Widok
Wpadnij na ognisko :)
http://forum.trojmiasto.pl/Ognisko-7-06-2014-t544875,1,2.html
http://forum.trojmiasto.pl/Ognisko-7-06-2014-t544875,1,2.html
Wszyscy tak narzekają, na wirtualną "rzeczywistość", a jednak zaglądamy na różne portale, gdzie podstawą są ludzie. Nie trzeba szukać daleko. Jesteśmy na jednym z nich.
Czasami mam tak leniwe dni, że potrafię pół dnia spędzić przed komputerem, a czasami potrafię przez dwa tygodnie go nie otworzyć.
No i nie będę kłamać. Ale ja uwielbiam internet. Uwielbiam to, że mogę poznać tak wiele wspaniałych i różnych osób, na które pewnie bym w rzeczywistości nie wpadła. Zapisałam się do kilku grup tematycznych na FB i nagle z wirtuala grupy przeniosły się do świata realnego.
Z racji tego, że się przeprowadziłam, i krąg znajomych musiałam budować od nowa - to przyznaje się bez bicia. 50% znajomości realnych to te poznane przez internet. 25% to znajomości zawarte przypadkiem - na ulicy. 25% to ludzie poznani na różnych warsztatach, szkoleniach, pracy.
Także, ja internet doceniam i to bardzo. I gdyby nie komunikatory, to też nie mogłabym podtrzymywać tylu relacji ze znajomymi z Polski co w tej chwili. Bo chyba nie zarobiłabym na rachunek za telefon;)
Czasami mam tak leniwe dni, że potrafię pół dnia spędzić przed komputerem, a czasami potrafię przez dwa tygodnie go nie otworzyć.
No i nie będę kłamać. Ale ja uwielbiam internet. Uwielbiam to, że mogę poznać tak wiele wspaniałych i różnych osób, na które pewnie bym w rzeczywistości nie wpadła. Zapisałam się do kilku grup tematycznych na FB i nagle z wirtuala grupy przeniosły się do świata realnego.
Z racji tego, że się przeprowadziłam, i krąg znajomych musiałam budować od nowa - to przyznaje się bez bicia. 50% znajomości realnych to te poznane przez internet. 25% to znajomości zawarte przypadkiem - na ulicy. 25% to ludzie poznani na różnych warsztatach, szkoleniach, pracy.
Także, ja internet doceniam i to bardzo. I gdyby nie komunikatory, to też nie mogłabym podtrzymywać tylu relacji ze znajomymi z Polski co w tej chwili. Bo chyba nie zarobiłabym na rachunek za telefon;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
A propos podkreślania na czerwono.
W liceum miałam bardzo wymagającą profesor uczącą języka polskiego. Z żadnego przedmiotu nie pisaliśmy w ciągu semestru tak imponującej liczby klasówek. Któregoś razu oddała nam taką do obejrzenia, cóż mądrego wymyśliliśmy. Przeglądamy te prace i w pewnym momencie kolega mówi do koleżanki:
" ty pisałaś na czerwono, a profesor poprawiała na niebiesko"
W liceum miałam bardzo wymagającą profesor uczącą języka polskiego. Z żadnego przedmiotu nie pisaliśmy w ciągu semestru tak imponującej liczby klasówek. Któregoś razu oddała nam taką do obejrzenia, cóż mądrego wymyśliliśmy. Przeglądamy te prace i w pewnym momencie kolega mówi do koleżanki:
" ty pisałaś na czerwono, a profesor poprawiała na niebiesko"
Czy wyolbrzymiam? Raczej nie. Nie dało się tego nie zauważyć. Ja bym to nazwała tak: byli fajną rodzinką, odnosili się do siebie miło, z szacunkiem (ale takim zwyczajnym, bez napompowania) i można powiedzieć, że razem spędzali czas tyle że przy gadżetach elektronicznych. Wyglądało to tak, że nic innego nie przyszło im do głowy, po prostu tak spędzali czas. Ale czy po to się jedzie pod namiot?
Wydaje mi się, że takie czasy są, że podobne zachowanie będzie coraz powszechniejsze. Gdzies w tym wszystkim ginie żywy czlowiek.
Wydaje mi się, że takie czasy są, że podobne zachowanie będzie coraz powszechniejsze. Gdzies w tym wszystkim ginie żywy czlowiek.
Ja tak nie uważam. Cała trójka miła miła dla siebie, momentami razem coś przed monitorem oglądali. Jak jest źle w rodzinie to da się to wyczuć, tam tak nie było. To co robiła ta rodzina na "wakacjach pod namiotem" kiedyś byłoby nie do pomyślenia, teraz budzi zdziwienie a za kilkadziesiąt lat może się okazać, że taka będzie norma.
To był tylko jeden przykład, ale ja ich widzę na co dzień więcej. Wszystko jest dla ludzi, elektronika też. Jednak w przypadku kontaktów towarzyskich sprzęty mają nam pomóc a nie zastępować.
To był tylko jeden przykład, ale ja ich widzę na co dzień więcej. Wszystko jest dla ludzi, elektronika też. Jednak w przypadku kontaktów towarzyskich sprzęty mają nam pomóc a nie zastępować.
Wszystko zależy od nas samych,naszych chęci,otwartości.Prościej jest otworzyć lapka i coś tam popisać ale wyjść z domu ,spotkać się to już dla niektórych problem,a to już nie fajne:(nie dajmy się zwariować...ja należę do pokolenia,które się ze sobą spotykało,gadało ,czasem do bladego świtu,takie chwile pozostają w pamięci:)...i niech tak będzie
I zgadzam się z paniqa. Nic nie zastąpi kontaktu z drugim, żywym człowiekiem. Żadna technika. Jednak wszystko tak się zmienia, że za jakiś czas ludzie nie będa wiedzieli że można prowadzić życie towarzyskie poza internetem. Kiedyś się znajomych miało, a teraz potrzeba internetu, by ich znaleźć. Na szczęście nie jest tak zawsze ale taka jest tendencja.