Widok
Wiocha i wiochmeni
Za wsią przepadam, od dziecka, mam na wsi wspaniałych znajomych a zapach tradycyjnego gnoju nie tylko mnie nie odstrasza, lecz wręcz kojarzy mi się pozytywnie.
Wiochy za to i wiochmenów nie cierpię. Wiocha zamieszkała w miastach i czuje się tu bezkarnie, bo przykład szedł z góry, a tu nie ma sąsiada z zagrody obok, który by zwrócił ci uwagę, i z którego zdaniem trzeba by się liczyć , a w miejskim tłoku proboszcz nie zauważy braku wiochmena w kościele. Wiocha jeszcze się nie zdążyła zurbanizować, utraciła wiejskie zalety, ale nie straciła wad, wręcz je hołubiła.
Wiocha chce spokoju, możliwości konsumowania miejskiego dobrobytu i poczucia niezależności, podziwia tych co się dorobili i obnoszą z tym dorobkiem w mediach czy na ulicy, zazdroszcząc im i wierząc, że im też się coś takiego uda osiągnąć. Stąd ze złością reagują na tych co im publicznie spokój ten zakłócają jakąś polityką. Polityka precz!
Wiocha książęk nie lubi i nie ceni tych, którzy książki piszą, czytają, mówią książkowym językiem i się wywyższają, a przecież wszyscy mają być równi. Dziwolągi to jakieś. Wariatem trzeba być, żeby siedzieć cicho i literki do kupy składać zamiast wypić piwko z kumplami i porechotać czy obejrzeć serial z psiapsiółkami i poplotkować. Kto to wymyślił? I po co ?
W efekcie, wiochman potrafi stwierdzić, że matematyka istnieje od zawsze, ale Pan Bóg to już nie. Co to, to nie. Możecie to Państwo przeczytać na forum.
Do niedawna wiocha się panoszyła, bo miała zielone światło od swoich na górze. Trójmiejska wiocha nawet wycięła kawał lasu na Ujeścisku, no bo kto to widział, żeby w środku miasta rósł sobie las i do tego dziki. Parę lat temu miałem ostre spięcia z lokalną wiochą, na tle kwestii porządkowych, ale nie popuściłem. Więc wkrótce odczułem ciche poparcie otoczenia, a wiochę potraktowałem, nie licząc paru drobnych naturalnych dla mnie usług, jak powietrze. Od pewnego czasu, pewnie pod wpływem zmiany klimatu społecznego i za sprawą najmłodszych pokoleń, wiocha zaczęła ewoluować, a ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, nawet przypomniała sobie o istnieniu zwrotu Dzień dobry. Nie do wiary. Idzie dobra zmiana ?
Wiochy za to i wiochmenów nie cierpię. Wiocha zamieszkała w miastach i czuje się tu bezkarnie, bo przykład szedł z góry, a tu nie ma sąsiada z zagrody obok, który by zwrócił ci uwagę, i z którego zdaniem trzeba by się liczyć , a w miejskim tłoku proboszcz nie zauważy braku wiochmena w kościele. Wiocha jeszcze się nie zdążyła zurbanizować, utraciła wiejskie zalety, ale nie straciła wad, wręcz je hołubiła.
Wiocha chce spokoju, możliwości konsumowania miejskiego dobrobytu i poczucia niezależności, podziwia tych co się dorobili i obnoszą z tym dorobkiem w mediach czy na ulicy, zazdroszcząc im i wierząc, że im też się coś takiego uda osiągnąć. Stąd ze złością reagują na tych co im publicznie spokój ten zakłócają jakąś polityką. Polityka precz!
Wiocha książęk nie lubi i nie ceni tych, którzy książki piszą, czytają, mówią książkowym językiem i się wywyższają, a przecież wszyscy mają być równi. Dziwolągi to jakieś. Wariatem trzeba być, żeby siedzieć cicho i literki do kupy składać zamiast wypić piwko z kumplami i porechotać czy obejrzeć serial z psiapsiółkami i poplotkować. Kto to wymyślił? I po co ?
