Widok
Nie wiem, czy za naszego życia otworzy się kawerna w Yellowstone.
Nie wiem, czy za naszego życia otworzy się kawerna u Szkopów.
Ale jest spora (statystycznie) szansa, że za naszego życia pierdyknie uskok St. Andreas.
Konsekwencje dla naszego świata będą niewyobrażalne. Choć to nadal będzie maleńkie pierdnięcie w stosunku do otwarcia którejkolwiek za kawern. Które również może nastąpić, choć jest mniej prawdopodobne. A będzie tylko ciut głośniejszym pierdnięciem.
Po obsuwie uskoku St. Andreas, nasza cywilizacja (moim zdaniem) jest się w stanie pozbierać.
Po otwarciu kawern już możemy zapomnieć o cywilizacji i życiu, jakie znamy.
Nie wiem, czy za naszego życia otworzy się kawerna u Szkopów.
Ale jest spora (statystycznie) szansa, że za naszego życia pierdyknie uskok St. Andreas.
Konsekwencje dla naszego świata będą niewyobrażalne. Choć to nadal będzie maleńkie pierdnięcie w stosunku do otwarcia którejkolwiek za kawern. Które również może nastąpić, choć jest mniej prawdopodobne. A będzie tylko ciut głośniejszym pierdnięciem.
Po obsuwie uskoku St. Andreas, nasza cywilizacja (moim zdaniem) jest się w stanie pozbierać.
Po otwarciu kawern już możemy zapomnieć o cywilizacji i życiu, jakie znamy.
Robię ludziom m.in. ubezpieczenia podróżne. I przyznam szczerze, często żal mi de.. ściska, bo młodzi ludzie robią sobie takie wycieczki, o których za moich czasów tylko w telewizorze od Halika miałem okazję usłyszeć.
Teraz to standard i niewiele droższy od wycieczki do Zakopanego ;)
Mój znajomy, prawie syn (bez względu, jak się ktoś odniesie do tego sformułowania) wrócił kilka dni temu z Islandii.
Nie miałem okazji jeszcze z nim pogadać. Ale myślę, że zrobiła ona nawet na Nim wrażenie.
To są te chwile, kiedy człowiek klęka przed Stwórcą/Naturą i widzi, jakim pyłkiem jest.
Wystarczy porównać cały nasz arsenał nuklearny do małego pierdnięcia Ziemi, jakim był wybuch Krakatau.
Teraz to standard i niewiele droższy od wycieczki do Zakopanego ;)
Mój znajomy, prawie syn (bez względu, jak się ktoś odniesie do tego sformułowania) wrócił kilka dni temu z Islandii.
Nie miałem okazji jeszcze z nim pogadać. Ale myślę, że zrobiła ona nawet na Nim wrażenie.
To są te chwile, kiedy człowiek klęka przed Stwórcą/Naturą i widzi, jakim pyłkiem jest.
Wystarczy porównać cały nasz arsenał nuklearny do małego pierdnięcia Ziemi, jakim był wybuch Krakatau.
Na Islandię. Tylko znowu się isztar czepnie, że filmik księdza wrzucam. Tylko że nadal nie mogę uwierzyć, że to amatorska robota. On to sam z kolegą (też amatorem) robi. Prawdopodobnie najładniejsze, co dziś zobaczycie
https://www.youtube.com/watch?v=BomzGYDhn9w
https://www.youtube.com/watch?v=BomzGYDhn9w