Widok
Podbijam ku przestrodze dla wszystkich przeciwników winietek - tak idiotycznie nie czułam się już dawno! Byłam na weselu bez winietek razem z mężem i dwójką dzieci. Wszyscy rzucili się na miejsca przed przywitaniem pary młodej, kiedy po toaście zwróciliśmy się ku stołom by zająć miejsca okazało się, że nie ma obok siebie nawet dwóch wolnych miejsc. Chodziliśmy po sali w poszukiwaniu wolneo talerza, wolne były tylko pojedyncze miejsca. Do stołu zasiedliśmy kiedy większość kończyła obiad, oczywiście osobno, z dziećmi w wieku przedszkolnym na kolanach.