Widok

Trzy rodzaje miłości

Wygrzebane przypadkiem z archiwum forum:)
Tekst był z odniesieniem do innego wątku, który już nie istnieje.
Wiem że długie i większość nie przeczyta, ale może znajdą się tacy co zechcą przeczytać i się wypowiedzieć;)
Albo chociaż zastanowić nas swoimi związkami/uczuciami;)

Autorem poniższego tekstu jest Josh Mcdowell

Trzy rodzaje miłości:

A. Miłość pod warunkiem
Pierwszy typ miłości jest dla wielu ludzi jedynym znanym rodzajem. Ja nazwałem ją miłością pod warunkiem. Jest to miłość, którą dajemy lub przyjmujemy, gdy spełnione są pewne wymagania. Żeby na nią zasłużyć, trzeba coś zrobić. Jak będziesz grzeczny, tatuś będzie cię kochał. Jeśli sprawdzisz się jako kochanka, jeśli zaspokoisz moje pragnienia, jeśli pójdziesz ze mną do łóżka, będę cię kochał. Rodzice często wyrażają ten rodzaj miłości, mówiąc swoim dzieciom: Jeśli będziesz miał dobre stopnie, jeżeli przestaniesz się z nimi zadawać, jeśli będziesz się ubierał i zachowywał tak, jak chcemy, wówczas będziesz kochany. Jaką miłością jest się obdarzanym w zamian za coś, czego chce partner. Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czegoś w zamian za miłość. Spotkałem wiele kobiet, które nie doznały innego rodzaju miłości oprócz tego, który mówi: Pokocham cię, jeśli się ze mną prześpisz. Nie zdają sobie sprawy, że miłość, którą spodziewają się zdobyć poprzez spełnianie czyichś seksualnych zachcianek, jest miłością tanią, która nie może przynieść zadowolenia i nigdy nie jest warta swojej ceny. Ten typ miłości zademonstrował pewien student, który powiedział mi: Dlaczego mam chcieć miłości, skoro mogę mieć seks? Miłość jest poddaniem się, a seks podbojem. Miłość pod warunkiem jest zawsze od czegoś uzależniona. Wszystko jest świetnie, dopóki spełniane są określone warunki. Gdy pojawia się niechęć - do odbycia stosunku, do przeprowadzenia aborcji - wówczas miłość znika To smutne, ale taka uwarunkowana miłość prawie zawsze zostaje zniszczona, ponieważ prędzej czy później jednemu partnerowi nie uda się spełnić wymagań drugiego. Wiele małżeństw rozpada się, bowiem były zbudowane na tym rodzaju miłości. Okazuje się, że mąż lub żona nie kocha prawdziwej osobowości współmałżonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrażenie. Kiedy pojawia się rozczarowanie lub oczekiwania przestają być spełniane, wówczas miłość pod warunkiem często zamienia się w złość, a partnerzy w takim związku mogą nigdy się nie dowiedzieć, dlaczego.

