Widok

Trzy rodzaje miłości

Wygrzebane przypadkiem z archiwum forum:)
Tekst był z odniesieniem do innego wątku, który już nie istnieje.
Wiem że długie i większość nie przeczyta, ale może znajdą się tacy co zechcą przeczytać i się wypowiedzieć;)
Albo chociaż zastanowić nas swoimi związkami/uczuciami;)

Autorem poniższego tekstu jest Josh Mcdowell

Trzy rodzaje miłości:

A. Miłość pod warunkiem
Pierwszy typ miłości jest dla wielu ludzi jedynym znanym rodzajem. Ja nazwałem ją miłością pod warunkiem. Jest to miłość, którą dajemy lub przyjmujemy, gdy spełnione są pewne wymagania. Żeby na nią zasłużyć, trzeba coś zrobić. Jak będziesz grzeczny, tatuś będzie cię kochał. Jeśli sprawdzisz się jako kochanka, jeśli zaspokoisz moje pragnienia, jeśli pójdziesz ze mną do łóżka, będę cię kochał. Rodzice często wyrażają ten rodzaj miłości, mówiąc swoim dzieciom: Jeśli będziesz miał dobre stopnie, jeżeli przestaniesz się z nimi zadawać, jeśli będziesz się ubierał i zachowywał tak, jak chcemy, wówczas będziesz kochany. Jaką miłością jest się obdarzanym w zamian za coś, czego chce partner. Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czegoś w zamian za miłość. Spotkałem wiele kobiet, które nie doznały innego rodzaju miłości oprócz tego, który mówi: Pokocham cię, jeśli się ze mną prześpisz. Nie zdają sobie sprawy, że miłość, którą spodziewają się zdobyć poprzez spełnianie czyichś seksualnych zachcianek, jest miłością tanią, która nie może przynieść zadowolenia i nigdy nie jest warta swojej ceny. Ten typ miłości zademonstrował pewien student, który powiedział mi: Dlaczego mam chcieć miłości, skoro mogę mieć seks? Miłość jest poddaniem się, a seks podbojem. Miłość pod warunkiem jest zawsze od czegoś uzależniona. Wszystko jest świetnie, dopóki spełniane są określone warunki. Gdy pojawia się niechęć - do odbycia stosunku, do przeprowadzenia aborcji - wówczas miłość znika To smutne, ale taka uwarunkowana miłość prawie zawsze zostaje zniszczona, ponieważ prędzej czy później jednemu partnerowi nie uda się spełnić wymagań drugiego. Wiele małżeństw rozpada się, bowiem były zbudowane na tym rodzaju miłości. Okazuje się, że mąż lub żona nie kocha prawdziwej osobowości współmałżonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrażenie. Kiedy pojawia się rozczarowanie lub oczekiwania przestają być spełniane, wówczas miłość pod warunkiem często zamienia się w złość, a partnerzy w takim związku mogą nigdy się nie dowiedzieć, dlaczego.

