w ten sposób. Życie pozbawione uczucia, które choćby tylko przypominało ten rodzaj miłości, prowadzi w końcu do rozpaczy. Miłość - koniec, kropka to związek oparty wyłącznie na dawaniu. Dwa pozostałe rodzaje miłości przeżywają bracze. Dawanie to inna nazwa miłości - koniec, kropka. Jest to nieograniczone oddawanie siebie. W tego rodzaju związku nie ma miejsca na strach, frustrację, stres, zawiść czy zazdrość.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Straszne, lepsze już życie bez miłości , niż świadomość że ktoś może Cie kochać z jakiś głupich powodów
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To ryzykowne Art, bo niektórzy mają małe wymagania, poza tym ludzie mają różne osobowości, i jeśli dwoje ludzi ma skrajnie przeciwstawne cechy to zachowanie pozytywne dla jednej strony, może być bardzo negatywne dla drugiej;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyli traktować tak jak samemu by się chciało byc traktowanym.To chyba nawet Korczak powiedział że dorośli to duże dzieci.A co jak dziecko nie ma takiego przykładu z domu?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tego pierwszego postu nie zrozumiałem aż tyle by wiedzieć o czym piszesz:P

Co do drugiego, to chyba chodzi Ci o poligamię?:P
Tłumaczysz to kiepsko, bo zaczynasz od ukazywania jej jako coś wzniosłego, czyli społeczną/plemienną dbałość o rodziny w gorszej sytuacji, z powodu śmierć "głowy domu". A potem przechodzisz do uznawania kobiety jako przedmiotu podnoszącego prestiż mężczyzny;) (co samo w sobie jest najgorszą cechą patriarchatu).

Czasy się nie zmieniły. Powiedziałbym że zmienili się ludzie, ale w tym konkretnym przypadku byłaby to bzdura, bo tam gdzie nie było poligamii to nie ma, a tam gdzie była to i jest. A niebezpieczeństwa pozostały takie same, wciąż na świecie jest głód, choroby i wojny. U nas chwilowo tego mniej, ale historia kołem się toczy, więc w każdej chwili może się to zmienić;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Temat jest otwarty, więc możesz jak najbardziej poddać krytyce ten schematyczny do bólu podział - oby konstruktywnej, z jakimiś własnymi podziałami i definicjami;)

To prawda że nie ma w nim odcieni, ale wymiana myśli poprzez rozmowę polega na uogólnianiu, szufladkowaniu i schematach - gdybyśmy chcieli opisać jakiś aspekt życia bez tego, podając wszystkie odcienie, to by nam życia nie starczyło;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty.. podział jest schematyczny, aż do bólu.. nie ma w nim odcieni, są tylko podstawowe barwy... Czasem zdarza się coś nieuchwytnego..i trwa całe życie. Pomimo zmian i przemijania....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
monogamia ma korzenie nie tylko w patriarchalnym prawie mężczyzny-
ze sobie może
ale iż tego ,ze faceci ginęli i ktoś musiał zajac się "wdowami" i dziecmi
ze związków brata szwagra itd.
im więcej zon-tym większy prestiż faceta--bo może
włądcom wolno było mieć kilkazdiesat zon i setki nałożnic--był wzorem

jak jedna przy połogu zmarła ,druga zajęła się dziecmi itd.

