Widok
> Mężczyźni 40+ bezsprzecznie po to idą na siłownię, dbają o siebie, żeby się rybki na brzuchu nie robiły i aby podnieść swoją atrakcyjność!
Wyglądem? To chyba chłopcy po 40-tce?
> Co ciekawe, im lepiej wyglądają, tym młodsze kobiety się za nimi oglądają
Nic w tym ciekawego.
Ciekawe jest to, jeśli młode dziewczęta oglądają się za starym nieatrakcyjnym facetem ;]
Wyglądem? To chyba chłopcy po 40-tce?
> Co ciekawe, im lepiej wyglądają, tym młodsze kobiety się za nimi oglądają
Nic w tym ciekawego.
Ciekawe jest to, jeśli młode dziewczęta oglądają się za starym nieatrakcyjnym facetem ;]
@Hal - nie rozumiem Twojego czepiania się Mikronezji. Chyba logiczne jest, że jeżeli tworzy się z kimś związek, dom, ma się dzieci i ta osoba Cię zdradzi to czujesz żal. Poza tym nie znasz jej historii, tylko wyrwany urywek z forum i już ją oceniłeś i zaszufladkowałeś.
Nie wszystkie kobiety po 30 narzekają. A czasami mają moment, że ponarzekają, ale potrafią się otrząsnąć, iść do przodu. A przeszłości nie da się wymazać, jest i już. Po prostu przychodzi moment, że przestaje się ją rozpamiętywać. Na wszystko jednak potrzeba czasu.
Nie wszystkie kobiety po 30 narzekają. A czasami mają moment, że ponarzekają, ale potrafią się otrząsnąć, iść do przodu. A przeszłości nie da się wymazać, jest i już. Po prostu przychodzi moment, że przestaje się ją rozpamiętywać. Na wszystko jednak potrzeba czasu.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Sadyl, dzięki! Przecież, ja mam nadal 18 lat! Za miesiąc też!;)
Co do mózgu mężczyzny;) Oczywiście musi on być "atrakcyjny". Ale jednak wygląd również ma znaczenie. Zwłaszcza kiedy mówimy o mężczyźnie starszym więcej niż 10 lat od kobiety. Przynajmniej ja zwracam uwagę na walory estetyczne.
:)
Co do mózgu mężczyzny;) Oczywiście musi on być "atrakcyjny". Ale jednak wygląd również ma znaczenie. Zwłaszcza kiedy mówimy o mężczyźnie starszym więcej niż 10 lat od kobiety. Przynajmniej ja zwracam uwagę na walory estetyczne.
:)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Zemsta to żadne rozwiązanie. Satysfakcja szybko minie a po niej pojawi się złość, nienawiść, gorycz i rozpacz.
Co do winy nie nam ją oceniać ale też uważam, że zazwyczaj leży ona po obu stronach. Na pewnym etapie życie strony po prostu przestają się zauważać, dbać o siebie i doszukiwać się zalet. Stają się bierni i myślą, że tak już będzie zawsze bo tak jest dobrze. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy kobieta dba o dom, dzieci i siebie a on ma to głęboko w de bo wtedy założę się, że od zawsze był d*pkiem tylko ona dopiero teraz to dostrzegła...
Ale też jak @Kocio napisała, a co jest ta laska/kochanka winna ? A może ona nie wiedziała, że on zajęty, żonaty, dzieciaty ? Tacy umieją dobrze się kamuflować
I jeszcze co do rybek :) mózg mózgiem - najważniejszy ale wizyta na siłowni raz na tydzień każdemu facetowi doda pewności siebie a co za tym idzie męskości. Facet powinien o siebie dbać, oczywiście z umiarem bo z takim co częściej niż ja udaje się do kosmetyczki, bym nie wytrzymała :d
Co do winy nie nam ją oceniać ale też uważam, że zazwyczaj leży ona po obu stronach. Na pewnym etapie życie strony po prostu przestają się zauważać, dbać o siebie i doszukiwać się zalet. Stają się bierni i myślą, że tak już będzie zawsze bo tak jest dobrze. Oczywiście nie mówię o sytuacjach gdy kobieta dba o dom, dzieci i siebie a on ma to głęboko w de bo wtedy założę się, że od zawsze był d*pkiem tylko ona dopiero teraz to dostrzegła...