B. Miłość z powodu
Drugi typ miłości (pod wpływem której, jak sądzę, większość ludzi decyduje się na małżeństwo), to miłość z powodu. Polega ona na tym, że kocha się kogoś za to, kim jest, co ma lub co robi. Innymi słowy, miłość tę tworzy pewien warunek lub cecha w życiu kochanej osoby. Miłość z powodu często mówi: Kocham cię, ponieważ jesteś ładna, Kocham cię, bo dajesz mi poczucie bezpieczeństwa Kocham cię dlatego, że jesteś inny niż wszyscy, popularny, sławny, itd. Wyobraźcie sobie na przykład kobietę, która kocha pewnego mężczyznę, ponieważ jest wspaniałym sportowcem. Nie dopuszcza myśli, że mogłaby się związać z kimś, kto nie jest numerem jeden. Nie ma dla niej znaczenia, kto jest tym sportowcem. Nie kocha bowiem konkretnego mężczyzny, lecz jego pozycję, status, popularność. Często słyszę: Wydaje mi się, że miłość z powodu jest dobra. Chcę, żeby kochano mnie za to, kim jestem, za to, czego dokonałem w życiu. Czy jest w tym coś złego. Być może nic. Wszyscy chcemy być kochani z jakiegoś powodu. Z pewnością też ten rodzaj miłości jest lepszy od miłości pod warunkiem. Miłość pod warunkiem musi być zdobywana i wymaga wiele wysiłku. Jeśli ktoś nas kocha za to, kim jesteśmy, sytuacja jest mniej stresująca. Wiemy wtedy, że jest w nas coś, co sprawia, że jesteśmy kochani. Obdarzani taką miłością szybko jednak stajemy się tymi, którzy próbują zdobyć miłość pod warunkiem. A jest to niepewny grunt, na którym trudno zbudować małżeństwo lub jakikolwiek inny trwały związek. Weźmy pod uwagę na przykład problem konkurencji. Co się stanie, gdy pojawi się osoba przewyższająca nas właśnie w tym, za co jesteśmy kochani. Przypuśćmy, że jesteś kobietą i twoja uroda jest filarem miłości twojego męża. Co się stanie, gdy na scenę wkroczy kobieta piękniejsza od ciebie? Jeśli miłość twojej dziewczyny lub żony uzależniona jest od posiadanych przez ciebie pieniędzy lub od przedmiotów i doświadczeń, które można za nie kupić, co się stanie, gdy stracisz pracę, zachorujesz lub z jakichś powodów nie będziesz w stanie zarabiać tyle, co kiedyś? Albo co się stanie, gdy na scenę wkroczy ktoś z wyższym stanem konta lub z większymi możliwościami zarabiania pieniędzy? Czy konkurencja może zagrozić twojej miłości? Jeśli tak, to jest ona miłością z powodu. Istnieje jeszcze inny problem dotyczący tego rodzaju miłości. Wiadomo, że większość z nas ma dwa oblicza. Jedno, zewnętrzne, to takie, które prezentujemy przed innymi ludźmi. Drugie skrywamy bardzo głęboko i zna je niewielu, jeśli w ogóle ktokolwiek. Dowiedziałem się od swoich pacjentów, których związki miały charakter miłości z powodu, że przynajmniej jeden z partnerów boi się ujawnić drugiemu, jaki jest naprawdę. Obawia się, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, straci akceptację i miłość, lub że w ogóle zostanie odrzucony. Czy jest w twoim życiu coś, czego nie możesz wyjawić swojemu partnerowi ze strachu przed najmniejszą nawet przykrością lub odrzuceniem? Jeśli tak, trudno ci będzie doświadczyć satysfakcjonującego seksu, ponieważ pełne zespolenie seksualne wymaga stuprocentowego zaufania i oddania. Jeśli w twojej miłości brakuje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pojawia się strach, łóżko będzie pierwszym miejscem, w którym to wyjdzie na jaw. W akcie seksualnym bowiem wyrażamy swoje prawdziwe ja i stajemy się zupełnie bezbronni - całkowicie otwarci przed drugą osobą. Właśnie to otwarcie sprawia, że możliwe staje się maksymalne seksualne zaspokojenie i oddanie. Z powodu tego otwarcia także możemy być najgłębiej zranieni, jeśli nie zostaniemy całkowicie zaakceptowani. Toteż w związku typu miłość z powodu możesz nigdy nie zaznać pełnego oddania w miłości fizycznej, gdyż ryzyko zranienia jest zbyt duże. Kiedyś mówiłem o tym podczas spotkania ze studentami. Nagle jedna ze słuchaczek wybuchnęła płaczem. Po wykładzie wyjaśniła mi przyczyny swojej reakcji. Otóż miała ona wyjść za mąż, jednak na krótko przed zaplanowanym ślubem uległa wypadkowi samochodowemu. W wyniku obrażeń jej twarz została z jednej strony zeszpecona bliznami, które trzeba było usunąć za pomocą operacji plastycznej. Jej związek był jednak oparty na miłości z powodu. Strach natychmiast opanował umysł dziewczyny i jej związek rozpadł się. Był to klasyczny przypadek tego rodzaju miłości, a jego odzwierciedleniem jest zdanie: Kocham cię i pragnę, ponieważ... Taką miłość często spotykamy w naszym życiu, lecz jej trwałość jest bardzo niepewna.

