Widok

Zdrada przed ślubem

Wesele Temat dostępny też na forum:
Kiedyś od koleżanki która miała wziąść ślub usłyszałem pewną historię.
Była zakochana w pewnym mężczyznie i miała wziąść ślub.
Przygotowania ruszyły pełną parą. W dniu ceremonii przyszła
do pokoju pana młodego i zobaczyła go całującego się z inną
kobietą!!! Ślub został odwołany, a dziewczyna zraziła się do facetów.
Co sądzicie o takiej sytuacji?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 13
Największy cel kobiety to shaczyć (skąd w ogóle wziąłeś to słowo) faceta na męża? Ty to jednak głupi jesteś

Skoro to przez kobiety faceci są zaniedbani to może kobiety właśnie zaniedbują się się przez facetów? Czy w twoim fantastycznym świecie to już tak nie działa?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Miliani - jak druga osoba chce się rozwiść lub zdradzić, to twoje
chcenie nic nie da. Wg mnie albo komus jest z kimś dobrze, albo nie. Zmiana zwyczajów, zachowań niewiele tu da, skoro wczesniej skłoniło drugą osobę do takich przemyśleń. A każdy mysli, że po ślubie "jakoś" to będzie, a kobiety to już wogóle sa hurraoptymistkami i wierzą, że zmienią mężą na lepszego niż był.

Sama widzisz, nie ma łątwych regół na szczęśliwy zwiazek. Bo na byle jaki związek to tak jak mówisz, dać facetowi obiad, piwo, tv i mecze :) Skąd wiesz jakiego dokonałaś wyboru? Może to był przeciętny wybór, a nie najlepszy z możliwych? :)

Zycie ciągle sprawdza czy możesz mu ufać, nawet w błahych sprawach. I to zaufanie musiałaś wcześniej jakoś zdobyć :) Wiadomo, natrętne sprawdzanie może zniechęcać druga stronę, ale też mobilizuje, ze nie warto robić skoku w bok, bo wszystko się wyda :)
Podsuń mu ekstermalnie ładną koleżankę, zobaczysz jak się zachowa :)

Buninka - to nie jest mój wymysł, tylko widzę jak kobiety przeżywają swój slub :) "Wyjątkowy, jedyny dzień w zyciu" - to tylko próbka co piszą :) Wiele z nich to kilka razy wychodzi za mąż, by sobie polepszyć życie. A niby jaki inny cel mają z życiu? Może pracę zawodową?

Zaniedbują się same. Zalezy kto jakie ma podejście. Myślą, że jak mają już męża, dzieci to już od nich nie odejdzie. Inna sprawa to pieniądzie na ciuchy, kosmetyki, ale biedny facet i tak nie odejdzie do innej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
Moim zdaniem trzba wziąść to na lekko albo kierować się praktycznymi radamie fachowców... http://www.zdradologia.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Owszem, jak ktoś chce sie rozwieść lub zdradzić, to moje chcenie nic nie zmieni. Ale ja nie muszę się nikomu odpłacać tym samym.

Nie masz racji:) Nie jest tak że z kimś jest Ci dobrze, albo nie:) Życie byłoby zbyt proste wtedy. I możesz do końca życia szukać a nigdy nie znajdziesz osoby, z którą zawsze na 100% będzie Ci dobrze. Z Twoim podejściem to natychmiast jak pojawią się kłopoty i przestanie być dobrze to trzeba zwinąć zabawki i odejść, bo to jednak nie ten idealny, nie ta idealna, nie ta osoba, z którą jest mi dobrze. A to nie tak:) I właśnie w takich przeszkodach urzeczywistnia sie najbardziej miłość, bo mimo tego że NIE JEST ci dobrze, to jesteś wierny i wiesz, że problemy to jest coś co minie, a to co was łączy, jest ponad to. I nie wiem czy tylko my tak mamy ale właśnie w takich momentach najbardziej rozumiemy, co to znaczy kochać.

