Widok

Trzy rodzaje miłości

Wygrzebane przypadkiem z archiwum forum:)
Tekst był z odniesieniem do innego wątku, który już nie istnieje.
Wiem że długie i większość nie przeczyta, ale może znajdą się tacy co zechcą przeczytać i się wypowiedzieć;)
Albo chociaż zastanowić nas swoimi związkami/uczuciami;)

Autorem poniższego tekstu jest Josh Mcdowell

Trzy rodzaje miłości:

A. Miłość pod warunkiem
Pierwszy typ miłości jest dla wielu ludzi jedynym znanym rodzajem. Ja nazwałem ją miłością pod warunkiem. Jest to miłość, którą dajemy lub przyjmujemy, gdy spełnione są pewne wymagania. Żeby na nią zasłużyć, trzeba coś zrobić. Jak będziesz grzeczny, tatuś będzie cię kochał. Jeśli sprawdzisz się jako kochanka, jeśli zaspokoisz moje pragnienia, jeśli pójdziesz ze mną do łóżka, będę cię kochał. Rodzice często wyrażają ten rodzaj miłości, mówiąc swoim dzieciom: Jeśli będziesz miał dobre stopnie, jeżeli przestaniesz się z nimi zadawać, jeśli będziesz się ubierał i zachowywał tak, jak chcemy, wówczas będziesz kochany. Jaką miłością jest się obdarzanym w zamian za coś, czego chce partner. Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czegoś w zamian za miłość. Spotkałem wiele kobiet, które nie doznały innego rodzaju miłości oprócz tego, który mówi: Pokocham cię, jeśli się ze mną prześpisz. Nie zdają sobie sprawy, że miłość, którą spodziewają się zdobyć poprzez spełnianie czyichś seksualnych zachcianek, jest miłością tanią, która nie może przynieść zadowolenia i nigdy nie jest warta swojej ceny. Ten typ miłości zademonstrował pewien student, który powiedział mi: Dlaczego mam chcieć miłości, skoro mogę mieć seks? Miłość jest poddaniem się, a seks podbojem. Miłość pod warunkiem jest zawsze od czegoś uzależniona. Wszystko jest świetnie, dopóki spełniane są określone warunki. Gdy pojawia się niechęć - do odbycia stosunku, do przeprowadzenia aborcji - wówczas miłość znika To smutne, ale taka uwarunkowana miłość prawie zawsze zostaje zniszczona, ponieważ prędzej czy później jednemu partnerowi nie uda się spełnić wymagań drugiego. Wiele małżeństw rozpada się, bowiem były zbudowane na tym rodzaju miłości. Okazuje się, że mąż lub żona nie kocha prawdziwej osobowości współmałżonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrażenie. Kiedy pojawia się rozczarowanie lub oczekiwania przestają być spełniane, wówczas miłość pod warunkiem często zamienia się w złość, a partnerzy w takim związku mogą nigdy się nie dowiedzieć, dlaczego.

