Widok
Wydaje mi się, że jakiejś wielkiej ulgi ewentualna zemsta Tobie nie przyniesie, a tylko niepotrzebnie się będziesz nakręcać i dłużej to wszystko rozpamiętywać.
Spróbuj zapomnieć (wiem, wiem łatwo napisać..) ale spróbuj. Zajmij swój czas, swoje myśli czymś innym. Im więcej zajęć tym mniej czasu na rozmyślanie...
Łatwo nie będzie ale w końcu zapomnisz, "odchorujesz" i odnajdziesz spokój wewnętrzny.
Skoro zdradził to na Ciebie nie zasługuje! Jeszcze będziesz szczęśliwa, głowa do góry!
Spróbuj zapomnieć (wiem, wiem łatwo napisać..) ale spróbuj. Zajmij swój czas, swoje myśli czymś innym. Im więcej zajęć tym mniej czasu na rozmyślanie...
Łatwo nie będzie ale w końcu zapomnisz, "odchorujesz" i odnajdziesz spokój wewnętrzny.
Skoro zdradził to na Ciebie nie zasługuje! Jeszcze będziesz szczęśliwa, głowa do góry!
Po co mam się odchudzać?...
Same kości nie uniosą tak zajebistej osobowości jak JA! ;)
Same kości nie uniosą tak zajebistej osobowości jak JA! ;)
Z własnego doświadczenia, ale już z perspektywy czasu i dystansem do swoich przejść: nie zemściłam się. Mój były jest teraz z nią. Dostała go z całym pakietem - alimentami na nasze dzieci, czasem, który poświęca im, a nie swojej nowej rodzinie, z przyzwyczajeniami wieloletniego podstarzałego żonkosia i z wszystkimi wadami, jakie posiada. Ja mam nadal nasze dzieci, mniej obowiązków, osiągnięty w końcu spokój, a on dwoi się i troi między pracą, wizytami u dzieci, a swoim nowym domem. Czy jest im dobrze i czy są szczęśliwi? Chyba nie, zbudowali swoje pseudo szczęście na cudzym i raczej trudno im się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ja się na nich nie zemściłam, zrobiło to za nich życie...
@Mikronezja - wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie. A bijąca satysfakcja, że mu się być może żyje ciężej teraz, że musi płacić alimenty, że Waszym dzieciom poświęca czas, a nie swojej nowej rodzinie, jedynie świadczy o tym, jak wielką, choć ukrytą, nienawiścią do niego pałasz - być może zasadnie, być może nie...ale nie pisz, że się nie zemściłaś, bo właśnie to robisz...klasyczne i książkowe "Schadenfreude".
Daleki jestem od oceny, dlaczego rozpadło się Twoje małżeństwo ale jak napisałem w pierwszym zdaniu: wina zawsze leży po obydwu stronach; choć w Twojej subiektywnej ocenie uważasz się za jego ofiarę.
Natomiast w pełni czuję legitymację do oceny tego, co napisałaś powyżej i jaki Twoja wypowiedź ma wydźwięk - aż kapie z niej nienawiść.
Ciekawe, co on napisałby o Tobie...?
p.s. to już rozumiem, czemu bywasz na forum zgryźliwa i złośliwa
Daleki jestem od oceny, dlaczego rozpadło się Twoje małżeństwo ale jak napisałem w pierwszym zdaniu: wina zawsze leży po obydwu stronach; choć w Twojej subiektywnej ocenie uważasz się za jego ofiarę.
Natomiast w pełni czuję legitymację do oceny tego, co napisałaś powyżej i jaki Twoja wypowiedź ma wydźwięk - aż kapie z niej nienawiść.
Ciekawe, co on napisałby o Tobie...?
p.s. to już rozumiem, czemu bywasz na forum zgryźliwa i złośliwa
"...każdy kij ma dwa końce..."z zemsty możesz mieć chwilową satysfakcję ale na dłuższą metę zostawia niesmak z całej sytuacji,możesz albo zapomnieć albo wybaczyć, rozpamiętywanie boli jak cholera i nie daje szansy na bycie razem.... z wiekiem inaczej patrzy się na zdradę i inne priorytety biorą górę nad związkiem :( (dzieci,kredyty....całe gó... związane z życiem codziennym które cię w danym momencie przygniata jak betonowa płyta i .....i idziesz dalej bo dzieci i kredyty..... i tak dalej,nie wiem czy warto,ale na to pytanie to tylko to kobiety zdradzone mogą odpowiedzieć bo inne mówią że warto i ciągną ten wózek dalej dla dobra dzieci i całej reszty ale są i takie które mówią spier..... i zaczynają życie od nowa ale do tego trzeba mieć "jaja" i zaplecze finansowe i wsparcie najbliższych i stalowe nerwy że by wszystkim tłumaczyć dlaczego tak jest..................
