Widok
zupełnie nie znam się na malarstwie. uwielbiam fotografię, co rzecz jasna niczego nie wyjaśnia bo można uwielbiać i fotografię i malarstwo. no ale ja uwielbiam fotografię a malarstwa jakoś nie. ale był taki jeden niepozorny nauczyciel... zastrzelił go jakiś niemiecki s******* w imię przekonania o własnej wyższości rasowej. oczywiście zupełnie nie wiem czemu czuję metafizyczną wieź ze skromnym nauczycielem zafascynowanym dominującymi kobietami. jakiekolwiek próby interpretowania tego faktu będą wyszydzane ;)
to może..
wątek ze zdjęciami:) jakiś czas miałam swoją ciemnię.. wciągające:)
co do dawcy nerek to babcia sama z siebie słabo trunkowa ale dziadek jak najbardziej -pełen asortyment;) łącznie z samogonem na który mówi chochra? -nie wiem jak to powinnam napisać.. a zadzwoniłam do niego i się okazało,że sam sobie to słowo wymyślił;) kontynuując dziadek babcię częstuje regularnie więc zaprawa jest..
co do dawcy nerek to babcia sama z siebie słabo trunkowa ale dziadek jak najbardziej -pełen asortyment;) łącznie z samogonem na który mówi chochra? -nie wiem jak to powinnam napisać.. a zadzwoniłam do niego i się okazało,że sam sobie to słowo wymyślił;) kontynuując dziadek babcię częstuje regularnie więc zaprawa jest..
Tom se o malarstwie pogadał... :D
Chochra - bardzo ładne, nawet trochę czarodziejskie słowo :)
W takim razie, idę sprawdzić czy mam piwo w lodówie - z Wami (obywatelu Mansonie) się inaczej nie da.
A wiesz Manson, że ostatnio byłem w piekle? Serio!
I jak zwykle ludzie kłamią mówiąc, że tam są kotły ze smołą i ogień piekielny jest. A było tak: kilka dni wstecz podczas dobrego mrozu i dość silnego wiatru (k**** zimno było, że hej) rąbałem drzewo, odśnieżałem i inne takie, spijając zamrożoną na dworze wódeczkę. Małymi łykami, ale bez popity. Osiem godzin tak pracowałem. Później wlazłem do chatki załadowałem do fulla westfalkę i jak zrobiło się ciepło nie chcąco zasnąłem. Jak się obudziłem, a właściwie rozmarzłem było ciemno na dworze i w piecu iii tak zimno, że poznałem co to piekło. Później zadzwoniłem po taryfę i nie mogłem mówić tak miałem zastygniętą facjatę. Masakra.
Chochra - bardzo ładne, nawet trochę czarodziejskie słowo :)
W takim razie, idę sprawdzić czy mam piwo w lodówie - z Wami (obywatelu Mansonie) się inaczej nie da.
A wiesz Manson, że ostatnio byłem w piekle? Serio!
I jak zwykle ludzie kłamią mówiąc, że tam są kotły ze smołą i ogień piekielny jest. A było tak: kilka dni wstecz podczas dobrego mrozu i dość silnego wiatru (k**** zimno było, że hej) rąbałem drzewo, odśnieżałem i inne takie, spijając zamrożoną na dworze wódeczkę. Małymi łykami, ale bez popity. Osiem godzin tak pracowałem. Później wlazłem do chatki załadowałem do fulla westfalkę i jak zrobiło się ciepło nie chcąco zasnąłem. Jak się obudziłem, a właściwie rozmarzłem było ciemno na dworze i w piecu iii tak zimno, że poznałem co to piekło. Później zadzwoniłem po taryfę i nie mogłem mówić tak miałem zastygniętą facjatę. Masakra.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Uszy do góry nie ma sytuacji bez wyjścia (no chyba, że jest;)
Wodę to zwierzęta piją.
Udawaj, że jesteś bardzo chory, czyli
kaszel: kachu, kachu, kachu,
gorączka i pytanie w stylu: dotknij czy mam mocno rozpalone czoło?
szkielecik: ależ mnie łamie w stawach
powiedz, że właśnie idziesz do łóżka i chętnie napiłbyś się grzanego browara.
Szuroczka sama poda Tobie budweisa.
A potem nagłe zmartwychwstanie.
Przerabiałem to dziesiątki razy, zazwyczaj się udawało.
Wodę to zwierzęta piją.
Udawaj, że jesteś bardzo chory, czyli
kaszel: kachu, kachu, kachu,
gorączka i pytanie w stylu: dotknij czy mam mocno rozpalone czoło?
szkielecik: ależ mnie łamie w stawach
powiedz, że właśnie idziesz do łóżka i chętnie napiłbyś się grzanego browara.
Szuroczka sama poda Tobie budweisa.
A potem nagłe zmartwychwstanie.
Przerabiałem to dziesiątki razy, zazwyczaj się udawało.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
dzięki w imieniu dziadka:) on to w ogóle niesamowity człowiek.. drugi też,ale już po innej stronie.. to paskudnie zabrzmi ale czasem myślę,że zabrałabym co niektórym trochę życia żeby takim ludziom dodać.. z resztą babcie też mam nie złe.. wiecie co jedna powiedziała po remoncie Świętojańskiej (w Gdyni) -jak te śmieszne słupki zrobili.. że teraz to mamy Aleję penisów:)
Co za piekielna noc, zasnąć nie idzie.
Ksieżyca przybywa jest w I kwadrze. Obserwuję skubańca zawsze. Niezliczony już raz jest przechylony wokół środka ciężkości i jakby za mgłą, ale świeci przyozdabiając się u swego szczytu bladą, stożkową kopułą. Dziś wzbudza moją tęsknotę, brakuje mi czerwonego nieba z norweskich Lofotów, totalnej ciszy, nocnych, niewidocznych, ale świetnie rejestrowanych słuchem morskich fal. Acha.... noooo
i z tego niespania przypomniał mi się pewny malarz zwał się Михаил Александрович Врубель angole ochrzcili go Mikhail Alexandrovich Vrubel, ale co tam angole oni nawet nie wiedzą co to tradycje kulinarne.
Facet malował dosyć specyficznie. Najczęściej takie mozaistyczne obrazy, w których dominowały szarość, czerń i biel, czasem przebłyski lodowego turkusu (bo lodowce są turkusowe, a nie białe) całość była oziębła i pogrążona w nastroju niepokoju. Najczęściej w lodowe pejzaże wplecione były twarze. Te twarze to są twarze demonów w ludzkiej postaci. Bo Vrubel posiadał obsesję demonów. Często ożywiał je na swych płótnach. Ale jest jeden wyjątkowy dla mnie zwie się z angielska (czy tam z rosyjska) 'Siedzący demon', obraz został ukończony w roku 1890 do uwidzenia jest w Moskwie w Tretiakov Gallery.
ps. teraz już może usnę
Ksieżyca przybywa jest w I kwadrze. Obserwuję skubańca zawsze. Niezliczony już raz jest przechylony wokół środka ciężkości i jakby za mgłą, ale świeci przyozdabiając się u swego szczytu bladą, stożkową kopułą. Dziś wzbudza moją tęsknotę, brakuje mi czerwonego nieba z norweskich Lofotów, totalnej ciszy, nocnych, niewidocznych, ale świetnie rejestrowanych słuchem morskich fal. Acha.... noooo
i z tego niespania przypomniał mi się pewny malarz zwał się Михаил Александрович Врубель angole ochrzcili go Mikhail Alexandrovich Vrubel, ale co tam angole oni nawet nie wiedzą co to tradycje kulinarne.
Facet malował dosyć specyficznie. Najczęściej takie mozaistyczne obrazy, w których dominowały szarość, czerń i biel, czasem przebłyski lodowego turkusu (bo lodowce są turkusowe, a nie białe) całość była oziębła i pogrążona w nastroju niepokoju. Najczęściej w lodowe pejzaże wplecione były twarze. Te twarze to są twarze demonów w ludzkiej postaci. Bo Vrubel posiadał obsesję demonów. Często ożywiał je na swych płótnach. Ale jest jeden wyjątkowy dla mnie zwie się z angielska (czy tam z rosyjska) 'Siedzący demon', obraz został ukończony w roku 1890 do uwidzenia jest w Moskwie w Tretiakov Gallery.
ps. teraz już może usnę
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Jeśli połączyć mistrzowski utwór Floydów wraz z mistrzowskimi obrazami to powstaje takie cudo:
http://www.youtube.com/watch?v=DflFG9mD2Pw
I sami sobie odpowiedzcie czy ostatni slajd w powyższym nie fajny :)
I Holocaust ani armagedon mimo wszystko nie idzie. Jak tam śpiewają.
Idzie za to wiosna. Widziałem ją chwilkę wczoraj.
Wiecie skąd przychodzi? Z jądra Kuli Ziemskiej. Ona kiełkuje już w parkach. :)
Dobrego dnia wszystkim.
http://www.youtube.com/watch?v=DflFG9mD2Pw
I sami sobie odpowiedzcie czy ostatni slajd w powyższym nie fajny :)
I Holocaust ani armagedon mimo wszystko nie idzie. Jak tam śpiewają.
Idzie za to wiosna. Widziałem ją chwilkę wczoraj.
Wiecie skąd przychodzi? Z jądra Kuli Ziemskiej. Ona kiełkuje już w parkach. :)
Dobrego dnia wszystkim.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Postmodernizm w wydaniu Van Googh'a przemawia do mej pustej duszy od dawna.