czasy sa inne -to nie jest konieczne,by nadal istniało takie zabezp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziecko potrzebuje miłości bezwarunkowej
bezpieczeństwa i ochrony
bezwarunkowa nie oznacza i w kochaniu dziecka i osoby dorosłej na zezwalanie i pobłażanie,wrecz przeciwnie
czasem kochac to znaczy wsadzić do ciupy albo zamknąć w zakładzie..pewnie znowu gromy się posypia
madrze kochac
DUZO PRZYTULAC ale nie chronić nadmiernym parasolem
"pozwolić by rybka pływała blisko domu"-asekurować nie trżesc się
uwarazliwoiac na swoje-rodzica potrzeby i innych
nauczyć się dzielic
nauczyć się bronic innych ale i jednocześnie siebie
obserowac i słuchac co mówi do nas--w czym należy wesprzeć by się rozwiajło--nie pakowac swoich niezrealizowanych pragnień na siłe
UCZYC SIE OD DZIECKA--bo one często sa mistrzami nie tylko w nauczaniu cierpliowsci
kochac bezwzględnie tzn akceptować inność a nie nasze pragnienia z nim związane
bezwzględnie nie oznacza że ty i twoje potrzeby s ana drugim miejscu[bo wychowasz egoiste
babcia kiedyś mi powiedziała ,że jak masz cos dobrego to zawsze ,nawet jeśli nie masz na to ochote--łam na równe części
miała racje--jeśli nauczysz ,że to ono ma dostać więcej i lepiej --wychowujesz drania wobec siebie samego
jeśli dziecko widzi kochających siebie wzajemnie i szanjacym w każdym geście i zgadzających się ze sobą,troszczacych o siebie rodziców--to nie trzeba dużo tłumaczyć-same się wychowują
jeśli widza inna postawe i co innego wymagamy i robimy--to można sobie wychowywać i tak nie będzie efektu

kochac wierzyc w jego możliwości ,szcerze cieszyc się nimi,motywowaca le bez przesady--być z nim szczerze jak dziecko--na jego poziomie
zanim skarcisz -dobrze rozeznać się w sytuacji-kto zawinił i jaka kare dac--bo 1 błąd może dużo szkody wywołać
dotrzymywać obietnic--jeśli się nie uda -wytłumaczyć -dlaczego
nie kłamac

robic to,czego nam nie robiono a bardzo nam tego brakowało
codziennie mówic "kocham cie" do dziecka i do zony
tak to m.w wygląda--można wtedy momimo sropdowiska i jego bombardowania wyjść zawsze na prosta

nie koze być pajdokracji w rodzinie ale tez nie może być poddaństwa dzieci
dużo można się od Korczaka nauczyć-polecam jak ktoś jeszcze nie czytał
[błagam tylko nie mówcie mi że był zydem i to jakiś problem jest!)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaprogramowani ... tak jesteśmy ale do reagowania na pewne bodźce. Silne bodźce, które nas stymulowały w trakcie dzieciństwa czy dojrzewania, dają nam jakiś efekt, odczuwamy to. Przyzwyczajamy sie do ciągłego napięcia, jest to dla nas normalny stan.

I często oby coś czuć, szukamy tego podwyższonego napiecia. Dlatego isztar mówiła o agresywnym mężczyźnie itd. itp. wiele osób szuka adrenaliny.
Odczuwanie napięcia można zapewnić sobie poprzez pracę, pasję itp. nie musi być to porywczy facet :P

Terapia ma wtedy sens jeżeli chcemy zmienić siebie i coś zrobić z swoim życiem, a nie wtedy gdy przychodzi się aby się poskarżyć jak ja to mam w życiu źle, albo żeby był dowód w sądzie.
Często to co znane to jest złe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czymś innym jest trwanie w danej sytuacji - tutaj zazwyczaj jest potrzebna pomoc osoby trzeciej i jakiś czas, aby wrócić do normalności, by się pozbierać i nauczyć żyć na nowo. Ale co innego wmawianie wszystkim i sobie, że zostaliśmy zaprogramowani do czegoś jako dziecko i teraz możemy się tylko żalić, bo nie potrafimy nic zmienić, nic nie możemy zmienić, wszyscy wokół nas mają żałować, głaskać po główce i wszystko nam wybaczać.

Zatem jak kobieta za każdym razem wybiera złego faceta, i tłumaczy że to podświadome poszukiwanie złego ojca, który jej nie kochał - i to niezależne od niej, to ja w to nie wierzę. Gdyby chciała byłaby wyczulona na wszystkie oznaki, które powinna znać. Potem wystarczy się tylko odwrócić i odejść. Wybierać facetów całkiem innych. To kwestia chęci zmiany, woli aby naprawić swoje życie.

