Widok

Zarobki

Wiem, że temat newralgiczny, ale ciągle mnie nurtujący. Jak ktoś nie chce odpowiadać, to proszę powstrzymać się też od głupich komentarzy.
Do rzeczy:)
Wszyscy znajomi i nieznajomi się budują itd. , my nie zarabiamy mało, ale jednak nie stać nas na wiele luksusów. Jakie trzeba mieć dochody ( jakie macie?) , żeby mieć dom i jeździć dwa rzazy w roku na urlop? Pyta serio, bo mam poczucie , że wydaje na głupoty.
Pozdrawiam
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1

Może faktycznie tak jest, że kasa rozchodzi sie na głupoty, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego kiedy i gdzie forsa przechodzi bokiem niezauważona.
I co to znaczy, że nie zarabiacie mało? Dla jednych mało to 5000, innym i 10000 mało...
My budżet mamy różny. Zazwyczaj 6000 zł na rękę na 4 osoby. Ale z kolei rachunki też różnie sie rozkładają, np. zimą gaz co miesiąc 400 zł a latem 50 zł, więc więcej forsy do wydania :) Kiedyś mieliśmy po 4000 zł i też jakoś dawaliśmy radę, więc to oznacza, że teraz więcej wydajemy właśnie na głupoty ;p
Mamy duży dam, ale bez pożyczek, kredytów i żadnych rat. Starcza nam na wszystko,nie narzekam. Choć mamy w otoczeniu ludzi, którzy dziwią się nam jak za takie marne grosze żyjemy i to z jednej pensji, bo ja nie pracuję. Cóż, każdy ma inne potrzeby. Nam nie brakuje i jesteśmy w stanie miesięcznie zawsze odłożyć ponad 1000 zł (kasy z 500+ nie wydajemy wcale, od 2 lat leży na koncie dla dzieci jak będą starsze). Wakacje jak na razie głównie w Polsce, ale potrafimy przehulać sporo, bo jeszcze zawsze zwrot podatku wpadnie ;P
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

Nie rozumiesz pytania. Autorka pyta o zarobki ludzi, którzy budują domy (za swoje pieniądze) i mają jeszcze funduszze na inne rozrywki, a nie dostają chate i działkę w spadku (czy jakkolwiek inaczej, tzn. dostają, a nie na to zarabiają). Inaczej byś gadała jakbyś miała kredycik na domek i działke na 30 lat.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 5

Dajcie spokój- Miska w kulturalny sposób odpowiedziała na pytanie, przedstawila swoją sytuację finansową, a wy się jeszcze czepiacie, że kredytu nie ma. No jasne, ma jeszcze przepraszać Was, że np.dostała dom w spadku albo wcześniej na niego zarobiła... Trochę mniej zawiści.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 6

Bo w Polsce jest tak - trzeba pisać, że najniższa krajowa, biednie, problem żeby wyżyć do pierwszego aaa i że 500+ się nie bierze, bo to przecież z czyiś podatków...
Żal D ściska i tyle.
Napisałam uczciwie jak jest, kokosów nie ma ale nam starcza, nie mamy powodów narzekać. Mieliśmy taki fart, że dom bez kredytu (kto z was oddałby taki spadek np. na kościół? bo sam by nie przyjął, bo to zapracować na to trzeba?), ale za to wartość dobrego mieszkania wpakowaliśmy w remont, robiąc co trzeba przez kolejne lata, bo tak od ręki nas nie było stać (zaczynając od kasy z wesela po dzień dzisiejszy, a jeszcze było by co zrobić).
Nie wiem z czym wy macie problem? Są znajomi co dostali mieszkanie od rodziców na ślub io co? Mam się obrażać i ich obrażać, bo oni dostali, a ja nie czy co?? Na prawdę tak to widzicie, że jak ktoś pracował i komuś zostawił to jest to złe? Czyli wy swoich mieszkań po spłacie kredytu też nikomu w spadku nie zostawicie, bo dzieci same muszą na to zarobić?? Naprawdę przepiszecie na kościół, jakąś fundację czy obcych ludzi a dzieciom nie dacie???
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2

