Widok
a co gdy?
a co zrobić gdy zaproszeni goscie (dorosli) przyjda na wesele nieoczekiwanie ze swoim "nieletnim przychówkiem" szktuk kilka(dokładnie 3)?
co wowczas zrobić, gdy miejsca są odliczone i wszystko zaplanowane, porcje wyliczone i brak miejsca ?
co byscie zrobiły, bo ja mialam taki przypadek i przez to zrobilo się zamieszanie na sali,brak 3 miejsc i ogólna dezorientacja, szok :(
kto popełnił nietakt, ja, bo powinnam przewidzieć że przyjdą z niezaproszonymi dziećmi(wiek 5-12), czy oni stawiając mnie w takiej nieoczekiwanej sytuacji bez zadnego uprzedzenia????
co o tym sądzicie ?
co wowczas zrobić, gdy miejsca są odliczone i wszystko zaplanowane, porcje wyliczone i brak miejsca ?
co byscie zrobiły, bo ja mialam taki przypadek i przez to zrobilo się zamieszanie na sali,brak 3 miejsc i ogólna dezorientacja, szok :(
kto popełnił nietakt, ja, bo powinnam przewidzieć że przyjdą z niezaproszonymi dziećmi(wiek 5-12), czy oni stawiając mnie w takiej nieoczekiwanej sytuacji bez zadnego uprzedzenia????
co o tym sądzicie ?
Ha,właśnie o tym samy myślałam ostatnio.Z mojej strony na szczęście mam wszystko "odchowane"-tzn lat 15 i 13,i to najbliższa rodzina,więc zapraszam i liczę,natomiast z mego narzeczonego strony niby pisaliśmy,że z dziećmi,ale nie wiemy,czy przyjadą.Tzn na razie jedni potwierdzili,że z dzieckiem.Lat 4.I teraz co?Wiadomo,że takie dzieciątko godz .21 max i spać.Może to głupio zabrzmi,ale szkoda mi wydawać 140 zł na miejsce dla tego dzieciaczka,który prawdopodobnie cos tam tylko skubnie i od 21 go nie będzie.Z drugiej strony w restauracji miejsca dla dzieci nie dostawiają gratis,więc...I też nie wiem co zrobić,a 11 maja musimy liczbę gości potwierdzić.
Co do pytania kto popełnił nietakt,to myślę,że jeśli się pisze na zaproszeniu,że z dziećmi,to trzeba się tych dzieci spodziewać.Jeśli nie pisałaś,że z dziećmi,to oni zrobili nie fair,zwłaszcza,że raczej wiadomo,że większość osób robi w restauracjach,gdzie za każdą osobę się płaci i należy wcześniej liczbę gości podać.Tyle z mojej strony.
hmmm... ja bym "zwalila" wine na nich.. takie sprawy chyba sie dogaduje przed a nie stawia sie kogos przed faktem dokonanym. Ja juz teraz mam problem, bo moja kuzynka (2 dorosle corki i synek 11 letni) - dosc nieoczekiwanie- powiedziala, ze jesli nie mozemy, to oczywiscie dziewczyn nie musimy zapraszac, ale nie wyobraza sobie przyjscia bez synka... no troche mnie zbila z tropu... gosc, ktory stawia warunki... ;/
Jeziorko
Jeziorko
Ja pytałam gości czy będą brać ze sobą dzieci, potem upewniałam się w lokalu weselnym jaki jest koszt, u mnie akurat dzieci były liczone w ten sposób, że tylko wieku od 3-8 liczone jako połówka, powyżej 8 natomiast już jak za dorosłą osobę, jednak rodzicom udało się jakos utargować i wszystkie dzieciaczki liczone były po połowie.. i tak niemały koszt, ale nie chciałam aby podczas wesela wynikły jakieś nieprzyjemności, gdyby okazało się że jest więcej gości niż to było uzgodnione.