B. Miłość z powodu
Drugi typ miłości (pod wpływem której, jak sądzę, większość ludzi decyduje się na małżeństwo), to miłość z powodu. Polega ona na tym, że kocha się kogoś za to, kim jest, co ma lub co robi. Innymi słowy, miłość tę tworzy pewien warunek lub cecha w życiu kochanej osoby. Miłość z powodu często mówi: Kocham cię, ponieważ jesteś ładna, Kocham cię, bo dajesz mi poczucie bezpieczeństwa Kocham cię dlatego, że jesteś inny niż wszyscy, popularny, sławny, itd. Wyobraźcie sobie na przykład kobietę, która kocha pewnego mężczyznę, ponieważ jest wspaniałym sportowcem. Nie dopuszcza myśli, że mogłaby się związać z kimś, kto nie jest numerem jeden. Nie ma dla niej znaczenia, kto jest tym sportowcem. Nie kocha bowiem konkretnego mężczyzny, lecz jego pozycję, status, popularność. Często słyszę: Wydaje mi się, że miłość z powodu jest dobra. Chcę, żeby kochano mnie za to, kim jestem, za to, czego dokonałem w życiu. Czy jest w tym coś złego. Być może nic. Wszyscy chcemy być kochani z jakiegoś powodu. Z pewnością też ten rodzaj miłości jest lepszy od miłości pod warunkiem. Miłość pod warunkiem musi być zdobywana i wymaga wiele wysiłku. Jeśli ktoś nas kocha za to, kim jesteśmy, sytuacja jest mniej stresująca. Wiemy wtedy, że jest w nas coś, co sprawia, że jesteśmy kochani. Obdarzani taką miłością szybko jednak stajemy się tymi, którzy próbują zdobyć miłość pod warunkiem. A jest to niepewny grunt, na którym trudno zbudować małżeństwo lub jakikolwiek inny trwały związek. Weźmy pod uwagę na przykład problem konkurencji. Co się stanie, gdy pojawi się osoba przewyższająca nas właśnie w tym, za co jesteśmy kochani. Przypuśćmy, że jesteś kobietą i twoja uroda jest filarem miłości twojego męża. Co się stanie, gdy na scenę wkroczy kobieta piękniejsza od ciebie? Jeśli miłość twojej dziewczyny lub żony uzależniona jest od posiadanych przez ciebie pieniędzy lub od przedmiotów i doświadczeń, które można za nie kupić, co się stanie, gdy stracisz pracę, zachorujesz lub z jakichś powodów nie będziesz w stanie zarabiać tyle, co kiedyś? Albo co się stanie, gdy na scenę wkroczy ktoś z wyższym stanem konta lub z większymi możliwościami zarabiania pieniędzy? Czy konkurencja może zagrozić twojej miłości? Jeśli tak, to jest ona miłością z powodu. Istnieje jeszcze inny problem dotyczący tego rodzaju miłości. Wiadomo, że większość z nas ma dwa oblicza. Jedno, zewnętrzne, to takie, które prezentujemy przed innymi ludźmi. Drugie skrywamy bardzo głęboko i zna je niewielu, jeśli w ogóle ktokolwiek. Dowiedziałem się od swoich pacjentów, których związki miały charakter miłości z powodu, że przynajmniej jeden z partnerów boi się ujawnić drugiemu, jaki jest naprawdę. Obawia się, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, straci akceptację i miłość, lub że w ogóle zostanie odrzucony. Czy jest w twoim życiu coś, czego nie możesz wyjawić swojemu partnerowi ze strachu przed najmniejszą nawet przykrością lub odrzuceniem? Jeśli tak, trudno ci będzie doświadczyć satysfakcjonującego seksu, ponieważ pełne zespolenie seksualne wymaga stuprocentowego zaufania i oddania. Jeśli w twojej miłości brakuje poczucia bezpieczeństwa, jeśli pojawia się strach, łóżko będzie pierwszym miejscem, w którym to wyjdzie na jaw. W akcie seksualnym bowiem wyrażamy swoje prawdziwe ja i stajemy się zupełnie bezbronni - całkowicie otwarci przed drugą osobą. Właśnie to otwarcie sprawia, że możliwe staje się maksymalne seksualne zaspokojenie i oddanie. Z powodu tego otwarcia także możemy być najgłębiej zranieni, jeśli nie zostaniemy całkowicie zaakceptowani. Toteż w związku typu miłość z powodu możesz nigdy nie zaznać pełnego oddania w miłości fizycznej, gdyż ryzyko zranienia jest zbyt duże. Kiedyś mówiłem o tym podczas spotkania ze studentami. Nagle jedna ze słuchaczek wybuchnęła płaczem. Po wykładzie wyjaśniła mi przyczyny swojej reakcji. Otóż miała ona wyjść za mąż, jednak na krótko przed zaplanowanym ślubem uległa wypadkowi samochodowemu. W wyniku obrażeń jej twarz została z jednej strony zeszpecona bliznami, które trzeba było usunąć za pomocą operacji plastycznej. Jej związek był jednak oparty na miłości z powodu. Strach natychmiast opanował umysł dziewczyny i jej związek rozpadł się. Był to klasyczny przypadek tego rodzaju miłości, a jego odzwierciedleniem jest zdanie: Kocham cię i pragnę, ponieważ... Taką miłość często spotykamy w naszym życiu, lecz jej trwałość jest bardzo niepewna.