My z mężem zarobki ok 6tys łącznie. Jedno dziecko, kredyt hipoteczny. Mało/prawie wcale nie oszczędzamy. Nie uważam żebyśmy byli rozrzutni. Same rachunki łącznie kredytem to ok 2200 miesięcznie, jedzenie ok 250/tyg. To na czym faktycznie nie oszczędzamy to dziecko, i to nie tak że kupujemy jej wszystko co nam przyjdzie do głowy tylko gdy trzeba jej coś kupić nie oszczędzamy pieniądzy. Starcza nam od wypłaty do wypłaty ale o wakacjach możemy pomarzyć.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2


Miśka, czyli łącznie 24,000 zł? 6,000 na rękę i 4 pary tych rąk?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

No błagam, nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi...
Poza tym jak 6000 na rękę (jedną rękę) razy 4 pary rąk (czyli 8 rąk) to 48000 ale to szczegół ;p

Jakbyśmy mieli 24000 na rękę co miesiąc (marzenie...) to żylibyśmy jak królowie :P I pewnie większość z was także ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ciekawska super jrstes. Innych pytasz o zarobki a swoich nie podałaś.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2

No tak- nasz dochód to około 12 tys/ 4 osoby. Mamy kredyt na mieszkanie i dwa samochody do utrzymania, teraz już bez niani, ale dwa razy przedszkole. Jak patrzę za ile żyliśmy kiedy , to ta suma wydaje mi się ok, ale na dom- nawet kredytowany- bym się nie pokusiła :)
A moje pytanie nie było sprowokowane zazdrością itd., tylko chciałam realnie porównać i przekonać się czy ze mną wszystko ok, że nie potrafię jakoś straszeni oszczędzić przy tych dochodach :)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 6

12000 zł (tylko pozazdrościć) i nie było by cię stać na budowę domu?
Jakbym miała 12.000 na 4 osoby to bym mogła płacić miesięcznie te 6000 zł raty. To pewnie w czasie zdecydowanie krótszym niż 30 lat dom byłby wybudowany, urządzony i spłacony. Choć znając moje i męża podejście to byśmy zaoszczędzili połowę i kredyt wzięli tylko na połowę potrzebnej sumy.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2

Większość moich znajomych buduje się w oparciu o kredyt hipoteczny. Nie znam nikogo, kto pobudowałby się za gotówkę.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1

Mam mieszkanie w kredycie w centrum gdanska. Teraz budujemy dom całoroczny w gowidlinie zarobki męża ok 20tys ( oczywiście nie pracuje w Polsce) ja ok 4tys mamy jedno dziecko
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ja zarabiam 3300 zł, mąż 5 600 zł. Mamy kredyt na mieszkanie w Gdyni - 3 pokoje, jeszcze 20 lat przed nami. Nie mamy dzieci, z oszczędzaniem jest różnie, ale pewne kwoty co miesiąc postanowiliśmy zawsze odkładać - 500 zł na wakacje, 500 zł szybsza spłata kredytu, 1 000 zł na auto (obecnie jeździmy 15 letnim). Nie szalejemy zbytnio na imprezach, nie wydajemy na kino, czasem restauracja, ale na dom raczej ciężko byłoby nam odłożyć. Może bliźniak lub jakiś szeregowiec...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

Znam takich, co zarabiali kokosy, jadali kilka razy w tygodniu w restauracjach, kupowali drogie ubrania, jeździli kilkanaście razy w roku na zagraniczne wojaże (praktycznie raz na miesiąc). Mieli wysokie zarobki, wysokie mniemanie o sobie i właściwie brak wydatków stałych - nie płacili za kredyt ani za wynajem (kawalerka w spadku), nic nie płacili za benzynę czy naprawę samochodu (służbowy), żyć nie umierać. Ale jak zaliczyli wpadkę, zabrali im samochód służbowy, a w kawalerce przestali się mieścić, to musieli żebrać o kasę po rodzinie, bo okazało się, że nie mają zaoszczędzonego ani grosza i o wkładzie własnym na mieszkanie mogą pomarzyć (kredyt na używane auto na szczęście dostali). A teraz opowiadają wszystkim, jacy oni biedni, bo kredyt na mieszkanie spłacają i musieli zapłacić za naprawę samochodu ;)
Tak więc różni są ludzie, różne mają zarobki i różne wydatki. My zarabiamy niby dobrze (właściwie bardzo dobrze, jak na polskie standardy), ale żyjemy skromnie (kiedyś kasa szła na wynajem i oszczędzanie na mieszkanie, teraz na spłacanie kredytu, żłobki, przedszkola itp), bo zdajemy sobie sprawę, że dobrobyt może się w każdej chwili skończyć. A nasz stary, rozsypujący się samochód to już w ogóle budzi zgorszenie wśród znajomych, ale mamy to gdzieś ;) Żyj tak, żeby tobie było wygodnie (fizycznie i psychicznie) i nie przejmuj się tym, co robią inni.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1

