Widok

Wojewodzki czy Łódz?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Drogie mamy czy mozecie doradzic gdzie najlepiej udac sie z dzieckiem ze zlozona wada serca na operacje? Dodam ze mialam juz kontakt z zespolem lekarzy ze szpitala wojewodzkiego i jakos nie przypadli mi do gustu...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ewela trzymam kciuki za Was,zebyscie szybko wrocily do domku:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak to juz predzej jakies rozwiazanie zeby ktos dzieci pilnowal przez 2-3 godz.bo 24 to bez szans a tym batdziej zostawienie ich w domu na caly miesiac,dla mnie to nie do pomyslenia,to tak samo jak bym ich oddala do rodziny zastepczej. Nie wiem naprawde jak to bedxie wygladalo, na razie dzoscko nie ma jeszcze odpowiedniej wagi do zabiegu i nie wiem kiedy ja zrobi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bardzo trudna sytuacja. Ja chyba bym przeprowadziła się na miesiąc do tej Łodzi z dziećmi, i tam na miejscu wynajęła jakaś panią (np. pielęgniarkę) do pomocy albo bym pojechała z jakąś pomocą. W końcu popilnowanie dzieci przez 3-4 godziny, to nie to samo co opieka 24 na dobę. Chciałabym być chociaż na 2-3 godziny być z dzieckiem, wieczorami byłby tata. Kosztowne ale cóż, dla własnego dziecka to bym nawet kredyt wzięła. Ale ja tylko gdybam, bo to naprawdę bardzo trudna sytuacja.
Powodzenia. Oby wszystko się dobrze ułożyło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mamcia wspolczuje sytuacji. Ja właśnie leze w Matce Polce, jestem jeszcze w ciąży, mala będzie tu operowana (inna wada, nie serca), wiem jak ciężko jest mi zostawiać Core, choc jest juz duza i być tu w Lodzi. Po porodzie tez nie wiadomo ile tu w Lodzi będę musiała zostać z dzieciątkiem, ale nie wyobrażam sobie, żebym je zostawila i wrocila do Gdańska... A Twoja sytuacja jeszcze trudniejsza, bo malutkie dzieciątko x2... Trudno jest zorganizować taka pomoc 24h na dobę nad maluszkiem na pewno. Życzę dużo sily i powodzenia.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No Marta niestety nie mam nikogo kto ogarnal by mi wsxystko przez caly miesiac, pare dni owszem ale caly miesiac niestety. Zreszta tyle razy ktos cos obiecywal a jak przyszlo co do czego to akurat nikt nie moze bo ma pilne terminowe sprawy. Tak jak pisalam mam w domu takiego samego wczesniaka i dla zwyklych babc czy cioc to doslownie kosmos. Wiem ze szybciej sie dochodzi do zdrowia przy bliskiej osobie,i tak jak pisalam maz po pracy jechalby do szpitala i siedzial w nim do wieczora. Zycie sklada sie z wyborow niestety,i ktos zawsze bedzie w mniejszym czy wiekszym stopniu pokrzywdzony. Dzieciaki w domu w tej calej sytuacji,psychicznie sa rozwalone:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
byłam jakiś czas temu w szpitalu z dzieckiem. za szklaną szybą leżał maluszek. był sam w pokoju, cały czas płakał - dzień i noc. pielegniarki przychodziły tylko na karmienie (raz dziennie na chwilę wpadała mama na kąpanie). masakra jakaś.
gdyby nie to, że moje dziecko mialo chorobę zakaźną, a w domu miałam niemowlaka, pewnie poprosiłabym, żeby mi przenieśli tego maluszka.
nigdy bym nie zostawiła dziecka samego w szpitalu.
słyszałaś teorię, że dzieci szybciej zdrowieją, jak mają bliską osobę obok? dzidziuś będzie cały czas spał, ale wystarczy, że go za rękę potrzymasz, albo będziesz do niego mówić (na oddziałach onkologicznych rodzice wręcz są pożądani, bo to udowodnione, że kuracja idzie lepiej, jak dziecko nie jest samo).

