Widok
PZPR - mówimy "opornik" a w domyśle "wpierdol"
PZPR z wielką nostalgią i sympatią przyjęła akcję działaczy SLD, którzy postanowili wykorzystać stary motyw noszenia oporników na znak oporu przeciwko władzy. Jednak zapominają, że samą "śmietanką", czymś podnoszącym napięcie przy takiej akcji było to, że można było za to dostać wpierdol od Zmotoryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej(ZOMO). Bez tego cała akcja nic nie warta...nie ma tego napięcie...swoistego smaczku...wicie ...rozumicie...
Niestety, obecnie, wskutek zlicytowania sprzętu zmotoryzowanego przez komornika, Zmotoryzowane Oddziały Polskiej Zjednoczonej Platformy Radości, nie są w stanie dojechać do każdego delikwenta, noszącego opornik. W związku z tym prosimy młodzych działaczy SLD o osobiste skontaktowanie się ze Zmotoryzowanymi Oddziałami PZPR w celu osobistego odebrania wpierdolu.
z wyrazami uznania
towarzysz Klodzio
generał Zmotoryzowanych Oddziałów PZPR
www.pzpr.w.pl
Niestety, obecnie, wskutek zlicytowania sprzętu zmotoryzowanego przez komornika, Zmotoryzowane Oddziały Polskiej Zjednoczonej Platformy Radości, nie są w stanie dojechać do każdego delikwenta, noszącego opornik. W związku z tym prosimy młodzych działaczy SLD o osobiste skontaktowanie się ze Zmotoryzowanymi Oddziałami PZPR w celu osobistego odebrania wpierdolu.
z wyrazami uznania
towarzysz Klodzio
generał Zmotoryzowanych Oddziałów PZPR
www.pzpr.w.pl
hoho
Podobnie jak w ochronie zdrowia sama profilaktyka nie wystarczy, lecz często trzeba podejmować zdecydowaną walkę, gdy organizm zostanie zagrożony, złem, gdy zaczyna ono zagrażać i mnie i innym ludziom, szczególnie tym, za których jestem odpowiedzialny. Mamy skuteczną broń przed zagrożeniami ze strony „złego”. W tym znajdujemy moc dla siebie. W tym samym źródle szukamy mocy, gdy mamy chronić innych przed złem, a tym bardziej, gdy trzeba kogoś wyrywać z jego szponów. Tu nie wystarczą tylko dobre rady, pouczenia i zachęty.
wielki naród
My nie chcemy do gazu! My chcemy żyć! Do jednego z doktorów zastukano nocą w okno jego lekarskiego pokoiku. Gdy otworzył, weszło dwóch chłopców zupełnie nagich, skostniałych na mrozie. Jeden miał dwanaście, drugi czternaście lat. Udało im się zbiec z samochodu w chwili, gdy podjeżdżał do komory gazowej. Lekarz ukrył chłopców u siebie, żywił ich, zdobył dla nich ubranie. Na zaufanym człowieku przy krematorium wymógł, że ten pokwitował odbiór dwu trupów więcej, niż otrzymał. Narażając się każdej chwili na zgubę, przechował u siebie chłopców do czasu, gdy mogli znów ukazać się w obozie nie wzbudzając podejrzenia.
Doktor Epstein, profesor z Pragi, przechodząc ulicą między blokami oświęcimskiego obozu w pogodny poranek letni, zobaczył dwoje małych dzieci jeszcze żywych. Siedziały w piasku drogi i przesuwały po nim jakieś patyczki. Zatrzymał się przy nich i zapytał:
- Co tu robicie, dzieci? I otrzymał odpowiedź:
- My się bawimy w palenie Żydów.
Doktor Epstein, profesor z Pragi, przechodząc ulicą między blokami oświęcimskiego obozu w pogodny poranek letni, zobaczył dwoje małych dzieci jeszcze żywych. Siedziały w piasku drogi i przesuwały po nim jakieś patyczki. Zatrzymał się przy nich i zapytał:
- Co tu robicie, dzieci? I otrzymał odpowiedź:
- My się bawimy w palenie Żydów.
wielki naród
Pani wie, co to jest: iść na wizę?
