Widok
Wydatki na żywność...
Hej. Za około 2 miesiące wracamy rodziną 2+1 do Trójmiasta z Irlandii. Zastanawiam się nad wydatkami na żywność + podstawowa chemia do łazienki i kuchni. Czy na żywność bez szaleństw typu drogie ryby, mięsa czy inne wystarczy nam na miesiąc 1500 PLN w tym chemia. Myślę o zakupach typu biedronka, lidl kup dwa za ileś tam lub inne promocje typu mięso 1kg za 8.99 itd. Dzięki za wszelką pomoc.
To jest bardzo mało. Jak do Tesco albo Auchan pojedziesz po zapasy to da radę ale ciężko będzie. Obliczyłem, że za 13 zł dziennie mógłbym się na upartego utrzymać gdybym z piwa zrezygnował. Przy czym lubię masło, trochę lepsze jajka, ser prawdziwy, a nie seropodobny szajs, przetworzonego kartonu w rodzaju mortadeli z biedry też nie ruszam. Poza tym jestem mało wybredny i nie uwzględniałem w tym wyliczeniu chemii, worków na śmieci, papieru do tyłka itd. Samo żarcie. Tak ze 2 dychy na osobę powinnaś jednak liczyć. Czyli 1800 mi wychodzi
> kup dwa za ileś tam lub inne promocje typu mięso 1kg za 8.99
Takie zakupy oczywiście mają sens, ale jeśli masz czas na pichcenie i pojemną lodówkę/zamrażalnik.
Generalnie.. dużo bardziej opłaca sie kupować jedzenie niskoprzetworzone. Z jednego np. kurczaka masz trzy obiady dla rodziny (kotlety z cycków, udka pieczone, reszta na rosół czy zupę). Kupując 2 czy 3 paczki tego samego rodzaju np. mięsa nie będziesz przecież jadła tego dzień po dniu. Zatem dzielisz na porcje, które musisz gdzieś przechować np. w zamrażalniku, albo przetworzyć i upchać w słoiki (np. gulasz).
Przy trzech osobach 20 zł na osobę moze jakoś się dopnie. Samemu za to wyżyć nie sposób. Relatywnie dużo więcej wydaje się wówczas na np. chemię.
Zresztą, to nie "bazowe" zakupy robią największe wydatki.
Mam przed nosem dzisiejszy paragon, z biedry. Chemia 9 zł (ok. nie kupuje się codziennie). Dwie paczki bateryjek 12 zł (również nie kupuję codziennie). Ale reszta to same bzdety (poza chlebem) jakaś pietruszka, śmietanka, włoszczyzna, cukier, mleko, 2 bułki, 2 kefiry, dające w sumie 24,70 zł :/
A gdzie mięso czy coś na chleb?
Za 24,70 mam flaszkę z zapojką i cały dzień nie musze jeść :D
Takie zakupy oczywiście mają sens, ale jeśli masz czas na pichcenie i pojemną lodówkę/zamrażalnik.
Generalnie.. dużo bardziej opłaca sie kupować jedzenie niskoprzetworzone. Z jednego np. kurczaka masz trzy obiady dla rodziny (kotlety z cycków, udka pieczone, reszta na rosół czy zupę). Kupując 2 czy 3 paczki tego samego rodzaju np. mięsa nie będziesz przecież jadła tego dzień po dniu. Zatem dzielisz na porcje, które musisz gdzieś przechować np. w zamrażalniku, albo przetworzyć i upchać w słoiki (np. gulasz).
Przy trzech osobach 20 zł na osobę moze jakoś się dopnie. Samemu za to wyżyć nie sposób. Relatywnie dużo więcej wydaje się wówczas na np. chemię.
Zresztą, to nie "bazowe" zakupy robią największe wydatki.
Mam przed nosem dzisiejszy paragon, z biedry. Chemia 9 zł (ok. nie kupuje się codziennie). Dwie paczki bateryjek 12 zł (również nie kupuję codziennie). Ale reszta to same bzdety (poza chlebem) jakaś pietruszka, śmietanka, włoszczyzna, cukier, mleko, 2 bułki, 2 kefiry, dające w sumie 24,70 zł :/
A gdzie mięso czy coś na chleb?
Za 24,70 mam flaszkę z zapojką i cały dzień nie musze jeść :D
Dobra, mięso za 8,99 za kilo zdarza się ale nie tak że codziennie jest, zazwyczaj to tylko jeden gatunek mięsa i nie da rady tego jeść przez cały miesiąc albo dwa czy trzy, Druga sprawa że nie zawsze trafia się na jadalnię mięso. Niby w terminie, niby próżniowe ale trzeba zachować czujność bo zdarza się że to mięso z różnych przyczyn może nie być pełnowartościowe
a najwięcej wydaje się właśnie na dodatki, drobiazgi typu: przyprawy, śmietanki, natki, warzywa...
oj sadylu, już od dawna wiadomo że u nas zakąska jest droższa inż napitek
a najwięcej wydaje się właśnie na dodatki, drobiazgi typu: przyprawy, śmietanki, natki, warzywa...
oj sadylu, już od dawna wiadomo że u nas zakąska jest droższa inż napitek
Można wydać i 100 zl na miesiąc. Ale czy te 800 zl na miesiąc dla 2 osób, i jeszcze w tym jest rezerwa, nie świadczą o życiu w ubóstwie na granicy głodu? Chyba nie o to chodzi by jeść tylko byle co, byle najtaniej. Napiszcie jakie są rzeczywiste wydatki na to co jecie, na używki, przekąski, pizze , wizyty gości i obiadki w knajpach. Nie sciemniajcie że normalnej, zdrowej rodzinie typu 2+1 w Polsce wystarczy 1500 zl na miesiąc na normalne wydatki żywnościowe.
Oczywiście, gości można poczęstować garścią słonych paluszków i wodą z kranu. Dziecku dać do polizania landrynkę i kromkę chleba nasączoną wodą i posypaną cukrem. Mąż do kolacji napije się podpiwku lub kwasu chlebowego zamiast kromki piwa. Zamiast proszku do prania soda oczyszczona lub popiół z drewna, zamiast dezodorantu ocet winny z sodą. Papier toaletowy zastąpić gazetą, i tak w ogóle to popylać rowerem lub hulajnogą. Chociaż nie, bo to dodatkowy wydatek energetyczny który trzeba pokryć. Tylko do licha gdzie wasze ambicje, mieszkańców Europy ? Młodzi ludzie z jednym dzieckiem w Irlandii czy w Polsce żeby ich ambicją były zakupy minimum z Biedronki ? Nie chcę nikogo obrażać, bo są czasami różne sytuacje losowe, ale gdy ktoś po kilku latach pobytu w Irlandii ma kalkulować czy kupić mięso za 9 zł czy za 25 zł, to jest coś nie tak.
Ania chce wrócić do Polski po kilku latach pobytu poza granicami kraju i zadała konkretne pytanie, oczekując konkretnej odpowiedzi.
Jaką dodatkową wiedzę posiadła ? ... że musi uważać na każde słowo, bo może być ono użyte przeciwko niej.
Zamiast pisać "po kilku latach pobytu w Irlandii", mogła napisać: "po odbyciu kary kilkuletniego pozbawienia wolności" :)
Jaką dodatkową wiedzę posiadła ? ... że musi uważać na każde słowo, bo może być ono użyte przeciwko niej.
Zamiast pisać "po kilku latach pobytu w Irlandii", mogła napisać: "po odbyciu kary kilkuletniego pozbawienia wolności" :)
No ja jestem ciekaw dalszego ciągu tej historii. Coś mi tu nie pasuje, bo z moich danych wynika, że Ania jest na granicy Anglii i Walii, a nie w Irlandii. Ale to szczegół.
A teraz ciekawostki. Związek luźny.
Legenda głosi, że w latach 20. ubiegłego wieku, podczas jednego ze spotkań z zaprzyjaźnionymi pisarzami, Hemingway przechwalał się, iż potrafi napisać pełną, wyciskającą łzy historię zawartą jedynie w sześciu słowach. Zaproponował nawet zakład: każdy miał wyłożyć po 10 dolarów, a jeśli Ernest przegra, to wypłaci równowartość puli z własnej kieszeni. Przyjaciele zgodzili się, licząc na łatwy zarobek (10 dolarów w owym czasie było niemałą kwotą). Hemingway zapisał coś na serwetce i puścił ją w obieg. Na papierze widniało następujące zdanie: „Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone”
Właśnie znalazłem zdjęcie, które wygrałoby podobny zakład. Taki swojski, listopadowy, do szpiku polski dół.

To są klocki lego z księzniczkami. Wystawione w lombardzie za pół ceny.
A teraz ciekawostki. Związek luźny.
Legenda głosi, że w latach 20. ubiegłego wieku, podczas jednego ze spotkań z zaprzyjaźnionymi pisarzami, Hemingway przechwalał się, iż potrafi napisać pełną, wyciskającą łzy historię zawartą jedynie w sześciu słowach. Zaproponował nawet zakład: każdy miał wyłożyć po 10 dolarów, a jeśli Ernest przegra, to wypłaci równowartość puli z własnej kieszeni. Przyjaciele zgodzili się, licząc na łatwy zarobek (10 dolarów w owym czasie było niemałą kwotą). Hemingway zapisał coś na serwetce i puścił ją w obieg. Na papierze widniało następujące zdanie: „Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone”
Właśnie znalazłem zdjęcie, które wygrałoby podobny zakład. Taki swojski, listopadowy, do szpiku polski dół.
To są klocki lego z księzniczkami. Wystawione w lombardzie za pół ceny.
Dobrze, macie rację. Odpowiedź powinna być konkretna na zadane pytanie. Jeżeli wy uważacie, że 3 osobowa młoda rodzina zamknie się z wydatkami na jedzenie i chemię w kwocie 1500 zł / miesiąc ( każdy miesiąc) i to im wystarczy, to chyba jesteście w błędzie. Owszem, mięso jest wyjątkowo tanie, ale na przykład tzw zielenina której jada się przecież dużo, jest coraz droższa. Przetwory mięsne z mięsa a nie wypełniaczy nie kosztują 10 zł za kilogram. Owoce i warzywa są tanie w sezonie. Poza sezonem kosztują kilka razy więcej. Nie zwracacie być może na to uwagi, bo ich cena jest jednostkowo mała, ale podlegają one najwyższym wahaniom. Wyobrażacie sobie dietę bez ryb morskich ? Nie zastąpi się ich rybami słodkowodnymi (tańszymi). Taniej można kupić wafelki czy inne czekoladki na tłuszczu palmowym i słodzone syropami glukozowo-fruktozowymi zamiast cukrem. I tak dalej, i tak dalej. Owszem, może wyjdzie nam wtedy wynik zbliżony do tych 1500 zł, ale będzie to kosztem zdrowia. W sumie jednak żywność w Polsce nie jest droga w porównaniu do innych z UE, lecz zarazem jest bardzo dobra. Z czego jesteśmy znani i dumni w UE. Życzę rodzinie autorki tematu, by po powrocie do Polski nie musieli robić zakupów z kalkulatorem w ręku, by starczyło wam na godne życie.
Humorne:-))
Cukier spożywczy to sacharoza (C12H22O11), jest z trzciny albo z buraków. Fruktoza (C6H12O6) to cukier z owoców, jest słodsza od sacharozy, a glukoza (C6H12O6) to cukier z winogron. jest mniej słodka.
A teraz zalinkuj do badań, z których wynika teza, że cukier z buraka (hi,hiii...) jest zdrowszy od cukru z owoców.
Jest jeszcze ksyloza, cukier drzewny, patrząc po cenach to powinien być najzdrowszy:))
A teraz Ci skomplikuję - cukrem jest też laktoza (C12H22O11 - dobrze, dobrze jak sacharoza, co nie?), której człowiek nie trawi kompletnie. Dopiero po rozłożeniu na glukozę (o raju , raju) i galaktozę (tak. też C6H12O6), co organizm potrafi tak do trzeciego roku życia. Potem nie. Ale szklanka mleka dla zdrowego człowieka, co? :-)))
Ubawiłeś mnie z rana tymi zdrowszymi i mniej zdrowymi cukrami:-))
Dziadek Poszepszyński twierdził kiedyś, że bułka z dżemem jest lepsza od bułki z masłem. Ale najlepsza to jest bułka i dżemem, i z masłem. Tylko rzadko.
Cukier spożywczy to sacharoza (C12H22O11), jest z trzciny albo z buraków. Fruktoza (C6H12O6) to cukier z owoców, jest słodsza od sacharozy, a glukoza (C6H12O6) to cukier z winogron. jest mniej słodka.
A teraz zalinkuj do badań, z których wynika teza, że cukier z buraka (hi,hiii...) jest zdrowszy od cukru z owoców.
Jest jeszcze ksyloza, cukier drzewny, patrząc po cenach to powinien być najzdrowszy:))
A teraz Ci skomplikuję - cukrem jest też laktoza (C12H22O11 - dobrze, dobrze jak sacharoza, co nie?), której człowiek nie trawi kompletnie. Dopiero po rozłożeniu na glukozę (o raju , raju) i galaktozę (tak. też C6H12O6), co organizm potrafi tak do trzeciego roku życia. Potem nie. Ale szklanka mleka dla zdrowego człowieka, co? :-)))
Ubawiłeś mnie z rana tymi zdrowszymi i mniej zdrowymi cukrami:-))
Dziadek Poszepszyński twierdził kiedyś, że bułka z dżemem jest lepsza od bułki z masłem. Ale najlepsza to jest bułka i dżemem, i z masłem. Tylko rzadko.