@wredota - jest takie powiedzenie, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Nie jesteś wszechmocna i bezkarna, oderwana od rzeczywistości tylko realnie żyjąca. Przemoc, jakiejkolwiek formy by nie przyjęła, zawsze będzie przemocą, agresja agresją, a obydwie rodzą kolejny odwet.
Załóżmy czysto hipotetycznie, że w jakiś cudowny sposób udałoby Ci się dokonać srogiej pomsty na tym bezbożnym i zepsutym dziewczęciu. Chwilą zemsty upajałabyś się do czasu, gdy owe dziewczę dokonałoby odwetu za odwet, choć wątpię aby czuła się czemukolwiek winna; z reguły, nawet między rywalkami, to facet nie winien (taki paradoks)...(tu z reguły pada jazgotliwe: a może nie jest!?!?!?!?!).
Załóżmy czysto hipotetycznie, że w jakiś cudowny sposób udałoby Ci się dokonać srogiej pomsty na tym bezbożnym i zepsutym dziewczęciu. Chwilą zemsty upajałabyś się do czasu, gdy owe dziewczę dokonałoby odwetu za odwet, choć wątpię aby czuła się czemukolwiek winna; z reguły, nawet między rywalkami, to facet nie winien (taki paradoks)...(tu z reguły pada jazgotliwe: a może nie jest!?!?!?!?!).
olać jego i nową partnerkę. Jakiekolwiek ruchy z Twojej strony będą dawały jej satysfakcję zwycięzcy, jemu, że jest wartą walki osobą i będzie to perfidnie wykorzystywał. Potraktować jak zbyteczną rzecz, więcej czasu spędzać wśród ludzi, macie tych samych znajomych. Prędzej czy później zapyta się ich co z Tobą się dzieje a informacje że wszystko ok iświetnie sobie radzisz jego będą bolały
Panie H, mylisz się. To nie jest nienawiść. Obecnie jest to już obojętność, a co było wcześnie? Nie zamierzam do tego wracać... Nie znasz mnie i nie Tobie mnie oceniać. Wiem, że wina nigdy nie leży po jednej stronie, ale to nie ja zdradzałam i nie ja prowadziłam podwójne życie. Nie zamierzam tu się tłumaczyć z niczego, zwłaszcza Tobie, bo - jeśli bycie złośliwym i zgryźliwym wiązać ma się z naszymi przejściami - to co dopiero Ciebie spotkało, Panie H? ;)))
@Mikronezja - nie, to jednak faktycznie nie nienawiść, a tak jak napisałem, Schadenfreude, co w mojej ocenie jest bardziej destruktywne dla psyche.
Skoro nie zamierzasz wracać do traumatycznych przeżyć, to tym bardziej nie rozumiem czemu publicznie o tym opowiedziałaś?
O ile sobie przypominam, to wyraźnie napisałem, że nie zamierzam oceniać powodów rozpadu Twojego związku - jedyna, ogólna uwaga, dotyczyła mechanizmu winy, która w mojej ocenie leży po obydwu stronach.
Absolutnie nie oczekuję, że będziesz się z czegokolwiek tłumaczyć, zwłaszcza mnie, to już są Twoje demony przeszłości, nie moje - Twoja trudna przeszłość jest biegunowo odległa od moich zainteresowań. Natomiast mam pełne prawo oceniać i komentować to, co napisałaś, formę, treść i przesłanie, jakie Twoje pierwotna wypowiedź niesie.
Co mnie spotkało? A to bez znaczenia ^_^ Schadenfreude jest mi obcym stanem.
Skoro nie zamierzasz wracać do traumatycznych przeżyć, to tym bardziej nie rozumiem czemu publicznie o tym opowiedziałaś?
O ile sobie przypominam, to wyraźnie napisałem, że nie zamierzam oceniać powodów rozpadu Twojego związku - jedyna, ogólna uwaga, dotyczyła mechanizmu winy, która w mojej ocenie leży po obydwu stronach.
