(12 lat temu) 25 lipca 2013 o 22:42
Można tu przyjąć sformułowanie "układ odniesienia" dla świata zewnętrznego, co jednocześnie będzie się wiązało z tym czy dane pojęcie abstrakcyjne posiada czy nie posiada desygnatu. Nie ograniczałbym tej właściwości do ludzi bo inne wysoko rozwinięte zwierzęta udowodniły że też potrafią operować i tworzyć związki na podstawowych pojęciach poprzez przenoszenie doświadczenia z jednej sytuacji na inną lecz analogiczną. Nie rozdzielałbym też bym relacji z innymi ludźmi jakoś coś odrębnego od całości świata zewnętrznego bo prowadzi to do absurdów "bo czy interakcja z wytworzonym przez innego człowieka przedmiotem jest już interakcją z innym człowiekiem? " itp. I tu przechodzimy do "zwierzęcej metody" i zwierzęca wiedza, której Pan postawił jakąś sztuczną granicę i absolutnie nie mogę się zgodzić z "ale to zupełnie co innego". A z tymi relacjami to już oddalił się Pan od znaczenia słów i to znacząco. Bo weźmy choć prawdę, to jest jedynie wartość logiczna dla zdania określająca jego poprawność a w szczególności w odniesieniu do rzeczywistości czy dane pojęcie abstrakcyjne posiada desygnat. Miłość jest relacją ale nie trzeba dodawać że jest to pojęcie wyjątkowo szerokie. No i wolność co jest określeniem stanu a nie relacji. Do tego sprowadzenie relacji człowieka do trzech jest już absurdalnie ekstremalnym uproszczeniem, które celowo pomija całą gamę relacji w ramach typowej religijnej manipulacji pojęciami. W tym punkcie trzeba też dodać że samo użycie "prawdy" , "miłości" i "wolności" w tym kontekście jest już manipulacją neurolingwistyczną i nie ma nic wspólnego z desygnatami tych abstrakcyjnych pojęć. Strach przed niespójnością przed " rozpadnięciem się" wizji świat nie jest dowodem na istnienie boga, jest właśnie dowodem na jego nieistnienie. Bo świadomość o wiedzy zbyt małej by ogarnąć zewnętrzny świat w pełnej okazałości broni się uproszczeniami i zamykaniem świata w wąskich wytłumaczalnych ramach. A dopiero wraz z wzrostem wiedzy, wraz z zgromadzonym dorobkiem wielu ludzi - kulturą ten mroczny obszar niewiedzy i strachu przed nieznanym jest powoli zastępowany wiedzą. I tak też idzie ewolucja religii która zmniejsza obszar w jakim się porusza wraz z nagromadzoną widzą a w szczególności wiedzą skrupulatnie i rzetelnie weryfikowaną z rzeczywistością - znaczy nauką.
Wiara w boga jako jedynie bat na słabą wolę to dość słaby argument na jego istnienie. I tu właśnie rozwinięta kultura, organizacja społeczna zastępuje boga w tym zadaniu. Prawo, które jest jakąś umową społeczną i jego egzekwowanie jest znacznie lepszym narzędziem batem niż jakakolwiek wiara co historia doskonale pokazała i to wielokrotnie. A system do, którego się Pan odwołuje z słusznością wiary czy niewiary w boga nie ma nic wspólnego. Dlatego, że realne wprowadzenie tego systemu w życie było powrotem społeczeństwa do dość dzikiego systemu późno-feudalnego gdzie boga klasycznych religii próbowano zastąpić wiarą w wodza i partię. A to nie ma nic wspólnego z samodzielnym myśleniem i świadomym odrzuceniem nie posiadającej desygnatu ideii boga .
0
0