Widok
mam wrażenie, że jest troszkę nabrzmiały, ale tylko jakbym coś zjadła i wiesz taka pełna się czuła :) ale jak stoję bokiem przed lustrem, to nic nie widzę ;)
ogólnie czuję się dobrze, ale zdarza się, że są też gorsze dni, np. wczoraj tak miałam ;)
męczę się jedynie w pracy, bo to 8 godz. w najlepszym czasie, by coś porobić zupełnie nie związanego z pracą, mam chęć połazić po mieście, pachnie mi świerzy wiaterek, morze, jak rano wychodzę z domu, bo wodę mam pod nosem i strasznie mam lenia do chodzenia do pracy :/
ogólnie czuję się dobrze, ale zdarza się, że są też gorsze dni, np. wczoraj tak miałam ;)
męczę się jedynie w pracy, bo to 8 godz. w najlepszym czasie, by coś porobić zupełnie nie związanego z pracą, mam chęć połazić po mieście, pachnie mi świerzy wiaterek, morze, jak rano wychodzę z domu, bo wodę mam pod nosem i strasznie mam lenia do chodzenia do pracy :/
nie na zwolnienie raczej się nie wybiorę, czyba, że nie będę już dawała rady. Tu ostatnio wybłagałam 2 dni wolne i to z wilką łaską ;/
Tak się składa, że poniedziałki, środy i piątki są dla szefa dość ważne, bo wtedy są wszyscy pracownicy i najwięcej się dzieje i wtedy jestem potrzebna, łatwiej by było o wolne we wtorek lub czwartek, ale wtedy dla mnie nie pasują, bo wolne łatwiej wziąść jest mi na koniec tygodnia, no bo bliżej weekendu :)
jeszcze nie mówiłam w pracy, że jestem w ciąży, bo jak się nasłuchałam, że to dla mnie będzie już koniec (chociaż wiem, że już nie może mnie zwolnić), więc wolę jeszcze poczekać, bo jest tu jeden koleżka szefa (mój pracodawca na papierze), ktróy czeka, żeby mnie zwolnić, ale mój szef (właściwy) nie bardzo ma chęć mnie wyrzucić, bo już się raz nadział na "znajome", które nie radziły sobie nie tyle co z pracą, ale z szefem :)
jak już powiem, to chyba tylko szefowi. Poproszę go o chwilę rozmowy i zobaczymy jak się wszystko potoczy.
Tak się składa, że poniedziałki, środy i piątki są dla szefa dość ważne, bo wtedy są wszyscy pracownicy i najwięcej się dzieje i wtedy jestem potrzebna, łatwiej by było o wolne we wtorek lub czwartek, ale wtedy dla mnie nie pasują, bo wolne łatwiej wziąść jest mi na koniec tygodnia, no bo bliżej weekendu :)
jeszcze nie mówiłam w pracy, że jestem w ciąży, bo jak się nasłuchałam, że to dla mnie będzie już koniec (chociaż wiem, że już nie może mnie zwolnić), więc wolę jeszcze poczekać, bo jest tu jeden koleżka szefa (mój pracodawca na papierze), ktróy czeka, żeby mnie zwolnić, ale mój szef (właściwy) nie bardzo ma chęć mnie wyrzucić, bo już się raz nadział na "znajome", które nie radziły sobie nie tyle co z pracą, ale z szefem :)
jak już powiem, to chyba tylko szefowi. Poproszę go o chwilę rozmowy i zobaczymy jak się wszystko potoczy.
obronę pracy licencjackiej mam jakoś w lipcu, jeszcze nie mam konktretnej daty :) więc powinno pójśc gładko, jeszcze przed dzidzą :) nie wiem jeszcze jak postąpić dalej, czy poczekać z magisterką rok, czy od razu pójść dalej się uczyć :/ bo podejrzewam, że jak przerwę, to mi nie będzie się chciało :/ tu będę musiała się poważnie zastanowić :)
no ja teściów mam w Gdyni, ale mama męża pracuję poza Trójmiastem i przyjeżdża tylko na weekendy, tata też jest w ciągłych rozjazdach, a poza tym będą podówjnymi dziadkami, bo miesiąc wcześniej przyjdzie na świat dzidzia Piotra siostry, która wyszła za mąż 2 miesące przed nami :)
zobaczymy jak to będzie :) na zapas się nie przejmuję :)
zobaczymy jak to będzie :) na zapas się nie przejmuję :)