(15 lat temu) 25 maja 2011 o 17:05
Ja nie patrzę na niektóre rzeczy w kategoriach warto- nie warto. Nie przysięgam przecież, że nie opuszczę cie, jeśli będzie to dla mnie opłacalne, ale że nigdy cię nie opuszczę. Nawet gdy nie będzie warto.
Akurat taki przypadek znam bardzo dobrze. Wychowałam się w domu, gdzie było tak, jak mówisz, że jedna osoba wciąż dawała i dawała, a druga tylko brała. I było tak przez wiele, wiele lat. Ale związek trwał, a teraz, po latach, widać dopiero, że ta wytrwałość przynosi owoce i jest coraz lepiej. A ja, jako dziecko, najpierw się buntowałam przeciwko takiemu "fikcyjnemu" małżenstwu, a potem nagle zrozumiałam, że to małżeństwo właśnie nie jest "fikcyjne", ale prawdziwe, wierne, i, jak życie każdego człowieka- pełne błędów, porażek i ran, które potrzebują czasu i wytrwałości, by się zagoić. A jednocześnie uświęcone mocą, która pozwala przetrwać to, co po ludzku czasem jest nie do przetrwania i jak nie teraz, to później wyda owoce.
I moje małżeństwo też takie będzie. Też będzie pełne błędów, porażek i ran, które też mogą się ciągnąć latami. Ale też będzie uświęcone mocą sakramentu. A to daje nadzieję, że i nam uda się przetrwać;) Idealistycznie to by było, jakbym zakładała, że nie będzie żadnych problemów i wszystko ułoży się po mojej myśli. A tak naprawdę wciąż wiele rzeczy mnie zaskakuje i wiele razy jeszcze mnie będzie zaskakiwać, nie zawsze pozytywnie.
Dla kogo opłakane? Dla szeroko pojętego budowania związku:) Bez szczerości i zaufania niczego nie zbudujesz.
Kochanka NIGDY nie będzie żoną. Choćby była najatrakcyjniejsza. Bycie kochanką to w ogóle poniżające moim zdaniem. A jeśli ktoś uznaje nierozerwalność małżeńską, to żaden inny człowiek nigdy nie będzie miał tej godności, co małżonek. Niestety coraz więcej ludzi tej nierozerwalności nie uznaje więc jest jak jest. Poza tym, właśnie na tym polega tajemnica kochania nie "za coś"- bez względu na urodę, pieniądze, wykształcenie itd. Bo jeśli kochasz "za coś", to możesz przeprowadzać rankingi, porównywać kto jest lepszy pod tym względem, kto jest bardziej wart twojej miłości, bo ma więcej tego"czegoś". Ale jeśli kochasz bez powodu- jak możesz porównywać? Skoro pokochałeś tą osobę tak po prostu, taką, jaką jest?
1
0