C. Miłość bezwarunkowa, czyli miłość - koniec, kropka
Dzięki Bogu, istnieje jeszcze jeden rodzaj miłości. Miłości tak niesamowitej i tak pięknej, że chciałbym, aby każdy potrafił nagiąć swoją wolę i kochać w ten sposób. Jest to miłość bez warunków. Miłość ta mówi: Kocham cię pomimo tego, co może głęboko w tobie tkwić. Kocham cię bez względu na to, co może się zmienić. Nie możesz zrobić nic, żeby powstrzymać moją miłość. Kocham cię - koniec, kropka! Miłość - koniec, kropka nie jest ślepa. Daleko jej do tego. Wie dużo o drugiej osobie. Zna jej niedoskonałości i wady, a mimo to całkowicie akceptuje tę osobę, nie żądając niczego w zamian. Tego rodzaju miłości się nie zdobywa. Nic nie można zrobić, żeby była silniejsza, ani żeby ją powstrzymać. Nie jest niczym uwarunkowana. Różni się od miłości z powodu tym, że nie wywołuje jej żadna atrakcyjna cecha osoby, którą się kocha. Tego rodzaju miłością pokocha się nawet najbardziej bezwartościowe indywiduum. Miłości - koniec, kropka mogą doświadczyć tylko dawacze, osoby dojrzałe i spełnione, takie, które nie muszą bez przerwy wykorzystywać związków międzyludzkich do zapełniania pustki w swoim życiu. Osoba spełniona nie jest niczym skrępowana i oddaje się w związku, nie żądając niczego w zamian. Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy też nie, miłość - koniec, kropka jest dla ciebie najważniejsza. Jeśli obecnie nie przeżywasz tego rodzaju miłości, prawdopodobnie wciąż żywisz nadzieję, że spotkasz ją któregoś dnia lub czule wspominasz czasy, kiedy kochano cię w ten sposób. Życie pozbawione uczucia, które choćby tylko przypominało ten rodzaj miłości, prowadzi w końcu do rozpaczy. Miłość - koniec, kropka to związek oparty wyłącznie na dawaniu. Dwa pozostałe rodzaje miłości przeżywają bracze. Dawanie to inna nazwa miłości - koniec, kropka. Jest to nieograniczone oddawanie siebie. W tego rodzaju związku nie ma miejsca na strach, frustrację, stres, zawiść czy zazdrość.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ktoś kto ćwiczy sztuki walki lubi agresję. Te wszystkie opowieści jak to się ktoś uczy aby umieć się bronić, ale ceni pokojowe rozwiązanie to bajki dla naiwnych;)
Ludzie trenujący walkę czują tą źle rozumianą odwagę, czyli siłę. Są pewni zwycięstwa bo mają umiejętności, a przez to są mniej ugodowi, na mniej pozwalają przeciwnikowi, wdają się w pyskówki "obronę swojego honoru", czyli robią wszystko by doprowadzić od walki;)
Zresztą to logiczne, bo jaki jest sens uczyć się czegoś a potem robić wszystko by nie skorzystać a nawet nie przetestować swoich umiejętności?
To jakby poświęcać lata na naukę gry na instrumencie i nie grać.

Terapeutów jest aż za dużo;) To niezły biznes - USA są nawet terapeuci zwierząt:d
Inna kwestia to zrzucanie problemu na terapeutę i dzieciństwo. Wygodne to - łatwiejsze od przyznania się do błędów popełnianych w teraźniejszości.