"Ja" prawie 9 tys na dwie osoby to mega ładnie, jak na warunki w PL :) gratki :)
u mnie podobnie, jak u "Mamy Magdy", a nawet 'gorzej', bo około 5 tys na rękę/ 1 dziecko, kredyty/rachunki - na to idzie jedna pensja - druga na życie.Nie ma z czego odłożyć, ale na bieżące starcza (a nawet na nadprogramowe, bo a to jakaś premia wpadnie, a to coś :) ). Aktualnie mieszkanie bez kredytu hipo (za to gotówkowy na remont), ale na dom z takimi zarobkami bym się nie zdecydowała...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Pocieszyła mnie, że nie tylko ja tak mam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

*pocieszyłaś
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kate, ale mama Magdy ma 6000 tys łącznie (dobrze rozumiem?) a u Ciebie 5000/RĘKĘ
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jaki dobrobyt jak jeździcie starym zdezelowanym ,smrodzącym pewnie autem.Tu nie chodzi o to żeby się pokazać tylko o bezpieczeństwo wasze i dzieci i innych uczestników ruchu ,to już lepiej do komunikacji miejskiej się przesiądźcie .
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 12

bo wariat w nowej Beemce to bezpieczny na ulicach :) co za trolling . Takie rzeczy tylko w PL.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2

Nie pisałam o BMW ,czytaj ze zrozumieniem jeśli potrafisz.Hela sama pisze ,że dobrze zarabiają a jeżdżą starym ,rozpadającym się autem,które nawet wśród rodziny budzi zgorszenie.Stąd moja refleksja”gdzie tu dobrobyt”.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Dodałam jeszcze ,że bezpieczniej będzie komunikacją miejską.Gdzie tu mowa o nowej furze z salonu ale tak to jest jak się czyta tylko tytuły i nagłówki w necie bo więcej nie da rady.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6

Ja mam maly domek pod miastem. koszt kredytu na dom wynosi około 2400 zł miesięcznie (ale zostało tylko 7 lat), koszt utrzymania domu to około 1000zl miesięcznie, rata za nowy samochód 1400zl. Przedszkole 400zl. Sama policz, ile trzeba zarobić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

15-letnie auto to auto z rocznika 2003, nawet najuboższe wersje z tych lat są już bardzo bezpieczne. Jeżeli są odpowiednio utrzymane to nie stanowią one niebezpieczeństwa.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1

12 tysięcy ?? o.O
o matko, to my koczujemy na wynajmie, bo do kredytu jeszcze daleko...
zazdroszczę takich zarobków i własnych M
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

*ciekawska
Ok, czyli przepierdzielam na głupoty :/
Muszę zrobić rachunek sumienia w takim razie, bo nie wiem na co to idzie. Nie wydaje dużo na ciuchy, kosmetyki, może na rozrywkę ( szczególnie dziecięca) najbardziej....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

My mamy 2 samochody, jeden z 2001 roku a drugi z 1998 roku (!). Obydwa są bezpieczne, regularnie naprawiane (jak coś się popsuje), wymieniane wszystkie płyny itp, tak jak trzeba. Na stare rumple nie wyglądają. W użytkowaniu spełniają swoją rolę i tyle.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Mamusiu, a czy ja pisałam, że my tym autem jeździmy? :> Nie jeździmy, stoi na parkingu i ze 2 razy na miesiąc go używamy, To jeden z głównych powodów, dla którego nie kupujemy nowego auta - po prostu nie potrzebujemy auta. Za to gdyby padło na amen, to mamy tyle oszczędności, że możemy kupić auto z dnia na dzień, bez kredytów i pożyczek - taki komfort psychiczny mi wystarcza. A co do bezpieczeństwa rodziny - co ma niby wiek auta wspólnego z jakimkolwiek bezpieczeństwem?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