B. Miłość z powodu
Drugi typ miłości (pod wpływem której, jak sądzę, większość ludzi decyduje się na małżeństwo), to miłość z powodu. Polega ona na tym, że kocha się kogoś za to, kim jest, co ma lub co robi. Innymi słowy, miłość tę tworzy pewien warunek lub cecha w życiu kochanej osoby. Miłość z powodu często mówi: Kocham cię, ponieważ jesteś ładna, Kocham cię, bo dajesz mi poczucie bezpieczeństwa Kocham cię dlatego, że jesteś inny niż wszyscy, popularny, sławny, itd. Wyobraźcie sobie na przykład kobietę, która kocha pewnego mężczyznę, ponieważ jest wspaniałym sportowcem. Nie dopuszcza myśli, że mogłaby się związać z kimś, kto nie jest numerem jeden. Nie ma dla niej znaczenia, kto jest tym sportowcem. Nie kocha bowiem konkretnego mężczyzny, lecz jego pozycję, status, popularność. Często słyszę: Wydaje mi się, że miłość z powodu jest dobra. Chcę, żeby kochano mnie za to, kim jestem, za to, czego dokonałem w życiu. Czy jest w tym coś złego. Być może nic. Wszyscy chcemy być kochani z jakiegoś powodu. Z pewnością też ten rodzaj miłości jest lepszy od miłości pod warunkiem. Miłość pod warunkiem musi być zdobywana i wymaga wiele wysiłku. Jeśli ktoś nas kocha za to, kim jesteśmy, sytuacja jest mniej stresująca. Wiemy wtedy, że jest w nas coś, co sprawia, że jesteśmy kochani. Obdarzani taką miłością szybko jednak stajemy się tymi, którzy próbują zdobyć miłość pod warunkiem. A jest to niepewny grunt, na którym trudno zbudować małżeństwo lub jakikolwiek inny trwały związek. Weźmy pod uwagę na przykład problem konkurencji. Co się stanie, gdy pojawi się osoba przewyższająca nas właśnie w tym, za co jesteśmy kochani. Przypuśćmy, że jesteś kobietą i twoja uroda jest filarem miłości twojego męża. Co się stanie, gdy na scenę wkroczy kobieta piękniejsza od ciebie? Jeśli miłość twojej dziewczyny lub żony uzależniona jest od posiadanych przez ciebie pieniędzy lub od przedmiotów i doświadczeń, które można za nie kupić, co się stanie, gdy stracisz pracę, zachorujesz lub z jakichś powodów nie będziesz w stanie zarabiać tyle, co kiedyś? Albo co się stanie, gdy na scenę wkroczy ktoś z wyższym stanem konta lub z większymi możliwościami zarabiania pieniędzy? Czy konkurencja może zagrozić twojej miłości? Jeśli tak, to jest ona miłością z powodu. Istnieje jeszcze inny problem dotyczący tego rodzaju miłości. Wiadomo, że większość z nas ma dwa oblicza. Jedno, zewnętrzne, to takie, które prezentujemy przed innymi ludźmi. Drugie skrywamy bardzo głęboko i zna je niewielu, jeśli w ogóle ktokolwiek. Dowiedziałem się od swoich pacjentów, których związki miały charakter miłości z powodu, że przynajmniej jeden z partnerów boi się ujawnić drugiemu, jaki jest naprawdę. Obawia się, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, straci akceptację i miłość, lub że w ogóle zostanie odrzucony. Czy jest w twoim życiu coś, czego nie możesz wyjawić swojemu partnerowi ze strachu przed najmniejszą nawet przykrością lub odrzuceniem? Jeśli tak, trudno ci będzie doświadczyć satysfakcjonującego seksu, ponieważ pełne zespolenie seksualne wymaga stuprocentowego zaufania i oddania. Jeśli w twojej miłości brakuje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pojawia się strach, łóżko będzie pierwszym miejscem, w którym to wyjdzie na jaw. W akcie seksualnym bowiem wyrażamy swoje prawdziwe ja i stajemy się zupełnie bezbronni - całkowicie otwarci przed drugą osobą. Właśnie to otwarcie sprawia, że możliwe staje się maksymalne seksualne zaspokojenie i oddanie. Z powodu tego otwarcia także możemy być najgłębiej zranieni, jeśli nie zostaniemy całkowicie zaakceptowani. Toteż w związku typu miłość z powodu możesz nigdy nie zaznać pełnego oddania w miłości fizycznej, gdyż ryzyko zranienia jest zbyt duże. Kiedyś mówiłem o tym podczas spotkania ze studentami. Nagle jedna ze słuchaczek wybuchnęła płaczem. Po wykładzie wyjaśniła mi przyczyny swojej reakcji. Otóż miała ona wyjść za mąż, jednak na krótko przed zaplanowanym ślubem uległa wypadkowi samochodowemu. W wyniku obrażeń jej twarz została z jednej strony zeszpecona bliznami, które trzeba było usunąć za pomocą operacji plastycznej. Jej związek był jednak oparty na miłości z powodu. Strach natychmiast opanował umysł dziewczyny i jej związek rozpadł się. Był to klasyczny przypadek tego rodzaju miłości, a jego odzwierciedleniem jest zdanie: Kocham cię i pragnę, ponieważ... Taką miłość często spotykamy w naszym życiu, lecz jej trwałość jest bardzo niepewna.

