Widok
K@jutka nie chodzi tu o zły humorek ja poprostu juz mam dośc latania po lekarzach którzy mi nie pomagaja wogóle
trzecie podejscie do operacji , leki na pecherz które rozwalaj mi zoładek i wiecznie nieprzespane noce
budze sie co 3 godziny nocy bo musze iśc do toalety a zanim zasne wstaje z 20 razy co 10 minut to juz mnie wykańcza( nie wiem jakbym sobie z tym w spitalu poradziła)
A co do dziecka to ja tez nie mówie ze rzeczy musza byc firmowe ale jak nie maja co rodzice jesc i dziecko tez to przepraszam i Bóg dał dziecko ale nie na dziecko
trzecie podejscie do operacji , leki na pecherz które rozwalaj mi zoładek i wiecznie nieprzespane noce
budze sie co 3 godziny nocy bo musze iśc do toalety a zanim zasne wstaje z 20 razy co 10 minut to juz mnie wykańcza( nie wiem jakbym sobie z tym w spitalu poradziła)
A co do dziecka to ja tez nie mówie ze rzeczy musza byc firmowe ale jak nie maja co rodzice jesc i dziecko tez to przepraszam i Bóg dał dziecko ale nie na dziecko
Magdaleno ja nie mówię że jest lekko ja mam to szczęście że nie nękają mnie chorby odpukać ale są inne problemy
wiem jest ciężko czasmi ma się wszystkiego dość i nic tylko sie zakopać w ziemi, ale trzeba walczyć do końca dla nikogo innego jak dla siebie a jak są już dzieci to się walczy dla nich...:)
nie poddawaj się ja jestem z tobą myślami reszta dziewczyn pewnie też cię dopinguje, nic nie odwołuj:)
wiem jest ciężko czasmi ma się wszystkiego dość i nic tylko sie zakopać w ziemi, ale trzeba walczyć do końca dla nikogo innego jak dla siebie a jak są już dzieci to się walczy dla nich...:)
nie poddawaj się ja jestem z tobą myślami reszta dziewczyn pewnie też cię dopinguje, nic nie odwołuj:)
moja mama myślała kiedyś, że ma chory pęcherz :( zaczęła coraz częściej chodzić się załatwiać i było coraz gorzej :/ czasami co 5 min. w końcu przyszła gorączka, która nie chciała spadać i tak się zaczęło :( długie lata leczenia :/
lekarze zdecydowali, że musi leżec w szpitalu :( dawali jej jakieś leki, ale nie pomagały, a najgorsze było to, że mówili tacie, ze wszystko zaczyna być dobrze, a jak mama rozmawiała z tatą, to mówiła, że czuje się coraz gorzej :( w rzeczywistości też tak było, wyglądała bardzo niedobrze :(
wypisała się na własne życzenie, lekarze zrobili jej aferę, bo mama miała odwagę powiedzieć, że wcale jej nie leczyli, a dokłądali ręki, że czuła się coraz gorzej :/
zdecydowała się pojechać dalej i tam też położyli w szpitalu, bo okazało się, że ma wędrującą nerkę :/ potrzebna była operacja :/ mama zgodziła się na nią i może wszystko byłóby dobrze, ale niedopatrzenie lekarzy sprawiłó, że nerka została źle podwiązana i zerwała się jej i zaczęła jej się w środku psuć :( doprowadzając ją prawie do takiego stanu, że wolałabym nie pisać :(
zdesperowany tata szukał pomocy, gdzie się dało :( w końcu pojechał do wojskowej kliniki, gdzie w tamtych czasach to było nie do pomyślenia, ponieważ nikt tam nie załatwiał cywilnych osób :(
ale udało się, starszy lekarz, prof. dał jej skierowanie do Łodzi, a właściwie do miejscowości pod Łodzią, chyba Tuszynek. I tam lekarze ją uratowali. Okazało się, że nerka zrobiła jej tyle szkód, że musięli jej ją usunąć, a do tego wycięli jej cały pęcherz i ma ze swego jelita zrobiony nowy :)
czasem rzeczywiście trudno jej znaleźć dobrego fachowca, który znajdzie przyczynę choroby, bo może okazać się, że leczą nas na coś, na co wcale nie jesteśmy chorzy :/ szukanie ratunku wszędzie, a niektórym fartuchowcom nie warte jest zdrowie ludzkie :/
lekarze zdecydowali, że musi leżec w szpitalu :( dawali jej jakieś leki, ale nie pomagały, a najgorsze było to, że mówili tacie, ze wszystko zaczyna być dobrze, a jak mama rozmawiała z tatą, to mówiła, że czuje się coraz gorzej :( w rzeczywistości też tak było, wyglądała bardzo niedobrze :(
wypisała się na własne życzenie, lekarze zrobili jej aferę, bo mama miała odwagę powiedzieć, że wcale jej nie leczyli, a dokłądali ręki, że czuła się coraz gorzej :/
zdecydowała się pojechać dalej i tam też położyli w szpitalu, bo okazało się, że ma wędrującą nerkę :/ potrzebna była operacja :/ mama zgodziła się na nią i może wszystko byłóby dobrze, ale niedopatrzenie lekarzy sprawiłó, że nerka została źle podwiązana i zerwała się jej i zaczęła jej się w środku psuć :( doprowadzając ją prawie do takiego stanu, że wolałabym nie pisać :(
zdesperowany tata szukał pomocy, gdzie się dało :( w końcu pojechał do wojskowej kliniki, gdzie w tamtych czasach to było nie do pomyślenia, ponieważ nikt tam nie załatwiał cywilnych osób :(
ale udało się, starszy lekarz, prof. dał jej skierowanie do Łodzi, a właściwie do miejscowości pod Łodzią, chyba Tuszynek. I tam lekarze ją uratowali. Okazało się, że nerka zrobiła jej tyle szkód, że musięli jej ją usunąć, a do tego wycięli jej cały pęcherz i ma ze swego jelita zrobiony nowy :)
czasem rzeczywiście trudno jej znaleźć dobrego fachowca, który znajdzie przyczynę choroby, bo może okazać się, że leczą nas na coś, na co wcale nie jesteśmy chorzy :/ szukanie ratunku wszędzie, a niektórym fartuchowcom nie warte jest zdrowie ludzkie :/