To to akurat chyba powszechnie wiadome, że żona nie zmieni swojego męża ani on się nie zmieni pod wpływem ślubu:P

A mi wcale nie zależy na tym, żeby moje wybory były obiektywnie najlepsze. Małżeństwo to nie jest konkurs na miss czy mistera ani nawet na idealną żonę czy męża. Dla mnie to nie jest żadna rywalizacja, porównywanie co lepsze czy gorsze. Z takim podejściem to faktycznie któregoś dnia okazałoby się, że mój mąż nie jest najlepszy więc przydałoby się go wymienić na innego, lepszego. Ja też szybko przestałabym być najlepszą żoną, i tak skończyłby się nasz związek. Ale można spojrzeć na to inaczej: ten mężczyzna jest tym jedynym i najlepszym, bo... po prostu to jest mój mąż. Nikt inny moim mężem nie jest i nie będzie. A to jest moja żona. Żadna inna nią nie jest i nie będzie, bo to jej przysięgałem. I nasze małżeństwo też jest jedyne, więc i przez to najlepsze.

I uprzedzam: Żadne sprawdzanie nie jest zdrowe dla związku, bo każde wynika z braku zaufania, a dodatkowo brak zaufania rodzi z drugiej strony. Tak jak mowisz, życie weryfikuje pewne rzeczy, i na tej podstawie naprawdę można wyciągnąć dostateczne wnioski.
A to co mówisz to czysta manipulacja, owszem, próbowałam kiedyś tak robić, ale nie polecam, bo skutki są opłakane;)

Myślisz że nie spotykamy na ulicy czy na imprezach ekstramalnie ładnych dziewczyn? I co z tego? To nie ta dziewczyna będzie jego żoną, więc nigdy mi nie dorówna. Tak samo jak ja mam wielu kumpli na PG, czasem naprawdę w porządku chłopaków. Ale to nie żaden z nich będzie moim mężem, tylko mój narzeczony. I jak ktoś poważnie podchodzi do związku, to takie porównania są pozbawione sensu, bo małżeństwo jest tak wielkim skarbem, że nawet najpiękniejsza dziewczyna lub najprzystojniejszy chłopak zawsze będzie na przegranej pozycji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piotrusiek - a nie przyszło ci do głowy, że kobiety przeżywają swój ślub dla samego ślubu a nie dla tego że męża złapały? Powiedzmy, że mozna to przyrównać do gali oskarowej. Gdyby zależało im tylko na mężu zaciągnęly by go do podpisania papierka i z głowy. I mąż ich. A jeśli robi się wesele to raczej chodzi o coś innego. Przynajmniej mi chodziło o coś innego. A dlaczego uważasz że to największa ambicja, a nie np. kariera zawodowa? Dla mnie akurat praca nie jest jakaś tam ambicją i traktuje ją jako środek utrzymania (i chyba tak należy pracę traktować) Znalezienie męża też nie było dla mnie ambicją. W ogóle nie chciałam męża a tak się złożyło że mam, bo mi się jakoś to spodobało (ale i tak nie nadaję się na żonę) Najbardziej dążyłam i dąże do samorealizacji poprzez hobby i to co sprawia mi przyjemność.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem czy to tak warte iść w zaparte i nie reagowac jak druga strona chce się rozwieść.

Oj nie :) Nie myl przejściowych kłopotów, niedobrych klimatów z ogolnym nastawieniem. Po każdej nocy przychodzi dzień ;) Tylko, ze te chwilowe nastroje nie mogą się przerodzić w wieczną burzę i stres. Jak się zaczniesz spierac i kłócic o byle co i poczujesz brak oparcia w drugiej osobie, to będziesz tak szczęśliwa do końca życia? Oczywiście miłóść przejawia się w dawaniu, ale co zrobić kiedy te pokłady dobroci się wyczerpią i widzisz, ze to nic nie daje i druga połowa wciąż źłe postępuje?

Niby wiadome, ale 99% kobiet wierzy, że to nieprawda :D Jak czasem wiedzę jakich facetów kobiety biora za męża to ręce opadają :)

Idealistycznie na to patrzysz. Z czasem do głosu dochodzi mysl, może z kimś innym było by mi lepiej niż jest? Życie to nie sielanka jak sie nie ma ustawionych rodziców. Kredyt na karku przez całe życie, zycie od pierwszego do pierwszego, a to wywołuje depresję i brak poczucia wiary w swoje pozytywne wybory.