C. Miłość bezwarunkowa, czyli miłość - koniec, kropka
Dzięki Bogu, istnieje jeszcze jeden rodzaj miłości. Miłości tak niesamowitej i tak pięknej, że chciałbym, aby każdy potrafił nagiąć swoją wolę i kochać w ten sposób. Jest to miłość bez warunków. Miłość ta mówi: Kocham cię pomimo tego, co może głęboko w tobie tkwić. Kocham cię bez względu na to, co może się zmienić. Nie możesz zrobić nic, żeby powstrzymać moją miłość. Kocham cię - koniec, kropka! Miłość - koniec, kropka nie jest ślepa. Daleko jej do tego. Wie dużo o drugiej osobie. Zna jej niedoskonałości i wady, a mimo to całkowicie akceptuje tę osobę, nie żądając niczego w zamian. Tego rodzaju miłości się nie zdobywa. Nic nie można zrobić, żeby była silniejsza, ani żeby ją powstrzymać. Nie jest niczym uwarunkowana. Różni się od miłości z powodu tym, że nie wywołuje jej żadna atrakcyjna cecha osoby, którą się kocha. Tego rodzaju miłością pokocha się nawet najbardziej bezwartościowe indywiduum. Miłości - koniec, kropka mogą doświadczyć tylko dawacze, osoby dojrzałe i spełnione, takie, które nie muszą bez przerwy wykorzystywać związków międzyludzkich do zapełniania pustki w swoim życiu. Osoba spełniona nie jest niczym skrępowana i oddaje się w związku, nie żądając niczego w zamian. Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy też nie, miłość - koniec, kropka jest dla ciebie najważniejsza. Jeśli obecnie nie przeżywasz tego rodzaju miłości, prawdopodobnie wciąż żywisz nadzieję, że spotkasz ją któregoś dnia lub czule wspominasz czasy, kiedy kochano cię w ten sposób. Życie pozbawione uczucia, które choćby tylko przypominało ten rodzaj miłości, prowadzi w końcu do rozpaczy. Miłość - koniec, kropka to związek oparty wyłącznie na dawaniu. Dwa pozostałe rodzaje miłości przeżywają bracze. Dawanie to inna nazwa miłości - koniec, kropka. Jest to nieograniczone oddawanie siebie. W tego rodzaju związku nie ma miejsca na strach, frustrację, stres, zawiść czy zazdrość.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
@Anty:
Skoro wkleiłeś cudzy tekst, to rozumiem to jako materiał do dyskusji a nie wykładnie Twoich przekonań?

Nie bardzo kumam, dlaczego trzeci rodzaj miłości nie jest miłością ślepą? Skoro się kogoś kocha, bez względu na wszystko co się o nim wie i czego nie wie..to jaka jest w takim razie definicja miłości ślepej?
Tak "kochają" zwierzęta. W szczególności psy. Jest to bezgraniczne oddanie Pani/Panu. Ale czy oddanie jest miłością? Co jest?

I kogo się kocha? Fizyczne ciało? Pesel? Raczej nie.. Nie jest to anonimowe ciało, bez wyrazu, ani konkretna osoba, bez ciała i bez mózgu.
KTOŚ to zestaw cech. Ciało (wraz z opakowaniem) + mózg. To stanowi osobę, którą da się kochać.
I tu najlbiższa jest mi druga definicja miłości. Kochamy pewne cechy człowieka. W zasadzie - ich zbiór. Niekoniecznie Z POWODU tego, że ktoś jest jakiś wyjątkowy. Po prostu.. zestaw tych cech nam odpowiada. Wiążąc się z daną osobą akceptujemy ten zestaw en bloc.
A potem jest zawsze kwestia, które cechy były kluczowe.. i czy wybraliśmy cechy szybkozmienne (uroda, sława itp..) czy te bardziej stabilne. I czy wybierzemy kompromis czy dogmat. Ale w dogmatycznym podejściu związek się oczywiście rozpadnie.
Ok.. to nie o związkach a o miłości.. Zatem: miłość zdechnie :D
Z drugiej strony.. Ten rodzaj miłosci jest budujący. Wiedząc, że
mojej parterce najbardziej w naszym związku zależy np. na poczuciu bezpieczeństwa... będę robił wszystko, żeby je umacniać. Taki motywator, jeśli Ją kocham.

Pierwszego wymienionego rodzaju nie nazwałbym miłoscią. TO układ handlowy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Tak, nie jest to wykładnia moich przekonań.
Intelektualnie popieram wersję C, praktykuję mieszankę B+C, pewnie z nieuświadomioną domieszką A.