W efekcie, wiochman potrafi stwierdzić, że matematyka istnieje od zawsze, ale Pan Bóg to już nie. Co to, to nie. Możecie to Państwo przeczytać na forum.
Do niedawna wiocha się panoszyła, bo miała zielone światło od swoich na górze. Trójmiejska wiocha nawet wycięła kawał lasu na Ujeścisku, no bo kto to widział, żeby w środku miasta rósł sobie las i do tego dziki. Parę lat temu miałem ostre spięcia z lokalną wiochą, na tle kwestii porządkowych, ale nie popuściłem. Więc wkrótce odczułem ciche poparcie otoczenia, a wiochę potraktowałem, nie licząc paru drobnych naturalnych dla mnie usług, jak powietrze. Od pewnego czasu, pewnie pod wpływem zmiany klimatu społecznego i za sprawą najmłodszych pokoleń, wiocha zaczęła ewoluować, a ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, nawet przypomniała sobie o istnieniu zwrotu Dzień dobry. Nie do wiary. Idzie dobra zmiana ?
1. Gdzieś wyczytał stwierdzenie, że matematyka istnieje od zawsze? Coś przegapiłem?
2. Religia opisuje świat od momentu jego stworzenia przez Boga. Skoro Bóg wg ciebie istnieje od zawsze, to czym zajmował się wcześniej?
Wiem, że oczekuję cudu, ale czy mógłbyś na powyższe pytania odpowiedzieć w miarę ściśle, językiem zrozumiałem dla wiochmena, który nie studiował bełkotlistyki?
2. Religia opisuje świat od momentu jego stworzenia przez Boga. Skoro Bóg wg ciebie istnieje od zawsze, to czym zajmował się wcześniej?
Wiem, że oczekuję cudu, ale czy mógłbyś na powyższe pytania odpowiedzieć w miarę ściśle, językiem zrozumiałem dla wiochmena, który nie studiował bełkotlistyki?
@ sadyl
Nigdy nic nie konfabuluję, bo to bylaby strata czasu, a jak czasem konfabuluję celowo, to to wyraźnie zaznaczam, Na tym forum nie konfabuluję, bo są tu tacy, co by to wzięli na poważnie. Chyba będę musiał sięgnąć do archiwum i ci zademonstrować typową konfabulację, ale ciężko jest tam się dokopać.
Coś takiego o matematyce i o Bogu napisał Aradash, wybacz, ale nie będę szukał tego ponownie na wątku o matematyce. Nic tu nie dodaję od siebie, po prostu cytuję niedorzeczności, a tych jest mnóstwo, ale więcej uwagi poświęcam im na blogu niż tu.
Człowieku, pamiętaj, że rower, zależnie od perpspektywy nadawcy, to może być pojazd, wehikuł, jednoślad, dwukołowiec,welocyped czy też bicykl. Powiedz mi, co to za idota to wszystko wymyślił, żeby ludziom życie utrudnić ? Nie wspominając już o tym, że rower to taki dwukołowy adidas.
Czasami, ludzie, trudno z wami się dogadać, bo do każdego słowa trzebaby dopisywać stronę przypisów. W e wpisie o matematyce napisałem,że proszę o rzeczowe, RZECZOWE, wytłumaczenie. Rzecz to jest rzecz czyli obiekt realny, z którym pewne abstrakcje muszą być ostatecznie powiązane. Np. pojęcie abstrakcyjnej "sprawiedliwości" wiąże się z dystrubucją pewnych dóbr, realnych czy abstrakcyjnych, adekwatnie do sytuacji, wg, pewnych norm.
Sprawiedliwość nie jest obiektem realnym, podobnie jak matematyka, ale jest pojęciowym wyabstrahowaniem pewnych cech jak najbardziej namacalnej rzeczywistości.
Jak ktoś się nie nauczył tego w marnej szkole, to potem smędzi na forum, taki jest efekt.
Nigdy nic nie konfabuluję, bo to bylaby strata czasu, a jak czasem konfabuluję celowo, to to wyraźnie zaznaczam, Na tym forum nie konfabuluję, bo są tu tacy, co by to wzięli na poważnie. Chyba będę musiał sięgnąć do archiwum i ci zademonstrować typową konfabulację, ale ciężko jest tam się dokopać.