Ale też jak @Kocio napisała, a co jest ta laska/kochanka winna ? A może ona nie wiedziała, że on zajęty, żonaty, dzieciaty ? Tacy umieją dobrze się kamuflować
I jeszcze co do rybek :) mózg mózgiem - najważniejszy ale wizyta na siłowni raz na tydzień każdemu facetowi doda pewności siebie a co za tym idzie męskości. Facet powinien o siebie dbać, oczywiście z umiarem bo z takim co częściej niż ja udaje się do kosmetyczki, bym nie wytrzymała :d
Sugeruję, że należy ostrożnie używać słów "zawsze" i "nigdy".
Bo bywają sytuacje, w których jedyną "winą" jednej ze stron (płeć obojętna) jest to, że dała sobą pomiatać za długo i nie potrafiła się postawić.
"winne są zawsze obie strony" to tak samo nieprawdziwy banał jak to, że osoba, która ma dobrze w związku, nigdy nie zdradzi.
Bo bywają sytuacje, w których jedyną "winą" jednej ze stron (płeć obojętna) jest to, że dała sobą pomiatać za długo i nie potrafiła się postawić.
"winne są zawsze obie strony" to tak samo nieprawdziwy banał jak to, że osoba, która ma dobrze w związku, nigdy nie zdradzi.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Jest wiele powodow, ktore sprawiaja, ze mezczyzna zaczyna zdradzac partnerke...Jednak uwazam, ze zaden z nich nie jest wystarczajacym usprawiedliwieniem dla tego czynu.
To prawda,ze na cudzym nieszczesciu , wlasnego sie nie zbuduje.
Autorka watku ma szanse na to by sie "odchamić" i zaczac myslec o sobie i wlasnym szczesciu..a przeciez kazda kobieta wie, co sprawia jej ucieche.
Moga to byc zakupy w galerii, wizyta w spa, wycieczka, silownia...
Wiem, ze to przyziemne przyjemnosci, ale warto-- nawet gdy ulge przynosza tylko na pare chwil.
Zdrada boli zawsze...pozostawia slad w psychice zdradzonej/go i ciezko o tym zapomniec.
Najbardziej w takim przypadku zal mi dzieci.
Bo na nich czesto odbija sie najbardziej. Kazde dziecko przeciez marzy o tym by rodzice sie kochali, byli razem do grobowrj deski.
Przez bezmyslnosc doroslych czesto jest inaczej...
To prawda,ze na cudzym nieszczesciu , wlasnego sie nie zbuduje.
Autorka watku ma szanse na to by sie "odchamić" i zaczac myslec o sobie i wlasnym szczesciu..a przeciez kazda kobieta wie, co sprawia jej ucieche.
Moga to byc zakupy w galerii, wizyta w spa, wycieczka, silownia...
Wiem, ze to przyziemne przyjemnosci, ale warto-- nawet gdy ulge przynosza tylko na pare chwil.
Zdrada boli zawsze...pozostawia slad w psychice zdradzonej/go i ciezko o tym zapomniec.
Najbardziej w takim przypadku zal mi dzieci.
Bo na nich czesto odbija sie najbardziej. Kazde dziecko przeciez marzy o tym by rodzice sie kochali, byli razem do grobowrj deski.
Przez bezmyslnosc doroslych czesto jest inaczej...
Drogi Halewiczu:
Bez wzgledu na to, co obecnie czuje Mikronezja, czy to nienawisc, zlosc, obojetnosc itd...zrozumie ja tylko ten, kto przezyl podobna sytuacje..
Nikt nie urodzil sie idealny i kazdy z nas ma tzw bledy fabryczne.
Moze zamiast wykazywac sie wiedza o sychologicznych aspektach zycia malzenskiego, warto wykazac sie odrobina wyczucia w wyrazaniu swojej opini.
To slicznie, ze jestes taki madry--wszyscy to wiedza...
Uszanuj troche rozmowce, zeby nie urazic:-)Zwlaszcza,ze jest to kobieta.
Kobieta, ktora ma bagaz przykrych doswiadczen nie do pozazdroszczenia.