Obserwując ludzi, odbieram ich uczucie jest mieszanką "A" i "B". Sercem czują "B", a w praktyce działają według "A"

Autor napisał dlaczego nie jest ślepa:p
Zatem ślepa miłość to taka której sprzyja niewiedza. Wręcz nie chcemy znać prawdy o drugiej osobie. Czyli mamy świadomość, że prawda może być dla nas nie do zaakceptowania. Byłem z dziewczyną która pozwoliła mi na dowolne skoki w bok pod warunkiem że nie będę jej o tym mówił. Znałem dziewczynę która była z facetem ponad dwa lata a nigdy nie zainteresowała się skąd od bierze pieniądze na życie.

Bezgraniczne oddanie Panu nie jest miłością. To tylko pozwolenie sobie na niepodejmowanie własnych decyzji. Rodzaj lenistwa.

Wydaje mi się, że Autorowi chodziło o to, że kocha się człowieka za całokształt. W odróżnieniu od wersji "B" gdzie kocha się człowieka za konkretny wycinek.

Kochając całokształt, gdy zmieniają się jego elementy miłość do całokształtu wywołuje miłość do nowych "zmiennych" nim wywołają istotny wpływ na całokształt. W ten sposób można kochać mimo odkrywania nowości, lub mimo zmieniania się człowieka.

Gdy kocha się pojedyncze elementy, to im ich jest mniej, tym trudniej zaakceptować ich zmianę. Gdy jest to jedna cecha, np uroda, zasobność portfela, sława, stanowisko, to gdy "zmienna" znika, zabiera ze sobą całe uczucie.
Zapewne wywołuje to dysonans pomiędzy wcześniejszym zaangażowaniem, a obecnym brakiem elementu kochanego. Może to wywołać znalezienie nowych cech godnych miłości, ale nie musi.
Zatem im więcej cech które kochamy, tym większa szansa zachowywania miłości wraz z upływem czasu.
Dochodząc do poziomu w którym kocha się wszystko, osiąga się poziom "C".

Warto jednocześnie zwrócić uwagę na cechy których nie tylko nie kochamy, ale nawet nie akceptujemy. Ich ilość także wpływa na proces odkochiwania się (w czasie, poprzez gromadzącą się frustrację, a w chwili, czyli momencie odkrycia nowej cechy, poprzez złość/nienawiść/obrzydzenie).
Jeśli ktoś by umiał zaakceptować wszystkie wady, a nawet je pokochać jako elementy składowe całego człowieka wpływające na istnienie tego co dobre, to mógłby tym samym zwiększyć szanse przetrwania uczucia wraz z upływem czasu. A nawet uodpornić się na nowo odkrywane mało akceptowalne elementy.

Rzadko kto odbiera prawdziwą rzeczywistość. Dla większości rzeczywistym jest to co się odbiera. To samo zdarzenie odbierane jest w zależności od człowieka, a nawet humoru jaki posiada w danej chwili.
Opcja "C" jest takim "pozytywnym myśleniem", optymizmem czy uśmiechem;)

***

Błędem Autora jest jednak określenie "najbardziej bezwartościowe indywiduum" - czegoś takiego w sensie obiektywnym nie ma, to po prostu subiektywne odczucie osoby o sobie samym. Ewentualnie odbiór człowieka przez jakąś część jego otoczenia. W innych okolicznościach i wśród innych ludzi, takie indywiduum może być postrzegane jako geniusz, albo ktoś przeciętny - "swój":))

I w tym pierwszym Autor za bardzo skupił się na seksie, dając za mało przykładów z dnia codziennego;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
To raczej trzy rodzaje związków z którymi zetknął się autor niż trzy rodzaje miłości.
Tekst dobry tylko jako podwaliny do dalszej dyskusji, bo już na wstępie wybrałeś C z B i domieszką A (ja też jakoś w żadną ramę się nie wpasowałem), więc coś z tym podziałem na 3 jest nie tak ;]