A ja mam auto w leasingu i dobrze mi z tym :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

U nas jest też tak, że pochodzimy z mężem z biedniejszych rodzin i raczej nie było u nas rozrzutności, bo nie było z czego "rozrzucać", może też dlatego jesteśmy raczej oszczędni, a dla niektórych zapewne dusigrosze :) Niestety za lepszą pracą musieliśmy się wyprowadzić ze Szczecina, gdyż tam po upadku stoczni straszna lipa jeśli chodzi o pracę się zrobiła. Powiem Wam, że Gdynia (zapewne Gdańsk również) dają naprawdę fajne możliwości finansowe.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Zależy dla kogo fajne tzn kto w jakim zawodzie szuka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja typowo praca biurowo - administracyjna, mąż architekt morski. Także ja wypowiadam się o zarobkach w tych dwóch branżach.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mama, ja mam 14-letni samochód golfa V i mimo, że jest stary, to nie uważam, że jest to grat. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to równie dobrze człowiek może nie wyjść cało z nowego samochodu.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1

kurcze a ja myslalam ze tylko ja o tym mysle i mnie to nurtuje... Ja jestem sama, ciagle wynajmuje jednen pokoj w mieszkaniu studenckim, zarabiam 2100zł na rękę i co? jestem po studiach i jeszcze dodatkowej szkole, mam zawod i co zarabiam tyle co nic, bo nie da się za to mieszkania kupic... myslalm o mieszkaniu plus ale obecnie w Gdansku nic w tym kierunku sie nie robi... :(
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

W trójmieście nie pracuje się poniżej 2,5 netto bo to nie ma sensu. Ani własnego kąta nie kupisz, ani na własny samochód nie uzbierasz, wakacje tylko stacjonarne. Dokąd ta praca cię zaprowadzi? Czy pracujesz tylko po to, by na nic nie było cię stać oprócz zaspokajania niemal fizjologicznych potrzeb? Pracować by jakoś przeżyć i liczyć na jałmużnę socjalną?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5

Zapewniam Cię że w Trójmieście jest wiele miejsc gdzie pracuje się za kwoty poniżej 2,5 tys przy pełnym etacie bez możliwości dorobienia (czyt. wzięcia np. nadgodzin), mam dwoje dzieci i męża i tylko dzięki temu że mąż zarabia 5 tys. miesięcznie nie porzuciłam jeszcze tej mojej niewolniczej pracy, którą kocham...jestem specjalistą po studiach z 10 letnim stażem...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

Aaaa żeby nie było niedomówień...mamy samochód, oszczędności, kredyt mieszkaniowy, już nieduży, jeździmy na wakacje jak zwykli ludzie, raz za granicę, raz w kraju...mamy też dziecko które choruje na rzadką chorobę i przez ostatnie dwa lata wydawaliśmy co miesiąc około 1,5 tys złotych miesięcznie na środki rehabilitacji, żywienie specjalistyczne, przejazdy do kliniki w Poznaniu, leki, wizyty u specjalistów (na NFZ chodzimy z dzieciakami tylko do pediatry i alergologa). Więc się pracuje, jak ma się pracę gdzie mimo braku wysokich zarobków, jesteś zadowolony bo szef nie każe zrezygnować Ci z pracy jak nie ma Cię przez tydzień w każdym miesiącu, bo sam ma dzieci i jest człowiekiem...jak dzieciaki chore pracuję częściowo w domu żeby nie mieć zaległości...tak za 2,1 tys na rękę...bo robię to co lubię a gałąź w jakimś sensie jest niszowa.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