Coś takiego o matematyce i o Bogu napisał Aradash, wybacz, ale nie będę szukał tego ponownie na wątku o matematyce. Nic tu nie dodaję od siebie, po prostu cytuję niedorzeczności, a tych jest mnóstwo, ale więcej uwagi poświęcam im na blogu niż tu.
Człowieku, pamiętaj, że rower, zależnie od perpspektywy nadawcy, to może być pojazd, wehikuł, jednoślad, dwukołowiec,welocyped czy też bicykl. Powiedz mi, co to za idota to wszystko wymyślił, żeby ludziom życie utrudnić ? Nie wspominając już o tym, że rower to taki dwukołowy adidas.
Czasami, ludzie, trudno z wami się dogadać, bo do każdego słowa trzebaby dopisywać stronę przypisów. W e wpisie o matematyce napisałem,że proszę o rzeczowe, RZECZOWE, wytłumaczenie. Rzecz to jest rzecz czyli obiekt realny, z którym pewne abstrakcje muszą być ostatecznie powiązane. Np. pojęcie abstrakcyjnej "sprawiedliwości" wiąże się z dystrubucją pewnych dóbr, realnych czy abstrakcyjnych, adekwatnie do sytuacji, wg, pewnych norm.
Sprawiedliwość nie jest obiektem realnym, podobnie jak matematyka, ale jest pojęciowym wyabstrahowaniem pewnych cech jak najbardziej namacalnej rzeczywistości.
Jak ktoś się nie nauczył tego w marnej szkole, to potem smędzi na forum, taki jest efekt.
@ sadyl
Powinieneś teraz poddać pewnej refleksji natury filozoficznej swoje zachowanie na forum. Podałem ci informację o Aradashu, a ty ją odrzucasz, w oparciu o jakie kryteria ?
W cywilizowanym świecie obowiązuje norma, że rozmówcę i jego przekaz traktujemy poważnie, ty nie traktujesz go poważnie, co oznacza brak zaufania. Jeśli akceptujesz brak zaufania, to osobiście niszczysz cywilizację, opartą na tych założeniach. Wypisujesz się z cywilizacji Zachodu ?
Ja nie wypisuję się, dlatego poszukam ci wpisu Aradasha, chociaz piłeczka jest po twojej stronie. Dostrzegasz,że nie grasz fair ? Wiesz jakie są konsekwencje ?
Powinieneś teraz poddać pewnej refleksji natury filozoficznej swoje zachowanie na forum. Podałem ci informację o Aradashu, a ty ją odrzucasz, w oparciu o jakie kryteria ?
W cywilizowanym świecie obowiązuje norma, że rozmówcę i jego przekaz traktujemy poważnie, ty nie traktujesz go poważnie, co oznacza brak zaufania. Jeśli akceptujesz brak zaufania, to osobiście niszczysz cywilizację, opartą na tych założeniach. Wypisujesz się z cywilizacji Zachodu ?
Ja nie wypisuję się, dlatego poszukam ci wpisu Aradasha, chociaz piłeczka jest po twojej stronie. Dostrzegasz,że nie grasz fair ? Wiesz jakie są konsekwencje ?
@ sadyl
Proszę bardzo, piąty sierpnia, godz.23,01, Aradask pisze co następuje:
"Matematyką kierują ustalone i niezmienne od tysiącleci zasady."
Źle się wyraziłem...
Nie 'od tysiącleci' tylko OD ZAWSZE...
Matematyka po prostu istnieje...
Od zawsze...
I zawsze będzie...
Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać.
Po to, żeby móc porozumieć się z innymi ludźmi...
Każdy wie, że 2+2=4 ale trzeba było ujednolicić zapis, żeby niemiec mógł się porozumieć ze szwedem.
Tu nie ma żadnej ukrytej filozofii ;)
Co do kompetencji Aradasha to mam wyrobione zdanie. A co kwestii Boga, to nie zajmuję się nią na tych wątkach, choć kwestia mnie interesuje. Musiałbym rozpocząć nowy wątek,żeby uwzglęnić wszystkie aspekty.
