Widok
Nasze wesele odbyło się w Żabim Dworze w czerwcu. Wszystko wyszło tak jak zaplanowaliśmy, a nawet lepiej. Byliśmy naprawdę bardzo zadowoleni i z organizacji i z obsługi i z menu. Na naszym wesele kelnerki spisały się na medal, a jedyne, co nie do końca wyszło to pogoda, ale cóź ;). Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie: maria.serafina@poczta.onet.pl
Powiem tak :-) podpisalismy umowe ale dopiero na 2011 rok wiec uchu..daleko :D ale powiem tak w okolicy nie znalezlismy tak ladnej okolicy i powiem ci tam jest taki wysoki standard.. a co wazne...cena jeszcze bardzo dobra! i co tez bardzo duzo miejsca.. :D wiola i do wesela czas sie bawic.. ;p na stronie www.zabidwor.tp2.pl jest mozliwosc na zabawe andrzejkowa i w sylwestra ;p jak ktos chetny jest na "przetestowanie.."
wg mojej skromniej osoby lokal cudnie polozony. Sala taneczna i tarsasik rewela niestety mam wrazenie ze wlasciciele troche zagubieni i nie ogarniaja tego :( Jedzenie na weselu w miare dobre ale malo. Pani Mloda jest przekonana, ze nie otrzymali takiej ilosci jaka zamowili. No ale z waga nikt nie stal i porcji nie liczyl. W takich sytuacjach nalezy miec zaufanie do wlascicieli lokalu a tu zonk
Ja byłam tam na sylwestra.Osobiście zachwyceni to nie jesteśmy.Powiem że było przyzwoicie.Nam było mało jedzenia obsługa chodziła dobrze do północy, a potem na stołach bałagan-może chcieli zrobić tłok na stole. Orkiestra grała dobrze pierwszych kilka piosenek ,a potem zastanawialiśmy się co to za piosenki.Pani spiewac napewno nie potrafi. Przyznaje ,że są tacy którym się podobało.To zależy od gustów.
Posłuchaj Zocha!- jak ci nie podobało to nie krytykuj skoro się nie znasz. Mogłaś iść tam gdzie kapela kaszubska grała twój ukochany folklor. Według mnie to nie było żadnego bałaganu na stole a orkiestra grała świetnie do 5.30 na prośbę co najmniej 80% gości. Jeśli chodzi o tą Panią to ona potrafi śpiewać różny repertuar. Ty potrafisz tylko mruczyć dojąc krowy coś tam po kaszusku dlatego polski i angielski jezyk jest ci obcy.Całe szczęście że ciebie Zocha nie było do końca. Pewnie po północy jakś petarda wpadła ci do tego umuzykalninego ucha a w oczach jak u Begierowej powstały"k***iki".
Ja i mój mąż wybawiliśmy się wyśmienicie w przeciwieństwie do wieśniary Zochy.
Ja i mój mąż wybawiliśmy się wyśmienicie w przeciwieństwie do wieśniary Zochy.