Widok
to fajnie:)))ja w końcu jestem w domu...sama, bo Paweł w Brukseli, ale wraca dzisiaj późnym wieczorem. A w ogóle, to jestem zła, bo w piątek jedzie z rodzicami na narty do Austrii, a ja nie mogę jechać, bo nie usprawiedliwię nieobecności w pracy, w sądzie i na zajęciach...i jestem zła, bo albo obydwoje albo wcale...:(((a tu się okazuje, że Paweł jedzie, bo bardzo chce:((((co mnie to obchodzi, ja też bym chciała...:((((