Tu muszę wrócić do Aradaska i wiary ludzi np. w to, że istnieją prawa natury. Otóż, żeby wyrazić kwestię w języku świeckim, nie ma czegoś takiego jak prawa natury. Istnieje tylko materia, której elementy, wchodząc w toku ewolucji w długotrwałe wzajemne procesy interakcji, doprowadzają do powstanie chwilowych stanów równowagi, homeostazy, które można opisać jako prawa natury odzwierciedlające zależności między rozmaitymi, rozwijającymi sie postaciami materii. W takim ujęciu nie ma żadnych praw natury, są konkretne zależności między elementami natury, które my, ludzie, określamy mianem PRAW NATURY.
A ludziom prawa natury kojarzą się, błędnie, na zasadzie analogii, z prawami ustanawianymi przez prawodawców.
To jest koncepcja świecka, która nie rozpatruje momentu inicjacji takich procesów przemiany materii. A koncepcją Boga tu się nie będę zajmował, bo to problem jeszcze bardziej złożony.
Proszę bardzo, piąty sierpnia, godz.23,01, Aradask pisze co następuje:
"Matematyką kierują ustalone i niezmienne od tysiącleci zasady."
Źle się wyraziłem...
Nie 'od tysiącleci' tylko OD ZAWSZE...
Matematyka po prostu istnieje...
Od zawsze...
I zawsze będzie...
Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać.
Po to, żeby móc porozumieć się z innymi ludźmi...
Każdy wie, że 2+2=4 ale trzeba było ujednolicić zapis, żeby niemiec mógł się porozumieć ze szwedem.
Tu nie ma żadnej ukrytej filozofii ;)
Co do kompetencji Aradasha to mam wyrobione zdanie. A co kwestii Boga, to nie zajmuję się nią na tych wątkach, choć kwestia mnie interesuje. Musiałbym rozpocząć nowy wątek,żeby uwzglęnić wszystkie aspekty.
Tu muszę wrócić do Aradaska i wiary ludzi np. w to, że istnieją prawa natury. Otóż, żeby wyrazić kwestię w języku świeckim, nie ma czegoś takiego jak prawa natury. Istnieje tylko materia, której elementy, wchodząc w toku ewolucji w długotrwałe wzajemne procesy interakcji, doprowadzają do powstanie chwilowych stanów równowagi, homeostazy, które można opisać jako prawa natury odzwierciedlające zależności między rozmaitymi, rozwijającymi sie postaciami materii. W takim ujęciu nie ma żadnych praw natury, są konkretne zależności między elementami natury, które my, ludzie, określamy mianem PRAW NATURY.
A ludziom prawa natury kojarzą się, błędnie, na zasadzie analogii, z prawami ustanawianymi przez prawodawców.
To jest koncepcja świecka, która nie rozpatruje momentu inicjacji takich procesów przemiany materii. A koncepcją Boga tu się nie będę zajmował, bo to problem jeszcze bardziej złożony.
Ok. Masz rację. Zwracam honor. Przegapiłem ten wpis.
Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
> koncepcją Boga tu się nie będę zajmował,
Sam wywołałeś temat zakładając niniejszy wątek.
Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
> koncepcją Boga tu się nie będę zajmował,
Sam wywołałeś temat zakładając niniejszy wątek.
@ sadyl
A ja ci stawiam zarzut podstawowy, że naruszasz zasdę cywilizacji, zarzucając mi kłmastwo, gdy podałem ci informację,że Aradash napisał na forum coś takiego.
W kontaktach cywilzowanych jak spotykasz kogoś, nie występujesz z zarzutem,że ktoś kłamie. Podstawą cywilizacji jest domniemanie dobrej woli, objawiające się zaufaniem do partnerów. Jeśli ty ignorujesz zasadę cywilizacji, to w jakiej cywilizacji żyjesz ?