Skutki sprawdzania partnera były opłakane, ale dla kogo? :)

Kobieta inaczej interpretuje i idealizuje pewne rzeczy. Jak bym czytał średniowieczną powieść o rycerzach i księżniczkach ;) On jest mój, jam ci jego ;) I żyli długo i szczęśliwie :) Pamiętaj, lepsze jest wrogiem dobrego. Choćby facet miał najlepszą żonę, jeszcze lepsza jest atrakcyjniejsza kochanka :)

Buninka - chcesz powiedzieć, ze ceremonia ślubna jest ważniejsza niż sam fakt ślubu?????????????????????????????????
To może ten show robić kilka razy rocznie i zmieniać facetów jak rękawiczki??????? Bo liczy sie tylko GALA!
Jak powiedziałaś, praca jest dla utrzymania. Inaczej popada się w pracoholizm kosztem najbliższych. Hobby? Głownie to kobiety maja hobby w postaci kupowania ciuchów. I to ma byc największy cel w zyciu?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ja nie patrzę na niektóre rzeczy w kategoriach warto- nie warto. Nie przysięgam przecież, że nie opuszczę cie, jeśli będzie to dla mnie opłacalne, ale że nigdy cię nie opuszczę. Nawet gdy nie będzie warto.

Akurat taki przypadek znam bardzo dobrze. Wychowałam się w domu, gdzie było tak, jak mówisz, że jedna osoba wciąż dawała i dawała, a druga tylko brała. I było tak przez wiele, wiele lat. Ale związek trwał, a teraz, po latach, widać dopiero, że ta wytrwałość przynosi owoce i jest coraz lepiej. A ja, jako dziecko, najpierw się buntowałam przeciwko takiemu "fikcyjnemu" małżenstwu, a potem nagle zrozumiałam, że to małżeństwo właśnie nie jest "fikcyjne", ale prawdziwe, wierne, i, jak życie każdego człowieka- pełne błędów, porażek i ran, które potrzebują czasu i wytrwałości, by się zagoić. A jednocześnie uświęcone mocą, która pozwala przetrwać to, co po ludzku czasem jest nie do przetrwania i jak nie teraz, to później wyda owoce.

I moje małżeństwo też takie będzie. Też będzie pełne błędów, porażek i ran, które też mogą się ciągnąć latami. Ale też będzie uświęcone mocą sakramentu. A to daje nadzieję, że i nam uda się przetrwać;) Idealistycznie to by było, jakbym zakładała, że nie będzie żadnych problemów i wszystko ułoży się po mojej myśli. A tak naprawdę wciąż wiele rzeczy mnie zaskakuje i wiele razy jeszcze mnie będzie zaskakiwać, nie zawsze pozytywnie.

Dla kogo opłakane? Dla szeroko pojętego budowania związku:) Bez szczerości i zaufania niczego nie zbudujesz.

Kochanka NIGDY nie będzie żoną. Choćby była najatrakcyjniejsza. Bycie kochanką to w ogóle poniżające moim zdaniem. A jeśli ktoś uznaje nierozerwalność małżeńską, to żaden inny człowiek nigdy nie będzie miał tej godności, co małżonek. Niestety coraz więcej ludzi tej nierozerwalności nie uznaje więc jest jak jest. Poza tym, właśnie na tym polega tajemnica kochania nie "za coś"- bez względu na urodę, pieniądze, wykształcenie itd. Bo jeśli kochasz "za coś", to możesz przeprowadzać rankingi, porównywać kto jest lepszy pod tym względem, kto jest bardziej wart twojej miłości, bo ma więcej tego"czegoś". Ale jeśli kochasz bez powodu- jak możesz porównywać? Skoro pokochałeś tą osobę tak po prostu, taką, jaką jest?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piotrusiek - ty chyba naprawdę czytać nie potrafisz! Gdzie napisałam że ceremonia jest ważniejsza niż ślub? Napisałam (i napiszę to jeszcze raz, skoro nie zrozumiałeś) że jeśli kobieta za jedyny cel miałaby złapanie faceta na męża to wystarczyłoby gdyby go zaciągnęła do podpisania dokumentów. Natomiast organizacja wesela to fajna zabawa. Jeśli chcesz to nazwij to show. Ja uwielbiam robić imprezy. Różne. Takie show też. Im większy blichtr tym lepiej. Więc dla mnie to była super zabawa.

