~GundekIIIMocny
79.187.223.*
(12 lat temu) 12 lipca 2013 o 15:32
Ja nie wierzę w Boga, ja jestem pewny Jego istnienia bardziej niż Słońca na niebie i tego, że 2+2=4.
Popkultura, mass media próbują wciskać kit jakoby ateizm to coś postępowego. Natomiast Bóg to relikt przeszłości, zabobon i domena ciemnoty.
Wciska nam się kit, jakoby świat powstał z jakiegoś wybuchu. Chodź żaden fizyk, naukowiec nie skompromitował by się mówiąc, że wybuch może coś stworzyć sam z siebie, z niczego. A przestrzeń, czas, materia, prawa fizyki po prostu są bo są.
Nie chodzę do kościoła i nie wierzę w wiarę katolicką, to wiara Rzymska powstała za ery cesarzy i jej całkowicie podległa. Masz tu elementy wielobóstwa (pod postacią kultu świętych), nekromancji (modlitwa do zmarłych), wampiryzmu (symboliczne picie krwi, jedzenie ciała), Boga który spółkuje z kobietą, de facto małżonką innego mężczyzny i płodzi z nim syna (Maryja, Jezus, zaczerpnięte z mitologii greckiej - zbawca Herakles, chodź tym razem zbawia miłością i poddaństwem). Kościół kocha przepych, złoto i wszystko co się świeci. W czasie obrzędów kapłan zwrócony jest twarzą do klękających poddanych - profanacja. Obrządek polega na tantrycznym powtarzaniu bałwochwalczych haseł, kontakt z wiernymi zerowy, jedynie kazanie ma zwykle jakiś głębszy moralny aspekt. Kościół łamie swoje przykazania i tworzy obrazy Boga, czy to bezpośrednie ilustracje, czy nawet okultystyczne piramidy z okiem (ten symbol zresztą ma inne znaczenie, bardzo nie przyjemne) a przecież ".... nie będziesz czynił obrazów pana Boga swego bo ni on ..."
Podsumowując. Kościół jest potrzebny, gdyż pomimo swoich ułomności i tak oferuje moralny wzór dla przeciętnego, mniej lub bardziej zdemoralizowanego człowieka. ave
11
6