Piłka była po twojej stronie. jak wszedłeś na forum, to musisz postępować wg pewnych cywilizacyjnych procedur i nie wymawiać się brakiem czasu. Nie masz czasu, nie wchodź, wtedy wszystko będzie OK.
A ja ci stawiam zarzut podstawowy, że naruszasz zasdę cywilizacji, zarzucając mi kłmastwo, gdy podałem ci informację,że Aradash napisał na forum coś takiego.
W kontaktach cywilzowanych jak spotykasz kogoś, nie występujesz z zarzutem,że ktoś kłamie. Podstawą cywilizacji jest domniemanie dobrej woli, objawiające się zaufaniem do partnerów. Jeśli ty ignorujesz zasadę cywilizacji, to w jakiej cywilizacji żyjesz ?
Piłka była po twojej stronie. jak wszedłeś na forum, to musisz postępować wg pewnych cywilizacyjnych procedur i nie wymawiać się brakiem czasu. Nie masz czasu, nie wchodź, wtedy wszystko będzie OK.
@ Sadyl:
>Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
Też tak sądzę.
@ Łowco:
Skupiasz się na tym, co ktoś napisał, a czego nie napisał, nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło. Pewnie, że każdy powinien starać się wyrażać jasno. Z drugiej strony warto założyć, że czyimś zamiarem nie było pisanie niedorzeczności.
>Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
Też tak sądzę.
@ Łowco:
Skupiasz się na tym, co ktoś napisał, a czego nie napisał, nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło. Pewnie, że każdy powinien starać się wyrażać jasno. Z drugiej strony warto założyć, że czyimś zamiarem nie było pisanie niedorzeczności.
@ sadyl
"Sam wywołałeś temat /Boga?/ zakładając niniejszy wątek."
A jakim cudem ty tu znajdujesz miejsce na dywagacje o Bogu ? Mam dodawać do każdego słowa stronę przypisów wyjasniających co autor ma na myśii ? No dobrze, niech będzie:
Autorowi chodzi o umyslowe nastawienie wiochmenów, polegające na celebracji ignorancji, konsumpcji oraz na niechęci do zmian, a kwestie religijne stanowią elementy poboczne, przypadkowe, ilustracyjne.
"Sam wywołałeś temat /Boga?/ zakładając niniejszy wątek."
A jakim cudem ty tu znajdujesz miejsce na dywagacje o Bogu ? Mam dodawać do każdego słowa stronę przypisów wyjasniających co autor ma na myśii ? No dobrze, niech będzie:
Autorowi chodzi o umyslowe nastawienie wiochmenów, polegające na celebracji ignorancji, konsumpcji oraz na niechęci do zmian, a kwestie religijne stanowią elementy poboczne, przypadkowe, ilustracyjne.
@ z głową...
Mam poważnie zakładać, że np.Skydiverowi nie chodzi o pisanie niedorzecznośći ? Przecież taki jest jego program.
Mam wieloletnią, pardon, wielodziesięcioletnią, praktykę w czytaniu i interpretowaniu tekstów z przyczyn zawodowych, więc mnie irytują metody stosowane przez niektórych, bo przecież nikt ich chyba fizycznie nie przymusza do wypisywania idotyzmów.
Mam poważnie zakładać, że np.Skydiverowi nie chodzi o pisanie niedorzecznośći ? Przecież taki jest jego program.
Mam wieloletnią, pardon, wielodziesięcioletnią, praktykę w czytaniu i interpretowaniu tekstów z przyczyn zawodowych, więc mnie irytują metody stosowane przez niektórych, bo przecież nikt ich chyba fizycznie nie przymusza do wypisywania idotyzmów.
@ Mikronezja
Nie lubię polemizować metodą cepem za cep. Najpierw daję w miarę spójny tekst oparty na jakiejś koncepcji i nie odnoszący się do skrawka rzeczywistości, lecz do większego jej fragmentu i oczekuję albo potwierdzenia albo polemiki sporządzonej w identycznej formie jak tekst.
Ale niedoczekanie moje.