I mówię to nie przez brak rozeznania, ale właśnie z powodu jego zbyt dużej ilości.
Kiedyś pisałem sporo na pewnym forum dotyczącym różnych "zaprogramowanych" w dzieciństwie osób. Z czasem forum przerodziło się w grupę wsparcia, a mnie znudziło to głaskanie po główce ludzi użalających się nad sobą i nie chcących zmian.

Człowiek jest w procesie budowania przez całe życie, wszystkie komórki ciała wymieniane są co 7 lat, zmieniają się nasze poglądy, nasz smak, nasze gusta. Są jednak tacy którzy wcale nie chcą zmian, bo im wygodnie z tym jak ludzie ich traktują gdy się użalają nas swoją przeszłością. Nawet szukają cierpienia, bo tak się w nim ukochali.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
każdy z toba zgodzi się co do agresji ogólnie i na tym spacerze
nawet mistrzowie sztuk walki--ci madrzy tłumacza -za wszelka cene pokojowe rozwiązanie
ty mi nie musisz tego tłumaczyć
ja przezyłam różne rzeczy i na karate chodziłam nie po to by komus morde obic--a po to by zyskac sprawność i odwage--taka postawe ogólna-nie zw zupełnie z siła i agresja

co do kobiet i ich przezyc w dziecinstwi nie masz racji---bo to może wiedzieć i zrozumieć ktoś kto sam to przezył
ja sama i ludzie których poznałam--sa dowodem

to bolesne ale nikt tych rzeczy nie rozumie dlatego tak mało ,prawie wcale nie ma terapeutów wyspecj. w tym kierunku
i często ofiary sa przez takie opinie jak twoja podwójnie krzywdzone
ale nie rozmawiajmy o tym ...
zostawmy ten temat w spokoju
dla mnie mówienie przez kogos kto nie "poczuł" że ja tego chce i obwinianie 6 latniego dziecka o zaprogramowanie go przez 40 letniego faceta seksem---TO POTWORNIE BOLESNE
to tak jakbys rozdrapywał rany
ale ok -po prostu nie we wszystkim kochany Anty masz rozeznanie,choc w większości jesteś madry i masz wiedze wyjatkowa

to nie temat na forum i w ogóle na to miejsce
--------
agresja zawsze rodzi agresje i z agresji zawsze najgorsze rzeczy wychodzą
mnie ofiarze nie trzeba tego tłumaczyć
------
---inna sprawa temperament
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Art pozwalanie na skoki w bok nie ma nic wspólnego z miłością, to raczej oznaka obojętności lub lęków i poczucia niskiej wartości.

Jeśli ktoś kocha i jest kochany, to dla miłości sugestia by robił skoki w bok jest obrazą.

Isztar, w tym drugim przypadku można wyrównać pewną rozbieżność przez autoerotyzm. Dając komuś wolną rękę, tak naprawdę mówi mu się "ja nie jestem dla Ciebie dość dobry, znajdź sobie kogoś lepszego". Do tego się to sprowadza, bo ktoś kto będzie zdradzał w końcu uzna że to bezsensowne, że lepiej być z kimś z kim ma się też seks, niż każdego aspektu miłości szukać u innej osoby. Wielu też się zakochuje w kochankach - co jest naturalne, bo ludzie zdrowi psychicznie nie potrafią oddzielać seksu od emocji i uczuć.

Isztar, co do tej agresji, to ostatnio byłem z kimś na spacerku i zostałem zaczepiony przez pijanego chłopaka, który rzucił groźbą pobicia i ruszył w moją stronę, gdy podszedł to przez pierwsze 3 sek chciałem go uderzyć (bo ładnie się odsłonił, a lepiej byłoby to zrobić pierwszym niż ryzykować przyjęcie jego pierwszego ciosu). Potem zacząłem myśleć nad konsekwencjami. Gdybym wysłał mu tylko lekką sugestię, powiedzmy jednym uderzeniem, to mógłby nie zrozumieć, pójść po kolegów... mógłby też sobie mnie zapamiętać, a że mieszkamy na jednym osiedlu, to pewnie byśmy się kiedyś spotkali (tylko wtedy on mógłby być trzeźwy a ja pijany, co by zmieniło układ sił:p). Mógłbym go też uderzyć tak by nie chciał więcej ze mną zadzierać, ale wtedy mógłby się w to wmieszać policja i skomplikowałoby mi to życie.

Bijąc go, pewnie zaimponowałbym dziewczynie z którą byłem i poczułaby się w moim towarzystwie bezpiecznie, tylko czy rzeczywiście taki byłby efekt?

W dawnych czasach pewnie tak, obciąłbym mu głowę i gdyby nikt się o tym nie dowiedział to byłoby po sprawie. Teraz tak się nie robi, a mężczyźni przejmują od kobiet wiele negatywnych cech charakteru, są bardziej mściwi i pamiętliwi. Nawet w dawnych czasach vendetty prowadziły do krwawych starć a nawet wojen.

Agresja to przeżytek, żyjemy w epoce rozumu i dojrzałości, trzeba umieć łagodzić spory, a nie działać jak neandertalczyk.
Facet który potrafi obronić kobietę na ulicy poprzez pobicie kogoś, to także facet który broniąc swojej racji pobije tą kobietę, bo on myśli pięściami. Z takim nie da się porozmawiać, dojść do kompromisu, on widzi świat poprzez "wygrana/przegrana".

Myślę że zrzucanie winy na ojca, rodzinę, otoczenie etc przy wyborze takiego faceta to bzdura. Kobiety wybierają takiego faceta bo daje im on złudne poczucie bezpieczeństwa fizycznego - innego uzasadnienia nie ma.
Efekty są jednak bardzo różne, i kierowanie się tym, jako głównym czynnikiem, to jak męskie wybieranie kobiety która ma ładny tyłek;)

W Twoim wypadku problemem jest raczej to, że sama jesteś agresywna i szukasz faceta jeszcze bardziej agresywnego.
Powinnaś czuć się kobietą niezależnie od wszelkich czynników, zaakceptować siebie, i tym samym to, że jesteś agresywna. A wtedy nie potrzebowałabyś faceta jeszcze agresywniejszego. Co więcej, dla osoby agresywnej osoba o podobnym temperamencie nie jest dobrym wyborem.

Ogólnie trochę nie rozumiem poczucia bycia swoją płcią uzależnionego od drugiej strony.
To jak bycie kukiełką, którą ktoś steruje.

Agresywnych kobiet nie lubię, a gdyby jakaś podniosła na mnie rękę, to niezależnie czy bym umiał się powstrzymać czy nie, na pewno już więcej by mnie nie zobaczyła.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wdr--buziaczki
wiem,ze to już az 3 razy(po 2 razy....8 razy raz po raz...

http://www.youtube.com/watch?v=NQtrCf6b5i4
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Anty---co do tej reakcji na agresje
spróbuje ci to wytłumaczyć, bo mysle nie książkowo
ale w łasnego podwórka
to oczywiście jakies tam podłoze pierwotne ma--bo silny ,pełen testosteronu facet-to przywódca stada,zawsze obroni,znajdzie pożywienie,geny ma dobre---oczyw.wpasowuje się w pierwotne myslenie i podstawowe sprawy z tym zw---PRZETRWANIE ,przeyzcie moje i dzieci,zapewnienie pożywienia...i to wcale nie smieszne-bo takie mechanizmy cały czas w nas działają

druga przyczyna----ojciec,czy ojczym-kto s kto był facetem w domu rodzinnym,moze nawet bracia ,jak byli starsi
to,czy byli macho i nawet agresywni w stos. do kobiet
u mnie tak było-ojciec miełą ciezka reke--wiec ja wybrałam agresywnego faceta--nieświadomie
i był nawet taki 1 moment--kiedy zapaliła mi się żarówa---ze ja BEZWIEDNIE ZAREAGOWAŁAM na jego chamska postawe--jak na postawe "facet -przywodca stada-i ja go podziwiam,czuej się jak kobieta-to jest meskie.."---tyle ,ze zaraz za tym przyszła refleksja--to jest jakiś chory mechanizm
bo już zdazyła doswiadczyc od niego agresji,z która oczywiście się nie godziłam
kumasz to
to w spsychologii ma na pewno swoja piekna nazwe
i nad wyrzuceniem tego programu trzeba tez pracować

