Widok
Podbijam ku przestrodze dla wszystkich przeciwników winietek - tak idiotycznie nie czułam się już dawno! Byłam na weselu bez winietek razem z mężem i dwójką dzieci. Wszyscy rzucili się na miejsca przed przywitaniem pary młodej, kiedy po toaście zwróciliśmy się ku stołom by zająć miejsca okazało się, że nie ma obok siebie nawet dwóch wolnych miejsc. Chodziliśmy po sali w poszukiwaniu wolneo talerza, wolne były tylko pojedyncze miejsca. Do stołu zasiedliśmy kiedy większość kończyła obiad, oczywiście osobno, z dziećmi w wieku przedszkolnym na kolanach.
MOja siostra była w ten weekend na weselu, na którym nie było winietek i mówiła, że masakra. Dwa lata temu też byłam na takim weselu i powiem Ci, że kicha. Na początku zaczyna się przepychanka, przesadzanie się, przesuwanie - niepotrzebne zamieszanie. Lepiej poświęcić tą godzinkę i ułożyć układ gości na sali.
Znacie swoich gości i wiecie, koło kogo należy ich posadzić, a nie, że koleżanka usiądzie obok babci..
Jestem jak najbardziej za winietkami :)
Nawet sama je robię :D
Znacie swoich gości i wiecie, koło kogo należy ich posadzić, a nie, że koleżanka usiądzie obok babci..
Jestem jak najbardziej za winietkami :)
Nawet sama je robię :D
myśmy na własnym weselu rokm temu nie mieliśmy winietek i było ok każdy usiadł jak chciał mieliśmy osobny stół dla nas, rodziców i świadków, ale za to w tym roku na ślubie siostry ja świadkowa z mężem wylądowaliśmy na szarym końcu on też nie mieli winietek ale stoły stały razem i tylko miejsca dla młodych były udekorowane nakładkami oni usiedli rodzice usiedli a my świadkowie że biegaliśmy z prezentami i kwiatami usiedliśmy na końcu i się okazało że koło rodziców gdzie mieliśmy siedzieć rozsiedli się goście i co siedzieliśmy na końcach stołu i to jeszcze nie razem tylko każde osobno, potem stwierdziliśmy że mogloiśmy ustawić winietki tylko dla rodziców i świadków żeby nas nie podsiedli.
Ja nie mialam winietek ale to ze wzgledu na opinie gosci. Bylismy wczesniej na weselu i cala rodzina zrzedzila ze ich posadzono zle, ze ktos chcial siedziec tam ktos gdzie indziej. Ze tak nie powinno byc i wogole. A nikt nie mial smialosci zeby sie przesiasc. Masakra ile sie nasluchalam. A dzieci posadzono osobno. To z tym soobnym stolikiem dla dzieci to nie byl dobry pomysl bo rodzice i tak caly obiad stali za krzeslami dzieci i im nakladali jedzenie. Jedna babka to chyba pol wesela spedzila na stojaco przy stole dzieci:p
Mialam dosc duze wesele bo wyszlo nam na koncu 158 osob i to co zmienilabym w usadzaniu to winietki przy naszym stole albo zeby ktos pilnowal zeby zostawic miejsca przy nas dla swiadkow i rodzicow. Bo przy tylu gowsciach i 1.5 godzinnym skladaniu zyczen czesc ludzi pousiadala i zrobilo sie male zamieszanie przy naszym stole.
Mialam dosc duze wesele bo wyszlo nam na koncu 158 osob i to co zmienilabym w usadzaniu to winietki przy naszym stole albo zeby ktos pilnowal zeby zostawic miejsca przy nas dla swiadkow i rodzicow. Bo przy tylu gowsciach i 1.5 godzinnym skladaniu zyczen czesc ludzi pousiadala i zrobilo sie male zamieszanie przy naszym stole.