Nie lubię polemizować metodą cepem za cep. Najpierw daję w miarę spójny tekst oparty na jakiejś koncepcji i nie odnoszący się do skrawka rzeczywistości, lecz do większego jej fragmentu i oczekuję albo potwierdzenia albo polemiki sporządzonej w identycznej formie jak tekst.
Ale niedoczekanie moje.
@sadyl, chmurko
"Domyślam się"
"Też tak sądzę."
Bardzo dobrze się domyślacie ;)
"nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło"
Z moich wpisów nie trzeba się niczego domyślać, celowo piszę w taki sposób żeby było to zrozumiałe dla każdego - w przeciwieństwie do niektórych durni.
"2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
A no właśnie - Wy zrozumieliście, większość ludzi zrozumiała... ale umiejętność rozumienia tego co się czyta nie każdy posiadł...
Jak byk było napisane: "zasady matematyki są niezmienne, ty możesz je tylko nazwać i opisać"
Nie ma sensu dyskutować z tym indywiduum.
To typowy przedstawiciel klasy średniej, któremu coś tam gdzieś się wydaje...
Wszyscy zrozumieli poza nim - czytaj: lewacką metodą wciska kit i przekręca słowa, licząc na to, że znajdzie się inny dureń, który mu uwierzy ;)
"wywołałeś aradasha do tablicy, niech zatem on się twoim głosowaniem zajmuje"
Jak już mówiłem durniom i lewakom odpisywać nie będę bo to mija się z celem ;)
Można im odpisywać tylko po to, żeby inni zobrazowali sobie głupotę, niekonsekwencję i brak logiki powyższych. Ale to już osiągnąłem dawno temu...
Tak na marginesie.
Wszedłem tu znów nie do końca z własnej woli - co ciekawe dostałem PMa od osoby od której bym się nie spodziewał :D
ps.
a co do boga... - a o tym chyba nie wspominałem - bóg albo istnieje od zawsze, albo nie istnieje wcale...
tak pewnie myśli typowy zjadacz chleba ;)
gdyby typowy zjadacz chleba czytał publikacje naukowe zamiast "książęk" pewnie wiedział by, że jest też trzecia opcja ;) że bóg nagle zacznie istnieć :D
a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
ale taki typowy zjadacz chleba tego nie zrozumie :)))))))
"Domyślam się"
"Też tak sądzę."
Bardzo dobrze się domyślacie ;)
"nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło"
Z moich wpisów nie trzeba się niczego domyślać, celowo piszę w taki sposób żeby było to zrozumiałe dla każdego - w przeciwieństwie do niektórych durni.
"2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
A no właśnie - Wy zrozumieliście, większość ludzi zrozumiała... ale umiejętność rozumienia tego co się czyta nie każdy posiadł...
Jak byk było napisane: "zasady matematyki są niezmienne, ty możesz je tylko nazwać i opisać"
Nie ma sensu dyskutować z tym indywiduum.
To typowy przedstawiciel klasy średniej, któremu coś tam gdzieś się wydaje...
Wszyscy zrozumieli poza nim - czytaj: lewacką metodą wciska kit i przekręca słowa, licząc na to, że znajdzie się inny dureń, który mu uwierzy ;)
"wywołałeś aradasha do tablicy, niech zatem on się twoim głosowaniem zajmuje"
Jak już mówiłem durniom i lewakom odpisywać nie będę bo to mija się z celem ;)
Można im odpisywać tylko po to, żeby inni zobrazowali sobie głupotę, niekonsekwencję i brak logiki powyższych. Ale to już osiągnąłem dawno temu...
Tak na marginesie.
Wszedłem tu znów nie do końca z własnej woli - co ciekawe dostałem PMa od osoby od której bym się nie spodziewał :D
ps.
a co do boga... - a o tym chyba nie wspominałem - bóg albo istnieje od zawsze, albo nie istnieje wcale...
tak pewnie myśli typowy zjadacz chleba ;)
gdyby typowy zjadacz chleba czytał publikacje naukowe zamiast "książęk" pewnie wiedział by, że jest też trzecia opcja ;) że bóg nagle zacznie istnieć :D
a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
ale taki typowy zjadacz chleba tego nie zrozumie :)))))))