- Nie wiem.
- W obozie od samego rana esmanki wołały: - Idźcie na wizę! Idźcie na wizę!... A Jugosłowianki mówiły: - Iti na luku... To było w październiku. Dnie bardzo zimne, mokro. Wszystkie kobiety z jednego bloku szły na wizę. I zostawały tam do wieczora. Bo blok musiał być czysty. A wiza to jest łąka pod samym lasem, pod drzewami. Stały tam na zimnie przez cały dzień bez jedzenia i bez żadnej roboty. Blok musiał być czysty, sprzątanie i czyszczenie trwało kilka dni. A one tam stały. Nie wiem, ile ich mogło być. Wielka gromada. Niemcy pewno dlatego ich tak nienawidzili, że ich było tak dużo... Francuzki, Holenderki, Belgijki, dużo Greczynek. Te Greczynki były w najgorszym stanie. Polki i Rosjanki były silniejsze. Stały wszystkie ciasno, jedna obok drugiej, chociaż miejsca było dosyć. Brudne, owrzodzone, ostrupiałe. Były między nimi chore i nawet umierające. Ich już wcale nie leczyli... Mówi wciąż o nich, nie o sobie. Więc nie jest jasne, czy była tam z nimi, czy też patrzyła z zewnątrz.
- Nie wiem.
- W obozie od samego rana esmanki wołały: - Idźcie na wizę! Idźcie na wizę!... A Jugosłowianki mówiły: - Iti na luku... To było w październiku. Dnie bardzo zimne, mokro. Wszystkie kobiety z jednego bloku szły na wizę. I zostawały tam do wieczora. Bo blok musiał być czysty. A wiza to jest łąka pod samym lasem, pod drzewami. Stały tam na zimnie przez cały dzień bez jedzenia i bez żadnej roboty. Blok musiał być czysty, sprzątanie i czyszczenie trwało kilka dni. A one tam stały. Nie wiem, ile ich mogło być. Wielka gromada. Niemcy pewno dlatego ich tak nienawidzili, że ich było tak dużo... Francuzki, Holenderki, Belgijki, dużo Greczynek. Te Greczynki były w najgorszym stanie. Polki i Rosjanki były silniejsze. Stały wszystkie ciasno, jedna obok drugiej, chociaż miejsca było dosyć. Brudne, owrzodzone, ostrupiałe. Były między nimi chore i nawet umierające. Ich już wcale nie leczyli... Mówi wciąż o nich, nie o sobie. Więc nie jest jasne, czy była tam z nimi, czy też patrzyła z zewnątrz.
wielki naród
Przed obozem byłyśmy dwa miesiące na Pawiaku. Co tam wyprawiali, jakie robili zbrodnie na ludziach! Zastrzyki, ściąganie krwi dla żołnierzy
- i dopiero wieszali albo brali na rozstrzał. Nigdy nie wzięli zdrowego człowieka na rozstrzał, tylko z nim przedtem wszystko zrobili. Jest widoczne, że wiele przemilcza.
- Wiem, bo u nas w kuchni gotowali mężczyźni, to nam opowiadali. Mówili też o tych szczurach... Więźniowie sami musieli rano wynosić trupy z pakamery. Miały ręce i nogi związane, wyjedzone wnętrzności. Niektórym jeszcze biło serce. Znów pomyślała o czymś, czego nie mogła powiedzieć. Nieznaczna zmarszczka rysowała się na jej gładkim czole od tego wewnętrznego widzenia.
- Mnie tak nie męczyli, tylko, że mnie bardzo bili - rzekła wreszcie. I znów posypały się jej przyciszone, szybkie, drobne słowa.
- i dopiero wieszali albo brali na rozstrzał. Nigdy nie wzięli zdrowego człowieka na rozstrzał, tylko z nim przedtem wszystko zrobili. Jest widoczne, że wiele przemilcza.
- Wiem, bo u nas w kuchni gotowali mężczyźni, to nam opowiadali. Mówili też o tych szczurach... Więźniowie sami musieli rano wynosić trupy z pakamery. Miały ręce i nogi związane, wyjedzone wnętrzności. Niektórym jeszcze biło serce. Znów pomyślała o czymś, czego nie mogła powiedzieć. Nieznaczna zmarszczka rysowała się na jej gładkim czole od tego wewnętrznego widzenia.