Piszac to, wcale nie chodzi mi o tzw. Solidarnosc jajnikow-- w takiej sytuacji moze sie znalesc kazdy, bez wzgledu na plec.
Bez wzgledu na to, co obecnie czuje Mikronezja, czy to nienawisc, zlosc, obojetnosc itd...zrozumie ja tylko ten, kto przezyl podobna sytuacje..
Nikt nie urodzil sie idealny i kazdy z nas ma tzw bledy fabryczne.
Moze zamiast wykazywac sie wiedza o sychologicznych aspektach zycia malzenskiego, warto wykazac sie odrobina wyczucia w wyrazaniu swojej opini.
To slicznie, ze jestes taki madry--wszyscy to wiedza...
Uszanuj troche rozmowce, zeby nie urazic:-)Zwlaszcza,ze jest to kobieta.
Kobieta, ktora ma bagaz przykrych doswiadczen nie do pozazdroszczenia.
Piszac to, wcale nie chodzi mi o tzw. Solidarnosc jajnikow-- w takiej sytuacji moze sie znalesc kazdy, bez wzgledu na plec.
@Halewicz
rozczarowales mnie. to ja mam tobie tlumaczyc, co ciebie zabolalo w wypowiedzi Mikronezji, ze z taka agresja na nia naskoczyles?
sadzilem ze jestes inteligentnym kolesiem, ze twoja wszechobecna elokwencja idzie w parze z umiejetnoscia dedukcji i analizy. ale coz, najwyraznie to bylo jedynie wrazenie. mysle ze gdybys czasem wystawil glowe poza ten parasol swoich jedynych slusznych, najprawdziwszych i nieomylbych racji, to moze bys potrafil zrozumiec zamierzenia i intencje innych. a tak gdy spogladasz na swiat jedynie z perspektywy konca wlasnego nosa, nie czujesz empatii i nawet nie probujesz chociaz po czesci postawic sie w sytuacji innego czlowieka, tylko z gory oceniasz, nie majac kompletnie zadnych informacji, poza wlasnymi doswiadczeniami, ktore w wiekszosci przypadkow moga byc drastycznie inne, to tak to wlasnie sie konczy.
no nic, najwazniejsze ze moj przekaz dotarl do tych, do ktorych mial. a ciebie zachecam, przeczytaj moze jeszcze raz i odnies sie do calej sytuacji, moze tobie rowniez sie uda ;)
ps. az mnie korci zeby skwitowac 'pozdrawiam serdecznie', ale daruje sobie ta uszczypliwosc :P
rozczarowales mnie. to ja mam tobie tlumaczyc, co ciebie zabolalo w wypowiedzi Mikronezji, ze z taka agresja na nia naskoczyles?
sadzilem ze jestes inteligentnym kolesiem, ze twoja wszechobecna elokwencja idzie w parze z umiejetnoscia dedukcji i analizy. ale coz, najwyraznie to bylo jedynie wrazenie. mysle ze gdybys czasem wystawil glowe poza ten parasol swoich jedynych slusznych, najprawdziwszych i nieomylbych racji, to moze bys potrafil zrozumiec zamierzenia i intencje innych. a tak gdy spogladasz na swiat jedynie z perspektywy konca wlasnego nosa, nie czujesz empatii i nawet nie probujesz chociaz po czesci postawic sie w sytuacji innego czlowieka, tylko z gory oceniasz, nie majac kompletnie zadnych informacji, poza wlasnymi doswiadczeniami, ktore w wiekszosci przypadkow moga byc drastycznie inne, to tak to wlasnie sie konczy.
no nic, najwazniejsze ze moj przekaz dotarl do tych, do ktorych mial. a ciebie zachecam, przeczytaj moze jeszcze raz i odnies sie do calej sytuacji, moze tobie rowniez sie uda ;)
ps. az mnie korci zeby skwitowac 'pozdrawiam serdecznie', ale daruje sobie ta uszczypliwosc :P
ok ok :) Odpowiem wszystkim po kolei; nie chcę nikogo pominąć. Zacznę zatem od góry, i tak:
@mmm - nie znajduje w moich słowach skierowanych do Mikronezji jakiejkolwiek agresji, a jedynie wyrażenie mojego zdania. Masz pełne prawo nie zgadzać się z moim zdaniem, ja natomiast mam prawo do własnej opinii - zatem nie możesz mi odbierać tego, czego sam się domagasz.