C. Miłość bezwarunkowa, czyli miłość - koniec, kropka
Dzięki Bogu, istnieje jeszcze jeden rodzaj miłości. Miłości tak niesamowitej i tak pięknej, że chciałbym, aby każdy potrafił nagiąć swoją wolę i kochać w ten sposób. Jest to miłość bez warunków. Miłość ta mówi: Kocham cię pomimo tego, co może głęboko w tobie tkwić. Kocham cię bez względu na to, co może się zmienić. Nie możesz zrobić nic, żeby powstrzymać moją miłość. Kocham cię - koniec, kropka! Miłość - koniec, kropka nie jest ślepa. Daleko jej do tego. Wie dużo o drugiej osobie. Zna jej niedoskonałości i wady, a mimo to całkowicie akceptuje tę osobę, nie żądając niczego w zamian. Tego rodzaju miłości się nie zdobywa. Nic nie można zrobić, żeby była silniejsza, ani żeby ją powstrzymać. Nie jest niczym uwarunkowana. Różni się od miłości z powodu tym, że nie wywołuje jej żadna atrakcyjna cecha osoby, którą się kocha. Tego rodzaju miłością pokocha się nawet najbardziej bezwartościowe indywiduum. Miłości - koniec, kropka mogą doświadczyć tylko dawacze, osoby dojrzałe i spełnione, takie, które nie muszą bez przerwy wykorzystywać związków międzyludzkich do zapełniania pustki w swoim życiu. Osoba spełniona nie jest niczym skrępowana i oddaje się w związku, nie żądając niczego w zamian. Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy też nie, miłość - koniec, kropka jest dla ciebie najważniejsza. Jeśli obecnie nie przeżywasz tego rodzaju miłości, prawdopodobnie wciąż żywisz nadzieję, że spotkasz ją któregoś dnia lub czule wspominasz czasy, kiedy kochano cię w ten sposób. Życie pozbawione uczucia, które choćby tylko przypominało ten rodzaj miłości, prowadzi w końcu do rozpaczy. Miłość - koniec, kropka to związek oparty wyłącznie na dawaniu. Dwa pozostałe rodzaje miłości przeżywają bracze. Dawanie to inna nazwa miłości - koniec, kropka. Jest to nieograniczone oddawanie siebie. W tego rodzaju związku nie ma miejsca na strach, frustrację, stres, zawiść czy zazdrość.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
'Ogólnie nie mogę budować związku, mogę tylko robić swoje, ta druga osoba też powinna robić swoje, a związek powinien być efektem końcowym.'

A ja myślę, że nie. Związek buduje dwoje ludzi. W pełni świadomie i z poszanowaniem różnic... Samemu można budować tylko 'dobra samotność'..

Myślę, że w związkach trzeba się przede wszystkim NAPRAWDĘ LUBIĆ :)

"Za winę uznaję świadome działanie którego celem jest popsucie związku, może to być np zdrada"

Mam nadzieję, że nie byłam nigdy zdradzona... ale nie sądzę, że jest to świadomym psuciem związku... tylko sygnałem, że coś jest 'mocno nie tak'....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tutaj są wypisane wszystkie rodzaje miłości: http://czy-mnie-kocha.blogspot.com/2013/12/rodzaje-miosci.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja tolerancja jest taka jak oryginalne znaczenie tego słowa, czyli nie pragnę nikomu rozłupać czaszki gdy mnie drażni. Nie jest to tolerancja homoseksualna, która każe kochać, uwielbiać, popierać i wypiąć tyłek gdy ktoś mówi coś z czym się nie zgadzamy:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
>wystarczy sie wypowiedzieć,żeby być uznanym za
> agresywnego agitatora

Zależy jak się wypowiadasz, na razie nikt Cię za takiego nie uznaje, chyba że masz na myśli Jezusa? Z punktu widzenia prawa jakie obowiązywało Żydów, Jezus powinien zostać ukamienowany już na początku swojej działalności;)

>za co mam przepraszc ---za inne zdanie?