wiec jeśli brakuje ci szacunku do kobiet w takich momentach--to pomysl sobie,że może kiedyś -jako dziwczynki
nie były traktowane delikatnie albo ich mamisie-albo jedno i drugie

może nie powinnam się az tak uzewnetrzniac--ale powiem żebys więcej zrozumiał kobiety-może...
dziecko powinno być kochane bezwzględnie i nie bezwzględnie traktowane-to wiemy
dziewczynka lktóra widzi przemoc[z chłopcami tez jest tak-tyle że oni sa czasciej agresorami)-----albo będzie "oddawać" albo przyciagac drani albo prostytuować się --bo to jest zaprogramowane
a jeszcze bardziej tak będzie i do tego może być wyrodna matka--jeśli
była molestowana albo zgwałcona
-to ,to już jest nie tylko program na ciele ale i na duszy
mnie przerobienie tego zajmuje kilkadziesiąt lat..i jeszcze przyciągam panów,którzy lubia brac i uwazaja ,ze im się należy--że tak właśnie powinno być
przerabiając program---powoli otwiera się oczy---aha,mozna zyc inaczej
aha --ja nie jestem rzecza,a czułam się nia...
mogę cos z tym zrobić-mechanizm uzależnienia od zgresorów(to u kobiet jest bardzo silne tego chyba nie musze tłumaczyć dlaczego)
ciężko mi to tłumaczyć w ten sposób--to sa tak trudne izawiłe rzeczy,to czasem tylko na zywo się da

sa kobiety ,które nie przeszły większych traum a np. same sa napakowane testosteronem(ja tez mam go za dużo)--wiec i nakłada się drugi mechanizm---denerwują mnie faceci powidzmy to--zbyt potulni
nie chodzi o tom,że ich nie nie sznuje i nie cenie--jako kobieta z dzida
nie chce mieć kogos delikatniejszego od siebie--BO MIMO TEJ DZIDY CHCE CZUC SIE KOBIETA
to już może być trudniejsze do zrozumienia--tu wchodzi potrzeba rywalizacji--niech bedzi espokojny--ale czasem ez pazurka wystawi
bo co to za polowanie jak nie trzeba się napocić
jak samo włazi do sideł
dlatego ja tak lubie się draznic--to jest jak gra wstepna dla mnie
ale ze i estrogenu jest dużo -czasem lubie być potulna

mówie o sobie--ale z rozmów z koleżankami --one miewają podobnie,czesc z nich -wiec nie jestem rzadkoscia

agresja ma tez inne podłoza--bardziej wypromowane przez nasze czasy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
znałam takie małzenstwo--on nie dość ze flirtował na jej oczach (mieli knajpe -wiec dostep był ułatwiony)--to i inne upierdliwe ciągoty ...kiedyś przyjacółka pyta się czemu się z nim nie rozstaniesz albo przynajmniej nie postraszysz rozwodem,knajpa fizycznie była na jej głowie-"nie potrafie,ja go tak kocham"

anioł i pasożyt--ja to tak określam
huba na drzewie
ktoś kto potrafi kocha cbezwglednie i drugi jak dzieckoprzylepi się i ciagnie soki-bo po co nad sobą pracować
myślisz,ze ta kobieta nie cierpiała?watpie..zdrada każdego boli