Co do empatii, to mam jej nieprzebrane pokłady, mocno weryfikowane przez ostatnie 44 lata mojego życia ale jakoś się trzymam. Z racji doświadczenia, również zawodowego, miałem okazję mieć styczność z setkami zbliżonych do siebie spraw, a których kanwą były problemy małżeńskiej, zdrady, etc.. Większość z nich, pozornie oczywista, przy głębszym badaniu okazywała się już mniej tak oczywista. Mikronezja prezentuje typowy schemat urażonej kobiecej dumy i jasno to wyraziła w swoim komentarzu - to co mnie razi, to przysłowiowe Schadenfreude.
Nie rozdzielam na forum rozmówców na kobiety/mężczyzn, nie szukam poklasku, nie będę robić za słodziaka, tudzież prężyć klaty aby zyskać sympatię tej, czy innej Pani. Czy mnie uważasz za osobę mniej lub bardziej inteligentną, o takich czy innych cechach charakteru, jest dla mnie sprawą trzeciorzędną.
I konkludując, nie oceniłem człowieka, a to co napisał. Jeśli już chcesz wchodzić ze mną w dyskusje, to czytaj uważnie to co piszę. W pierwszym bodajże zdaniu napisałem, że nie zamierzam oceniać powodów rozstania Mikronezji z mężem, dlaczego ją zdradził, co było tego przyczyną - oceniłem Jej wypowiedź pod innym względem.
I tak na dobrą sprawę, poza wylaniem swoich żali do mnie w obronie "honoru kobiety", nie podałeś żadnego argumentu
Aha i w dyskusjach ze mną nie stosuj takiego triku "myślałem, że jesteś inny" - to na mnie nie działa i nie przyniesie oczekiwanego efektu, to być może działa na kobiety, na mnie nie.
...c'est tout.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Stvoriczko - jeśli 90 przypadków na 100 kieruje się podobnym schematem zachowań, to dla mnie staje się to regułą. Stąd może słowo "zawsze", czy "nigdy" nie pokrywa się 100/100, zatem abyś nie czuła się dotknięta zastosowanym absolutem, jako suplement dodam do mojej wcześniej tezy "prawie zawsze" i "prawie nigdy". Ponadto, podałaś link do forum, którego zawartość tym bardziej nie można uznać za obiektywną - więc skąd u Ciebie łajanie mnie za rzekomy brak obiektywizmu? Niemniej jednak rozumiem Twoje stanowisko, w końcu jesteś kobietą.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Kocio - nie wiem co odpowiedzieć... ^_^ Może masz i rację:) Zawsze myślałem, że to my, faceci, po 40-tce, zaopatrujemy się w szybsze i lepsze auta i bierzemy się za zarabianie kasy:) No..ale w końcu mamy równouprawnienie.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Majka - nie wiem ile razy mam to powtarzać, że nie czepiam się Mikronezji, jako osoby, jeśli już używamy pejoratywu "czepiać", to czepiam się tego, co napisała i jaki miało to wydźwięk. Ty również nie znasz powodów jej rozstania z mężem.
Ponadto, napisałaś 'jeżeli tworzy się z kimś związek, dom, ma się dzieci i ta osoba Cię zdradzi to czujesz żal" - bez wątpienia czuje się żal....ale do kogo? Do siebie, czy do partnera? Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
@Sadyl - rozumiem, że Twoja wizja mężczyzny po 40-tce, to opona wylewająca się zza paska?
Quote: "Ciekawe jest to, jeśli młode dziewczęta oglądają się za starym nieatrakcyjnym facetem" - nieeeee, przystojny z Ciebie facet, przesadzasz:)
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
i finalnie @Graszka - decydując się na publiczne obnażenie się, pisząc o osobistych historiach, należy liczyć się z komentarzem. Nie jestem kobietą, abym potakiwał i kiwał głową ze zrozumieniem; nie mam syndromu konia. Uznałem, że zaprezentowana przez Mikronezję Schadenfreude jest, pisząc kolokwialnie, paskudna.
Absolutnie nie nawiązując do osoby Mikronezji, kanwą zdrady u mężczyzn jest z reguły utrata pociągu fizycznego do partnerki, który z kolei wynika z szeregu zjawisk, które następują po urodzeniu się dziecka/tym bardziej dzieci. Kobieta spełniona małżeńsko koncentruje się często na swoich dzieciach, nie dbając już o siebie, nie interesując się partnerem tak, jak to robiła zanim urodziła dzieci...itd...itd...itd...Konsekwencją tego wszystkiego jest brak pociągu seksualnego do partnerki, co nie wyklucza że dalej ją kocha. A że gros mężczyzn nie potrzebuje do seksu miłości, a miejsca, zatem poszukują ujścia dla swoich potrzeb. No i mamy pasztet...
Co do solidarności jajników, to absolutnie takową prezentujesz, ale to naturalne, że kobiety, nawet obce sobie, wspierają się wzajemnie.
Mężczyźni razem nie chodzą do toalety - Wy tak ^_^
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Konkludując; nic tak nie doprowadza do furii kobiety rozwiedzionej, jak fakt, że jej partner/mąż, po rozstaniu znajduje nową partnerkę i jeszcze miałby być szczęśliwy! O zgrozo!!! Jeśli jeszcze jest młodsza i atrakcyjniejsza, to już w ogóle jest dramat. Gdy z kolei partner/mąż po rozwodzie wpada w depresje, zaczyna pić i stacza się w dół, pomny swojego błędu, to dziwnym trafem była żona jest gotowa jeszcze ugotować mu przysłowiowy obiad, a bywa że pójść z nim do łóżka.
Powyższe jest pewnym schematem, który zaobserwowałem na przestrzeni wielu lat, tak w mojej dawnej pracy, ale również wśród znajomych.
Nie wnikając, co podkreślam, w powody rozpadu małżeństwa Mikronezji, to Jej wypowiedź, ma odpowiedni ciężar gatunkowy. Mikronezja wyraźnie czuje się usatysfakcjonowana, że były mąż w Jej ocenie nie jest szczęśliwy, że musi płacić alimenty (nie uważam tego za jakiś ciężar, skąd taka teza?), że poświęca czas swoim dzieciom z pierwszego małżeństwa, a nie nowej rodzinie (sic!!)...chyba wyraźnie widać jak ten schemat działa na przykładzie wypowiedzi Mikronezji.
@Mikronezja - załóżmy, że Twój były mąż byłby teraz bezdomny, bez pracy, ciułający się po świecie, choć winny zdrady -...napisałabyś to samo, co napisałaś?
@mmm - nie znajduje w moich słowach skierowanych do Mikronezji jakiejkolwiek agresji, a jedynie wyrażenie mojego zdania. Masz pełne prawo nie zgadzać się z moim zdaniem, ja natomiast mam prawo do własnej opinii - zatem nie możesz mi odbierać tego, czego sam się domagasz.
Co do empatii, to mam jej nieprzebrane pokłady, mocno weryfikowane przez ostatnie 44 lata mojego życia ale jakoś się trzymam. Z racji doświadczenia, również zawodowego, miałem okazję mieć styczność z setkami zbliżonych do siebie spraw, a których kanwą były problemy małżeńskiej, zdrady, etc.. Większość z nich, pozornie oczywista, przy głębszym badaniu okazywała się już mniej tak oczywista. Mikronezja prezentuje typowy schemat urażonej kobiecej dumy i jasno to wyraziła w swoim komentarzu - to co mnie razi, to przysłowiowe Schadenfreude.
Nie rozdzielam na forum rozmówców na kobiety/mężczyzn, nie szukam poklasku, nie będę robić za słodziaka, tudzież prężyć klaty aby zyskać sympatię tej, czy innej Pani. Czy mnie uważasz za osobę mniej lub bardziej inteligentną, o takich czy innych cechach charakteru, jest dla mnie sprawą trzeciorzędną.
I konkludując, nie oceniłem człowieka, a to co napisał. Jeśli już chcesz wchodzić ze mną w dyskusje, to czytaj uważnie to co piszę. W pierwszym bodajże zdaniu napisałem, że nie zamierzam oceniać powodów rozstania Mikronezji z mężem, dlaczego ją zdradził, co było tego przyczyną - oceniłem Jej wypowiedź pod innym względem.