No i oczywiści założyłeś że jedynym hobby może być kupowanie ciuchów. To jest czynnośc niezbędna aby nie chodzić nago. Czy ty nie kupujesz sobie ciuchów? Najwyraźniej nie rozumiesz co to jest hobby. Chyba rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Milani - uważam jednak że bardziej poniżające jest być nie kochanką a zdradzaną żoną. Żoną która staje na rzęsach aby dogodzić mężusiowi, która jest w domu sprzątaczką, kucharką, "kochanką" i służącą aby tylko mąż był zadowolony. A on mimo wszystko ma to gdzieś i idzie w las. Najbardziej szokujace jest jednak to że często kochanki są brzydsze od żon!
Szczerze, dla mnie bycie żoną to nie jest jakaś nobilitacja. To wybór życia w związku formalnym. Szczęśliwy związek może być również nieformalny. Denerwuje mnie podejście niektórych kobiet które stają się zarozumiałe (spotkałam takie) bo są żonami i uważają że to jakaś oddzielna grupa społeczna.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem;) dla mnie jednak bardziej poniżające byłoby bycie dla kogoś kochanką;P Bo zdradzana żona może mieć dalej swoją godność. Wręcz niezdrowe byłoby, gdyby uzależniała swoją wartość od poważania swojego męża. A kobieta, która świadomie przyczynia się do rozpadu innej rodziny, jest przyczyną cierpienia innej kobiety, często cierpienia dzieci, według mnie nie ma godności. I taka jedna drobna różnica... To, czy facet od kobiety odejdzie, czy nie, czasem jest niezależne od niej. Siłą nikogo nie zatrzymasz. Ale to, czy zostanie czyjąś kochanką, zawsze jest jej decyzją. Dlatego rzuca cień na nią samą.

Oczywiście, że bycie żoną to nobilitacja:) To dowód na to, ktoś cię wybrał i tak mocno zaufał, że zdecydował ci ślubować przed Bogiem:) A to naprawdę wyróżnienie:) Nie taka, żeby stać się zarozumiałym, bo żadna w tym moja zasługa, raczej dar drugiej strony... Ale oczywiście zależy, czy ktoś podchodzi do ślubu jak do sakramentu, czy, jak sama mówisz, formalności, bo to ma ogromne znaczenie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz, łatwo się mówi o przysiędze, a zawsze jest gorzej z realizacją. Inaczej nie było by tylu rozwodów, a każdy też przysięgał, zapewniał, obsypywał kwiatami ....

Wcale nie neguję idei małżeństwa i sensu bycia razem nawet w trudnych chwilach i przez długie lata. Tylko, że Ty mówisz o innym pokoleniu, innych wzorcach, postawach ideowych i altruizmie. Dziś jest szybka konsumpcja związku, a potem często baj baj. Poczytaj sobie komentarze facetów na róznych forach, to zobaczysz co oni sądzą o swoich związkach. Generalnie - "nie warto" można takie zdanie usłyszeć. Lepsze i bezporoblemowe są tylko kochanki.

Masz wiarę conajmniej jak archanioł Gabriel ;))) Mówią, że Chcieć to móc, ale dla mnie to troche naiwne patrzenie na związek. Życie jest pene niespodzianek. Podobno nie należy mówić słów "nigdy" i "na pewno" ;)

Najpierw musisz się przekonać o czyjejś szczerości. Bazując na domniemanej uczciwości możesz zacząc budowac znajomość, chodzić na randki, ale nigdy nie uzależniac się od kogoś na całe życie.