Po drugie strasznie drażni mnie fragment "Dzięki Bogu ...." myśle że nawet jeśli w jakiejś formie w ogóle istnieje to ma to powiedzmy w d...ie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
dla mnie 1 i 2--to kontrakty
3-miłosc
zazwyczaj tworzymy mieszaninę

z czasem okazuje się że nie było miłości a był kontrakt-w zamian za d...
czasem zaczęło się od d...przeszło na nr 2, a potem oscyluje miedzy 3 a 2 ,2 a 3 ale w pełni nie usadowi się w 3

tak się też ostatnio zastanawiałam --czy to co mis ie przydarzyło ostatnio było jednak 2na 3 ,czy tylko 2
bo jeśli z jego strony 2,a tak mi cos mówi ,ze 2 i 1--to ja wysiadam
albo 3 albo wcale!
-
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Wtrącę swoje pierwsze przemyślenia
Zgodnie z tym co jest tu napisane, albo raczej z tym jak ja to rozumiem, to miłość C jest po prostu decyzją, niezmienną decyzją akceptacji, niezależną od jakiejkolwiek zmiany cech ukochanej osoby albo od zmiany naszego postrzegania. Wyobrażam sobie jednak, że najpierw zachodzi zauroczenie, zachwyt jakimś zespołem cech (czyli miłość z powodu), czyli miłość B. A potem postanawiamy sobie, że zaakceptujemy wszelkie zmiany, czy niespodzianki i przechodzimy do miłości C.
Trochę to utopia i nie do końca bezpieczne dla osoby kochającej. Przykładem ekstremalnym może być miłość do pijaka albo innej toksycznej osoby. Kochać ją i akceptować mimo doświadczanej traumy jest krzywdą dla siebie samego i rodziny.
I jeszcze jedno - osoby spełnione i dojrzałe moim zdaniem nie traktują miłości i związku jako sfery najważniejszej i warunku poczucia szczęścia. Nie mogą uzależniać sensu swojego życia od osób trzecich.
I jeszcze jedna refleksja - od czego zależy rodzaj miłości w jakiej funkcjonujemy? Tylko od naszego profilu psychologicznego? W takim razie nie zależy od obiektu miłości? Każdego możemy tak pokochać? A jeśli zależy, to wybór wariantu miłości nie jest tylko naszą zasługą.
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawy tekst ... Anty już wiem o czym mówiłeś mówiąc o oczekiwaniach :)

Wyznaję miłość określoną jako C, ale z doświadczenia wiem, że miłość bezwarunkowa nie jest pozbawiona wad :)
Taki rodzaj miłości rodzi przeświadczenie, że cokolwiek by się nie działo to zawsze jest ta druga osoba, że ona będzie trwała przy nas. Byłam taką osobą, która trwała mimo problemów bo kochałam bezwarunkowo, ale pojawia się pewne ale... co w przypadku, gdy zachowania drugiej osoby nie odbijają sie tylko na tej jednej osobie w związku tylko na obu partnerach. I całe życie do którego się dążyło może lec w gruzach nie z Twojej winy ale z "wad" tej drugiej strony.

Walka o związek, o tą drugą osobę, to jedno ale walka o siebe to inna sprawa. Trzeba czasami dokonać trudnego wyboru. W każdej miłości powinnien znaleźć się element racjonalnego myślenia.

To, że my jesteśmy dojrzali, spełnieni aby trwać w miłości C nie znaczy, że druga strona jest na tyle dojrzała aby też kochać tą miłością.
Może to kwestia doświadczeń, że wierząc w miłość typu C zarazem sie przed nią bronimy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Rozważania na temat miłości powinno się rozpocząć od zdefiniowania jej, określenia czym jest ona dla autora, wówczas można zastanawiać się nad trafnością podziału na trzy rodzaje. Ja odbieram ten podział jako zbieraninę zachowań ludzkich właściwych i niewłaściwych wg subiektywnego doboru autora. Segreguje to, co wg niego warunkuje miłość, a co wpływa na jej bezwarunkowość. Nie wiem czy opieranie się tylko na tej teorii w przemyśleniach dotyczących naszych związków jest właściwe, bo jednak pominięte są tu znaczące elementy takie jak uczucia i emocje. Jeśli np. wziąć pod uwagę teorię miłości Sternberga, gdzie autor przedstawia model miłości wg trzech parametrów: intymności, namiętności, zaangażowania, to będziemy już mieli inne spojrzenie na miłość. Wiadomo każda teoria miłości jest analizą, w których autor zwęża parametry, dlatego warto rozważać definicję miłości o własne odczucia, doświadczenia, potrzeby, ale też zaczerpując z ogólnej wiedzy teoretyków. Definicja miłości "płynie" z nas, więc wydaje mi się, że wszystkie trzy rodzaje mogą być dobre, złe, jeden rodzaj może wykluczać inny, bo tak czy inaczej miłość jest taka, jaką w sobie sami, czy w nas kształtowano.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Isztar, mówisz jako o związku? Jak wyglądał obiektywnie? Czy o tym jak TY potrafisz kochać?