Nikt nie każe Ci przepraszać, ja Cię tylko poprosiłem o rozwinięcie myśli, i inaczej niż zawsze skróciłaś swoją wypowiedź do minimum, rzucając dziwnymi pytaniami, niemal popadając w histerię:d

>za to,ze smiałam je wypowiedzieć ?

O to chodziło byś się wypowiedziała:)

>poczuliście sie urazeni?mam zniknąć z oczu?

Nie poczułem się urażony:) Ale fochy też na mnie nie działają, więc cokolwiek zrobisz to będzie Twoja sprawa - we mnie to nie wzbudzi żadnych emocji:)

>za Jezusa?skoro był smiesznym znerwicowanym
> rewolucjaonista,któremu nie wyszło--to o co wam chodzi?

Nie nazwałem go tak, nie był śmieszny, no mnie przynajmniej nie śmieszył, może trochę przerażał, bo po tych wypowiedziach że przyniósł miecz, można podejrzewać że był świadom tego do czego doprowadzi jego działanie (czyli działalności kościoła, którego tak nienawidzisz).
I z moich słów można było wywnioskować że właśnie nie był rewolucjonistą, bo to co mówił można znaleźć w ST, niektóre rzeczy to słowo w słowo;)

Nie wiem czy mu nie wyszło, chyba wręcz odwrotnie. Przecież miał świadomość że skończy na krzyżu i robił wszystko by tak się stało.

>moje przeświadczenie bierze z mojego zycia
>-trudno ci będzie zweryfikować czyjes doświadczenie prawda?

Nie wiem co mają te kwestie do siebie. Pytałem się o pochodzenie Twojej wiedzy o Jezusie, a Ty napisałaś o swoim doświadczeniu. Chyba że wieczorami siedzisz twarzą w twarz z Jezusem a on Cię "poucza" - a potem to się sprawdza w Twoim życiu?:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty a co z twoja tolerancja?spojrzałes we mnie jak w lustro?

powodzenia w miłości zycze
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moje przeświadczenie bierze z mojego zycia
-trudno ci będzie zweryfikować czyjes doświadczenie prawda?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez chce wierzyc w prawde
w odróżnieniu od ciebie nie mam na nia monopolu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
rozumiem,ze wystarczy sie wypowiedzieć,żeby być uznanym za agresywnego agitatora
za co mam przepraszc ---za inne zdanie?
za to,ze smiałam je wypowiedzieć ?
poczuliście sie urazeni?mam zniknąć z oczu?
za Jezusa?skoro był smiesznym znerwicowanym rewolucjaonista,któremu nie wyszło--to o co wam chodzi?

cały czas było i jest o miłosci
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Isztar, to skąd się bierze Twoje przeświadczenie o wspaniałości Jezusa, bo na pewno nie z treści NT?

>a tłumaczyć ci nie będę-
>bo jak sam pisałeś-pereł przed..

Czyli nie chcesz mi wyjaśniać swojego stanowiska bo jestem niegodnym (świnią)?:D

To by było na tyle tej Twojej tolerancji i szacunku, co?:P

I nie jest prawdą że nie wierzę w nic, wierzę w PRAWDĘ!:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty ile razy mam ci powtarzac ,ze kościół nie ma dla mnie zadnego znaczenia ..50 razy mam pisać--ze jest skorupowany od pokoen i zakłamany i manipulatorski w tekstach tez
to ty mnie cały czas indoktynujesz swoim pojęciem o moim wierzeniu-o którym nie masz pojęcia
a tłumaczyć ci nie będę-
bo jak sam pisałeś-pereł przed..

ja szanuje twoje niewierzenie w nic
ty uszanuj moje wierzenie w cos
ok
----
co do miłości--wiem o niej sporo
na pewno w tej prawdziwej nie ma cienia pogardy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja już się przyzwyczaiłam do tego. Skoro udało mi się tą kwestię wyjaśnić z teściową a łatwo nie było, to już gorzej być nie może;)
Od kilku lat wielu próbowało mnie nawrócić:)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te trzy tematy nawiązujące do tego tekstu chyba już się wypaliły. Wszyscy powiedzieli co chcieli w temacie, więc teraz ich odejście od tematu jest raczej naturalne;)
Jeśli jednak chodzi o religię to popierając moją opinię możesz się stać ofiarą niezbyt pochlebnych opinii na swój temat.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A teraz to Ci nie powiem:p;p

