Zwyczaje wielkanocne za granicą
www.gazeta.pl
Jak obchodzą Wielkanoc w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Czechach i w Niemczech.
USA: Wielkanoc w kapeluszu
Wielkanoc w Stanach Zjednoczonych nie jest tak ważna jak w Polsce - opowiada Bernard Prokop, Amerykanin, który od kilku lat uczy we Wrocławiu angielskiego. - Najważniejsze jest Boże Narodzenie, potem Święto Dziękczynienia, Niepodległości i dopiero w dalszej kolejności jest Wielkanoc.
Święta to tylko jeden dzień - niedziela. Dużo wcześniej kobiety kupują na ten dzień eleganckie kreacje, żeby potem pokazać się w nich w kościele. Jest to również jedyny dzień w roku, kiedy można w USA zobaczyć kobietę w kapeluszu (takie wielkanocne nakrycie głowy nazywa się Easter Bonnet). Wielkanoc spędza się z rodziną, ale nie są to tak rodzinne święta jak Boże Narodzenie, kiedy przy jednym stole spotykają się całe pokolenia. Oprócz jajek, pieczonej szynki w słodkim sosie i ciast nie ma specjalnych potraw.
Kiedy jajka są już pomalowane, rodzice (a właściwie zając, czyli Easter Bunny) chowają je przed dziećmi w najróżniejszych miejscach w domu lub ogrodzie. Pociechy mają za zadanie znaleźć wszystkie pisanki, a potem mogą je wszystkie zjeść. Co roku grupka biednych dzieci może uczestniczyć w szukaniu jajek ukrytych w Białym Domu (Easter Egg Hunt). Zajączek przynosi dzieciom prezenty: w wielkanocnym koszyczku znajdą się najczęściej słodycze, owoce oraz drobne upominki.
Meksyk: Dwa tygodnie wolnego
- Meksyk jako kraj w większości katolicki świętuje Wielkanoc jako dzień szczególny - wspomina Aneta Rutz, która przez 11 lat mieszkała w tym kraju. - Tradycje wywodzą się jeszcze z czasów konkwisty, a więc przypominają niekiedy XV-wieczną Europę.
Święty Tydzień (Semana Santa) rozpoczyna się od Niedzieli Palmowej. Meksykanie uczestniczą w procesji i święcą gałązki palm. Później gałązki te - podobnie jak w Polsce - spala się i w Popielec przyszłego roku wykorzystuje jako popiół do posypywania głów.
W Wielki Piątek w wielu miasteczkach odgrywa się sceny męki i ukrzyżowania Jezusa. Nie ma w Meksyku zwyczaju malowania i święcenia jajek, choć coraz częściej pod wpływem kultury amerykańskiej dzieci dostają wielkanocne zajączki z czekolady.
Niedziela Zmartwychwstania to huczne święto do późnej nocy: pokazy sztucznych ogni na rynkach, zabawy w wesołym miasteczku, jedzenie tradycyjnych potraw z ulicznych budek. Od poniedziałku wielkanocnego rozpoczyna się Semana Pascua - Tydzień Paschalny. Semana Santa i Semana Pascua to dwa tygodnie wolne od pracy i szkoły!
- Większość mieszkańców miast wyjeżdża nad morze: temperatura wody przekracza 20 stopni. Duże miasta podczas świąt są wyludnione, a nocleg nad morzem trzeba rezerwować dwa miesiące wcześniej.
Szwajcaria: Jagnięcina i zające z czekolady
- Na Wielkanoc bawimy się w chowanie dekorowanych jajek w ogrodzie - opisuje Christine Oberson, mieszkanka francuskojęzycznej części Szwajcarii. - Potem szukają ich wszyscy: dorośli i dzieci. Kto odnajdzie najwięcej, zostaje zwycięzcą "jajecznego wyścigu".
W niedzielę cała rodzina spotyka się przy stole na świątecznym obiedzie. Najczęściej je się jagnięcinę, czyli wielkanocnego baranka, a także dużo jajek i... zajęcy z czekolady - np. produkowanych przez szwajcarską firmę Lindt. Piecze się też specjalne ciasta, a niektóre z nich przypominają polskie mazurki. Dzieci dostają drobne prezenty, zajmują się też dekorowaniem jajek (popularne są kalkomanie).