I tak na dobrą sprawę, poza wylaniem swoich żali do mnie w obronie "honoru kobiety", nie podałeś żadnego argumentu
Aha i w dyskusjach ze mną nie stosuj takiego triku "myślałem, że jesteś inny" - to na mnie nie działa i nie przyniesie oczekiwanego efektu, to być może działa na kobiety, na mnie nie.
...c'est tout.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Stvoriczko - jeśli 90 przypadków na 100 kieruje się podobnym schematem zachowań, to dla mnie staje się to regułą. Stąd może słowo "zawsze", czy "nigdy" nie pokrywa się 100/100, zatem abyś nie czuła się dotknięta zastosowanym absolutem, jako suplement dodam do mojej wcześniej tezy "prawie zawsze" i "prawie nigdy". Ponadto, podałaś link do forum, którego zawartość tym bardziej nie można uznać za obiektywną - więc skąd u Ciebie łajanie mnie za rzekomy brak obiektywizmu? Niemniej jednak rozumiem Twoje stanowisko, w końcu jesteś kobietą.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Kocio - nie wiem co odpowiedzieć... ^_^ Może masz i rację:) Zawsze myślałem, że to my, faceci, po 40-tce, zaopatrujemy się w szybsze i lepsze auta i bierzemy się za zarabianie kasy:) No..ale w końcu mamy równouprawnienie.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
@Majka - nie wiem ile razy mam to powtarzać, że nie czepiam się Mikronezji, jako osoby, jeśli już używamy pejoratywu "czepiać", to czepiam się tego, co napisała i jaki miało to wydźwięk. Ty również nie znasz powodów jej rozstania z mężem.
Ponadto, napisałaś 'jeżeli tworzy się z kimś związek, dom, ma się dzieci i ta osoba Cię zdradzi to czujesz żal" - bez wątpienia czuje się żal....ale do kogo? Do siebie, czy do partnera? Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli.
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
@Sadyl - rozumiem, że Twoja wizja mężczyzny po 40-tce, to opona wylewająca się zza paska?
Quote: "Ciekawe jest to, jeśli młode dziewczęta oglądają się za starym nieatrakcyjnym facetem" - nieeeee, przystojny z Ciebie facet, przesadzasz:)
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
i finalnie @Graszka - decydując się na publiczne obnażenie się, pisząc o osobistych historiach, należy liczyć się z komentarzem. Nie jestem kobietą, abym potakiwał i kiwał głową ze zrozumieniem; nie mam syndromu konia. Uznałem, że zaprezentowana przez Mikronezję Schadenfreude jest, pisząc kolokwialnie, paskudna.
Absolutnie nie nawiązując do osoby Mikronezji, kanwą zdrady u mężczyzn jest z reguły utrata pociągu fizycznego do partnerki, który z kolei wynika z szeregu zjawisk, które następują po urodzeniu się dziecka/tym bardziej dzieci. Kobieta spełniona małżeńsko koncentruje się często na swoich dzieciach, nie dbając już o siebie, nie interesując się partnerem tak, jak to robiła zanim urodziła dzieci...itd...itd...itd...Konsekwencją tego wszystkiego jest brak pociągu seksualnego do partnerki, co nie wyklucza że dalej ją kocha. A że gros mężczyzn nie potrzebuje do seksu miłości, a miejsca, zatem poszukują ujścia dla swoich potrzeb. No i mamy pasztet...
Co do solidarności jajników, to absolutnie takową prezentujesz, ale to naturalne, że kobiety, nawet obce sobie, wspierają się wzajemnie.
Mężczyźni razem nie chodzą do toalety - Wy tak ^_^
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Konkludując; nic tak nie doprowadza do furii kobiety rozwiedzionej, jak fakt, że jej partner/mąż, po rozstaniu znajduje nową partnerkę i jeszcze miałby być szczęśliwy! O zgrozo!!! Jeśli jeszcze jest młodsza i atrakcyjniejsza, to już w ogóle jest dramat. Gdy z kolei partner/mąż po rozwodzie wpada w depresje, zaczyna pić i stacza się w dół, pomny swojego błędu, to dziwnym trafem była żona jest gotowa jeszcze ugotować mu przysłowiowy obiad, a bywa że pójść z nim do łóżka.