Absolutnie nie oczekuję, że będziesz się z czegokolwiek tłumaczyć, zwłaszcza mnie, to już są Twoje demony przeszłości, nie moje - Twoja trudna przeszłość jest biegunowo odległa od moich zainteresowań. Natomiast mam pełne prawo oceniać i komentować to, co napisałaś, formę, treść i przesłanie, jakie Twoje pierwotna wypowiedź niesie.
Co mnie spotkało? A to bez znaczenia ^_^ Schadenfreude jest mi obcym stanem.
Właśnie, w TWOJEJ OCENIE. Nie jesteś chyba psychologiem czy psychiatrą, żeby oceniać stan mojego umysłu, prawda? Napisałam i skierowałam swoje słowa do autorki wątku, a nie po to, żeby wejść z Tobą w prywatną dyskusję.
I - masz rację - moje demony, moja sprawa ;). Mam tylko nadzieję, że zdradzona autorka wątku uwierzy, że kiedyś będzie mogła zupełnie inaczej spojrzeć na to, co dziś jest dla niej tragedią, a być może nawet "końcem" wszystkiego. Bo będzie lepiej, choć i ja kiedyś myślałam, że to niemożliwe...
I - masz rację - moje demony, moja sprawa ;). Mam tylko nadzieję, że zdradzona autorka wątku uwierzy, że kiedyś będzie mogła zupełnie inaczej spojrzeć na to, co dziś jest dla niej tragedią, a być może nawet "końcem" wszystkiego. Bo będzie lepiej, choć i ja kiedyś myślałam, że to niemożliwe...
To otwarty wątek, nie prywatny. Wypowiadasz się publicznie, zatem oczekuj komentarzy - na tym polega forum, wolna wymiana myśli.
Skoro chcesz dzielić się z autorką wątku swoimi frustracjami i przemyśleniami oraz złotymi radami, a chcesz uniknąć oceny czy komentarzy innych osób, sugeruję prywatną korespondencję - proste i nieskomplikowane.
To publiczna, a nie prywatna dyskusja ze mną - nie wchodzę w prywatne dyskusje z obcymi Forumowiczami.
p.s. to, kim jestem, jest absolutnie bez znaczenia. Wystarczy, że jestem doświadczonym i dojrzałym facetem, który niejedno widział i niejedno przeżył. Zamiast się szamotać, lepiej się pochyl nad moimi słowami...
Skoro chcesz dzielić się z autorką wątku swoimi frustracjami i przemyśleniami oraz złotymi radami, a chcesz uniknąć oceny czy komentarzy innych osób, sugeruję prywatną korespondencję - proste i nieskomplikowane.
To publiczna, a nie prywatna dyskusja ze mną - nie wchodzę w prywatne dyskusje z obcymi Forumowiczami.
p.s. to, kim jestem, jest absolutnie bez znaczenia. Wystarczy, że jestem doświadczonym i dojrzałym facetem, który niejedno widział i niejedno przeżył. Zamiast się szamotać, lepiej się pochyl nad moimi słowami...
Być może jestem obecnie jedyną osobą w tym wątku w danym czasie - jak znam życie, to inni dołączą się później. A czemu niepotrzebnie dyskutuję? Nie oczekuj, że będę słodziakiem słodzącym cokolwiek napiszesz - gdy się z Tobą zgadzam, to wyrażę to równie dobitnie, gdy się z Tobą nie zgodzę. Ten typ tak ma.
Oooo teoria, że "Halewiczowi się nudzi" była przez lata wałkowana - nie nudzę się^^ Mam podzielną uwagę.
Skoro autorka wątku maila nie zostawiła, to trzeba było podać swój, pewnie by napisała^^
Oooo teoria, że "Halewiczowi się nudzi" była przez lata wałkowana - nie nudzę się^^ Mam podzielną uwagę.
Skoro autorka wątku maila nie zostawiła, to trzeba było podać swój, pewnie by napisała^^
Skoro mówisz, że jak masz coś do powiedzenia to mówisz...to czemu mi to odbierasz? Tobie wolno, a mnie nie? WHY??? WHY??? WHY??? ^_^
https://www.youtube.com/watch?v=qXLxM0u1aJw
https://www.youtube.com/watch?v=qXLxM0u1aJw