Ja pytałam gości czy będą brać ze sobą dzieci, potem upewniałam się w lokalu weselnym jaki jest koszt, u mnie akurat dzieci były liczone w ten sposób, że tylko wieku od 3-8 liczone jako połówka, powyżej 8 natomiast już jak za dorosłą osobę, jednak rodzicom udało się jakos utargować i wszystkie dzieciaczki liczone były po połowie.. i tak niemały koszt, ale nie chciałam aby podczas wesela wynikły jakieś nieprzyjemności, gdyby okazało się że jest więcej gości niż to było uzgodnione.
hopla,
wydaje mi się ze wina lezy po Twojej stronie. Jesli zapraszasz małożeństwo- ciocie i wujka i wiesz ze mają oni dzieciaki ... to dla mnie jest faktem oczywistym ze w zaproszeniu juz kierujesz słowa ku nim z dzićmi czy z rodzona czyu z zsynami.... to jest zupełnie normalne.. i nie powinnas nawet myslec o wykluczeniu ich młodych potomków. ja każde zaproszenie kieruje do małżeństw z dziećmi, a jesli nie chcą z nimi przychodzić to przy potwierdzaniu przybycie poinformują mnie o tym...
i tyle...
dla mnie to jest faktem oczywistym i nietakt nastapił z Twojej strony
wydaje mi się ze wina lezy po Twojej stronie. Jesli zapraszasz małożeństwo- ciocie i wujka i wiesz ze mają oni dzieciaki ... to dla mnie jest faktem oczywistym ze w zaproszeniu juz kierujesz słowa ku nim z dzićmi czy z rodzona czyu z zsynami.... to jest zupełnie normalne.. i nie powinnas nawet myslec o wykluczeniu ich młodych potomków. ja każde zaproszenie kieruje do małżeństw z dziećmi, a jesli nie chcą z nimi przychodzić to przy potwierdzaniu przybycie poinformują mnie o tym...
i tyle...
dla mnie to jest faktem oczywistym i nietakt nastapił z Twojej strony
mysle ze sprawa jest prosta ,ale trzeba ja zrealizowac w momencie zapraszania...
trzeba po prostu prosic o potwierdzenie przybycia i w momencie takiego potwierdzenia dokladnie sie wypytac czy z dziecmi czy nie...
a jesli jest juz po zapraszaniu to i tak warto zadzwonic i sie zapytac czy jakos tak...
trzeba po prostu prosic o potwierdzenie przybycia i w momencie takiego potwierdzenia dokladnie sie wypytac czy z dziecmi czy nie...
a jesli jest juz po zapraszaniu to i tak warto zadzwonic i sie zapytac czy jakos tak...
Jeziorko,
dla mnie tak. I nie wyobrażam sobie brać pod uwage pary bez ich dzieci (jesli je mają). Oni sa rodziną. Nie wiem, nie rozumie Was, ale może jestem inna. A postawcie sie w ich sytuacji... miło by Wam było, gdyby Wasza pociecha została pominięta... sory, ale dla mnie to byłoby przegiecie... poprostu bym nie poszła..
Jestm inna, sorki, nie ażdy musi myslec tak jak ja
dla mnie tak. I nie wyobrażam sobie brać pod uwage pary bez ich dzieci (jesli je mają). Oni sa rodziną. Nie wiem, nie rozumie Was, ale może jestem inna. A postawcie sie w ich sytuacji... miło by Wam było, gdyby Wasza pociecha została pominięta... sory, ale dla mnie to byłoby przegiecie... poprostu bym nie poszła..
