Widok
Właśnie w tych dużych to kobiszcza najczęściej dachowanie maja na prostym odcinku.
nie rozumieja ze suv to nie jest jednak pomimo nazwy ścigawka.
a rysy będziesz miała po kilku wizytach w hipermarketach.
wracajac do wątku:
niestety dziś rano blondynka (pomimo ze facet) auto w kolorze prawie sinym (no taki świerzy krwisty siniak) i start na wprost z pasa do jazdy w lewo bez kierunkowskazów> skończyło sie dobrze ale jednak to chyba kolor auta i włosów.
facet wyglądał jak kobieta chyba jakis metroseksualista przed zmianą płci ale z ambicjami rajdowymi po wczorajszej wygranej kubicy.
nie rozumieja ze suv to nie jest jednak pomimo nazwy ścigawka.
a rysy będziesz miała po kilku wizytach w hipermarketach.
wracajac do wątku:
niestety dziś rano blondynka (pomimo ze facet) auto w kolorze prawie sinym (no taki świerzy krwisty siniak) i start na wprost z pasa do jazdy w lewo bez kierunkowskazów> skończyło sie dobrze ale jednak to chyba kolor auta i włosów.
facet wyglądał jak kobieta chyba jakis metroseksualista przed zmianą płci ale z ambicjami rajdowymi po wczorajszej wygranej kubicy.
Sadyl...
Równie dobrze można stwierdzić, że przez rok miałam nikłą potrzebę korzystnia z dużego lustra. Tak logicznie rozumując, można pokusić się o następujące wnioski.
Kobieta, która nie ma silnie rozwiniętej potrzeby ciągłego oglądania swego odbicia, może być wyjątkowo urodziwa i nie musi robić makijaży, martwić się czy sukienka dobrze na niej leży.
Możliwa jest też ewentualność, że to istota o bardzo dyskusyjnej urodzie ( bo brzydkich kobiet przecież nie ma )... i w tym przypadku już nic nie jest w stanie pomóc. Nawet godziny spędzone przed lustrem :)
Pozostaje sprawa fryzury. Albo krótko ostrzyżona, bądź wieczny koński ogon... W grę wchodzą także codzienne wizyty u fryzjera rano. Wyjątkowa rozrzutność.
Nie wygląda to najlepiej... ale pocieszająca jest chyba pewność, że każdego ranka nie muszę golić zarostu na twarzy :)))
Przyznaję, że poranne wycieczki do windy rozważałam. Zwłaszcza, że przez pewien czas pozostałe mieszkania były niezmieszkałe :)
W kwestii wyjątkowości... coś jednak na sumieniu mam. Dość spektakularnego :) Choć już bardzo dawno temu...
Równie dobrze można stwierdzić, że przez rok miałam nikłą potrzebę korzystnia z dużego lustra. Tak logicznie rozumując, można pokusić się o następujące wnioski.
Kobieta, która nie ma silnie rozwiniętej potrzeby ciągłego oglądania swego odbicia, może być wyjątkowo urodziwa i nie musi robić makijaży, martwić się czy sukienka dobrze na niej leży.
Możliwa jest też ewentualność, że to istota o bardzo dyskusyjnej urodzie ( bo brzydkich kobiet przecież nie ma )... i w tym przypadku już nic nie jest w stanie pomóc. Nawet godziny spędzone przed lustrem :)
Pozostaje sprawa fryzury. Albo krótko ostrzyżona, bądź wieczny koński ogon... W grę wchodzą także codzienne wizyty u fryzjera rano. Wyjątkowa rozrzutność.
Nie wygląda to najlepiej... ale pocieszająca jest chyba pewność, że każdego ranka nie muszę golić zarostu na twarzy :)))
Przyznaję, że poranne wycieczki do windy rozważałam. Zwłaszcza, że przez pewien czas pozostałe mieszkania były niezmieszkałe :)
W kwestii wyjątkowości... coś jednak na sumieniu mam. Dość spektakularnego :) Choć już bardzo dawno temu...
Wchodzę do windy a tu...naga kobieta stoi przed lustrem, pręży się i wygina, ogląda z każdej strony. Zaniemówiłem...