Można to mieć wchodząc do tej wody, jak to ujęłaś. Na pewno nic nie da otaczanie się terapeutami i grupami wsparcia, przez wiele lat. To tylko pomaga zachować poczucie bezpieczeństwa przez trzymanie się tego co znane. Tylko że to co znane, to także to co złe.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty, też tak kiedyś myślałam jak Ty w kwesti radzenia sobie. Podam przykład np. ofiary przemocy domowej. Zawsze uważałam, że to jest nielogiczne, że można tkwić w takiej relacji.

Ja mówię tak bo mam jakąś tam wartość siebie, wiem kim jestem i nikt bez argumentów nie zburzy mojej wizji siebie :) W obecnej chwili zakończyłabym tą relację jak najszybciej.
Ofiara uwierzyła sprawcy, że jest nikim, że nic nie potrafi, że jest brzydka, że jej rodzina to śmieci. Taka osoba nie jest w stanie wyjść z takiej historii bez terapi albo wsparcia innej osoby. Często takie osoby odchodzą do kogoś innego, jak maja sie już na kim oprzeć. Do takich sytuacji dochodzą kwestie finansowe, społeczne itp. Jeżeli pokażesz, że potrafi osiągnąć cel... małymi krokami. Po troszku wraca poczucie wartości. Im większa pewność siebie tym większe kroki się robi.

To tak jak z pływaniem musisz wiedzieć, że umiesz pływać, żeby przepłynąć z jednego brzegu jeziora na drugi, najpierw przepływasz 1 metr, 5 m i coraz więcej, ale podstawą jest wejść do wody. Terapia jest wejściem do wody i tam uczysz się pływać. Mogę krytykować tylko tych, którzy nawet nie próbują się uczyć i stoją na brzegu biadoląc, że jest im źle.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życie z kilkoma kobietami nie wydaje mi się normalne. Czy nikt nie rozpacza z tego powodu? No nie wiem, tak jest w krajach w których kobieta ma niewiele do powiedzenia. Gdyby pozwolono im się wypowiedzieć, zaprotestować, spróbować monogamii, to mogłoby się okazać że wiele by się w tych krajach zmieniło;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A jak pozytywnie zaprogramować dziecko?Tak żeby to w nim zostało.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak,może i racja,ale czy nie pozwalanie zakończyło by skoki w bok?A może zaczęły by się kłamstwa i początek końca związku(o ile jeszcze by istniał).Chociaż jeżeli komuś zależy na budowaniu związku z drugą osobą,to raczej takich przygód nie szuka o ile w związku jest mu dobrze.Tylko czy lepiej jest trwać na siłę będąc oszukiwanym,czy zacząć to akceptować skoki w bok.No i jeszcze kwestia tego że to chyba społeczeństwo i religia narzucają takie zachowania.Przecież istnieją kraje gdzie dopuszcza się wielożeństwo,życie z kilkoma kobietami jest to normalna sprawa i nikt z tego powodu nie rozpacza,każdy wcześniej wie co robi i robi to dobrowolnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moim zdaniem agresja wynika z wewnętrznej niezgody człowieka na własne życie. Na to co nas spotyka.
Jeżeli przyjmiemy to co nas spotyka nie jako atak, zły los czy krzywdę, a jako naukę- lekcję życia, po której wychodzimy bardziej doświadczeni, mądrzejsi i bardziej świadomi to wtedy to co nas spotka może nie wydawać się już takie bezsensowne. Oczywiście jest cierpienie, ale to jedna ze składowych życia, tak jak miłość. Cierpienie najwięcej człowieka uczy. A więc nie jest bez sensu.
Zrozumienie i zgoda na przyjęcie tego co życie nam daje, przynosi spokój. I brak agresji. A świadomość, że to czegoś uczy nadaje temu sens. Im bardziej spokojny wewnętrznie jest człowiek i świadomy tym mniej ma w sobie agresji.
Takie są moje przemyślenia na ten temat. Ale to jest tylko moje zdanie na tą sprawę :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Isztar nie żałuj że napisałaś. Wyraziłaś swoje zdanie.
Czemu tak się przejmujesz innym zdaniem? To po prostu inna opinia na ten temat. Każdy ma prawo do własnej opinii, co nie znaczy że osądza drugiego.
Nie trzeba brać do siebie wszystkiego co mówi druga osoba. Przecież w głębi ducha każdy z nas wie jaki jest :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nika, nie potrafią bo poprzez użalanie się nad sobą, nawet w postaci grup wsparcia czy terapeutów nie pozwalają sobie pójść dalej. Nie rozumieją że aby się uwolnić od przeszłości muszą wybierać nieznane, zamiast trzymać się tego co znane, bo to co znane to ta przeszłość która tkwi w ich głowach. Im bardziej o niej myślą, tym bardziej się jej trzymają i bardziej się ona objawia w życiu codziennym.