Wielka Brytania: Snickersy zamiast jaj
- Wielkanoc? Niestety, w Anglii dość nudna - mówi Elaine Horyza z Wrocławskiej Szkoły Językowej. - Nie mamy specjalnego ciasta ani zwyczajów. Jedynie jajka wielkanocne: z czekolady, puste w środku. Do środka wkłada się rozmaite smakołyki i w niedzielny poranek obdarowuje się takimi jajkami domowników, najczęściej dzieci. Easter eggs kupuje się gotowe w sklepach. Mogą być różnych rozmiarów, najczęściej jednak o długości ok. 10 cm. - Nawet ten jeden zwyczaj zdążył się już mocno skomercjalizować - kiwa głową Elaine. - Wielkie kompanie prześcigają się w produkowaniu zestawów wielkanocnych. I zamiast jajka otrzymujemy np. wielkanocne pudło snickersów.
Czechy: Szmigrus z pomlazkami
Świętuje się w Czechach tylko wielkanocny poniedziałek. W niektórych wiejskich regionach dniem szczególnym jest też Wielki Czwartek, zwany zielonym czwartkiem, ale wielkoczwartkowe obyczaje są w odwrocie, zachowały się ich resztki w nielicznych wsiach.
Polski stół obficie zastawiony ciężkimi potrawami i związany z nim obyczaj dwudniowego biesiadowania od rana do wieczora jest w Czechach nieznany. Są natomiast specjalne wielkanocne wypieki oraz specjalne wielkanocne słodycze.
Na wsi, tam, gdzie zachowały się tradycje "zielonego czwartku", tego dnia podaje się na obiad pokrzywę przyrządzoną podobnie jak szpinak. Z innych zielonoczwartkowych obrzędów nic się już nie zachowało. W Wielki Piątek maluje się pisanki, piecze się też baranki z ciasta i kupuje w sklepach słodycze, które wraz z barankami i pisankami ustawione będą na wielkanocnym stole.
W sobotę i niedzielę ludzie idą do kościoła, ale poza tym spędzają te dni tak samo jak inne soboty i niedzielę. Święta w czeskich wsiach zaczynają się w poniedziałek rano. Zwą się ?szmigrus?, znać tu podobieństwo do naszego śmigusa. Dorośli tego dnia czekają w domach, bo chłopcy kilkuosobowymi grupkami objeżdżają, czym kto ma, te domy, w których są ich rówieśnice. Niosą z sobą pomlazki, czyli warkocze splecione z trzech, pięciu, siedmiu lub dziewięciu wierzbowych gałązek. Dziewczyny oblewają ich z okien wodą, ale chłopcy, nie bacząc na to, wpadają do domu i ścigają piszczące i kryjące się po kątach dziewczyny, żeby je wysmagać pomlazkami.
- Całe nogi miałyśmy w pręgach od pomlazek - wspominała Wielkanoc starsza kobieta, która młodość spędziła we wsi w południowych Morawach. - Im która ładniejsza, tym więcej dostawała.
W niektórych regionach Czech zamiast pomlazkami plecionymi z wierzbowych gałązek chłopcy biją dziewczęta długimi gałęziami jałowca, twardymi, sprężystymi i okrytymi ostrymi szpilkami. Obite dziewczyny chłopcy wynoszą z domów i wrzucają do strumyków lub potoków, jeśli płyną w pobliżu zagród. Tam, gdzie nie ma rzeczek czy strumieni, pławią je w cebrzykach, wannach napełnionych wcześniej wodą przez rodziców panien na wydaniu. Kiedy już dziewczyny są wysmagane i zmoczone, zaczyna się poczęstunek. Chłopcy biorą sobie ze stołu po pisance i garstce słodyczy albo kawałku baranka z ciasta, a gospodarz częstuje ich palenką. Palenka to wódka pędzona w domach ze śliwek, moreli lub wiśni. dziewczyny tymczasem wiążą na pomlazkach kokardki z karbowanej bibułki.
W miastach, podobnie jak na wsi, w piątek maluje się pisanki. Pomlazek jednak nikt nie plecie, kupuje się je gotowe na przedświątecznych straganach. Wiejskie pomlazki to grube i sprężyste bicze, pomlazki miejskie są krótkie, uplecione z cienkich gałązek i od razu ozdobione kokardkami z bibułki. Czesi kupują też w piątek baranki z biszkoptowego ciasta, masowo wypiekane przez cukierników.