- Halewicz!!! do k...y nędzy!! co się tak gapisz??? - wykrzyczała w dzikiej furii
-...niee nooo nic ja tylko tego...nie wiedziałem sissel że lustro..wiesz, nie masz...myślałem, że żartujesz - wybełkotałem zmieszany
- TO NIE MYŚL!!! - wrzasnęła i wyszła z windy trzaskają drzwiami
- Halewicz!!! do k...y nędzy!! co się tak gapisz??? - wykrzyczała w dzikiej furii
-...niee nooo nic ja tylko tego...nie wiedziałem sissel że lustro..wiesz, nie masz...myślałem, że żartujesz - wybełkotałem zmieszany
- TO NIE MYŚL!!! - wrzasnęła i wyszła z windy trzaskają drzwiami
Czy kierowcy z małych miejscowości w starych autach stanowią dla was realne zagrożenie? Czy jak widzicie auto TDI a szczególnie audi A4 golf passat lub volvo v40 minimum 2 modele wstecz na blachach od GWE do GS GTC NE NBA GDA GST GKA GKS to nie obawiacie sie że kierowca albo wpadnie wam w tył albo zajedzie drogę.
Może komentaże ale bez uprzedzeń. Dodatkowo można wrzucić wątek na temat lusterek w życiu "nosicielek" białych kozaczków różowych skąpych majtek i obcisłych jeansów powodujących wystawanie opony tudzież rowa sadła czy szwów poporodowych.
ZA GW:
Aresztu domaga się wejherowska policja dla kierowcy, który po pijaku spowodował wypadek, gdzie rannych zostało osiem osób.
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na drodze między Potęgowem a Linią. O godz. 4.06 rozbiło się tam audi 80, którym jechało dziewięciu młodych mężczyzn.
- Wracali z dyskoteki w Potęgowie - relacjonuje aspirant sztabowy Ryszard Rychert, naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie. - To dość trudno sobie wyobrazić, ale cała dziewiątka zmieściła się do kabiny samochodu. Wiek od 17 do 22 lat. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Najbardziej pijany był kierowca.
Rozpędzone auto zjechało na prawe pobocze drogi, staranowało stojący tam betonowy słupek, otarło się o drzewo i dachowało.
Z dziewiątki znajdującej się w środku tylko kierowca wyszedł bez większego szwanku. Badanie potwierdziło, że miał powyżej 2,5 prom. alkoholu. To 22-letni Tadeusz L., mieszkaniec Lini. Został zatrzymany przez policję. W poniedziałek w południe, gdy już był trzeźwy, przesłuchano go. Następnie postawiono mu zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.
- Wystąpimy dla niego o areszt, ponieważ wszyscy uczestnicy wypadku pochodzą z Lini i okolic, w związku z czym możliwe jest matactwo procesowe - mówi Rychert.
Decyzję w sprawie ewentualnego aresztu sąd podejmie prawdopodobnie we wtorek.
Ranni znaleźli się w szpitalach w Lęborku i Wejherowie. Mają liczne złamania i uszkodzenia narządów wewnętrznych. Jeden z nich, 22-latek, jest w stanie bardzo ciężkim, nie odzyskał przytomności. Ma liczne uszkodzenia twarzoczaszki - w tym potężny krwiak mózgu i złamaną kość skroniową. Od tego, czy przeżyje, do pewnego stopnia zależy odpowiedzialność karna kierowcy: od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności (jeśli są tylko ranni) lub od 2 lat do 12 lat więzienia (jeśli jest ofiara śmiertelna).
Dwaj inni pasażerowie znajdują się w stanie ciężkim, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policjanci podkreślają, że pasażerowie rozbitego audi i tak mieli dużo szczęścia. Gdyby samochód czołowo zderzył się z drzewem - mogliby zginąć wszyscy.
Podobny wypadek, ale znacznie tragiczniejszy w skutkach, miał miejsce 27 września 2008 r. pod Cewicami k. Lęborka. Zginęło wówczas pięć osób w wieku 17-22 lat (czterech chłopaków i jedna dziewczyna). Jechali volkswagenem golfem po zakrapianej alkoholem imprezie. Na prostym odcinku drogi auto zjechało na prawe pobocze i wpadło w poślizg. Golf tyłem uderzył w duże przydrożne drzewo. Śmierć poniosła piątka, która siedziała na tylnej kanapie. Kierowcą był 17-latek bez prawa jazdy, który miał 0,61 prom. alkoholu - z wypadku wyszedł bez większych obrażeń. Sąd skazał go na 3 i pół roku więzienia, mimo sprzeciwu krewnych ofiar wypadku, którzy uważali, że kara jest zbyt niska.
Może komentaże ale bez uprzedzeń. Dodatkowo można wrzucić wątek na temat lusterek w życiu "nosicielek" białych kozaczków różowych skąpych majtek i obcisłych jeansów powodujących wystawanie opony tudzież rowa sadła czy szwów poporodowych.
ZA GW:
Aresztu domaga się wejherowska policja dla kierowcy, który po pijaku spowodował wypadek, gdzie rannych zostało osiem osób.