Łatwo powiedzieć że się czegoś nie potrafi - nie trzeba nawet próbować.

Isztar, sęk w tym że nie wiesz co przeżyłem, ale mogłabyś się domyślić że nie trafiłem na tamto forum przypadkiem;)

Ludzie którzy nie skrzywdziliby nawet muchy nie ćwiczą sztuk walki, bo treningi wymuszają od nich ciągłego krzywdzenia innych ludzi i uszkadzania własnego ciała.

Patriotyzm to rodzaj nacjonalizmu, forma kazirodztwa - i jest to parafraza słów Fromma, z którymi się oczywiście zgadzam:)

Nie wiedziałem że mówimy o terapeutach dla molestowanych dzieci, myślałem że cały czas rozmawiamy o dorosłych;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja nie jestem na etapie poszukiwan
wiec nie proszę o rady
jestem na etapie pomagania innym
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiesz co -załuje ze napisałam
z moijego postu nie wynika żadna agresja do ciebie
I NIGDZIE NIE PROSZE W ZADEN SPOSÓB O JAKIES GŁaSKANIE
o jakies współczucie
chciałam cos ci wytłumaczyć
jako osoba znajaca temat z przezycia-ale ty widze wszystko wiesz lepiej nawet jeśli sam tego nie przezyłes
i masz dużo pogardy do ludzi,których nie czujesz
nie zgadzam się z toba tez nt sztuk walki i postawy,nie wszyscy tacy sa ,takich znałam co muchy nie skrzywdziliby
i bardzo etycznie się porowadza
mało tego są patriotami,skromnymi ludzmi i o b.wysokim poczuciu sprawidliwosci
to dyscyplina nie agresja--o to tu chodzi
----
czy ja się gdzies użalam?prosze o cos płacze za czyms
czemu generalizujesz po jedna kreska wszystkich wsadzasz
----
o czym ty mówisz -terapeutów do dzieci molestowanych jest za dużo
i dziecko ma sobie dac rade samo?!
mówimy o stanach?ciekawe jakie zdanie maja tam o miłości...
nie wiedziałam że mamy odnosić się do globu
---
ktoś kiedyś powiedział że gorsza od nienawiści jest obojetnosc
jest tez bardzo wygodna
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
isztar są pewne uwarunkowania, które dostajemy z genami oraz w trakcie wychowania... od tych dwóch rzeczy zależy jak radzimy sobie w danej sytuacji.

Anty czy osoby nie chcą zmian? Wydaje mi się, że chcą ale nie potrafią. Nie umieją zachować sie inaczej niż są wyuczeni przez wiele lat. "Nawet szukają cierpienia, bo tak się w nim ukochali" szukają miejsc podobnych, w których żyli i osób z którymi potrafią sobie radzić.

Myślę, że trzeba znaleźć problem u siebie, wiedzieć z czego wynika i działąć, jeżeli ktoś nie jest w stanie sam sobie poradzić to wtedy zgłosić się do terapeuty. Metoda małych kroczków i realnych celów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Perfumy co możecie polecić? (6 odpowiedzi)

Szukam jednocześnie czegoś trwałego jak i podobajacego się dziewczynom. Co sądzicie o testerach?...

do góry