Widok
biedny ten Twój kosmatek, najlepiej dać aviomarin-mama daje swojemu psiakowi,bo on też panicznie się burzy boi. Moja kotka to też się raczej burzy nie bała, ona jest podwórkowo domowa i w największy deszcze siedziała gdzieś na dworzu,jak troszkę przestalo padać to wrócila do domu i wcale mokra nie była
heh no moj to taki kundelek kosmaty. Ale z 35 kg gdzies mniej od Twojego pewnie. Ale mąż nie pozwala, bo jak on to mówi, te kłaki wszędzie potem doprowadzają go do szału... A kotek to był i tak spokojny jeszcze jak siedział w oknie. Mój, pomijając trzęsiawki, jęzor na wierzchu i takie tam to "kopał" kafelki na podłodze w łazience chcąc się ukryć :(
Burza była okropna i długa :/ mimio iż się jej nie bałam, to czułam się dziwnie sama w domu :/ Kot też nie wydawał się być przestraszony, bo siedział na parapecie i oglądał zygzaki na niebie :)
Kurdę, pierwszy raz odkąd jestem z Piotrem, nie miałam od niego żadnych wiadomości :((( czułam się jak bez ręki patrząc na tel., którego zapomniał zabrać ze sobą :(((( Dopiero w piątek się zobaczymy, jak mu się uda :/
Kurdę, pierwszy raz odkąd jestem z Piotrem, nie miałam od niego żadnych wiadomości :((( czułam się jak bez ręki patrząc na tel., którego zapomniał zabrać ze sobą :(((( Dopiero w piątek się zobaczymy, jak mu się uda :/