ja tez bede je miala, mamy bardzo mieszanych znajomych i duzo takich "pojedynczych par" ktore nie znaja innych wiec chcemy ich troche przemieszac zeby nikt nie czul sie zle a ze tez mamy polsko angielskie towarzystwo i wesele to chce przemieszac gosci zeby polacy wyjasniali anglikom polskie zwyczaje a anglicy polakom no i sie troche poznali, a to zajmowanie miejsc biegniecie do stolow i przesadzanie ludzi bo dla babci nie starczylo miejsca by mnie bardzo stresowalo tyle ze jak duzo osob wspomnialo mozna wstac i sie przysiasc do innych osob zeby pogadac no i tanczyc
Wesele jest po to by 2 rodziny sie ze soba lepiej poznaly.Nie powinno byc tak ze jedna rodzina siedzi sobie a druga sobie. Mysmy mieli winietki choc w restauracji nam powiedziano ze szkoda czasu bo nie zdaja egzaminu.Faktycznie bardzo duzo czasu poświęcilismy na przemyślane usadzenie gości ( wg. starszeństwa) by nikt nie poczul się urażony.Trzykrotnie zmienialismy usadzenie przy stolach.Sugerowalismy sie poradami na róznych stronach weselnych.No i winietki zdaly egzamin w 80% bo pożniej jak ktoś z kimś chcial pogadać to się dosiadal do tej osoby.Ale ogólnie nikt nie mial zastrzezen co do rozsadzenia i towarzystwa przy stole.Ale musze przyznać rozsadzenie gości wcale nie jest taką latwą rzeczą!!! :))
Ja robię własnoręcznie winietki (krzesełka) i mam nadzieję, że się wyrobię w czasie.
A winietki będą z tego względu, że mamy spore wesele, stół dla dzieciaczków, a niektórzy są wygodni i dzieciaki sadzają przy sobie, w takiej sytuacji zapłacimy za dzieciaki normalnie 100% jak za zwykłego gościa, a dorośli będą mieli bardzo ciasno przy stole albo po prostu zabraknie miejsc.
Chodzi w sumie głównie o obiad, nikomu nie każę siedzieć w jednym miejscu całego wesela, a tak usadzę, żeby nie było kłótni, każdy mógł z sąsiadem pogadać.
A winietki będą z tego względu, że mamy spore wesele, stół dla dzieciaczków, a niektórzy są wygodni i dzieciaki sadzają przy sobie, w takiej sytuacji zapłacimy za dzieciaki normalnie 100% jak za zwykłego gościa, a dorośli będą mieli bardzo ciasno przy stole albo po prostu zabraknie miejsc.
Chodzi w sumie głównie o obiad, nikomu nie każę siedzieć w jednym miejscu całego wesela, a tak usadzę, żeby nie było kłótni, każdy mógł z sąsiadem pogadać.
Moim zdaniem winietki to bardzo dobry pomysł. Sprawdziły się na weselu mojej siostry i na własnym będę je również miała. Zapraszając gości wiesz kto z kim się czubi a kto lubi i możesz w ten sposób tylko gościom ułatwić życie i pozwolić uniknąć wyścigu do stołów byle zdążyć usiąść przy swoich znajomych... Przecież nie każdy może zdążyć na początek wesela i potem wyląduje przy totalnie obcych ludziach, a to gwarantuje marną zabawę. No i nie będzie niepotrzebnych zwarć, że ja tu chciałam siedzieć, a tu zajęte, a ktoś mnie podsiadł. Dlatego ja jestem jak najbardziej za winietkami.
Mielismy winietki- tak nam doradzila pani z lokalu- i bardzo dobrze sie sprawdzily. Fakt, ze sporo czasu poswiecilismy na rozmieszczenie gosci, pozniej kilka osob sie pozamienialo miedzy soba, ale ogolnie bylo ok.
Rozsadzajac gosci kierowalismy sie nie tylko wiekiem, ale np Irladnczyka posadzilismy wsrod osob mowiacych po angielsku, singli kolo znajomych, tak by nie czuli sie posadzeni na sile z inna samotna osoba.
Dzieci mialy osobny stolik- bo jak stwierdzila pani kierowniczka "nie sadza sie dzieci przy stole zastawionym wodka" i ja sie z tym zgadzam, poza tym niech tez maja swoje swieta, jedza co chca i sie bawia ;)
Rozsadzajac gosci kierowalismy sie nie tylko wiekiem, ale np Irladnczyka posadzilismy wsrod osob mowiacych po angielsku, singli kolo znajomych, tak by nie czuli sie posadzeni na sile z inna samotna osoba.
Dzieci mialy osobny stolik- bo jak stwierdzila pani kierowniczka "nie sadza sie dzieci przy stole zastawionym wodka" i ja sie z tym zgadzam, poza tym niech tez maja swoje swieta, jedza co chca i sie bawia ;)
Właśnie obawiam się że jeśli nie bedzie winietek to rodziny się podzielą,tak usadzę ich razem żeby się poznali.Wiadomo starszych czyli ciotki i wujków połaczę z oby rodzin a młodych też razem usadzę.Wiem że młodzi i tak się zintegrują,ale starsi pewnie będą trzymac się swoich rodzin.Mam czas do 30 sierpnia.Poczekam aż wszyscy potwierdza swoje przybycie i wtedy zadecyduję razem z narzeczonym.Mimo wszystko dziękuję za Wasze opinie Kochane Forumki.Pozdrawiam!