Widok
Dla mnie to żaden problem - mogłabym pojechać, ale sama, a mężuś dostanie chyba wolne tylko na Wigilię i ewentualnie 1 dzień Świąt, a nawet gdyby 2, to mnie to nie urządza :/ A chciałabym być w te dni z ukochaną osobą :)
Na pewno będzie inaczej, bo rodzina Piotrka nie należy do pełnie uczestniczących w Świętach. Zdarza im się nie mieć nawet opłatka, a o modlitwie nie wspomnę :/ W odróżnieniu od mojej rodziny, gdzie modlitwa i opłatek są na 1 miejscu :) Sianko pod obrusem też leży, a później Pasterka :)
Oj przychodzi w końcu ten czas, że trzeba wybierać, gdzie się spędza Święta ;) Zobaczymy, jak to jeszcze będzie ;)
Na pewno będzie inaczej, bo rodzina Piotrka nie należy do pełnie uczestniczących w Świętach. Zdarza im się nie mieć nawet opłatka, a o modlitwie nie wspomnę :/ W odróżnieniu od mojej rodziny, gdzie modlitwa i opłatek są na 1 miejscu :) Sianko pod obrusem też leży, a później Pasterka :)
Oj przychodzi w końcu ten czas, że trzeba wybierać, gdzie się spędza Święta ;) Zobaczymy, jak to jeszcze będzie ;)
dzisiaj 24ty... Wigilia za 2 miesiące :)
my ostatnie Święta spędziliśmy wszyscy razem - od Wigilii do drugiego dnia Świąt nasi Rodzice, Rodzeństwo i my siedzieliśmy u Teściów... BYło świetnie... Śpiewaliśmy kolędy, bylismy na pasterce i zajęliśmy całe dwie ławki :)
ach.... fajnie, że to tylko dwa miesiące...
my ostatnie Święta spędziliśmy wszyscy razem - od Wigilii do drugiego dnia Świąt nasi Rodzice, Rodzeństwo i my siedzieliśmy u Teściów... BYło świetnie... Śpiewaliśmy kolędy, bylismy na pasterce i zajęliśmy całe dwie ławki :)
ach.... fajnie, że to tylko dwa miesiące...
no dobra, to ze Świętojańskiej jedziesz w górę w kierunku sopotu jak się kończy to nie wyjeżdżasz na Zwycięstwa tylko skręcasz w lewo w taką brukowaną ulicę ona zakręca w prawo jeszcze, po lewej będziesz miała kościół franciszkanów, ta ulica to jest Kopernika, jedziesz cały czas prosto, na skrzyżowaniu ze światłami też prosto-po lewej będzie przychodnia a po prawej PZU, jedziesz prościutko pod górkę aż wjedziesz na sam szczyt i po lewej bedzie Baltic Oasis w takim niskim budynku
Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa
> > tam pan Tadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i
> > generalnie zajmuje się patrzeniem w okno. Pewnego letniego
> > popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grządki z
> > truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek po
> > malunku wstaje i rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na
> > ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
> > - A co pan robi?
> > Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan
> > Tadek się odezwał! Ogrodnik odpowiada:
> > - Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
> > Pan Tadek myśli i w końcu:
> > - Co???
> > Ogrodnik:
> > - No... posypuje je nawozem.
> > Pan Tadek po namyśle:
> > -, Co?
> > Ogrodnik:
> > - No ... posypuje truskawki gównem, żeby były lepsze.
> > Pan Tadek myśli:
> > - Aha...
> > Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyślony wraca na miejsce. Siada i
> > myśli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
> > - Wie pan, co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja
> > to podobno p****any jestem.
> > tam pan Tadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i
> > generalnie zajmuje się patrzeniem w okno. Pewnego letniego
> > popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grządki z
> > truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek po
> > malunku wstaje i rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na
> > ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
> > - A co pan robi?
> > Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan
> > Tadek się odezwał! Ogrodnik odpowiada:
> > - Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
> > Pan Tadek myśli i w końcu:
> > - Co???
> > Ogrodnik:
> > - No... posypuje je nawozem.
> > Pan Tadek po namyśle:
> > -, Co?
> > Ogrodnik:
> > - No ... posypuje truskawki gównem, żeby były lepsze.
> > Pan Tadek myśli:
> > - Aha...
> > Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyślony wraca na miejsce. Siada i
> > myśli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
> > - Wie pan, co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja
> > to podobno p****any jestem.