Sobota i niedziela wielkanocna nie różnią się od innych weekendów. Ludzie wierzący idą w te dni do kościoła. W poniedziałek zastawia się świąteczny stół, ale inny niż w Polsce. Tworzą go baranki z ciasta i słodycze, ozdabiają pomlazki. jest też alkohol, rzadko domowa palenka, zwykle kupiona w sklepie śliwowica czy merunka (morelówka) albo po prostu wódka. Z tego stołu domownicy pojadają po trochę i popijają, ale nie siadają, żeby biesiadować. Inaczej też wygląda szmigrus. Obyczaj ten przejęły dzieci, zwykle chłopcy dziesięcio-, jedenasto- czy dwunastoletni. Chodzą od mieszkania do mieszkania z koszyczkami albo białymi serwetkami w rękach i śpiewają wielkanocne piosenki. Gospodarze częstują ich jajkami i odrobiną słodyczy.
I na wsi, i w mieście zachował się gdzieniegdzie taki sam jak u nas konkurs w rozbijaniu pisanek uderzeniem jednej o drugą, żeby sprawdzić, czyja mocniejsza.
Szwecja: Glad pask...
... czyli "wesołych świąt" życzą sobie Szwedzi przy okazji Wielkanocy. Dla Szwedów te święta to po prostu cztery dni wolne od pracy. Na targowiskach pojawiają się "paskris" - gałązki brzozy przyozdobione kolorowymi piórkami. Czasem takimi gałązkami bije się domowników w Wielki Piątek - na pamiątkę biczowania Chrystusa. Trudno o potrawy tradycyjnie postne, bo Szwedzi zawsze jadali skromnie: śledzie z otrębami, solone łososiowe grzbiety, sztokfisze (suszone ryby), potrawy z jaj i semlor - bułeczki pszenne z kminkiem lub cynamonem zalewane na talerzu gorącym mlekiem (teraz wzbogaca je się bitą śmietaną i masą migdałową).
Dawniej w Wielki Czwartek i Piątek obowiązywał szwedzkich parobków zakaz jedzenia mleka, śmietany, masła. Wszyscy odmawiali sobie mięsa w Wielki Piątek - trzeba było zadowolić się grochem na wodzie i śledziem. Wielka Sobota to jakby dzień wigilijny - w godzinach popołudniowych spożywa się obiad. Stół wówczas obfituje w potrawy z jajek i ryb, ale już bardziej wykwintne. A w Wielką Niedzielę czas na ucztowanie: mogą to być potrawy mięsne, rybne albo pizza. W południowej Szwecji malowano jajka już w XVII wieku i zwyczaj przetrwał do tej pory, choć najczęściej w tych rodzinach, w których są dzieci, bo wspólne barwienie jaj za pomocą dębowych liści, kłosów zbóż, łupin cebuli to świetna zabawa. Ciągle żywym zwyczajem są Paskkaerringar, czyli baby wielkanocne: wiedźmy, za które przebierają się w Wielką Sobotę dziewczęta. Trochę na pamiątkę pogańskich czasów, gdy szczególnie w okresie wielkanocnym wzmożoną aktywność przejawiały złe moce. Teraz te "złe moce" wyciągają z maminych szaf stare ciuchy, odpowiednio się charakteryzują, wynajdują miotły i chodzą od domu do domu, zbierając do czajniczków drobne pieniądze i słodycze.
Niemcy: Po wodę w milczeniu
Steffi Wróbel, kierowniczka chóru niemieckiego Towarzystwa Kulturalno-Społecznego: - Z dzieciństwa najbardziej pamiętam szukanie przez dzieci "gniazdek" pochowanych w domu czy w ogrodzie. W tych specjalnie przygotowanych i dekorowanych kolorowych koszyczkach znajdowały się prezenty, jajka, zajączki. Czasem dla żartu przygotowywano gniazdka także starszym, chowając je np. na drzewach. Pamiętam też, że w Wielki Piątek rano moja mama szła do pobliskiego strumyczka po wodę do mycia. Musiała to robić w milczeniu - nie wolno jej było się odezwać aż do momentu, gdy wszyscy domownicy umyli się w przyniesionej wodzie. A potrawy wielkanocne? Baby drożdżowe, dobra pieczeń, knedle, sernik, dobra kiełbasa...
[img][url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
[/img]