Powyższe jest pewnym schematem, który zaobserwowałem na przestrzeni wielu lat, tak w mojej dawnej pracy, ale również wśród znajomych.
Nie wnikając, co podkreślam, w powody rozpadu małżeństwa Mikronezji, to Jej wypowiedź, ma odpowiedni ciężar gatunkowy. Mikronezja wyraźnie czuje się usatysfakcjonowana, że były mąż w Jej ocenie nie jest szczęśliwy, że musi płacić alimenty (nie uważam tego za jakiś ciężar, skąd taka teza?), że poświęca czas swoim dzieciom z pierwszego małżeństwa, a nie nowej rodzinie (sic!!)...chyba wyraźnie widać jak ten schemat działa na przykładzie wypowiedzi Mikronezji.
@Mikronezja - załóżmy, że Twój były mąż byłby teraz bezdomny, bez pracy, ciułający się po świecie, choć winny zdrady -...napisałabyś to samo, co napisałaś?
Hal nie wiem czemu tak bardzo przyczepiłeś się do tego co pisze Mikro. Rzadko który człowiek ma tak kryształowo czysty charakter żeby nie czuć nutki satysfakcji gdy nie wiedzie się osobie, która go zawiodła. I nie dotyczy to tylko sfery uczuciowej (choć w tej emocje są chyba najsilniejsze). Ponieważ ja także nie jestem człowiekiem o kryształowym charakterze (choć staram się pracować nad jego niedostatkami) w pełni rozumiem postawę Mikronezji. A to kto bardziej zawinił nie ma dla osoby zdradzonej większego znaczenia. Zdrada to nadal zdrada.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Cross, nic mnie tak nie irytuje jak najpaskudniejsza cecha ludzkiego charakteru - odczuwanie chorej satysfakcji z czyjegoś niepowodzenia.
Byłem świadkiem pewnego zdarzenia. Mojej byłej pierwsze żonie też powinęła się noga w drugim małżeństwie, zaliczyła próbę samobójczą łykając jakieś tam tabletki i gdy jej obecny mąż panikował, kręcił się w kółko, biegał po mieszkaniu, ja to babsko na rękach niosłem do samochodu i wiozłem na pogotowie. Piekło, jakie mi ta kobieta zgotowała przed ćwierć wiekiem, pamiętam do dzisiaj...ale co z tego? Miałem upajać się jej widokiem, jak leży na dywanie i się dławi własnymi wymiocinami? Odczuwać satysfakcję, że oto ta, która mi zrobiła wiele krzywd, leży u moich stóp, poniżona i zarzygana?
Ja też nie jestem kryształowy (a któż jest?), też nad sobą pracuję ale...na litość Boską, pracuję nad sobą!! Nie piszę, jaką to satysfakcję mam, że u byłej żony zdiagnozowano to czy tamto i dwadzieścia parę lat temu miałem rację, twierdząc, że jest niezrównoważona.
Byłem świadkiem pewnego zdarzenia. Mojej byłej pierwsze żonie też powinęła się noga w drugim małżeństwie, zaliczyła próbę samobójczą łykając jakieś tam tabletki i gdy jej obecny mąż panikował, kręcił się w kółko, biegał po mieszkaniu, ja to babsko na rękach niosłem do samochodu i wiozłem na pogotowie. Piekło, jakie mi ta kobieta zgotowała przed ćwierć wiekiem, pamiętam do dzisiaj...ale co z tego? Miałem upajać się jej widokiem, jak leży na dywanie i się dławi własnymi wymiocinami? Odczuwać satysfakcję, że oto ta, która mi zrobiła wiele krzywd, leży u moich stóp, poniżona i zarzygana?
Ja też nie jestem kryształowy (a któż jest?), też nad sobą pracuję ale...na litość Boską, pracuję nad sobą!! Nie piszę, jaką to satysfakcję mam, że u byłej żony zdiagnozowano to czy tamto i dwadzieścia parę lat temu miałem rację, twierdząc, że jest niezrównoważona.
