Rozszerzyłeś/łaś pojęcie "toksyczny związek" o relacje, gdzie uczucia między dwojgiem ludzi wygasły. W tym układzie toksyczne byłoby, gdyby partnerka warunkowała współżycie intymne, np. określonymi zachowaniami męża. Ona szczerze oznajmiła mu, że nie chce z nim intymności. Brak zaspokojenia potrzeb seksualnych niesie za sobą konsekwencje, ale czy odmowa współżycia z mężem to przemoc? Nie widzę powodu do zachwytu tym, że autor wątku nie poszedł do prostytutki albo nie ma romansu w pracy. Dla niektórych mężczyzn pójście do prostytutki jest poniżające/"jestem już tak nieatrakcyjny czy nieudolny, że nie potrafię znaleźć sobie kobiety do łóżka"/. Romans w pracy czy w ogóle romans w niektórych budzi lęk przed konsekwencjami. Kochanki bywają różne. Niektóre zranione kobiety są zdolne do wszystkiego/dotyczy to żon i kochanek/. Myślę, że problem tkwi w niechęci autora wątku do podziału majątku, zmiany miejsca zamieszkania, utraty stabilizacji związanej z domem, w którym żona ugotuje obiad, wypierze koszule, posprząta. Układanie nowego życia wymaga czasu:trzeba poznać inną kobietę, zaufać jej, a jeszcze wcześniej przejść przez sprawy rozwodowe, krytykę niektórych osób z otoczenia. Trudno jest ocenić, co jest przejawem dojrzałości: pozostanie w związku-atrapie czy budowanie swojego życia na nowo? Czy można być szczęśliwym mając świadomość odrzucenia emocjonalnego? Czy pozostawanie pod jednym dachem z osobą, która już nie kocha i ucieczka w substytuty życia intymnego nie zmieni zachowania tego człowieka? Czy nie będzie to miało wpływu na dzieci? Może należy jeszcze się zastanowić, dlaczego żona oddaliła się od męża? Może to była konsekwencja jego zachowania? Nie przestaje się kochać bez powodu. Nie znamy przyczyny i trudno jest mówić o dojrzałości. A może jest tak, że autor wątku po prostu zaniedbał emocjonalnie żonę, zaczął ją traktować jak gosposię i nianię, a teraz użala się, że żona nie chce z nim sypiać.?Może być odwrotnie: żona zaczęła zaniedbywać go emocjonalnie, była skupiona tylko na dzieciach, on miał pretensje, był oschły, zapracowany i stało się...Tego nie wiemy
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.