widzisz to -jak on z nia
ze japodziwia ,całuje i mówi wszystko to,co tobie ,kiedy z toba to robi a ty czujesz że jesteś w niebie -bo właśnie i tylko ciebie kocha
co z poczuciem wartości
co z zaufaniem,
wstydem-bo wszyscy widza i mówia[jak w tym przyp.powyzej)
i stukają się w czółko...potem panienka zwyobracana przez twojego meza przychodzi na zmywak i uśmiecha s do pracodawczyni
"a może jeszcze pani w czyms pomóc"
każdy udaje że nie wie o co biega
gra pozorów ..zakłamanie-to nie jest dobre srodowisko do bycia szczęśliwym
wiele jest trucizn dla miłości,powoli działających
w przyrodzie panuje przecież dazenie do równowagi-
ja mysle,że ze związkami tez tak jest---każdy z nas potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i zyciu ogólnie i domu i w związku ..pracy
to nie chodzi o to ,ze ktoś ma nam dac to poczucie
mymusimy je czuc w swoim srodowisku--to podstawa jakiegoś w miare normalnego zycia

inna sytuacja---tu bym nagięła poglądy,tyle,że trudno powiedzieć,gdzie granica "można i nie można"
para---ona nie chce seksu,jest jej to zupełnie niepotrzebne
on wręcz przeciwnie---ja rozumiem ,ze jak się mocno chce to i głowa boli i wszystko-jest ciężko
i nawet jako osoba uznajaca wyzszosc fizjologii i chemii nad nami powiem -diabelnie ciężko
czy można zrobić ten minimalny skok w bok co jakis czas,zeby zaspokoić te potrzebe--szanując stałego partnera?
mnie się wydaje ,że to trzeba obgadać-jeśli w takim układzie ona godzi się i rozumie
tylko ja sobie tego nie wyobrażam....
ja tak mam -mój facet,moje jajka.. nie ruszac!

-czyli jestem zaborcza?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Skoro jedna ze stron godzi się na skoki w bok,to czy to nie jest jedna z oznak miłości?
Akceptuje to że partner/ka lubi robić sobie przyjemności,jednocześnie samemu rezygnując z takich pomimo możliwości,a może nawet i ochoty.
Nie narzuca siebie i swojego widzi mi się,daje wybór,szanując partnera/kę i jego wybory.
Myślę że to że nie chciała wiedzieć,powodowane było tym że pomimo akceptacji,zdawała sobie sprawę że zostaje to w podświadomości i ma wpływ na nią i na związek,więc zostawiała sobie pewną tolerancję na to że jednak tego nie było.
Sam tez chyba bym tak wolał i wydaje mi się że w naszym społeczeństwie to jedna z trudniejszych oznak miłości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przynajmniej musimy Ci wierzyć na słowo że Ci się nie robi. Musiałby to jednak ktoś sprawdzić:P

Nie twierdziłem że każdy niegrzeczny chłopiec działa na każdą kobietę. Ale ta cecha na Was działa, co istotnie wpływa na spadek mojego szacunku do Waszej płci.

Ja mam silny mechanizm ostrzegawczy i jak kobieta przy mnie zrobiłaby coś obiektywnie "złego, to od razu by mi się zapaliła czerwona lampka.
Gdy przy Was facet pobije innego, mimo że mógł wykazać się spokojem, to Was to kręci. Ja to bym się odwrócił i odszedł. A potem marudzicie jaki on zły, jak was nie szanuje, olewa, pogardza i skrzywdzi.
Strasznie mnie to irytuje:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wdr tez jest niegrzeczny a mnie się nie robi mokro

a głupia tez bywam

to nie działa jak zasada-widze kogokolwiek i robi się...
to musi być facet z czyms..niewiadomo kiedy to chwyci czasem i za co
moim zdaniem błednie tłumaczysz

wg mojej teorii jakies tam przyciąganie,cos człowieka zauroczy i jazda
nie mokre majtki tylko "za serce chwyta"to może być nawet uśmiech na durnowatej twarzy
czesc z nas kobiet tak ma ---jedna cecha i tak zniewoli ze dran może być zwany sk..a nawet jego zimnosc i oschłość będzie piekna...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozumiem ani słowa.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
no wiesz..jurny jesteś!
ciężko ci będzie z tą 3-ka;p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie przepraszaj --- niech nas biora z pomyłkami!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
weź się ode mnie wdr odchmiel