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na drodze między Potęgowem a Linią. O godz. 4.06 rozbiło się tam audi 80, którym jechało dziewięciu młodych mężczyzn.
- Wracali z dyskoteki w Potęgowie - relacjonuje aspirant sztabowy Ryszard Rychert, naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie. - To dość trudno sobie wyobrazić, ale cała dziewiątka zmieściła się do kabiny samochodu. Wiek od 17 do 22 lat. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Najbardziej pijany był kierowca.
Rozpędzone auto zjechało na prawe pobocze drogi, staranowało stojący tam betonowy słupek, otarło się o drzewo i dachowało.
Z dziewiątki znajdującej się w środku tylko kierowca wyszedł bez większego szwanku. Badanie potwierdziło, że miał powyżej 2,5 prom. alkoholu. To 22-letni Tadeusz L., mieszkaniec Lini. Został zatrzymany przez policję. W poniedziałek w południe, gdy już był trzeźwy, przesłuchano go. Następnie postawiono mu zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.
- Wystąpimy dla niego o areszt, ponieważ wszyscy uczestnicy wypadku pochodzą z Lini i okolic, w związku z czym możliwe jest matactwo procesowe - mówi Rychert.
Decyzję w sprawie ewentualnego aresztu sąd podejmie prawdopodobnie we wtorek.
Ranni znaleźli się w szpitalach w Lęborku i Wejherowie. Mają liczne złamania i uszkodzenia narządów wewnętrznych. Jeden z nich, 22-latek, jest w stanie bardzo ciężkim, nie odzyskał przytomności. Ma liczne uszkodzenia twarzoczaszki - w tym potężny krwiak mózgu i złamaną kość skroniową. Od tego, czy przeżyje, do pewnego stopnia zależy odpowiedzialność karna kierowcy: od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności (jeśli są tylko ranni) lub od 2 lat do 12 lat więzienia (jeśli jest ofiara śmiertelna).
Dwaj inni pasażerowie znajdują się w stanie ciężkim, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policjanci podkreślają, że pasażerowie rozbitego audi i tak mieli dużo szczęścia. Gdyby samochód czołowo zderzył się z drzewem - mogliby zginąć wszyscy.
Podobny wypadek, ale znacznie tragiczniejszy w skutkach, miał miejsce 27 września 2008 r. pod Cewicami k. Lęborka. Zginęło wówczas pięć osób w wieku 17-22 lat (czterech chłopaków i jedna dziewczyna). Jechali volkswagenem golfem po zakrapianej alkoholem imprezie. Na prostym odcinku drogi auto zjechało na prawe pobocze i wpadło w poślizg. Golf tyłem uderzył w duże przydrożne drzewo. Śmierć poniosła piątka, która siedziała na tylnej kanapie. Kierowcą był 17-latek bez prawa jazdy, który miał 0,61 prom. alkoholu - z wypadku wyszedł bez większych obrażeń. Sąd skazał go na 3 i pół roku więzienia, mimo sprzeciwu krewnych ofiar wypadku, którzy uważali, że kara jest zbyt niska.
To nie jest problem kierowców z małych miejscowości. W mieście także zaobserwować można ciekawe zjawiska.
Rzeczywiście zachowania kierowców Golfów i starych BMW wzbudzają pewien niesmak.
Ale nie tylko oni są nieprzewidywalni. Rzeczone Panie również. Jestem w stanie ogarnąć przeciągnięcie pomadką po ustach, ale już malowanie paznokci i jednoczestne pisanie sms-a ( autentycznie zaobserwowane! ) przez moje komóreczki jakoś jest odrzucane.
Jak zazwyczaj zachowuję spokój, tak kierowca traktujący ulicę jak własne pole, jadący całą szerokością jezdni, z wahaniami prędkości i rozmawiający przez telefon... sprawia, że krew w moich żyłach osiąga temperaturę wrzenia.
I motocykliści...
Rzeczywiście zachowania kierowców Golfów i starych BMW wzbudzają pewien niesmak.
Ale nie tylko oni są nieprzewidywalni. Rzeczone Panie również. Jestem w stanie ogarnąć przeciągnięcie pomadką po ustach, ale już malowanie paznokci i jednoczestne pisanie sms-a ( autentycznie zaobserwowane! ) przez moje komóreczki jakoś jest odrzucane.
Jak zazwyczaj zachowuję spokój, tak kierowca traktujący ulicę jak własne pole, jadący całą szerokością jezdni, z wahaniami prędkości i rozmawiający przez telefon... sprawia, że krew w moich żyłach osiąga temperaturę wrzenia.