Jestm inna, sorki, nie ażdy musi myslec tak jak ja
rozumiem jeszcze, że nietaktem byłoby zaproszenie najbliżeszej rodziny (siostry, brata) bez dzieci, nawet małych, ale dalsza rodzina....?
wcale nie musi przychodzić z dziećmi, ja bym to zrozumiała, jakby zapraszali mnie bez dziecka, nawet bym wolała, bo dziecko to kłopot, nie da się wybawić przy nim, potem trzeba je do domu zawieść, albo też wcześniej wyjść z wesela
też uważam, że to impreza dla dorosłych....
wcale nie musi przychodzić z dziećmi, ja bym to zrozumiała, jakby zapraszali mnie bez dziecka, nawet bym wolała, bo dziecko to kłopot, nie da się wybawić przy nim, potem trzeba je do domu zawieść, albo też wcześniej wyjść z wesela
też uważam, że to impreza dla dorosłych....
Jestem dokładnie tego samego zdania - wesele to impreza dla dorosłych i tyle. Czy zapraszając na imieniny do knajpy spodziewa się ktoś, że goście "przytargać" mogą ze sobą potomostwo? Jeśli na zaproszeniu napisane było Sz. P. Tacy a Tacy, bez słówka o dzieciach, to moim zdaniem oni mocno przegięli! Mogli przynajmniej zapytać.
Wiem, że w mniejszych miejscowościach wszyscy zabierają ze sobą przychówek, ale wesele w tzw. sali weselnej różni się nieco od imprezy w restauracji, a i cennik inaczej się prezentuje.
Przyznam się szczerze do tego, że żal mi wydawać kasę na miejsce dla 4-latka, którego rodzice odprowadzą do domu ok. 20 i o tejże godzinie zabawa skończy się także i dla nich (a zacznie o 19.00), chyba że wrócą jeszcze po akcji pt."usypianie i udawanie, że rodzice wcale nie wychodzą". Nie wspominając o dzieciach rocznych lub 2-latkach, bo sobie rodzice nawet nie zatańczą, no chyba że z małym na rękach;)
Na szczęście mam wśród rodziny i znajomych tylko dwie rodziny z małymi dzieciakami i zamierzam wprost powiedzieć, że zaproszenie ich nie obejmuje. Jeśli się obrażą i nie przyjdą, to ich sprawa.
Wiem, że w mniejszych miejscowościach wszyscy zabierają ze sobą przychówek, ale wesele w tzw. sali weselnej różni się nieco od imprezy w restauracji, a i cennik inaczej się prezentuje.
Przyznam się szczerze do tego, że żal mi wydawać kasę na miejsce dla 4-latka, którego rodzice odprowadzą do domu ok. 20 i o tejże godzinie zabawa skończy się także i dla nich (a zacznie o 19.00), chyba że wrócą jeszcze po akcji pt."usypianie i udawanie, że rodzice wcale nie wychodzą". Nie wspominając o dzieciach rocznych lub 2-latkach, bo sobie rodzice nawet nie zatańczą, no chyba że z małym na rękach;)
Na szczęście mam wśród rodziny i znajomych tylko dwie rodziny z małymi dzieciakami i zamierzam wprost powiedzieć, że zaproszenie ich nie obejmuje. Jeśli się obrażą i nie przyjdą, to ich sprawa.
dziekuję za zainteresowanie moim wątkiem,
jeszcze pól słówka celem uściślenia, ja też przed weselem myslałam, że jest to impreza dla "doroslych" dlatego w nawale spraw nie pomyslałam o tym, że ktoś może mysleć inaczej, zwlaszcza , że dzieci jedno ma 5 lat drugie 10 a trzecie 11, to w sumie male dzieci i mogą po prostu nie "wytrzymać" do rana i takteż było dzieci zaczeły przysypiać ok 22-23 na krzeslach, gdy dorośli bawili sie w najlepsze.
Także wyciągając wnioski, jak zapraszcie gości weselnych to od razu ustalajcie, kto z kim przychodzi, unikniecie w ten sposob niepotrzebnych nieporozumień.
życzę udanych wesel :)
jeszcze pól słówka celem uściślenia, ja też przed weselem myslałam, że jest to impreza dla "doroslych" dlatego w nawale spraw nie pomyslałam o tym, że ktoś może mysleć inaczej, zwlaszcza , że dzieci jedno ma 5 lat drugie 10 a trzecie 11, to w sumie male dzieci i mogą po prostu nie "wytrzymać" do rana i takteż było dzieci zaczeły przysypiać ok 22-23 na krzeslach, gdy dorośli bawili sie w najlepsze.
