Widok
Ja maiłam zaręczyny 29 czerwca w restauracji.Mój chłopak przebarał się w strój kelnera i sam nakrył do staołu.Potem w normalnym ubraniu przyszedł do mnie z pękiem róż i na środku restauracji (bo w tym miejscu mieliśmy stolik) klęknął i oświadczył mi się.a pierścionek był w czerwonej róży która była w śród kwiatów.Domyslałam się co kombinuje,ale na 100% nie byłam pewna.Mówiliśmy wcześniej o ślubie,ale i tak mnie zaskoczył tymi oświadczynami.
Po tygodniu oficjalnie w domu u mnie było to samo,trochę sztucznie wyszło,ale...."żeby rodzice nie gadali",że coś ich ominęło ;)
Po tygodniu oficjalnie w domu u mnie było to samo,trochę sztucznie wyszło,ale...."żeby rodzice nie gadali",że coś ich ominęło ;)
Oj pamiętam. Mój obecny małżonek obiecał przygotować mi obiad rocznicowy, a w zasadzie miesięcznicowy. Troszkę się spóźnił, więc kazał mi jeszcze po pracy skoczyć do sklepu. Kiedy przyjechałam wszystko było tak pięknie nakryte. Najpierw pierwsze danie, później na deser wieża Caprese... nagle coś zgrzytnęło pod nożem. Jeszcze chwilę z tym walczyłam, aż zoabczyłam, że to pierścionek, a wtedy mój Pan chwycił za wazon, klęknął i dalej się pewnie domyślacie
Nasze zaręczyny miały miejsce również w rocznicę naszej znajomości, z tym że tej dziewiątej :o) A że był to akurat Sylwester, to odbyły się one przy huku fajerwerków i były dla mnie zupełnym zaskoczeniem. A rodzice nie mieli nam za złe, że odbyło się to bez nich. Cieszyli się później z nami naszym szczęściem.
Ja pamietam, bo to bylo 2 miesiace temu :). Bylismy w Niemczech, w parku rozrywki i plynelismy sobie posrod wodospadow(sztucznych:)) na takim ala pontoniku, w momencie gdy automatycznie robione nam bylo zdjecie mily wyciagnal pierscionek, a ja sie pindrzylam, zeby choc na jednym zdjeciu ladnie wyjsc :). Gdy sie odwrocilam, bylam tak zaskoczona, ze po dlugiej chwili milczenia zajarzylam, ze musze cos odpowiedziec :). Bardzo milo wspominam ta chwile i bardzo, bardzo sie ciesze, ze nie odbyly sie tradycyjnie przy rodzinie, mimo ze byli troche obrazeni. Piekne wspomnienia, chetnie przezylabym to jeszcze raz ...
Pewnie, że pamiętam i to bardzo dobrze, było cudnie, choć wszyscy byli bardzo spięci bo odbyło się to przy naszych rodzicach (wtedy sie poznali), mój narzeczony wygłosił piękną mowę, tak, ze mamom i mnie łzy napłynęły do oczu, było tak wzruszająco, ze mimo ogromu jedzenia jakie przygotowała moja mama nikt nie był w stanie nic przełknąć. Dopiero przy następnych spotakaniach emocje trochę opadły. A teraz właśnie jestem w trakcie przygotowań ślubnych i bardzo się cieszę bo to też piękny czas...
Pozdrawiam wszystkie narzeczone.
Pozdrawiam wszystkie narzeczone.