Bo temat z miłości na religię zejdzie i będzie po temacie:P
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Musisz mi jeszcze zdradzić za który, bym wiedział czego się strzec:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty mogłabym Cię pokochać za ten tekst;);)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Isztar, bzdura, masz wyobrażenie na temat Jezusa wynikłe z indoktrynacji kościoła. Poczytaj Ewangelię a się przekonasz jaki on był. On był obłudnikiem i hipokrytą. Z jednej strony mówił że trzeba wszystkich kochać, nawet wrogów, z drugiej obrażał wszystkich którzy nie byli z nim. Zobacz z jaką pogardą traktował Faryzeuszy i uczonych w piśmie. Na Żydów wołał "plemię żmijowe", swoim uczniom mówił aby nie nauczali pogan, bo nie rzuca się pereł przed świnie, a innym razem pogan nazywał psami. A z punktu widzenia nacjonalistycznego Żyda jakim był Jezus, my wszyscy też jesteśmy poganami. Pamiętasz historię uschniętego drzewa, albo niszczenie mienia i naruszenie nietykalności cielesnej na dziedzińcu świątyni? Jezus miał napady wściekłości, był nieobliczalny. A cały jego przekaz jest wyrwany z kontekstu ST.

Jezus był anarchistą, robił to co chciał, mówił co mu wpadło do głowy (niekoniecznie to co praktykował), miał wszystkich gdzieś i sam sobie ze sobą nie radził. Najprawdopodobniej pragnął popełnić samobójstwo ale nie miał dość odwagi by to zrobić własnymi rękoma, więc robił wszystkim na złość licząc że w końcu ktoś go ubije.
Jezus nie miał pojęcia o miłości, miał dobre chęci i trochę wiedzy, ale w praktyce mu to nie wychodziło.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@blysk_kotka, a jaki jest powód by kochać?
Dla mnie nie ma czegoś takiego jak głupi powód by kochać, można kochać z każdego powodu. Ale ostatnio coraz częściej trafiam na ludzi którzy wcale nie widzą powodów by kochać... i nie kochają, żyją bez miłości.
To smutne, pozbawiać się tak przyjemnego aspektu życia, bo ma się jakieś nierealne wyobrażenie na jego temat. Poszukiwanie absolutnie doskonałego powodu do miłości nie ma sensu, bo przecież sami jesteśmy niedoskonali;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie ma lepszego przewodnika i nauczyciela miłości od Jezusa
wystarczy się na niego otworzyć
najbardziej zblizona do jego nauki jest Huna---prastary hawajski system wierzeń a raczej filozofia ,

kościół nie umie "wytłumaczyć " jego przesłania bo sam jako instytucja(władza) jest za bardzo zakłamany,skorumpowany i chciwy
.
(znowu się narażam;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Art.---co kiedy dziecko nie ma przykładu z domu

samo musi się uczyc ,na błędach ,na alnalizach,na czytaniu ,na
ciągłym obserwowaniu zycia,na słuchaniu innych
zycie uczy--tylko trzeba to zauwazac,że podsuwa nam lekcje i odpowiedzi i pytania tez
czasem to bolesne
czasem tez "dostajesz "od zycia partnera,który ma dobre podstawy
i on cie tego uczy i jego rodzice
czasem przyciągniesz kogos kto miał podobnie-jest róznie..

w tym wszystkim to miłość jest najpotezniejsza siła naprawcza
-jej pragnienie-zrozumienia jej,naprawy dla niej,wybaczenia, pozowlenia odejścia z miłości...itd
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty---pisałam to-a klientka już na schodach była-wiec ja naprawdę
często 10 rzeczy naraz robie---tak wyszło-jednak
nie chwale monogamii-bo
póki co-jesteśmy wrażliwi na własność--mniej lub bardziej uzanejemy,ze partner jest mój wyłącznie
zazdrość w tym przypadku nie jest do końca zła-bo w formie zdrowej chroni związek
wiadomo,ze kulturowo religijnie jest to silnie uwarunkowane,a postep w niektórych regionach nie dotyczy wiary i tradycji--tam jest silny opór
a i zycie inne.