Także wyciągając wnioski, jak zapraszcie gości weselnych to od razu ustalajcie, kto z kim przychodzi, unikniecie w ten sposob niepotrzebnych nieporozumień.
życzę udanych wesel :)
Ja uważam, że dzieci dodają weselom(i nie tylko) uroku.
Oczywiście nie każda impreza jest dla dzieci, ale wesele moim zdaniem jak najbardziej.
Sama na weselu gościłam moje starsze kuzynostwo, które wspominało jak to 11 lat temu bawiłam się na ich weselu jako mała dziewczynka.
W dodatku było to równiutkie 11 lat, nawet ślub mieli o tej samej godzinie:))
Bardzo fajne wspomnienia mam zarówno ja jak i oni:))
Był jeszcze jeden mój kuzyn z żoną, u którego bawiłam się 12 lat temu dzień później, wspominali jak mała Klodinka sączyła przy barze coca-cole:))
Patrząc na to z tej strony mam ogromną nadzieję, że dzieciaczki, które bawiły się u mnie w sobotę, za jakieś 10 lat zaproszą mnie (starą ciotkę) na swoje weselicho i też będziemy wspominać!!:))))
a najfajniej że zawsze będzie można obejrzeć kasetę z wesela i popatrzeć jak wyglądały te małe szkarby:))
Oczywiście nie każda impreza jest dla dzieci, ale wesele moim zdaniem jak najbardziej.
Sama na weselu gościłam moje starsze kuzynostwo, które wspominało jak to 11 lat temu bawiłam się na ich weselu jako mała dziewczynka.
W dodatku było to równiutkie 11 lat, nawet ślub mieli o tej samej godzinie:))
Bardzo fajne wspomnienia mam zarówno ja jak i oni:))
Był jeszcze jeden mój kuzyn z żoną, u którego bawiłam się 12 lat temu dzień później, wspominali jak mała Klodinka sączyła przy barze coca-cole:))
Patrząc na to z tej strony mam ogromną nadzieję, że dzieciaczki, które bawiły się u mnie w sobotę, za jakieś 10 lat zaproszą mnie (starą ciotkę) na swoje weselicho i też będziemy wspominać!!:))))
a najfajniej że zawsze będzie można obejrzeć kasetę z wesela i popatrzeć jak wyglądały te małe szkarby:))
Dzięki hopla, tak też zamierzam zrobić!
Klodinka, nie czuję się specjalnie emocjonalnie związana z moją kuzynką (którą oglądam raz na parę lat, ale moja mama uważa jej ojca za swojego prawie rodzonego brata, więc zaprosić trzeba), będącą matką małych dzieci i nie sądzę, by dane mi było oglądać je przed ołtarzem za dwadzieścia parę lat. 4-latek marudzący, plączący się pod nogami, bez towarzystwa innych dzieci jest średnią atrakcją, a i dla niego taka impreza może być bardziej męcząca, niż dostarczająca miłych wrażeń. Wniosek nasuwa się sam i być może moja inteligentna rodzina sama na niego wpadnie.
Klodinka, nie czuję się specjalnie emocjonalnie związana z moją kuzynką (którą oglądam raz na parę lat, ale moja mama uważa jej ojca za swojego prawie rodzonego brata, więc zaprosić trzeba), będącą matką małych dzieci i nie sądzę, by dane mi było oglądać je przed ołtarzem za dwadzieścia parę lat. 4-latek marudzący, plączący się pod nogami, bez towarzystwa innych dzieci jest średnią atrakcją, a i dla niego taka impreza może być bardziej męcząca, niż dostarczająca miłych wrażeń. Wniosek nasuwa się sam i być może moja inteligentna rodzina sama na niego wpadnie.