Ale kochankę mozna łatwo zmienić, a żone raczej trudno ;) Tu jest przewaga kochanki. Poza tym żona to po paru latach juz jak siostra i nie ma tych emocji co z kochanką, a te dla mężczyzny są bardzo ważne. On musi ciągle udowadniać sobie swoją męską atrakcyjność.
Idealizujesz, jak nikt nigdy by nie zwracal uwagi u kobiety, jak wyglądają, jak się ubierają, czy są wrazliwe, delikatne, kobiece?

Buninka - ślub i ceremonia to dla kobiety nierozerwalna całość. Są ceremonie tylko z obiadem, ale zawsze coś. To ukoronowanie jej dążeń dotychczasowgo zycia. Zabawa bez ślubu to jest na sylwestra, ale sama wiesz, że to nie to samo.
Oj wierz mi, kobiety mają pełne szafy i ciąle mówią, ze nie mają w czym chodzic ;) Albo że sie nie mieszcza już w starych.
A Ty jakie masz hobby - sel życia?
Zdradzają, bo może nie cierpią nadopiekuńczości, nie pomyślałaś o tym?

Miliani - ale kochanką jest się z milosci, więc troche inaczej byś patrzała wtedy na tę sprawę ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
piotrusiek, z jakiej milosci... Chyba nie wiesz co mowisz... Milosci nie mozna zbudowac na krzywdzie i niewiernosci.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pitrusiek
czym jest dla ciebie miłość?

Znasz "Skrzypka na dachu"? Dla mnie to najpiękniejsza historia o miłości. Takiej prawdziwej. A nie zauroczeniu Romea i Julii...

Jest fragment, gdzie do ojca (tradycyjna rodzina, gdzie męża wybierali rodzice, swatka itp) przychodzi córka i tłumaczy, ze chce wyjść za tego a tego mężczyznę. Młodzi mówią mu, że po prostu się kochają.
On później zaczyna się nad tym zastanawiać i w końcu pyta swoją żonę, czy go kocha.
I ona mu odpowiada - od 25lat ci piorę, gotuję, rodzę dzieci, jestem z tobą. A ty się mnie pytasz, czy cię kocham? Jeśli to nie jest miłość, to co nią mogłoby być?

I to jest dla mnie miłość. Z kochanką jest pożądanie, namiętność, zauroczenie. A na miłość się pracuje. I nie wolno jej mylić z namiętnością.
A rozwody, zdrady, krótkie małżeństwa są własnie z powodu tego, że ktoś myli, nie rozróżnia namiętności od miłości
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miliani - ale spora część jednak tymi kochankami jest i pewnie nie robia tego, bo mają kaprys. Pewnie są tak zauroczone, że trzeźwo nie myślą, a faceci łudzą je, że odejdą od żon. Mało takich spraw jest?

AgaB - zgadzam się z Tobą. Tylko, że tak jak Ty i ja mysłi mały procent ludzi. Jak piszesz, kierują się namiętnościami, żądzami i czerpaniem radości z życia. Z drugiej strony te 25 lat prania, gotowania, rodzenia dzieci, to takie ekscytujące i warte tylu poświęceń? Chyba z tego zrodził się feminizm?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
A mnie się wydaje to bardzo prsote, jak ktoś chce to zdradzi, jak nie chce to nie. Nie róbmy z ludzi marioentek kierowanych rządzami i namiętnościami. Kazdy doskonale wie, ze zdrada zawsze konczy się zle, i to zawsze ktoś bedzie cierpiał-w najlepszym razie będa to kochankowie w najgorszym osoby niezawinione.
Jezeli komuś z kimś zle i nic sie nie da z tym zrobic, to niech odejdzie jedno od drugiego a nie zdradza. Zdrada jest dla ludzi słabych
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
obecnie wszystko pierze sie w pralce;) gotuje się też mniej i łatwiej się żyje, mniej zachodu wymagają codzienne czynności.
Niestety często faceci nie mówią,ze mają żony i kobiety, te kochanki żyją w nieswiadomości. Znam takich kilka przypadków. Tych małżeństw już nie ma.
generalnie podobać się może jakaś inna osoba niz mąż czy żona i co z tego? Ile jest pięknych nieszczęśliwych ludzi, jakos nie utrzymują przy sobie drugiej osoby mimo urody? Choć raczej powinna żona być zawsze najpiękniejsza dla męża;) mimo upływu lat i przybywających zmarszczek, bo kochająca osoba patrzy sercem.
jak ktoś kieruje się tylko wyglądem to kiepsko z nim.