nie masz rodziny, która mogłaby się zająć dziećmi w domu? mama Twoja albo jakaś ciocia nie mogą przyjechać? może koleżanka? w końcu to nadzwyczajna sytuacja.
zastanów się jeszcze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Źle się wyraziłam-pielęgniarki rzeczywiście "donoszą" leki, a nie je podają-robią to rodzice ;) W takim razie, to rzeczywiście lipa z Wojewódzkim. Mamcia, a dzwoniłaś w ogóle do Łodzi-jak z terminami? Jak byłam w Łodzi, to tylko jedno dziecko (z domu dziecka) było bez rodziców, resztą opiekowali się non stop rodzice (poza nockami, chyba, że dziecko bardzo w nocy płakało, to dzwonili po rodzica). U nas było inaczej, bo tak jak pisałam nasze dziecko było noworodkiem, więc tak naprawdę chodziliśmy do niego głównie na karmienia (butelką), a poza tym spało non stop-zero problemu. Jak 2 dni przed wypisem powiedziałam pielęgniarce, że nie będzie mnie na karmieniu, bo mam ważną sprawę do załatwienia, która zajmie mi jakieś 3h, to usłyszałam z fochem w głosie: "a co może być ważniejszego od dziecka?". Musiałam po prostu jechać kupić fotelik samochodowy, żeby wrócić z Małym do domu, bo z uwagi na wcześniejszy poród nie zdążyłam tego zrobić przed;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Efik i zuza w takim razie cos sie zmienilo bo w zeszlym miesiacu akurat w wojewodzkim lerzalam juz z dzieckiem przez tydzien i niestety leki do podania doustnie czy czopki trzeba bylo dziecku podac samemu,wygladalo to tak ze po prostu o okreslonej porze pielegniarki przynosily lekarstwa i po prostu mowily ze mam je dziecku dac. Zmiany opatrunkow czy zastrzyki,pobieranie krwi to robily pielegniarki. Moje dziecko juz noworodkiem nie jest skonczylo 7 miesiecy,ale ze wczesniak z 30 tyg.to praktycznie i waga i wygladem przypomina noworodka a i tak musielismy byc,i przy kazdej kolejnej operacji tez tak bedzie,wprost nam to powiedzieli ze nie maja personelu i tyle,wiec albo jestescie albo dziecka nie przyjmiemy. Wiec obecnosc mile widziana a obecnosc bezwzgledna to nie w przypadku wojewodzkiego
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z ~Efik. W Łodzi (jak i w innych szpitalach, w których byłam z moimi dziećmi) również mile widziana jest obecność rodzica. Oczywiście oprócz pooperacyjnej, na której "widzenia" są wyłącznie kilkuminutowe, ale to pewnie zależy też od wieku dziecka. U nas operowany był noworodek, więc nasza obecność nie była aż tak bezwzględna jak w przypadku starszych dzieci. W każdym szpitalu na oddziale dziecięcym dzieckiem opiekują się rodzice, a pielęgniarki podają leki i wykonują wszystkie inne czynności związane z opieką medyczną.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mamcia, obecność rodzica w szpitalu nie polega na pielęgniarstwie. Wszystkie "pielęgniarskie" rzeczy(zmiany opatrunków, podawanie leków, ważenie, zastrzyki itp ) robią pielęgniarki. Ty opiekujesz się swoim bąblem, obserwujesz ew zapisy monitora i zachowanie maluszka. No i pobyt rodzica jest po kilku (generalnie) dniach po operacji, jak przewożą maluszka z sali pooperacyjnej. Zazwyczaj to kilka dni, w moim przypadku np to były 2tyg:).
Powodzenia z własnego doświadczenia wiem, że wszystko wygląda do nieogarnięcia na początku, potem jakoś samo się organizuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzieki Zuza za zainteresowanie i wypowiedzenie swojej opini
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No wlasnie przemawia za mna doswiadczenie prof.molla w przypadku wady naszego dziecka,w gdansku niby tez to robia ale nie mieli pewnie duzo takich przypadkow. No i fakt bezwzglednej obecnosci rodzicow,ktorzy praktycznie oprocz codziennej pielegnacji sa pielegniarzami...troche to nie bezpieczne w przypadku wad serca i stanow przed i po operacyjnych,ospowiedzialnosc rozlozona na wszystkich...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałam kontakt zarówno z lekarzami z Wojewódzkiego, z W-wy jak i z Łodzi, jednak operował prof. Moll. Nie miałam wprawdzie takiego dylematu jak Ty (no może między Łodzią, a W-wą, ale wszystko i tak rozstrzygnęli finalnie sami lekarze), bo wówczas kardiochirurgia w Wojewódzkim dopiero raczkowała i nie operowali takiej wady jak mojego dziecka, ale chyba postawiłabym na doświadczenie Łodzi, gdybym oczywiście miała wybór. Z jednej strony dr Haponiuk i dr Chojnicki to wspaniali lekarze, młodzi, z zapałem i ogromną wiedzą, ale z drugiej prof.Moll czy prof.Maruszewski to dziesiątki lat doświadczenia... Wszystko oczywiście zależy od tego jak złożona jest wada i sama operacja. W Łodzi też możesz trafić na innych operatorów niż prof.Moll. W ICZMP można spokojnie mieszkać na terenie szpitala-w "Hotelu Matek". Nawet jak nie ma miejsc,to prowadząca go Pani zawsze coś wykombinuje dla zdesperowanych rodziców (my spaliśmy w jej pokoju dopóki coś się nie zwolniło;)). Musisz sama przeanalizować całą sytuację i Wasze możliwości, skoro jak piszesz nie chodzi o samo miejsce operacji, ale również o opiekę nad pozostałymi dzieciaczkami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To prawda,ale mi sie dziecmi nikt nie zajmie,te blizniaki to wczesniaki,a co za tym idzie rehabilitacja itp. Nikt mi tego nie ogarnie. Po operacji maz tak by sobie prace zorganizowal ze moglby pracowac w łodzi i po pracy do wieczora siedziec u dziecka. Pokrecone to wszystko sie zrobilo,a nie tak mialo byc;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak jak mówię musisz sobie wszystko przemyśleć organizacyjnie, moim starszakiem na 2 tyg zajęła sie babcia. A będąc w łodzi będzie Wam łatwiej?? A tam po operacji nie będziesz z maluchem??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi pomysl z łodzia podsunela jedna Pani doktor,zaznaczam ze dobra i znajaca temat
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Efik ciesze sie ze z twoim synkiem juz wszystko w porzadku,u nas niestety mimo tych operacji serce mojego dziecka nigdy nie bedzie normalne. Co do odleglosci szpitala to oczywiscie blizej nam tutaj,ale fakt ze wymagana jest rowniez 24h obecnosc rodzica nie za bardzo nam odpowiada,bo w domu mamy dwoje malych dzieci z czego jedno jest blizniaczka tego ktore ma miec operacje,i biorac pod uwage to ze maz w polsce pracuje nie moge na miesiac wybyc z domu do szpitala. Moze to smieszne dla niektorych w tej calej sytuacji,ale nikt mi domu nie poprowadzi i dziecmi sie nie zajmie,a maz jako ze ma dzialalnosc opieki nie wezmie bo za 800 zl to nie bedziemy mieli gdzie wracac z tego szpitala
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem skąd takie Twoje odczucia, ja również miałam "spięcie" z panem ordynatorem przed samą operacją, ale to raczej nerwy niż niechęć czy jak by to nie nazwać. I on się denerwował i my również, ale już po całym zabiegu wszystko było super:) Nie wiem jak jest w łodzi, ale dr Haponiuk uratował mojego synka i do końca życia będę mu wdzięczna i złego słowa nie powiem. Synek leżał przez 1,5 miesiąca na oddziale w tym 1 miesiąc na oiom'ie, zawsze chętnie dr udzielał wszystkich inf, za każdym razem pytał czy byłam maluszka zobaczyć, dopóki nie był pewny że będzie ok był rzeczywiście dość konkretny i nigdy nie dawał złudnych nadziei. Gdy pewnego dnia dr przywitał mnie z uśmiechem na twarzy ja już byłam na 200% pewna że będzie ok:)) Ja od początku wierzyłam w lekarzy, choć rodzina namawiała mnie na transport do łodzi lub krakowa, ale tylko dlatego,że tamci prof występowali w tv a dla mnie nie jest to wyznacznikiem wiedzy i umiejętności. Decyzja oczywiście należy do Ciebie/Was, weźcie również pod uwagę możliwość Waszej obecności, jeśli jesteście z gdańska czy okolic , również Wam będzie wyodniej , bliżej do szpitala.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przy pierwszym kontakcie rzeczywiscie mialam takie odczucia,ale im wiecej mialam z nimi do czynienia tym bardziej sie zrazalam, nie mam zadnych zastrzezen do umiejetnosci lekarzy,ale ogolnie polityka szpitala i ingerowanie w nasze prywatne decyzje lekarzy jest niekompetentne i nieprofesjonalne,przede wszystkim do ich obowiazkow nalezy leczenie i operowanie a nie ocenianie nas rodzicow. Stad tez moje rozterki dotyczace przeprowadzenia operacji w łodzi gdzie moze lekarze skupiaja sie na tym na czym najbardziej powinni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mamcia, mój maluszek ma 3 miesiące, urodził się z wadą serca (TGA-przełożenie głównych tętnic) i z czystym sumieniem mogę polecić wojewódzki. Synuś był w krytycznym stanie i mimo tego zdecydowaliśmy się na operację, ordynator jak i inni lekarze uratowali życie mojemu synkowi. Pierwsze wrażenie może rzeczywiście trochę zrazić, ale przecież nie chodzi o to by lekarze obiecywali i mówili rzeczy nieprawdziwe tylko prawdę abyśmy mogli się na wszystko przygotować. Cała załoga pielęgniarska i lekarska jest super. Charakterologicznie nie ze wszystkimi się dogadywałam:) ale nie o to chodzi. Najważniejsze że pod względem medycznym nie mam zastrzeżeń . Ordynator to złoty człowiek który urodził się aby leczyć chore małe serduszka i jest całym sobą ze swoimi małymi pacjentami niezależnie od dnia i godziny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

perfumy.....gdzie kupujecie? (38 odpowiedzi)

dziewczyny ,gdzie kupujecie perfumy? Sephora,Douglas odpadaja ,bo ceny kosmiczne, moze w...

do góry