ja mówie w kilku razach i czytam co inni pisza tez
i nie przeszkadza mi jeśli ktoś napisze po kilka postów jeden po drugim

przecież nie musisz się odnosić do wszystkich i wszystkiego
---
stawiam butelke whisky komus kto cie przekona,zebys się mnie nie czepiał...Johny..2 małe mogę z tego nadpic
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Chciałam ułatwić sprawę a zamieszałam widzę.
Napisałeś tam więc tam Ci odpisałam.
Sorki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bym wiedział że skopiujesz to bym nie odpisywał w tamtym temacie:P

http://forum.trojmiasto.pl/Bezwarunkowa-milosc-t502916,1,46.html
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja miłość w 90% opiera się na C, ale zaczyna się w 90% na B. Zakochuje się przez fascynację tym kim ona jest, jej umysłem, poglądami i ideałami - podobieństwami. A potem na zasadzie kuli śniegowej, czy raczej domina, im bardziej poznaje, tym więcej kocham. Wtedy staje się to bezwarunkowe.
Z tym że ja oddzielam grubą kreską moją miłość od chęci bycia z kimś. Wciąż kocham moją pierwszą miłość, od 10-12 lat, ale nie wyobrażam sobie możliwości by się z nią związać:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem jak przenieść swój wątek tutaj, więc przenoszę tekst :)

Myślę że niewiele osób rozumie wersję C, jeszcze mniej ją praktykuje lub stara się praktykować, a najmniej ludzi ją przeżyło lub przeżywa. Mówię tu o miłości bezwarunkowej pomiędzy mężczyzną a kobietą. Nie biorąc w tym momencie pod uwagę miłości macierzyńskiej lub rodzicielskiej, która jest często przykładem takiej bezwarunkowej miłości, gdzie znasz kogoś całkowicie i kochasz bez względu na postępowanie i cechy osobowościowe. Chociaż w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie nawet i ta miłość nie zawsze okazuje się bezwarunkowa.

Osobiście zdecydowanie i bezapelacyjnie popieram wersję C, choć mimo starań i pracy nad sobą nie do końca udaje mi się ją zastosować w praktyce.

Myślę, że miłość bezwarunkowa jest najczystszą formą miłości jaka istnieje i może być ideałem do którego dążymy, aby osiągnąć wewnętrzny spokój i tzw. szczęście.

Umiejętność takiego kochania jest moim zdaniem wynikiem wielkiej dojrzałości człowieka i jego pracy nad własnym rozwojem wewnętrznym. Czasami uczymy się tego całe życie.

Niestety miłość bezwarunkowa zanika w ówczesnym świecie

Dlatego dobrze jest na ten temat rozmawiać i myśleć.

Dzięki Anty, że poruszyłeś ten temat.

Chociaż czytając co piszesz na forum.to stawiasz warunki swojej miłości, cytuję:

nie lubię palących i wytatuowanych kobiet;) Nie jestem też zainteresowany byciem którymś w kolejce, więc jak kobieta ma męża, faceta, ukochanego psa lub dzieci, to nie jest w stanie ofiarować mi tego, czego sama chciałaby ode mnie;)

Daleko tu do bezwarunkowej miłości chociaż jako człowiek rozumiem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
isztar jak prowadzisz monolog to od razu odpowiedz sobie nie będziemy ci przerywać ;]

____________________
kto nauczy isztar odpowiadać jednym postem dostaje piwo ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo jak każdej głupiej siksie, robiło jej się mokro przy niegrzecznym chłopcu?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zwykłem traktować z przymrużeniem oka opowieści o miłości snute przez mistyków. Oni przecież odrzucili możliwość bycia w związku. Oni kochają wszystkich, a jeśli ktoś kocha wszystkich to nie kocha nikogo;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Perfumy co możecie polecić? (6 odpowiedzi)

Szukam jednocześnie czegoś trwałego jak i podobajacego się dziewczynom. Co sądzicie o testerach?...

do góry