A miłość albo jest albo nie ma, to nie jest kaprys, jezeli ktoś naprawdę kocha drugą osobę to nigdy jej nie zdradzi, bo wie jaki skarb posiada i ile ma do stracenia.Osobiście zdrady bym nigdy nie wybaczyła.

to,że podoba mi sie np. bratt pitt nie znaczy,że chcialabym mieć z nim jakąś blizszą relację;) bo absolutnie mnie nie interesuje, mimo,że jest jednym z przystojniejszych facetów jakbym miała tak porównywać.I to nie dla tego,że pewnie ja bym go też nie zainteresowała poprostu moim jedynym mężczyzną jest mój mąż i kropka:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Emenems - łatwo się mówi o odejściu jak się nie jest przyczynkiem rozwodu, tylko druga strona zdradziła. Zdrada jest dla ludzi cwanych raczej.

Beata - ale i tak do pralki trzeba włożyć, a i pewne rzeczy trzeba prac ręcznie. Ale to młode studentki rywalizują o względy dorosłych facetów z dziećmi, a nie zonate rówieśniczki. Beatko - jest coś takiego jak przyzwyczajenie, ale to nie to samo co miłość.

Nawet byś nie wybaczyła jednorazowego skoku w bok? Każdy może miec chwilę słabości.

Ale Brad Pit jest zajęty i nieosiągalny. Cieżko nawet o nim myśleć w kategoriach zdrady.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
piotrusiek-myślisz że cwanych ?? a ja uważam ze tylko i wyłacznie dla tchorzy i kombinatorów. Kazdy z nas wie, ze zycie nie jest łatwe, i nikt nigdy nie mowil ze bedzie lekko, a zdrada, czy zamierzona czy nie-to s********stwo i tyle. Jak juz pisalam, wszyscy mamy mózgi i nie na darmo romanse sa ukrywane i zdrady tez-a czemu??bo kazdy wie ze ot zle...gdyby byly dobre nikt tego by nie ukrywal i nie nazywal zdrada.



To podobnie jak byśmy pokłocili sie znaszymi rodzicami, jako nastolatkowie pewnie kazdy mial przejscia z nimi trawajace czsami lata, to co, nalezy sobie znalezc nowych "lepszych" z któymi sie nie bedziemy kłocic?? nie slyszlaam o tym, wtdey czesto sie człowiek wyprowadza z domu i zaczyna nowe zycie na nowy rachunek a nei po kryjomu szuka nowych rodzicow....tak ja to widze
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Emenems - wiesz, wielożeństwo w naszej kulturze to też by była zdrada, a w innych jest akceptowane. Faceci myśla, ze co tam jeden numerek z inna kobieta moze znaczyć, to się nie wymydli. Rozwodów też kiedyś nie bylo, a teraz są dopuszczalne i nawet sie zachęca do tego, bo po co żyć ze soba na siłe. Nawet w dowodzie nie ma już rubryki "stan cywilny".

Rodziców się nie wybiera, są nimi od urodzenia i nic tu zmiany nie dadzą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
czyli według ciebie kiedyś się wkrada rutyna i wtedy facecik sobie chop dla urozmaicenia? po ilu latach mam być gotowa na ten skok;) po 10? bo póki co 8 lat razem-6 jako małżeństwo i się razem jeszcze nie nudzimy;)

Co do zdrady,dla mnie jeden skok w bok to o jeden za dużo, to jak wykroczenie w pracy dyscyplinarka i sio;) nie wybaczyłabym nawet osobie, którą bym kochała, nie mogłabym zyć z kimś takim, bo bym sie zastanawiała czy to się nie powtórzy, czy moze coś mu się nie uroi i mnie zostawi.
Wolalabym pierwsza odejść, odcierpieć swoje ale może potem ułożyć sobie życie z kimś bardziej godnym zaufania lub być sama ale nie męczyć się w takim zwiążku.

To po co się zenić w ogóle z takim podejściem że któreś zdradzi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry