Widok

Zdradziłam męża

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Zdradziłam męża.
Potem się zakochałam. Teraz już wiem, że kocham tamtego. Minął rok.
Z mężem mam dwoje dzieci. Nie kocham go, drażni mnie jego obecność, drażni mnie wszystko w nim, nawet to jak oddycha.
Chcę odejść od męża. Nie do kochanka.
Chcę zostać sama - wiem, że to głupie - ale tak czuję.
Duszę się w tym małżeństwie. Mam dość załatwiania wszystkiego, starania się o wszystko, podejmowania każdej decyzji... mam dość. Od dziesięciu lat wszystko jest na mojej głowie. A każda moja chwila załamania traktowana była jako żart i byłam zbywana.
Teraz wiem że poradzę sobie sama.
Wiem też, że wszyscy się ode mnie odwrócą - na zewnątrz moje małżeństwo wydaje się być idelane - ale tak nie jest.
Mąż wie o wszystkim. Błaga abym została. Ja chcę odejść.

Nie mam tylko odwagi i siły (jeszcze?) złożyć pozwu rozwodowego.

Zgubiłam się w tym wszystkim ...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 9
Może i człowiek wie tyle o sobie, na ile go sprawdzone, ale jak umie nazywac rzeczy po imieniu, to jest mu łatwiej odróżnic czarne od białego. Gorzej jak ktoś ma z tym problemy.
Co innego odejśc po prostu od faceta, a co innego zdradzic.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Słoneczko wciąż wydaje Ci się , że świat jest czarno-biały!!! dobry-zły. Tak nie jest jak się z czasem przekonasz. A może nie , ale chyba musiałabyś nie wychodzić z domu , zamknąć się w swoim idealnym świecie. I nie zarzekaj sie "JA Nigdy to ... tamto..."
Człowiek wie tyle o sobie na ile go sprawdzono..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
1985sloneczko - życzę Ci tego abyś mogła kierować swoimi wartościami do końca swych dni i abyś umiejętnie je przekazała swoim dzieciom. To dobrze, że tak uważasz i że obrałaś taką drogę :)

Ja także kierowałam się pdobnymi wartościami co ty. Małżeństwo, przysięga małżeńska - dla mnie to była świętość, zaufanie, miłość, oddanie, także.
Nie życzę nikomu tego co mnie spotkało (tak -wiem - na własne życzenie, mam sówj rozum etc.) - ale wiem, że nie powinnaś zarzekać się tak głośno, że nigdy nie złamiesz swoich zasad, że nigdy nie zboczysz z wyznaczonej sobie ścieżki. Starmy się żyć tak aby nie ranić innych. Ale nie możemy tego przysiąc, że tak będzie zawsze.

Napisałaś - zawsze bede żyła zgodnie ze swoim sumieniem - życzę Ci tego z całego serca. A ja nadal żyję zgodnie ze swoim sumieniem. Pomimo tego co się stało.

Pisząc wyżej że pogadamy sobie o zdradzie za dziesięć lat - nie chodziło mi o twój wiek - tylko o staż małżeński.

Są tu forumi któe mnie doskonale potrafią zrozumieć. Są też zapewne takie które gardzą mną. Tak było jest i będzie.

Życzę wszystkim tego na co sobie zasłużyli :) i tego wszystkiego o czym marzymy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Osobiście nie, ale z baaaaardzo bliska wiem co oznacza zdrada, nie dla osoby która robi skok w bok, ale dla tej drugiej, która później bardziej cierpi. Nie powiedziałam, że przed zdradą założycielki wątku Jej życie było usłane różami czy że Jej mąż był święty, ale po zdradzie taka osoba dla mnie jest kim jest i wtedy tak to wszystko jej wina. Nie ważne są tu doświadczenia w małżeństwie czy ilość lat, które się przeżyło, tylko to w co się wierzy i jak się idzie przez życie, jakie są Twoje wartości, co uważasz za dobre a co za złe. I nigdy nie zdradziłabym męża, jeśli byłoby źle i po wszelkich próbach naprawy nic by się nie dało zrobić, rozeszłabym się z mężem, a dopiero po rozwodzie pomyślałabym o innym mężczyźnie, nigdy, będąc z kimś w związku nie zdradziłabym. I to nie tylko tyczy się związków damsko-męskich, również tak podchodzę do przyjaźni czy w sprawach służbowych. I tak jak mówię to nie jest kwestia wieku, a wartości którymi się kierujesz.
Człowiek zdradzony i obojętnie czy to kobieta czy mężczyzna, bardzo źle to znosi i różnie reaguje, żal mi osób zdradzonych - i to bardzo, bo wiem przez co przechodzą, czemu muszą stawić czoła i bardzo trudno innej osobie pomóc przez to przejść. A najgorzej jak jesteś z kimś kilkanaście lat i nagle okazuje się, że osoba której całkowicie ufasz (w miliardach % - ty życie byś oddała bo tak pewna jesteś tej drugiej osoby!!) okłamuje cię i zdradza cię, w każdy możliwy sposób odczuwasz tę zdradę. Biorąc z kimś ślub oddajesz siebie tej drugiej osobie w 100% i liczysz, baaa jesteś pewna że ta druga osoba robi wobec ciebie dokładnie to samo. A tu taki szajs :/ Może mam 25 lat, ale wartości jakie mam i jakimi się kieruje znam i nigdy nie zmienię i zawsze będę żyła zgodnie z moim sumieniem.
A opinie odnośnie założycielki wygłosiłam taką a nie inną bo tak uważam, baaa mogę Jej to w oczy powiedzieć, bo swoich wartości się nie wstydzę i głośno o nich mówię.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
To może następnym razem jak ktoś będzie pisał post to zaznaczcie KOMENTOWANIE DOZWOLONE OD LAT XX, wtedy takie "małolaty" jak Słoneczko będą trzymały ręce na myszce a nie klawiaturze.

Słoneczko to nie ma być jako "napad" na Ciebie, bo uważam, że kobieta mająca 25 lat może mieć podobne doświadczenie co kobieta mająca 35 lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teraz znowu nachodzą mnie takie refleksje, wracam do tego co było, jak było.. Jednak za każdym razem takie moje powracanie w przeszłość utwierdza mnie w przekonaniu że jednak dobrze robię podejmując decyzję o odejściu.
Nie martwię sie o relację między mną a mężem, ale o to co przezyją dzieci. Cały czas mi świta w głowie że nie mam prawa rozwalać im rodziny. Tylko, żę ..
Właśnie: zawsze jest jakieś "tylko" jakieś "ale".

ehh..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Magnika
każdy człowiek kieruje się z życiu szczęściem najbliższych, ale trzeba też dbać i pielęgnować swoje szczęście, bo wszyscy przecież nie rodzimy się ascetami czy cierpiętnicami.
Jeśli w tym związku nie potrafisz już nic więcej zrobić aby uszczęśliwić sama siebie TEŻ! to zakończ to. Niech każdy idzie w swoja drogę. Za kilka lat będzie żal, może i tęsknota, może i ulga, ale na pewno nie będziesz żałować, że zostałaś.

jeśli mimo wszystko wahasz się, porozmawiaj z jakimś specjalistą, tu nie pomogę, ja jestem katoliczką i dla mnie ksiądz był zawsze wyrocznią, oni zawsze potrafili mi wskazać drogę. Moi Rodzice też zawsze mi doradzili i przedstawili swoje stanowisko co mnie bardzo budowało. Poszukaj kogoś zaufanego kto i tobie pokażę w którą stronę wyruszyć.
Ja trzymam kciuki za twoje szczęście :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hossanna - o ja pierdziele - ten facet jest nienormalny - ale zauważam pewne podobieństwa między nim a moim mężem. Mam tylko nadzieję, że nie będzie gorzej.

Dziękuję Wam wszystkim - bez wyjątku - za wszystkie wpisy.

Mogłabym zostać - zacisnąć zęby i udawać dalej. Żyć dla innych. Mogłabym bo tak potrafię. Żyć tak jak chcą inni (mąż, rodzina), żyć umierając za życia. W tym się specjalizuję...
Tylko czy oni wtedy będą szczęśliwi ?? Bo ja nie będę. Zewsząd słyszę: "chcij", pokochaj od nowa...
Nie wiem - nie mam gwarancji że będę super szczęśliwa kiedy go zostawię. Ale wiem, że za chwile stracę tę resztę sił na to aby odejść.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale postaw sie te w sytuacji meza on wie ze go zdradzilas i moze mimo tego ze cie kocha jest mu ciezko ci zaufac moze chcialby zebyscie byli razem zeby bylo dobrze ale sie zwyczajnie boj. porozmawiajcie o tym co czujecie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przemyśl sobie wszystko....Ty wiesz najlepiej jak to u was jest. Jeśli czujesz, że związek jest toksyczny odejdź, bo lepiej już nie będzie... Dzisiaj wybacza i twierdzi, że kocha a jednocześnie się odgraża. prędzej czy później ci to wypomni. Sama wiesz co będzie lepsze dla Ciebie, dzieci i dla niego. Nie czekaj, bo to Was pogrąża. Porozmawiajcie na spokojnie, założ sprawę jeśli tak zdecydujesz.
Ludzie po rozwodzie często są lepszymi kumplami niż w trakcie związku. Jeśłli masz warunki, zostań sama.
Zaproponuj faktycznie rozsatnie bez rozwodu, tak na razie, poproś go o czas na przemyślenie. Wytlumacz, że może to w Tobie jest jakiś kłopot, z którym musisz się uporać. A po tym czasie będziesz wiedziała, jak mąż się zachowuje i jakie macie rokowania.
Pracuję z dziewczyną, która postanowiła odejść od mężą, to co ona przeżywa to jakiś koszmar
Odeszła od niego i wróciła bo ... dzieci. Teraz żyją obok siebie, ale on jest na jej utrzymaniu, bo nie pracuje tylko kręci raz na jakiś czas dziwne interesy
koleś cierpi na syndrom otella
Twierdzi, że ją kocha i nie pozwoli noramlnie odejść
wydzwania co 5 minut i w nosie ma fakt, że babka może starcić pracę, przyjeżdża do firmy robi jej awantury, przyjeżdża policja zabierają go.
to przysyła kumpli stoją i gapią się w okna biura, grozi jej, a za chwilę klęka płacze i mówi że ją kocha i nie da sobie rady, po kilku minutach od jego gorącego wyznania zaczyna się wydzierać, że ja zniszczy, wyzywa od różnych, grozi.
Był na terapi, opieka i policja to już u nich stali bywalcy, ale chłop nie odpuszcza.
Powodzenia w podjęciu właściwej dla Was wszystkich decyzji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No ok ok.
Tylko mi nie zarzucaj że ja się nie starałam nic a nic..
W końcu powiedziałam mu o rozwodzie.
Mam uwierzyć że się coś zmieni ? Że go pokocham ?
Może faktycznie jeszcze ta poradnia małżeńska... Tylko aby coś zmieniac, naprawiać trzeba chcieć. A ja chyba już nie chcę - nawet jeśli mamusia już nie jest tak istotna.

Co do zdrady - punkt widzenia zmienia się od punktu siedzienia. 1985Sloneczko - nigdy nie bądźmy zbyt pewne siebie :) i nie zarzekajmy się że "ja nigdy w życiu"
(i nie wściekaj się tak na mnie)
Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że moje zdanie na temat zdrady ani za 10 ani za 100 lat się nie zmieni. Zdrada zawsze będzie zdradą.

A przed ślubem nie było mamusi? bo z reguły mamusia jest też przed ślubem i jest zawsze prze-ważna w życiu swojego syneczka i jeśli jest tak przed ślubem to choćby nie wiem jak facet obiecywał lub nie wiadomo jak dziewczyna wierzy, że to się zmieni po ślubie - nie ma szans, to się nie zmieni!! a jeśli było tak przed ślubem to nie ma co teraz o tym myśleć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przez ponad 13 lat każdą decyzję musiałam podejmować sama, a każdy mój pomysł na życie doceniamy był po fakcie, nie mogłam go do nieczego przekonać bo mamusia wie lepiej. Nigdy nie liczył się tak naprawde z tym co czuję i jak się czuję. Moje próby rozmowy kiedyś niszczył tekstami o tym że przesadzam etc. Każdy mój pomysł na ropoczęcie życia bez jego mamusi był niszczony w zarodku. Piszę lakonicznie - bo nie sposób pisać o tym wszystkim z jakiego powodu podjęłam decyzję o rozstaniu (?) W końcu wyprowadziłam się z dziećmi do nowego mieszkania - pozwoliłam aby on przeprowadził się z nami. I co ? Nic. Nic się nie zmieniło. On sie nie zmienił. Szantaż emocjonalny plus jego mamusia. To jest dorosły facet co ma/miał żonę i dwoje dzieci - a nie kawaler.
Ja już zwyczajnie mam dość.
I niech mi nikt nie mówi, że ja się nie starałam.

Co do lowelasa - jak nie ten to inny ;) - nie zależy mi :)

1985sloneczko - A Twoim zdaniu na temat zdrady i pożycia małżeńskiego pogadamy sobie kiedyś, za jakieś dziesięć lat :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chodziło mi nie o to że ona ma się na siłę starać, tylko sorry, ale gdyby mi się coś w związku nie układało to próbowałabym porozmawiać z mężem, a jak to nic nie da pójść do jakiegoś specjalisty na terapię rodzinną, a nie zdradzać i zakochiwać się bo ktoś kogo "z doskoku" znam jest inny, oczarował mnie. Bo nie wiadomo czy po kilku latach małżeństwa to samo by Cię w tym kochanku nie drażniło? Ja wiem wina nigdy nie jest po jednej stronie, ale trzeba rozmawiać i próbować coś zmienić, samo narzekanie nie pomaga. Ale skoro doszło do zdrady to dla mnie wina jest już po jednej stronie - Twojej. Dla mnie Twój mąż jest głupi z miłości do Ciebie, dlatego takie bzdury gada. Gdybym była na jego miejscu, to już dawno bym złożyła sprawę o rozwód z Twojej winy i miała zebrane dowody że zdradziłaś.
Nie chodzi o to byś teraz starała się ratować małżeństwo które rozwaliłaś, uważam że nie robiłaś (przed zdradą) nic by spróbować poprawić swoje małżeństwo gdy był na to czas. Teraz już za późno. Mówisz, że wszyscy z zewnątrz uważają że Wasze małżeństwo jest idealne, widać miałaś za dobrze i tego nie doceniałaś, ciekawe czy lowelas jak odejdziesz od męża w ogóle będzie chciał się z Tobą jeszcze spotkać (tak wiem, nie dla niego a dla siebie chcesz odejść), czy jakikolwiek porządny facet będzie chciał się z Tobą związać skoro potrafiłaś po tylu latach zdradzić męża - podkreślam PORZĄDNY, nie taki jak ten Twój kochanek, który wiedząc że masz męża i dzieci potrafił się zabawić.
Sorry, ale brzydzę się zdradą i mimo, że jestem kobietą nie stanę po Twojej stronie i nie będę Cię tłumaczyć.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Zdradziłam męża.
Potem się zakochałam."

A mimo to, mąż chce z Tobą bardzo być, kocha Cię?
... współczuję mu.

Nie potrafisz stworzyć związku? odejdź.
Po co masz go ranić.

Szkoda dzieci przy okazji ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
aha i jeszcze jedni chcialm dodac to jest kochajacy maz?????

KOCHANY MAZ POWIE- nie odchodz bo bedzie mnie to bolalo, niewiem umre bez ciebie, kocham cie , bede tesknil nie dam rady ble ble bler



a nie ZE JAK ODEJDZIE to jego zycie bedzie polegalo na zniszczeniu jej zycia.... co niby tak mocno ja kocha a chce zniszczyc jej zycie- a przy okazji wq takim razie zniszczyc zycie ich dziecka????


wez olej go i idz jak najdalej... wiem ze latwo sie mowi- gorzej zrobic, ale skoro sama masz takie decyzje :) zycze ci powodzenia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
sloneczko a dlaczego to ona ma sie starac??? Wszystko zawsze jest glupie gadanie, ze to ona ma sie starac. z teog co pisala wyzej, rozmawiala z nim ze cos jest nie tak. jesli on nie podejmuje zadnego dzialania to najwidoczniej mu nie zalezy az tak bardzo... jesli wie ze cos jest nie tak, mogby z nia rozmawiac, niewiem wyjsc gdzies czasem razem, starac sie . wiec nie rozumiem twojego ataku na ta dziewczyne. nie znam jej, niewiem jaka jest, akle przyszla tu wygadac sie tak poprostu, wiadomo ze kazdy ma swoje zdanie,

ale ty Słoneczko kojarzysz m sie ze stereotypem kobiety, ktora maz traktuje jak szma***e , bije, pluje, wyzywa a ty i tak bedziesz przy nim trwac bo przeciez "jest cos w nim w czym sie kiedys zakochalas..."
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
~1985sloneczko - możesz nazywać wszystko jak chcesz - ale nie możesz nikogo obrażać - nie powiedziałam że szukam tu poparcia - napisałam tu na forum może z chęci "wygadania" się, może dlatego że jest tu ktoś z podobnymi problemami.
To, że kocham innego faceta niż męża - nie znaczy, że chce z nim spędzić resztę życia. Wiem, że to nie jest ktoś z kim mogłabym je dzielić.
To, że chcę być teraz sama - bez żadnego mężczyzny jest chyba bardzo naturalne - i tak czuję. To nieznaczy, że tak będzie do końca moich dni.
Fakt - mąż bardzo mnie kocha - ale ja jego nie.
Czy to jest powód do tego aby pozbawić mnie opieki nad dziećmi?
Mam pracę, mieszkanie, zarabiam , dbam o wszystko.
Nigdy nie jest tak że wina leży tylko po jednej stronie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sorry ~Maginka ale dla mnie to Ty już podjęłaś decyzję, chcesz się rozejść i wmawiasz sobie że chcesz być sama, ale w pierwszej swojej wypowiedzi powiedziałaś, że kochasz faceta z którym zdradziłaś męża. Dla mnie napisałaś na forum myśląc, że wszystkie Cię poprzemy i doradzimy odejście. Jeśli masz takie podejście, że po tylu latach nawet nie chcesz próbować ratować małżeństwa, to fakt - rozejdź się. Ale nie oczekuj, że wszyscy Cię poprą. Ja Cię na pewno nie poprę, a wręcz mam ochotę nazwać Twoje zachowanie "po imieniu", ale zablokują moją wypowiedź za niecenzuralne słowa :/ Tyle w temacie!
A że mąż zachowuje się jak zachowuje? Widać bardzo Cię kocha skoro sam nie złożył sprawy o rozwód z Twojej winy i nie zabrał Ci opieki nad dziećmi, szkoda faceta.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
I tak też się właśnie czuję.. ale jak o tym mówię to mnie wyśmiewa...

Nic tylko się zabić ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Trampolina- jaki rozmiar wybrac? (20 odpowiedzi)

Hej, mamy w planie kupic trampoline,ale zupelnie nie wiemy jaki rozmiar kupic najlepiej,sa rozne...

do góry