Gdyż - ten "niebezpieczny dziwak" jak nazywali go mieszkańcy Arles - malował świat taki jaki on jest wg mnie, czyli trójwymiarowy plus ten jeden dodatkowy co go nie widać. Impresjonizm zdaje się w tym uboższy. Ale nie mnie mrówce całe epoki oceniać.
W każdym razie kiedy ten poraniony traumami, depresjami, doświadczony życiem "szaleniec" (mój prywatny mistrz) zdryfował wreszcie pod koniec życia na północ Francji do Auvers sur Oise był ponoć - wg badaczy - wesołym, obytym i pozytywnie nastawionym do świata artystą. Zwielokrotnił tempo prac. Zaaferowany mocno interesował się młodzieżą. Dziećmi, młodym narybkiem, ludźmi wchodzącymi w dorosłe życie, szukał pozytywnych elementów, nadziei i siły, beztroski i optymizmu co to w młodych jest widoczny.
Powstały wtedy dziesiątki obrazów.
Ale jest taki jeden :)
M.in. w 1890r powstał Young man with cornflower.
Uwielbiam chabry :)
Jak byłem mały to mnóstwo bławatków rosło w okolicach Redy i pasły się tam kozy. Stary Rosjanin je tam trzymał w takim zagłębieniu z 300m od stacji SKM Reda.
Na tym obrazie nie ma optymizmu, ani dziewiczości. Młody mężczyzna z chabrem nie ma chęci, że chce się wejść w "dorosłe życie". Ma zastygnięty uśmiech w chwilowej ucieczce myśli, którą ciężko za każdym razem okupuje. Jest ciągle nieobecny mimo, że ma w głębi duszy samoświadomość, iż jakaś nieubłagana, niewidoczna siła zasysa już część ciała, część włosów swą mocą do innego świata, dorosłego. Do świata gdzie należy wstać o 7 rano i położyć się o 23. Gdzie wszystko ma przeznaczone miejsce i rytm. Gdzie jest więcej smutku niż radości. Czasem mam wrażenie, że zaraz wypluje ten kwiat i odchyli głowę do tyłu pozwalając na to, żeby los zrobił z nim co chce. A innym razem zdaje mnie się, że zagryzie w grymasie mocniej zęby i silnym szarpnięciem głowy wyrwie się tej sile tracąc przy tym kolejny raz garść włosów.

Uploaded with ImageShack.us
http://www.youtube.com/watch?v=qV7cWhmoG9w&feature=related
Gdyż - ten "niebezpieczny dziwak" jak nazywali go mieszkańcy Arles - malował świat taki jaki on jest wg mnie, czyli trójwymiarowy plus ten jeden dodatkowy co go nie widać. Impresjonizm zdaje się w tym uboższy. Ale nie mnie mrówce całe epoki oceniać.
W każdym razie kiedy ten poraniony traumami, depresjami, doświadczony życiem "szaleniec" (mój prywatny mistrz) zdryfował wreszcie pod koniec życia na północ Francji do Auvers sur Oise był ponoć - wg badaczy - wesołym, obytym i pozytywnie nastawionym do świata artystą. Zwielokrotnił tempo prac. Zaaferowany mocno interesował się młodzieżą. Dziećmi, młodym narybkiem, ludźmi wchodzącymi w dorosłe życie, szukał pozytywnych elementów, nadziei i siły, beztroski i optymizmu co to w młodych jest widoczny.
Powstały wtedy dziesiątki obrazów.
Ale jest taki jeden :)
M.in. w 1890r powstał Young man with cornflower.
Uwielbiam chabry :)
Jak byłem mały to mnóstwo bławatków rosło w okolicach Redy i pasły się tam kozy. Stary Rosjanin je tam trzymał w takim zagłębieniu z 300m od stacji SKM Reda.
Na tym obrazie nie ma optymizmu, ani dziewiczości. Młody mężczyzna z chabrem nie ma chęci, że chce się wejść w "dorosłe życie". Ma zastygnięty uśmiech w chwilowej ucieczce myśli, którą ciężko za każdym razem okupuje. Jest ciągle nieobecny mimo, że ma w głębi duszy samoświadomość, iż jakaś nieubłagana, niewidoczna siła zasysa już część ciała, część włosów swą mocą do innego świata, dorosłego. Do świata gdzie należy wstać o 7 rano i położyć się o 23. Gdzie wszystko ma przeznaczone miejsce i rytm. Gdzie jest więcej smutku niż radości. Czasem mam wrażenie, że zaraz wypluje ten kwiat i odchyli głowę do tyłu pozwalając na to, żeby los zrobił z nim co chce. A innym razem zdaje mnie się, że zagryzie w grymasie mocniej zęby i silnym szarpnięciem głowy wyrwie się tej sile tracąc przy tym kolejny raz garść włosów.

Uploaded with ImageShack.us
http://www.youtube.com/watch?v=qV7cWhmoG9w&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
