Widok

ZAGUBIENI W LUSTRZANYM ODBICIU

Gdzieś tu ktoś wspomniał o singlach i tak mi się przypomniało, że ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy, moim zdaniem artykuł.
Dlatego też postanowiłam się z Wami nim podzielić :)))
Pewnie nie wszyscy dotrą do końca, ale myślę, że warto...szczególnie polecam go wszystkim singlom i singielkom;)))))))))))


Ja mam tylko nadzieję, że jednak prognozy pana Chaumier się nie sprawdzą bo byłaby to totalna katastrofa emocjonalna.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to dotyczy, ale strach pomyśleć, że np. nasze dzieci mogłyby w przyszłości natrafić na takich osobników, którzy: „Są przekonani, że będzie się szczęśliwym tylko jeśli znajdzie się osoba, która będzie ich kochać bezgranicznie, bez-względu-na-wszystko. Ale jeśli trafi się osoba, która ich tak mocno kocha – musi być z nią coś nie tak, trzeba więc od niej uciec”.
Czyż to nie jest „piękne”...trochę mnie to rozśmieszyło;) ale tak naprawdę to nie jest zabawne.
A więc wszystkie single i singielki: uciekajcie gdzie pieprz rośnie przed borderlinowcami!!!;)))))))))))))))))




Rozmowa Tatiany Cichockiej z Wojciechem Eichelbergerem i Katarzyną Miller.


-Wszędzie słychać, że przeżywamy kryzys bliskości. Co dzisiaj stoi za tym wyświechtanym sformułowaniem?

W.E. Bulwersującą prognozę tego, co będzie się działo w relacjach międzyludzkich, stawia w książce „Razem, lecz osobno” francuski socjolog i antropolog Serge Chaumier. Według niego już wkrótce przestrzeń międzyludzkich związków zupełnie zdominują relacje powierzchowne i krótkotrwałe.

-Dlaczego?

W.E. Serge Chaumier uważa, ze znakiem naszych czasów są relacje z innymi charakterystyczne dla tzw. Osobowości borderline z silnym odchyleniem narcystycznym. Mam nadzieję, że te prognozy się nie potwierdzą, jednak trzeba przyznać, że w gabinetach psychoterapeutów gwałtownie wzrasta liczba klientów o tym typie osobowości.

-Czyli jakich?

W.E. Chodzi tu o osoby o typowo narcystycznej potrzebie zdobycia uznania, a jednocześnie słabych granicach wewnętrznych. Często nie potrafią one odróżnić własnych potrzeb, przekonań i uczuć od potrzeb, myśli i uczuć innych ludzi, nie szanują przestrzeni i autonomii innych. W bezpośrednich relacjach z ludźmi brakuje im wyczucia fizycznego i psychicznego dystansu. Np. z bliskimi nie rozmawiają, a nowo poznanej osobie opowiadają o najintymniejszych sprawach. Ludzie z osobowością typu borderline nie mają zaufania do więzi łączącej ich z innymi. Nie potrafią się troszczyć o swoje związki.

K.M. Co z oczu, to z serca, a co przed oczami, to moje. Nie umieją sobie niczego odmówić, są niestali, ulegają zachciankom.

W.E. Takim osobom brakuje wiary, wytrwałości i odporności na kryzysy. W nieskończoność domagają się dowodów, że są ważni. Są jak beczka bez dna. Poza tym mają zwykle trudności z wyczuwaniem konwencji, z dotrzymywaniem umów. Potrafią w nieskończoność powtarzać te same błędy, obwiniając za nie otoczenie. Z jednej strony chcą związku symbiotycznego, bo mają wrażenie, że druga osoba jest jakby częścią ich samych, a z drugiej - z błahych powodów doprowadzają do rozstań, by uniknąć nieuchronnego, w ich przekonaniu. Bólu porzucenia.

-Dlaczego takich osób ma być coraz więcej?

W.E. Psychika ludzka dostosowuje się w ten sposób do wymogów naszych czasów, w których w obszarze wartości rządzi sukces materialny, atrakcyjność i popularność. To sprawia, że związki z ludźmi są traktowane instrumentalnie, przestają być wartością samą w sobie, służą robieniu wrażenia i osiąganiu konsumpcyjnego sukcesu.
...

W.E. Tak ukształtowani ludzie to idealni pracownicy i konsumenci. Nie tworzą stałych związków, są więc dyspozycyjni, a dla sukcesu poświęcą wszystko. Ponieważ uzależniają się od autorytetów, od nagród i pochwał, łatwo nimi manipulować i kierować. Przy tym są to z reguły ludzie ambitni, inteligentni i zdolni, potrafiący studiować kilka fakultetów naraz.

K.M. Dziś inwestujemy w inteligencję. Dla rodziców ważne są dobre stopnie, a nie relacje dziecka w szkole.
Lepsze wykształcenie ma gwarantować pieniądze, za które można kupić domy, auta, czyli symbole sukcesu, oraz techniczne zabawki pozwalające na utrzymanie masy pozornych kontaktów i związków.

W.E. Osobowość typu borderline staje się powszechna również dlatego, że społeczeństwo cechuje dziś niesłychana mobilność. Wartością jest zdolność do asymilowania się, przemieszczania się tam, gdzie jest praca, często na ogromne odległości, do innych krajów i kultur. Dzieci od małego przeżywają liczne rozstania, wiele trudnych emocjonalnie sytuacji, są także ofiarami i świadkami bolesnych rozstań w środowisku dorosłych. Skuteczną obroną przeciwko takiej sytuacji jest nawyk nieangażowania się i ograniczania do powierzchownych relacji.

-Bo będzie mniej bolało?

W.E. W ogóle nie będzie bolało. Tymczasem ciągle tęsknimy za związkiem idealnym, który sam z siebie, bez żadnego wysiłku z naszej strony zachowa świeżość i atrakcyjność, przetrwa. Prawdziwa miłosna relacja przenosi się w sferę mitu, staje się romantyczną iluzją. Jej efemerydą, a zarazem substytutem jest stan zakochania.

K.M. Dopóki działa chemia, dopóty żyjemy jak w niebie. Gdy się kończy, zmieniamy partnera jak pracę, która przestała zaspokajać nasze aspiracje. A chemia wytrzymuje góra dwa lata. Potem przez idealny obraz zaczyna przebijać się rzeczywistość. Rozpadają się związki, gdy ludzie budzą się z owego romantycznego snu, czasem już po kilku miesiącach, kiedy tylko pojawią się pierwsze trudności.

- Czy tak nie było zawsze?

K.M. Różnica jest taka, że dziś ludzie nie mają ochoty, by nad związkiem pracować. Najprostszym wyjściem okazuje się rozstanie. Było fajnie, ale przestało, znaczy, że to nie był ten albo ta, więc kończymy znajomość. Nawet bez większych kosztów. U podstaw leży owa iluzja, przekonanie, że gdzieś jednak istnieje wymarzony ten jedyny, z którym namiętność nie wygaśnie, z którym będziemy się rozumieć bez słów...Więc szukajmy dalej.

...
W.E. W rzeczywistym związku mamy przed sobą trzy możliwe drogi: mozolne budowanie, rozstanie albo utrzymywanie iluzji dobrego związku – gdy po fazie romantycznej następuje tak zwana symbioza, kiedy to partnerzy są tak bardzo razem, że praktycznie tracą własną autonomię.

K.M. To zakłada rezygnację z siebie, podporządkowanie. Warto wytłumaczyć, co to jest symbioza, bo dwoje ludzi, którzy trzymają się cały czas za rączki i patrzą sobie w oczy, to obrazek bliski romantycznemu ideałowi, za którym nasza kultura podąża. A nie ma nic wspólnego z prawdziwą, głęboką relacją. Ludzie pozornie są blisko, dbają o to, żeby się nic nie zepsuło. Jednak prawie nie komunikują się na głębszym poziomie, tylko trwają, wypierając rzeczy, które obnażałyby płytkość i nieprawdziwość tego bycia razem. Odcinają to, co ich różni, wszędzie chodzą razem, robią wszystko razem, zawsze do domu po pracy, prawie się nie kłócą...

W.E. To niepisany pakt o nieagresji, unikamy konfrontacji. Lubimy to samo, wierzymy w to samo, mamy tę samą ideologię, tych samych znajomych, te same potrzeby. Nie ma żadnej własnej, prywatnej przestrzeni, która tych ludzi od siebie odróżnia i czyni partnerami w związku.

K..M. Taki związek nie jest związkiem, bo do związku trzeba dwojga całych ludzi. A nie dwóch połówek, chociaż takim mitem się karmimy.

W.E. Oczywiście, nie mówimy tutaj o jedności duchowej. Tego rodzaju jedność nie wymaga nawet bycia na co dzień razem, to miłość, w której partnerzy czują się wolni. Odkrycie jedności duchowej to zwykle rezultat długoletniej pracy dwóch autonomicznych, niezależnych osób. Nie ma ona nic wspólnego z symbiozą – to jedność w różnorodności.

K. M. W symbiozie jest nudno, panuje stagnacja, marazm. Pozostaje ucieczka w jakąś aktywność, także w nałogi, np. alkoholizm, również ten ukryty, albo pracoholizm.

- Jest z tego inne wyjście?

W. E. Zależy, co dla nas ważne. Na podstawie obserwacji tego, co dzieje się dziś w społeczeństwach zachodnich. Chaumier sugeruje, że ludzie, próbując zachować związek, a jednocześnie uciec od nudy, cierpienia i trudów budowania głębokiej relacji, coraz częściej zapraszają do niego kogoś trzeciego.

- Zdrada ma pomóc utrzymać związek?

W. E. Chaumier dowodzi, że ktoś trzeci albo czwarty, bo bywają związki, w których każdy z partnerów jest jednocześnie w drugim związku, wnosi świeżą energię do wypalonej relacji i pomaga zwalczyć znienawidzoną nudę. To kontrowersyjna teza, ale statystyki mówiące o wielkiej liczbie dodatkowych, „ratunkowych” związków, niepowodujących wcale rozpadu relacji pierwotnej, zdają się to potwierdzać.

K. M. Mamy stałego, nudnego partnera, zabezpieczone tyły, ustabilizowane jako tako życie i od czasu do czasu fundujemy sobie drobny lifting uczuciowo-seksualny! Pozornie idealna sytuacja. Jednak takie podejście prowadzi do tego, że związki przypominać będą pozbawione emocji sojusze: on się nie będzie wtrącał w moje życie, a ja w jego. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z bliskością czy miłością.

W.E. To są właśnie związki narcystyczne, w których druga osoba jest dopełnieniem wizerunku pierwszej i na odwrót. Ten, kto nie spełnia ostrych kryteriów bycia cool, dobrego wyglądu i sukcesu – wypada z gry.

K.M. Mężczyznom coraz częściej podobają się zajęte tylko własną urodą laski. A ile kobiet chciałoby mieć takiego faceta, co prze do sukcesu? Mnóstwo. Nie zdają sobie sprawy, że on poza wyglądem i statusem finansowym nie jest w stanie nic zaproponować. Owszem, jest zadbany. Bo jego ciało ma być obiektem podziwu. Jako produkt doskonały jest zwykle dobrze ubrany, ma pieniądze, gadżety. Ale do wspólnego życia się nie nadaje. Nie mówiąc o seksie...

- Nie pozwoli sobie na bliskość i luz?

K.M. Będzie myślał tylko o tym, czy dobrze wypadł. Normalny człowiek jednego dnia powie: Dziś mi się nie chce kochać, a innego: bardzo mi się chce. Albo dziś się nie golę czy nie maluję (w wersji dla pań). Na odpuszczenie sobie pozwolić sobie może tylko ktoś ze zdrowym dystansem do samego siebie, nigdy te, komu zależy wyłącznie na ocenie innych. Narcyz jest przy tym niedostępny emocjonalnie, co dzisiejsze dziewczyny, które wychowują się praktycznie bez ojców, przyciąga jak magnes. Od kogoś takiego dziewczyna nie dostanie czułości, uwagi. A starać się o to może i całe życie. Za to on będzie wymagał, jak ojciec, żeby była nienaganna, wytknie jej każde niedociągnięcie.

- Jest dziś szansa na bliskość?

K.M. By poczuć bliskość, trzeba opuścić gardę, zrezygnować na użytek drugiej osoby z pięknego wizerunku. A ludzie boją się tego coraz bardziej. By przestać się bać, trzeba zajrzeć w siebie. Jako młódka szłam kiedyś na randkę i ze zdziwieniem poczułam, że się boję: coś mną telepało w środku, jakby w brzuchu latały mi motylki. Wczułam się w siebie i dotarło do mnie, że to jest przyjemne uczucie, nie strach, tylko rodzaj oczekiwania, podniecenie. To było ważne odkrycie. Boimy się nowych rzeczy, bo nam rodzice nie mówią: kochaj te drgania w brzuchu, zauważaj to, co czujesz, bo to jest twoje życie, najfajniejsze momenty. Odbieraj sygnały, obserwuj siebie. Wtedy nauczysz się kontaktować ze sobą, a co za tym idzie, z innymi, i się nie bać. Tylko tak można poczuć bliskość, otworzyć się przed tym, kogo wybierzemy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> paty napisał(a):
>
> No dobrze po dłuższym
> > zastanowieniu- dopłace nawet... Niech tylko go ktos weźmie
> !!!
> > ;)))))))))))))))))))))))
>
> No i znowu tchórzysz??? Ja swój piasek wykorzystałam jak
> trzeba...teraz Twoja kolej...to nic trudnego...wystarczy tylko
> się zamachnąć...i po ślepiach go...tym piaskiem
> oczywiście!!!;))))))))))))))))))))))))
Nie tchórzę, tchórze ... ale widzisz teraz to ja wiem co mam zrobić.. a przedtem nie miałam instrukcji... ;)))))))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zasadnicza napisał(a):

> bardzo ciekawy artykuł ...
> czytając pierwszą część (o tej osobowości, nazwy jeszcze nie
> zapamiętałam) jakoś mimowolnie przychodził mi na myśl gizmo ...
> dalej było o problemach w związkach i tu dostrzegłam także
> część własnych doświadczeń ...
> co do wypowiedzi Kasieńki ... jakoś najbardziej uderzyło mnie
> słówko "poświęcanie się" w odniesieniu do dobrego związku, ale
> może jestem przewrażliwiona na tym punkcie ... odpowiedzialność
> jak najbardziej tak, kompromis, chęć dawania tak (ale z obu
> stron), na pewno nie jednostronne poświęcanie się

O dzieki Ci Zasadnicza!!! A jednak , nie zgłupialam... !!!!! :)))))))))))))))))

Co do poświęcania się, kompromisów... - to oczywiście ,że tylko obu stronne. W innym przypadku to nie mowimy o związku tylko o .... zniewoleniu....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zasadnicza napisał(a):

> bardzo ciekawy artykuł ...
> czytając pierwszą część (o tej osobowości, nazwy jeszcze nie
> zapamiętałam) jakoś mimowolnie przychodził mi na myśl gizmo ...

biedny gizmo, jak tylko coś złego to od razu mimowolnie przychodzi na myśl...
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gizmo nie jest potworem, tylko normalnym żywym zagubionym stworzeniem, które tak jak każde inne zasługuje na swoje szczęście...
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gizmo, zacytuję pewnego mędrca. ;)
"ludzie sami sobie komplikują życie, a za biedne pieski "myśli" natura, nie mają wpływu na to z kim się sczepiają..."

Jesteś już "duży" ;D i sam wybierasz swoje szczęście... :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mędrzec oczywiście miał rację, ale nie rozumiem co jedno ma wspólnego z drugim ?
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zagubienie bierze się właśnie z komplikowania sobie życia.
Jakoś ani zagubienie, ani komplikowanie do Ciebie nie pasuje. ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

> Zagubienie bierze się właśnie z komplikowania sobie życia.

a to bardzo ciekawa i odkrywcza teza...

> Jakoś ani zagubienie, ani komplikowanie do Ciebie nie pasuje.
> ;)

skoro tak dobrze mnie znasz to napisz może coś bliższego o tym komplikowaniu, może dzięki temu stanę się mniej zagubiony ?
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> W.E. Psychika ludzka dostosowuje się w ten sposób do wymogów
> naszych czasów, w których w obszarze wartości rządzi sukces
> materialny, atrakcyjność i popularność.

Artykuł ten jest słuszny przy założeniu zacytowanym powyżej.
Jego celem jest ukazanie "borderline" - ktoś coś wymyślił, ktoś to przeczytał i teraz powtarza.
Ot taka chwilowa fascynacja zasłyszaną nowinką.

Autor zapewne otacza się ludźmi których cechuje pogoń za sukcesem. Patrząc na całe społeczeństwo taki typ ludzi jest znikomy, chociaż dla ludzi na szczycie jest on jedynym który widzą. Otaczając się ludźmi podobnymi do siebie dostrzega się same podobieństwa (poglądy, zachowania, zdarzenia).
Zatem borderline nie jest przejawem przystosowywania się ludzkiej psychiki do zmieniających się czasów, a raczej choroba zawodową atakującą konkretne profesje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba nie ma o czym gadać. Bo niczego nie odkryję, a Ciebie jak widać za mało znam.
Pozdrawiam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hi hi
czyżbyś pomyślała że ja tak na poważnie ? ;)))))))))))))))))))))))
no to teraz Ty się lekko zagubiłaś ;))))))))))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nareszcie coś trafnego w tym temacie, bo już niektórzy się zaczęli za mocno podniecać nowym słówkiem ;)
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Znowu mnie rozgrizzly...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
albo rozstrielali...
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zastanawiam się, czy Abderyta to Flagon...
A tego lustra to ja w ogóle nie rozumiem. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co drugi tu to flagon ;)))))))
a lustra nie należy rozumieć tylko sie w nie gapić od czasu do czasu ;) byle nie tak często jak ja ;)))))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
szanka napisał(a):

> ale dla wszystkich
> zainteresowanych podaję link, w którym można dowiedzieć się
> więcej na temat BPD:)
>
> http://bpd.szybkanauka.net/

jesoo mam to, mam :(((
Kto jeszcze się przyzna?? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

> Zastanawiam się, czy Abderyta to Flagon...

Konsekwencje wolności (anonimowości) uciskają ? ;)

PS.
byłbym bardzo zaskoczony
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Flagon wiecznie żywy... :)
Abderyta to ktoś, kto już tu pisał, ale to nie pod flagonem bym typowała

lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rut napisał(a):

> Flagon wiecznie żywy... :)
> Abderyta to ktoś, kto już tu pisał, ale to nie pod flagonem bym
> typowała
Ja również ... :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

ona-feromony (40 odpowiedzi)

feromony jakie i czy dzialaja...

do góry