wdr, to nie z podziałem jest coś nie tak, ale z nami;) Jesteśmy spaczeni i nawet mimo dobrych chęci (które niewielu ma) nie potrafimy kochać tak jak powinniśmy.

Co do tego "dzięki Bogu" to tylko taki zwrot, używają go nawet ateiści i sataniści. To nie kwestia boga, a kultury i języka.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rut, osobiście nie wierzę aby ktoś będąc w toksycznym związku z pijakiem mógł go kochać. To nie jest miłość C, bo często taka osoba ma wiele mieszanych uczuć, od miłości, po obrzydzenie i pogardę. Nie ma tam też akceptacji.
Może gdyby była tam miłość C, to siła akceptacji byłaby tak silna, że pijak nie potrzebowałby alkoholu, i chciałby się wyleczyć?;)

Każdego możemy tak pokochać, bo miłość jest kwestią wyboru, tylko nie z każdym możemy być, bo to nie zależy od nas.

Wybór wariantu zależy od naszego rozwoju - tego nie wybieramy, w tym objawia się nasza osoba. To jacy jesteśmy definiuje wariant którym się posługujemy.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak jak pisałem w tym innym wątku, miłość i związek to dwie odmienne kwestie, czasem się łączą, ale nie zawsze.

Koncepcja "walki" o związek jest dla mnie obca. Robię swoje, kocham, a reszta nie zależy ode mnie. Jeśli ona też jest w stanie mnie pokochać, to związek dzieje się sam z siebie tak długo jak potrafimy sprawić by się dział.

Obrona przed miłością C wynika z egoizmu, z tego że mamy oczekiwania względem związku i chcemy aby one były spełniane. Gdy one są spełniane automatycznie, bez prośby, to też nie jest to miłość C. Ta jest wtedy kiedy umiemy się pozbyć oczekiwań i cieszyć z tego co dostajemy.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O tej teorii Sternberga czytałem u Wojciszke (myślałem że on to wymyślił:p) i przez całą książkę miałem wrażenie że taką miłość można osiągnąć bez udziału miłości:D
To takie rozsądne i praktyczne zachowania pozwalające stworzyć i zachować związek w akceptowalnym stanie. To mieszanka A i B, brak w tym elementu duchowości;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Obrona przed miłością C wynika z egoizmu, z tego że mamy oczekiwania względem związku i chcemy aby one były spełniane. Gdy one są spełniane automatycznie, bez prośby, to też nie jest to miłość C. Ta jest wtedy kiedy umiemy się pozbyć oczekiwań i cieszyć z tego co dostajemy."
Powiem szczerze, że nie rozumiem tej teorii ;) chyba jednak za bardzo jestem realistką ... Nie spotkałam związku, gdzie nie ma oczekiwań. Nie mówię o oczekiwaniach zarabiaj, zmień się, ale o zasadach, które są podstawą związku dla mnie, a dla niektórych to tylko teoria.

Anty co oznacza "robie swoje, kocham, a reszta nie zależy ode mnie"? Czy to nie jest trochę odbijanie odpowiedzialności od siebie? Ja się starałem, nie wyszło - trudno, to nie moja wina tak musiało być.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Obrona przed miłością C wynika z egoizmu, z tego że mamy oczekiwania względem związku i chcemy aby one były spełniane. Gdy one są spełniane automatycznie, bez prośby, to też nie jest to miłość C. Ta jest wtedy kiedy umiemy się pozbyć oczekiwań i cieszyć z tego co dostajemy."
Powiem szczerze, że nie rozumiem tej teorii ;) chyba jednak za bardzo jestem realistką ... Nie spotkałam związku, gdzie nie ma oczekiwań. Nie mówię o oczekiwaniach zarabiaj, zmień się, ale o zasadach, które są podstawą związku dla mnie, a dla niektórych to tylko teoria.

Anty co oznacza "robie swoje, kocham, a reszta nie zależy ode mnie"? Czy to nie jest trochę odbijanie odpowiedzialności od siebie? Ja się starałem, nie wyszło - trudno, to nie moja wina tak musiało być.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Duchowa miłość z dozą rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziła :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wojciszke dodaje też swoją teorię do Sternberga. Możemy to podciągnąć pod miłość rozpatrywaną w sferze fizycznej, co jest ważne, bo człowiek to ciało, umysł, dusza. Nie wydaje mi się, że połączenie A i B to właściwy wybór w przypadku teorii Sternberga. Pogodzenie się z własnym ciałem i akceptacja jego to zdrowa dusza. Tak czy inaczej, rodzaje miłości jakie zacytowałeś naprawdę zbyt mocno opierają się na zachowaniach. A ja uważam, że nawet teoria Sternberga jest wadliwa.
Czy, aż tak bardzo musimy się ograniczać w pojmowaniu miłości do jakichś teorii??
Antyspołeczny nie chciałabym uznać, że jesteś teoretykiem i idziesz wg książkowych wzorców ;-)))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wydaje mi się, że rodzaj C jest możliwy w stosunku do rodziców, dzieci, rodziny, chociaż to i tak wszystko idzie wg tego jakie kto ma wartości, czy np. dla kogoś bycie dzieckiem, rodzicem to powinność, czy przyjemność.
Mówi się, że miłość zwierząt do ludzi i ludzi do zwierząt jest bezwarunkowa, a to guzik prawda, jedni żywią drugich, a drudzy kochają je zapełniając jakąś pustkę, potrzebę.

@Antyspołeczny idealnie będzie faktycznie stworzyć jeden rodzaj z tych trzech przedstawionych, jeśli już tak bardzo musimy ograniczać się w wyborze do nich ;-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale nie mogę przecież budować związku za dwoje?;)
Ogólnie nie mogę budować związku, mogę tylko robić swoje, ta druga osoba też powinna robić swoje, a związek powinien być efektem końcowym. Pozostaje tylko to, czy to co się tworzy w wyniku naszych działań jest zadowalające i sprawia że chcemy by trwało czy nie.
Sztuczna ingerencja na dłuższą metę nie ma szans, bo to co zbudujemy będzie dobre dla nas, ale druga strona nie odczuje że to jest jej. Może nawet my sami odczujemy że ma to jakieś braku, że to sztuczny twór - zazwyczaj wynikły z naszych fantazji i oczekiwań.

Za winę uznaję świadome działanie którego celem jest popsucie związku, może to być np zdrada.
Jeśli efekt, to nie do końca to, czego byśmy chcieli, czyli na przykład to co ludzie czasem nazywają niezgodnością charakterów, to można się rozstać w przyjaźni, bez potrzeby doszukiwania się winy;)

Hipotezka, nie wiem, większość miłości rodzic - dziecko opiera się na A, z przykładami jakie autor podał - czyli metoda kija i marchewki;)
A w wielu przypadkach rodzinnych, członkowie się nawet nie lubią;)
Wnioskuje że szansa na C jest równa w każdych relacjach.

Zdaje mi się że o ile A i B mogą funkcjonować razem, to mieszenia czegoś z C w pewien sposób neguje główne założenie C.
Tak, wiem, sam zacząłem od napisania że u mnie się to miesza - nie potrafię tego wyjaśnić:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Antyspołeczny
Widzisz, mi pojawia się kolejna wątpliwość, bo to zależy od wieku, w którym na to spojrzymy, miłość dziecka do wieku szkolnego może być A, B, w wieku dorosłym przekształcić się może w C. Przynajmniej taką miłość czuję do swojej rodziny.

No namieszałeś, czyli sam wykluczyłeś duchowe znaczenie rodzaju C. ;-)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty nie mogłeś tak od razu ... bo teraz to już rozumiem :) powiem więcej, że teraz nawet sie zgadzam :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Perfumy co możecie polecić? (6 odpowiedzi)

Szukam jednocześnie czegoś trwałego jak i podobajacego się dziewczynom. Co sądzicie o testerach?...

do góry