Rozumiem, choć nie popieram. Dlaczego? W moim przekonaniu praca na pełen etat powinna umożliwiać samodzielne, swobodne utrzymanie co najmniej jednej osobie i pozwolić na pokrycie wszystkich potrzeb. Aby móc podjąć nisko płatna pracę, gdzie na koniec miesiąca otrzymuje się kwotę poniżej kosztu samodzielnego utrzymania potrzebny jest ktoś, kto dołoży brakujacą kwotę by normalnie żyć: dokłada do rachunków, finansuje duży kwotowo zakup, kupuję wakacje...
Mogę zaryzykować stwierdzeniem że stać cię aby nie pracować i fajnie że lubisz swoją pracę ale jeśli nie zaczniesz się cenić to któregoś dnia może się okazać że spadnie na ciebie nawet czasowy ciężar utrzymania całej rodziny i okaże się że twoja praca nie pozwoli na przezycie w tym przypadku, o wysokości emerygury nie wspominając a różnie w życiu bywa. I jest taka sytuacja że mimo że pracuje się zawodowo, to jednak w dużej części jest się finansowo zależnym od drugiej osoby. Ja wiem że lepiej jest być zależnym od męża niż od opieki społecznej ale jednak pewna refleksja pozostaje
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

To w takim razie nie ceni się 20 osób z którymi pracuję bo wszyscy mają niezbyt wysokie pensje...drugiego takiego miejsca nie ma narazie w promieniu 600 km
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

To w takim razie nie ceni się 20 osób z którymi pracuję bo wszyscy mają niezbyt wysokie pensje...drugiego takiego miejsca nie ma narazie w promieniu 600 km
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Każdy ma inną definicję i próg opłacalności, Jeśli twoje zarobki cię satysfakcjonują to jest ok.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Lepiej nie pracować w ogóle? Wtedy nie będzie miała nic (ja też, pracuję w księgowości za 1800). Coś jeść trzeba.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

Księgowość niecałe 2 tys? Coś tu nie tak ..... Też pracuje w księgowości i średnio ok 4 tys na rękę
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6

A ja pracuje w budżetówce (czytaj szkoła podstawowa na stanowisku kucharz) i zarabiam na ręke 1700zł. i gdyby nie to że mąż który zarabia srednio 5 tyś nie dało by sie życ. Lubie moja pracę mam zawsze świeta, weekendy, popołudnia wolne (pracuje do 14.30) mam małe dzieci i to jest dla mnie bardzo ważne zeby miec dla nich czas. Mamy kredyt na mieszkanie 1300zł czynsz i inne opłaty 1200zł. jesteśmy w trakcie remontu na który odkładaliśmy cały rok a na wakacje wybieramy sie do rodziny na tydzień ale ogólnie nie da sie poszaleć. Oszczedności hmyy raczej drobne na w razie W
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co niby nie tak? W budzetówce tyle płacą. Znajoma również jest księgową w budżetówce i zarabia niecałe 2 tysiące, ale za to ma regularny czas pracy pon-pt 7-15 i nie stresuje się tym, że ją zwolnią jak jej dzieci zachorują. Dla jednych ważniejsza jest kasa, dla innych stabilność zatrudnienia.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja też tego nie rozumiem, czas pracy pn-pt, 7-15 to standardowy czas pracy dla większości księgowych. Super, że się nie stresuje zwolnieniem, ale zarabiając niecałe 2 tyś stresuje się mnóstwem innych rzeczy. Znam 3 księgowe osobiście i każda z nich zarabia ponad 4 tyś.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

"pn-pt, 7-15 to standardowy czas pracy dla większości księgowych" - to chyba nie miałaś nigdy do czynienia z pracą w bankowości :> A tak poza tym, to cieszę się bardzo, że Ty i Twoje koleżanki dobrze zarabiacie i jesteście z tym szczęśliwe. Jednak w mniejszych miastach nie ma zbyt wielu firm, które zapłacą księgowej 4 tysiące i nie będą wymagały nadgodzin, ślęczenia po nocach i zarywania weekendów, więc ludzie cieszą się nawet z tych 2 tysięcy z budżetówki.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

straszna bida jak sie czyta i szacun za gospodarnośc, nie zazdroszczę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

niesamowite, mam wrażenie, że wielu uważa że np. ja chce pracować za 2100zł, pewnie ze nie chce!!! jestem po studiach i drugiej szkole i co?? nie mogę znaleźć pracy lepiej płatnej. Jest to pierwsza praca w której mam ponad 2 tys na rękę! dokąd mnie ta praca zaprowadzi?? nie wiem.., Może mi powiesz gdzie pracujesz Kocio? może mnie zatrudnisz? chętnie podejmę się pracy gdzie wiecej moge zarobic. Pochwal się :)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2

