Widok
wczoraj cos chcialam ugotowac.
wlaczylam sobie i poszlam wykupic przez internet ubezpieczenie.
bo tak tu trzeba.
trudno bylo, bo wszystko nie po naszemu.
kiedy doszlam do konca prawie poczulam , ze strasznie smierdzi.
spalilam zletka garnek.
jak go domyc?
wlasnie gotuje w nim wode z proszkiem do prania..
poza tym zacielam sie w palec szukajac okularow.. wiem.. wiem.. tylko palec. ale czerwony jest i boli.
dostalam jakis antybiotyk..
jesli ktos wie jak uratowac spalony garnek to prosze o rade
wlaczylam sobie i poszlam wykupic przez internet ubezpieczenie.
bo tak tu trzeba.
trudno bylo, bo wszystko nie po naszemu.
kiedy doszlam do konca prawie poczulam , ze strasznie smierdzi.
spalilam zletka garnek.
jak go domyc?
wlasnie gotuje w nim wode z proszkiem do prania..
poza tym zacielam sie w palec szukajac okularow.. wiem.. wiem.. tylko palec. ale czerwony jest i boli.
dostalam jakis antybiotyk..
jesli ktos wie jak uratowac spalony garnek to prosze o rade
> A czym sobie ten budzik tak nagrabił?
Potrafi se stanąć znienacka. Chociaż znajduje się daleko od wiadra sildenafilu od Vi ;)
Ale korzystając, że wątek o wszystkim, opowiem Wam o swoim hydrobudziku sprzed lat :)
Zawsze miałem potężne problemy ze wstawaniem.
Żeby zdążać do szkoły na 7:00, zbudowałem hydrobudzik.
Dwie półki nad łózkiem.
Na jednej przykręcony na stałe budzik. Na nim, na gałeczce od nakręcania budzenia nawinięty sznurek przeciągniięty do drugiej półki, na której granicy stał kubek z wodą.
Kiedy budzik zaczynał dzwonić, sznurek nakręcał się na gałeczkę, ściągając kubek z półki. Jego zawieszenie było tak skonstruowane, że w warunkach statycznych po prostu wylewał mi zawartość na łeb.
Czasu na reakcję miałem jakieś 10"
Jeśli w tym czasie się zerwałem i wyłaczyłem budzik.. po temacie.
Ale jeśli robiłem to na ostatnią chwilę.. miałem kolejnego guza od spadającego kubka :D
Poproszę KAŻDEGO, kto jest mi choć trochę życzliwy, o pobudkę o 7:00 :D
Potrafi se stanąć znienacka. Chociaż znajduje się daleko od wiadra sildenafilu od Vi ;)
Ale korzystając, że wątek o wszystkim, opowiem Wam o swoim hydrobudziku sprzed lat :)
Zawsze miałem potężne problemy ze wstawaniem.
Żeby zdążać do szkoły na 7:00, zbudowałem hydrobudzik.
Dwie półki nad łózkiem.
Na jednej przykręcony na stałe budzik. Na nim, na gałeczce od nakręcania budzenia nawinięty sznurek przeciągniięty do drugiej półki, na której granicy stał kubek z wodą.
Kiedy budzik zaczynał dzwonić, sznurek nakręcał się na gałeczkę, ściągając kubek z półki. Jego zawieszenie było tak skonstruowane, że w warunkach statycznych po prostu wylewał mi zawartość na łeb.
Czasu na reakcję miałem jakieś 10"
Jeśli w tym czasie się zerwałem i wyłaczyłem budzik.. po temacie.
Ale jeśli robiłem to na ostatnią chwilę.. miałem kolejnego guza od spadającego kubka :D
Poproszę KAŻDEGO, kto jest mi choć trochę życzliwy, o pobudkę o 7:00 :D