I motocykliści...
Nie jest problem kierowców z małych miejscowości :-) a to dobre!
Znam osobiście faceta z małej miejscowości który jest kierowcą autobusu miejskiego i bał się jechać tym autobusem na przegląd pod Warszawę wiec nie opowiadaj bzdur!
Zobacz jak zachowują się ludzie z prowincji na jakimkolwiek skrzyżowaniu w Gdańsku choćby Hucisko albo Miszewskiego / Do studzienki!
Ludzie z prowincji boją się autentycznie skręcać na skrzyżowaniach w lewo i powodują groźne sytuacje nie tylko dla aut ale też tramwajów.
Do tego 99% prowincjonalnych kierowców jadąc obwodnicą czy jakąkolwiek ekspresówką siedzi na zderzaku kierowcy jadącego 120-130km/h a gdy się puszcza delikwenta okazuje się że to jego styl jazdy a autko nie ma mocy aby jechać szybciej!
Nie mam nic przeciwko tzw wieśniakom bo wszyscy jesteśmy statystycznie ze wsi w którymś pokoleniu.
Dodatkową motywacja dla wioskowych piratów jest to ze jadą dobrą szeroka drogą podczas gdy na wsi asfalt jeśli jest to kończy sie tuż za stodołą sołtysa więc szału niii maa
YOYOYO
Pozdrowienia dla mistrzów kierownicy z kościerzyny szczególnie tych w pijanych busach oraz z Bydgoszczy szczególnie tych w dużych nissanach i renówkach :-).
Znam osobiście faceta z małej miejscowości który jest kierowcą autobusu miejskiego i bał się jechać tym autobusem na przegląd pod Warszawę wiec nie opowiadaj bzdur!
Zobacz jak zachowują się ludzie z prowincji na jakimkolwiek skrzyżowaniu w Gdańsku choćby Hucisko albo Miszewskiego / Do studzienki!
Ludzie z prowincji boją się autentycznie skręcać na skrzyżowaniach w lewo i powodują groźne sytuacje nie tylko dla aut ale też tramwajów.
Do tego 99% prowincjonalnych kierowców jadąc obwodnicą czy jakąkolwiek ekspresówką siedzi na zderzaku kierowcy jadącego 120-130km/h a gdy się puszcza delikwenta okazuje się że to jego styl jazdy a autko nie ma mocy aby jechać szybciej!
Nie mam nic przeciwko tzw wieśniakom bo wszyscy jesteśmy statystycznie ze wsi w którymś pokoleniu.
Dodatkową motywacja dla wioskowych piratów jest to ze jadą dobrą szeroka drogą podczas gdy na wsi asfalt jeśli jest to kończy sie tuż za stodołą sołtysa więc szału niii maa
YOYOYO
Pozdrowienia dla mistrzów kierownicy z kościerzyny szczególnie tych w pijanych busach oraz z Bydgoszczy szczególnie tych w dużych nissanach i renówkach :-).
Ja rozumiem, że czasami szuka się prostego rozwiązania na trudny problem. Ty je właśnie znalazłeś - to kierowcy z prowincji są winni.
Łatwe i przyjemne (bo to przecież nie my!), ale fałszywe. Gdyby tak było, nie byłoby wypadków w mieście. To że jakiś tam kierowca bał się wjechać do Warszawy, to jest problem tego człowieka, a nie jego prowincjonalności. Niektórzy po prostu tak mają. Poza tym, jak przez lata przyzwyczaił się do małego ruchu, to może mieć lęk przed wielkomiejskim. I on akurat zachował się rozsądnie - stwierdził, że się boi, a nie udawał drogowego Rambo.
Łatwe i przyjemne (bo to przecież nie my!), ale fałszywe. Gdyby tak było, nie byłoby wypadków w mieście. To że jakiś tam kierowca bał się wjechać do Warszawy, to jest problem tego człowieka, a nie jego prowincjonalności. Niektórzy po prostu tak mają. Poza tym, jak przez lata przyzwyczaił się do małego ruchu, to może mieć lęk przed wielkomiejskim. I on akurat zachował się rozsądnie - stwierdził, że się boi, a nie udawał drogowego Rambo.
Jeżeli czyjaś wypowiedź zaczyna się od słowa (słów) będących nazwą jakieś grupy społecznej lub zawodowej np. kierowcy z prowincji, kobiety, cyganie, itp. to pozostała jej część będzie powtarzaniem stereotypów i listą uprzedzeń piszącego. Stereotypy mają to do siebie że zwykle nie są prawdziwe a opinia osoby kierującej się własnymi uprzedzeniami nie jest obiektywna.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem