Widok

Zapytanie

Mam konkretne pytanie i proszę o merytoryczne wypowiedzi.Przede mną leży kartka z ofertą firmy Fortum.
Opinie w necie przeróżne.Czy warto się w to pakować?
Nie robię tu żadnej reklamy,wręcz przeciwnie,szukam "dziury w całym" żeby potem nie pluć sobie w brodę ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

A może... szukam sobie zajęć... Może, chyba... zakochałam się (?)
Nie może to być... żebym tak, po 4rech tygodniach straciła głowę...

http://www.youtube.com/watch?v=Yu4a_7k38Bc

śmieszna lukrecja ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Taka zwykła opaska śrubowa raczej długo ci nie pociągnie.
Na wydechu powinny być zaciski z solidnego drutu. Takie "U" z blachą i dwoma nakrętkami. Składane na smar miedziany, żeby dało się w przyszłości ruszyć.

Mi ostatnio auto zaczęło kaszleć. Raz na jakiś czas jest potężny huk. Jak pierwszy raz mi się to zdarzyło, między Zaroślakiem a Urzędem Wojewódzkim, to myślałem, że zawału dostanę :D
Pierwsza myśl... w jakąś cegłę albo coś podobnego wjechałem. Ale nie..
Potem przywykłem, choć czasami straszę przechodniów :)
Na 99% to kwestia elektryki. Niespalona mieszanka idzie w wydech i tam się czasami efektownie zapala. Bo czuję, że zapłony się gubią.
Ryzyko takie, że jak pierdyknie porządniej to któraś z tych objemek, które właśnie wymieniałaś, nie wytrzyma i cały wydech mi odleci.
Przedwczoraj odebrałem nowe świece i przewody zapłonowe. Ino trza pokonać lenia, żeby to wymienić.
Jak nie pomoże, to się będę głowił, co dalej...

Fajnie se czasami popitolić :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Takie coś Panie, gdyż rurki już ledwo zipią i oryginalne łącze zapiekło się. Przy wczorajszym niefarcie odpadła część przerdzewiałej opaski i klops. Nowe złącze jest takie fest, że bałam się czy rurek nie połamię.
https://www.google.com/search?q=z%C5%82%C4%85cze+rury+wydechowej&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjJkK7dx-3eAhupxmakhwoCAzkQ_AUIDigB&biw=1366&bih=652#imgrc=cVgsacAcEVKNfM:

Ps
Paznokcie muszę przemalować gdyż lateksowe rękawice i kuchenne ścierki (na gorące rury) to kiepski zestaw ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tak. Człowiek odkłada i tak to jest. Plan na podrasowanie istnieje od momentu jest back up z drugim pojazdem ale stale coś jest ważniejsze. Teraz już nie. Moja prowizorka, pierwsza do zrobienia przez fachowca :)

Ps
Najchętniej to jeździłabym byczkiem ale sezon już dawno skończył się.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ech....auta i ich awarie,temat rzeka ...w tym roku moja karolcia chyba rekord pobiła doprowadzając mnie do rozpaczy i bankructwa;-)...i ciągły dylemat,naprawiać czy pozbyć się starowinki i brać następnego kota w worku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

O... solidny stuff.

Kupę lat temu coś takiego stosowałem, jak mi dziura w rurze wygniła.
Początkowo była to rozcięta puszka po piwie i dwie opaski. Ale szybko się toto przepalało.
Na puszce po groszku konserwowym dociągnąłem do końca życia auta :)

A poważnie:
Ze dwa-trzy auta temu zaszalałem i normalnie, w warsztacie, poprosiłem o wymianę całego wydechu. Od kolektora począwszy.
Wlazłem tam "z buta" bo akurat miałem kilka godzin przymusowej bezczynności. A wiedziałem, że prędzej czy później mnie to czeka.
I nie chciałem się już w puszki bawić :)
Nie pamiętam dokładnie, ale za robociznę i części dałem jakieś 5-6 paczek. Trwało to może z 1,5h.
Oczywiście... nie w 3city :D

Zatem nie jest to jakiś szczególnie uciążliwy dla kieszeni wydatek. A masz święty spokój na parę lat.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

@Inka²:

(Głosem Lindy) Co Ty wiesz o autach?
Jakbyś miała parę syrenek i kaszlaków, które psuły się średnio co 200km, mielibyśmy płaszczyznę do rozmowy :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Hehe...nie zamierzam rywalizować w temacie "wszystkie awarie moich aut" ;-)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Postanowione i auto idzie w odstawkę na podrasowanie gdyż zasługuje na to. Mam sentyment i kilka wspomnień gdy naprawdę cudem wychodziłyśmy razem z opresji. Kochana Staruszka ~:)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To pułapka. Korolcie się nie psują.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Przegrałabyś w przedbiegach :D

Ale coś jest fajnego w starych autach.
Ja mam ciutkę pojęcia. Większość rzeczy naprawię se sam.
Jak na zdrowy rozum nie wiem o co chodzi, to wtykam spinacz w gniazdo diagnostyczne i komp mi mówi, co mu dolega.
Ale nawet dla zupełnego lajkonika jest potężna różnica. Stare będzie ledwo zipać, ale jakoś jedzie. No i każdy warsztat naprawi.
Przy nowych... od wejścia laweta. I autoryzowany serwis z dedykowanym kompem diagnostycznycm. Nawet, jeśli jest to zupełna pierdóła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

inka-inka, ja to wiem gdzie po sąsiedzku, pod plandeka stoi maluch 126P:)
Miałam takiego czerwonego. Pchałam go za młodu i ze 3 km na cpn, podśmiewując sobie. Odpalałam kijem itd. a śmigał 100ką bez problemu.
Aut nowej generacji "boję się" ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

> Korolcie się nie psują.

Coś w tym jest.
Mama koleżanki ma Korolcię. Nie wiem, który rocznik, ale sądzę, że z powodzeniem mogłaby już mieć żółte blachy.
Poza regularnym serwisem, o który babeczka bardzo dbała, typu wymiana płynów czy filtrów, nigdy nie była z nią u mechanika.
Tam się po prostu nigdy nic nie zepsuło.
Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek żarówki zmieniała. Sama z pewnością tego nie robiła a tak "traumatyczne" zdarzenie z pewnością by pamiętała i o nim powiedziała.
I nawet blachówa jest w miarę ok.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Niestety Mansonie,po paru latach bezawaryjności zaczęła się jazda z awariami z wymianą silnika włącznie :-(((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Audi a-trójki się nie psują. I nissany które były robione w całości w Japonii. Niestety są już bardzo stare bo dawno temu weszli w kooperację z Ranault i teraz nie wiadomo, gdzie są robione, mogą być np. w Rumunii bo Dacia to też Renault. Blachy tych staruszków nie dają rady i większość już zgniła. Volvo stare dobre kwadraty też bezawaryjne. Ale ze starymi autami to niestety jest tak, że jeden wężyk sparcieje, człowiek przeoczy i już uszczelka pod głowicą do roboty, a potem to już nie to samo. Nie ma dobrych wozów- jak powiedział antypicownik, pan Władek do inżyniera.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Przypomniała mi się fajna anegdotka nt starych aut.
Znajomy, pod koniec 80, jedzie do Reichu, po jakąś maszynę. Nysą.
Nysa się rozkraczyła na autobanie a znajomy mało techniczny. Cóż począć? Dzwoni z telefonu na słupku.
Co gorsza, niemieckiego ni w ząb a angielski kulawo.
Najgorzej było powiedzieć, o jakie auto chodzi.
-Nissan?
-not nissan. Nysa
-ja... ferstehen

Przyjechal serwis Nissana. Jak zobaczyli Nysę, dostali ataku śmiechawki. Ale jak im przeszedł, bezproblemowo naprawili
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ciekawe komentarze pod tym materiałem o zaopatrzeniu sklepów w latach 70., 80. Podobno w Trójmieście było najlepiej.
https://www.youtube.com/watch?v=TY985zfaYE0
Zwłaszcza długi komentarz PRL'story pod wpisem Someone Somebody.
Wielu z was to roczniki powiedzmy 1967-72, więc pamiętacie tylko końcówkę PRL-u. Czy było bardzo źle z zakupem towarów? Czy była raczej zachodnia muzyka i dyskoteki? Sporo pamiętam, ale mieszkałem na prowincji, jestem kilka lat młodszy. Takich dyskusji w Internecie przeczytałem 20. Było raczej gorzej, niż się myśli, zimy były o wiele ostrzejsze, niemniej te różnice w zaopatrzeniu między różnymi miejscami istniały. Myślę, że bezrobocie dziś jest jednak lepsze od fizycznej udręki stania w wielogodzinnych kolejkach. Ciekaw jestem tylko, czy faktycznie przerobiliście te kolejki, będąc z takich roczników.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Oj przerobiliśmy,i kartki na prawie wszystko.Nie lubię tego wspominać bo dla mnie to było upokarzające...brrr
Moją ucieczką od szarości i bezsensu była muzyka,cudowny głos Niedźwiedzia i Manna i puszczana muza były"lekiem na całe zło".Fakt że wtedy człowiek cieszył się z byle czego :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na wsi był jeden sklep. O określonej godzinie (ok. 14-15) przyjeżdżało "zaopatrzenie", wszyscy już na to czekali, kto pierwszy, ten lepszy, bo oprócz podstawowych przydziałowych artykułów można było dostać coś lepszego. W jednej miejscowości był jeszcze klub ze sklepikiem, gdzie czasami po południu czekało się na jakieś bardziej delikatesy (miałem 11-12 lat i chodziłem tam sam, bywały przepychanki). Podobno i tam czekało się czasem całą noc przy ognisku (na mięso?), ale na to byłem za mały. W mieście jednak był osobny sklep spożywczy, osobny mięsny. Takie artykuły jak cukier, produkty mleczne, serki topione, słodkie ciastka, oranżada były w latach 80. w ciągłej sprzedaży.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Albo ok. 11-12. Teoretycznie wszyscy pracowali, ale ktoś odbierał ten towar: emeryci, krewni, niepracujące żony.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (255 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (157 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

Vibracje (35 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

do góry