W technicznym utrzymaniu nieruchomości można nieźle zarobić, jako wsparcie techniczne w firmach związanych z it tzw. help desk, dobrą przy tworzeniu konstrukcji stalowych i hal modułowych, jako operator cnc, a obecnie administrator nieruchomości prywatnych i pośrednik najmu (nie mylić z agencjami) za czasów studenckich też pracowałam na śmieciowych umowach za najniższe stawki, ale po roku umowy już nie były śmieciowe i zdarzało mi się bardzo często zmieniać pracę aż trafiłam na sensowną (za 6 razem), najdłużej pracowałam w jednej firmie 7 lat, staram się nie zastać w miejacu i co roku robię sobie jakiś kurs lub szkolenie, jeali nie od pracodawcy to prywatnie
teraz kierowców c+E brakuje i budowlańców
ale fakt jest taki, że jeśli chcesz mieć dobre warunki to trzeba trochę poskakać po firmach
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Widzisz.... stać Cię czasowo aby te kursy robić, stać Cię aby bez specjalnych obciążeń przejść z pracy do pracy. Tylko że sporo kobiet i mężczyzn chce założyć rodziny i często w biegu życia codziennego, zwłaszcza jak ma się dziecko chore, niepełnosprawne, któremu trzeba poświęcić dużo czasu, albo tych dzieci ma się już dwoje, troje musi być niejako bliżej domu osoba, która ta rodzinę ogarnie, która pójdzie na ścisła liczbę godzin do pracy a później zajmie się już domem. U nas nie ma tu na miejscu rodziny, absolutnie żadnej c*otki czy babci, która zostałaby popołudniu z czereda maluchów...aby oboje rodzice mogli się oddać kursowaniu i rozwojowi, wiesz mam w rodzinie dziewczynę pracująca w korporacji, od 8-17...ma jedno dziecko, niejednokrotnie wyjeżdża na zagraniczne delegacje, znowu wymyśliła kolejną podyplomowke, zarabia jak na warunki polskie sporo, ale nie zamieniłabym się z nią... jeszcze chwila i z synem będzie miała kłopoty wychowawcze bo po prostu poświęca mu za mało czasu...to kwestia priorytetów.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

To może Ty się pochwal po jakich studiach jesteś i co robiłaś w trakcie oprócz studiowania. Sam fakt skończenia studiów niczego nie gwarantuje. A jeśli chodzi o zarobi to dla chcącego nic trudnego żeby zarobić satysfakcjonujące pieniądze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

chyba troche zbaczamy z tematu... ;) nie tego miał tyczyć wątek...ja mam odczucie-że w niektórych branżach są znacznie 'szersze" możliwości niz w innych, a są branże, w których jest pewna granica (stosunkowo niewysoka) zarobkow...no i tyle, wydaje mi sie, że co do zasady po studiach technicznych jest w kwestii wynagrodzen lepiej niz np po humanistycznych (co do zasady oczywiscie ), ja mieszkam tuz kolo gdanska, w otoczeniu domkow jednorodzinnych i widze ze czesto jest tak-ze majac domek (i oczywisci kredyt) ludzie (zwlaszcza stosunkowo mlodzi 30-35 lat) żyja dosc 'rozwaznie' i oszczednie, kalkuluja-aby wszytsko dopiac w budzecie domowym, nie zawsze jest tak, ze mieszkajacy w domach maja 'kokosy' i wydaja lekką ręką na wszystko
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

wymówki wymówki i jeszcze raz tłumaczenie się dlaczego się nie da.....
A bo czasu nie ma, a bo dzieci przeszkadzają a bo studia nie takie a bo branża nie ta. ..
jak ktoś nie chce wyciągnąć ręki po wiecej to nikt mu sam z siebie w tą rękę nic wiecej nie włoży
nie dziwię się bo z takim podejściem to usiadlabym w domu na tyłku i płakała że się nie da
U mnie kasa się musi zgadzać, po to się pracuje by móc utrzymać samodzielnie chociaż własną osobę
I tak naprawdę nie ma większego znaczenia czy będzie to kopanie rowów czy praca nad lekiem na raka
Zdarzyło mi się zmienić pracę ktorą lubiłam tylko dlatego że kasa się nie zgadzała
Z pustego i Salomon nie naleje
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
do góry