Widok
Won tek miesiąca.
Właśnie napiłem się wody ze szklanki ze stołu Ann.
Drugi raz.
Słodka jakaś była.
Dowiedziałem się, że w tej wodzie Ann myła pupę dziecka swojego dziecka.
ps. od dziś nie piję wody. Przejdę na oranżadę.
ps2. Spytajcie Ann.
Drugi raz.
Słodka jakaś była.
Dowiedziałem się, że w tej wodzie Ann myła pupę dziecka swojego dziecka.
ps. od dziś nie piję wody. Przejdę na oranżadę.
ps2. Spytajcie Ann.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
~c
Wstyd się przyznać, ale musiałam skorzystać z wujaszka.
Żółtawą nać i robaczywe karotki tłumaczyłam sobie kiepską, źle nawożoną, wyjałowioną glebą.
Dlaczego wtedy nie wpadłam na pomysł skorzystania z internetu ? Chociaż, czy ja wtedy w ogóle korzystałam z jego dobrodziejstw ? ehhh :(
Ale czy to znaczy, że zainfekowane tym paskudztwem smakują jak śliwki ?
Wstyd się przyznać, ale musiałam skorzystać z wujaszka.
Żółtawą nać i robaczywe karotki tłumaczyłam sobie kiepską, źle nawożoną, wyjałowioną glebą.
Dlaczego wtedy nie wpadłam na pomysł skorzystania z internetu ? Chociaż, czy ja wtedy w ogóle korzystałam z jego dobrodziejstw ? ehhh :(
Ale czy to znaczy, że zainfekowane tym paskudztwem smakują jak śliwki ?
Gadajcie co chcecie, ale zawsze byłem zdania, iż "co nas nie zabije to nas wzmocni".
2,5 godziny spaceru z psem Ann nie jest takie złe w porównaniu z zapachem jego bąków.
Na spacerze tylko potrafi ślizgać się po lodzie 200metrów, straszyć swą kubaturą i wagą wszystko co się rusza, oraz zwiać mi (wyłamać się) przez cały gdyński bulwar na dziką plażę do dzikich psów o 5:30 rano.
Ann masz wyjątkowego psa.
Potwierdzam.
Jeszcze trochę będę z nim rozmawiał.
Po mozambijsku.
Ino niechaj już bąków nie puszcza.
2,5 godziny spaceru z psem Ann nie jest takie złe w porównaniu z zapachem jego bąków.
Na spacerze tylko potrafi ślizgać się po lodzie 200metrów, straszyć swą kubaturą i wagą wszystko co się rusza, oraz zwiać mi (wyłamać się) przez cały gdyński bulwar na dziką plażę do dzikich psów o 5:30 rano.
Ann masz wyjątkowego psa.
Potwierdzam.
Jeszcze trochę będę z nim rozmawiał.
Po mozambijsku.
Ino niechaj już bąków nie puszcza.
Mo___
Małe dziecko-mała d*pcia i mała kupa.
Ann używa coś w stylu wacików do kobiecego demakijażu.
A Ty Manson wiesz.... to Twoje jezioro jest cholernie bagniste i zamulone. Pięknie dzikie.
Choć nie powiem, chętnie jeszcze raz przepłynąłbym je wpław.
Psiak Ann dałby radę ze mną. :)
Małe dziecko-mała d*pcia i mała kupa.
Ann używa coś w stylu wacików do kobiecego demakijażu.
A Ty Manson wiesz.... to Twoje jezioro jest cholernie bagniste i zamulone. Pięknie dzikie.
Choć nie powiem, chętnie jeszcze raz przepłynąłbym je wpław.
Psiak Ann dałby radę ze mną. :)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
W dodatki powiedziała że odpisze jak pojadę do chaty.
W imię zasady, że nieobecni nie mają prawa głosu.
Wierzę jej.
:)
ps. Ann uratowałem Ci psa gdy lodowate fale obmywały jego pusty łeb.
ps2. spotkaliśmy straż miejską (wiejską?), ale było za zimno żeby wyszli i dali mi mandat. Ann ja naprawdę uważam smycz za przeżytek minionej epoki. :)
W imię zasady, że nieobecni nie mają prawa głosu.
Wierzę jej.
:)
ps. Ann uratowałem Ci psa gdy lodowate fale obmywały jego pusty łeb.
ps2. spotkaliśmy straż miejską (wiejską?), ale było za zimno żeby wyszli i dali mi mandat. Ann ja naprawdę uważam smycz za przeżytek minionej epoki. :)
To, ze pies wskoczyl to wina cego była, bo on byl ciekawy czy pogoni ptaki. Nawet chcial aby mu upolowal jednego na rosoł. Fale rzeczywiscie wielkie byly. Poziom morza rowny z nabrzezem. I pies nie wiedzial gdzie sie konczy lad a zaczyna morze, Wskoczyl z impetem i mial trudnosci zeby wyjsc. C z poswieceniem narazajac zdrowie i zycie slizgajac sie po lodzie zblizyl sie do krawedzi i podal pomocna dlon piesiuniowi.
@, 5 godziny spaceru w burzy gradowej i wietrze, sztormowe fale zalewaly bulwar. Pies i c szczesliwy, dziecko zamrzniete w wozku na kosc.
Ale super bylo.
(to byl moj drugi spacer dzis).
@, 5 godziny spaceru w burzy gradowej i wietrze, sztormowe fale zalewaly bulwar. Pies i c szczesliwy, dziecko zamrzniete w wozku na kosc.
Ale super bylo.
(to byl moj drugi spacer dzis).
Pies? wydaje mi sie, ze nie zauwazyl zadnego poswiecenia. Przeciez to zwykla rzecz, ze wszyscy nad nim skacza.
Przypomnialo mi sie z psich historii:
idąc do lasu przechodzimy taka nieuczęszczana uliczka wzdluz której stoja domy. W sezonie letnim i jesiennym przed jednym z nich jest taki maly basenik, a brama zawsze szeroko otwarta. Dla mojego psa to zaproszenie. Pies niby grzecznie idzie a jak dochodzi do wyzej wspomnianego domu, jak strzala wpada przez brame wskakuje do baseniku, popluska sie i radosnie orzezwiony idzie dalej.
Wlascicielom to nie przeszkadza na szczescie.
Przypomnialo mi sie z psich historii:
idąc do lasu przechodzimy taka nieuczęszczana uliczka wzdluz której stoja domy. W sezonie letnim i jesiennym przed jednym z nich jest taki maly basenik, a brama zawsze szeroko otwarta. Dla mojego psa to zaproszenie. Pies niby grzecznie idzie a jak dochodzi do wyzej wspomnianego domu, jak strzala wpada przez brame wskakuje do baseniku, popluska sie i radosnie orzezwiony idzie dalej.
Wlascicielom to nie przeszkadza na szczescie.