zauważ ,ze nie dotyczy monogamia kultury chrzescijanskiej ,choć nie omijają ja zdrady i podwójne zycie(wiec może w naturze waszej męskiej jest ten popęd jednak tak silny aby zawsze jakas tam była gotowa i chetna do zapłodnienia?)

czy w sytuacji ,gdzie samotnych kobiet z dziecmi,które nie maja możliwości się ochronić i utrzymać jest to rozwiązanie?moim zdaniem -lepiej takie niż zostawienie bez opieki--w tym układzie jest to nawet konieczne

w naszym układzie,gdzie kobieta może być samodzielna i ma pomoc socjalna np. w postaci renty po ojcu dla dziecka--nie jest to konieczne

czytałam kiedyś jakies tam fragmenty o kobietach z haremu
wiec było -róznie,czesto pomagały sobie ,gorzej jak jakas miała większe ambicje i swojego syna chciała wynieść przed tą ,kótra była ulubienica--pewnie dochodziło tez do otruc itp.
tak samo jak z władcami,kórzy pomimo braku papieskich przyzwoleń na rozwód robili co chcieli -wiec zdarzyło się że i zona na szubienicey zawisła--taka monogamia ukryta-gdzie jest zona,2zona w wiezy,kochanka ukochana i służki nadworne,które a jakze smiałyby odmówić

facet pewnie tak długo cieszy sie monogamia ,jak długo starcza mu srodków na utrzymanie całej gromady i jak może sobie dobrac młodsza-która mu zrekompensuje ciezar---
pewnie tam nie ma takich problemów jak ból głowy i spadek libido
--bo zawsze pan może podreptac do innego namiotu..wsliznąc się do innego hamaku
[czytając podrózniecze książki zyskasz inne spojrzenie---tam jest to normalne i zdrowe,przynajmniej nikt nikog nie oszukuje,a dzieci chowają wszystkie)
wyobraz sobie taka sytuacje legalna u nas..-w kryzysie pracy..
chociaż niektórzy tak maja-zona w domu nr 1,kochanaka w domu nr -2
czasem tez inne panienki
ale panowie -jak ktoś głupi to płaci-jak mi to niejeden mówił
jak madry--to i jeszcze do torby dostanie wałówkę od kochanki

nie mogłaby być sytuacja odwrotna--jeden do naprawy,drugi do rozmowy,trzeci tylko od łózka--wedle zdolności
tak do 3-wiecej nie,bo nie dam rady;p
myślicie ze nie potrafimy kochac kilku facetów tak samo żarliwie?:)
gorzej jak się wszystkim zachce naraz..i boli głowa:)p
------
najlepsza sytuacja najbardziej bezpieczna-to wtedy,kiedy wiesz ,że tylko tobie mówi "kocham" i ze tylko z toba jest szczęśliwy-tak ja uważam
gdyby jednak monogamia była powszechna u nas od pokoleń-?
moja babcia była zona po swojej siostrze,która umarła wraz z dzieckiem
babcia z drugiej strony -to samo
siostry były następne---bo gdzie miał szukac---jezdzic po miastach
wtedy nie było to takie proste-szukało się najbliżej--no kadej rodzinie zalezało żeby żadna nie została stara panna--
czy ktos się zastanawiał --a jaka była siostra-lepsza,gorsza,czy ja bardziej kochał-mysle że przetrwanie było na 1 miejscu,wystarczylo przeziębienie i matka z dzieckiem umierała
natura ma swoje zabezpiecznia
także dla przekazania synowi władzy---twierdzisz z,że to kiepskie tłumaczenie -tak było
teraz tak nie musi być-wiec nie tłumacze ,ze to dobre teraz
a tylko że niezbędne gdzies tam i kiedyś tam,albo ustalone przez jedynie słuszne zdanie meskie
co ja temu winna?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Perfumy co możecie polecić? (6 odpowiedzi)

Szukam jednocześnie czegoś trwałego jak i podobajacego się dziewczynom. Co sądzicie o testerach?...

do góry