- Mnie tak nie męczyli, tylko, że mnie bardzo bili - rzekła wreszcie. I znów posypały się jej przyciszone, szybkie, drobne słowa.
wielki naród
W Polsce żyje około 350 000 (wg innych danych: 500 000) obywateli narodowości niemieckiej. Zamieszkują oni głównie województwa: opolskie i warmińsko-mazurskie. Mniejsze grupy są na Śląsku, Dolnym Śląsku, Pomorzu, w Gdańsku, Poznaniu, Bydgoszczy i Toruniu. Także w Łodzi żyją jeszcze potomkowie tej niegdyś tam dużej grupy ludności niemieckiej.
wielki naród
0bóz zagłady - Treblinka II
Powstał późną wiosną 1942 roku, obok istniejącego już karnego obozu pracy. To właśnie więźniów karnego obozu pracy użyto do budowy późniejszego kombinatu zagłady noszącego nazwę - Treblinka II.
Wtedy jeszcze nikt nie wiedział jaką rolę przeznaczyli hitlerowcy temu właśnie obozowi. Treblinka II miała służyć dla realizacji hitlerowskich planów tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, w Europie (Endlösung der Judenfrage). Właśnie tu zostały wcielone w swój obłędny, zbrodniczy kształt postanowienia faszystowskich ideologów o totalnym wyniszczeniu narodu żydowskiego.
Powstał późną wiosną 1942 roku, obok istniejącego już karnego obozu pracy. To właśnie więźniów karnego obozu pracy użyto do budowy późniejszego kombinatu zagłady noszącego nazwę - Treblinka II.
Wtedy jeszcze nikt nie wiedział jaką rolę przeznaczyli hitlerowcy temu właśnie obozowi. Treblinka II miała służyć dla realizacji hitlerowskich planów tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, w Europie (Endlösung der Judenfrage). Właśnie tu zostały wcielone w swój obłędny, zbrodniczy kształt postanowienia faszystowskich ideologów o totalnym wyniszczeniu narodu żydowskiego.
nie moje święto :-(
niedługo walentynki, przygnębia mnie bębnienie o szczęśliwych parach, już tak dawno nie byłam szczęśliwa że "święto zakochanych" brzmi dla mnie bardzo egzotycznie, ewentualnie mogłabym obchodzić Święto Nieszczęśliwych, Święto Samotnych, Święto Smutnych Ludzi, zakochałam się w kimś w pracy wiem, wiem, głupota, odeszłam i próbuję zapomnieć, siedzę przy komputerze i zazdroszczę innym że potrafią i mogą być radośni, pozdrawiam Was wszystkich
Pragnąć Ciebie szaleństwem jest
O tym wiem-i myślę wciąż,
Blisko jesteś tak daleki mi
Jak sen co nie spełni się...
Czasem wyciągnąć rękę wystarczy
By dotknąć Cię-ja to wiem,
Lecz gdy Cię widzę
Niepewność wypełnia mnie-przez to śnię
Bo wiem, nie mogę Cię mieć
Choć tak blisko jest, by dotknąć Cię!
Lecz inny świat to Ty
Nie zmieni tego nic!
Nawet za milion lat należał będziesz- nie do mnie...
Więc marzeniami wypełnam dzień
Proszę Cię! - pomyśl o mnie...
Kasiorek
Pragnąć Ciebie szaleństwem jest
O tym wiem-i myślę wciąż,
Blisko jesteś tak daleki mi
Jak sen co nie spełni się...
Czasem wyciągnąć rękę wystarczy
By dotknąć Cię-ja to wiem,
Lecz gdy Cię widzę
Niepewność wypełnia mnie-przez to śnię
Bo wiem, nie mogę Cię mieć
Choć tak blisko jest, by dotknąć Cię!
Lecz inny świat to Ty
Nie zmieni tego nic!
Nawet za milion lat należał będziesz- nie do mnie...
Więc marzeniami wypełnam dzień
Proszę Cię! - pomyśl o mnie...
Kasiorek
PZPR - projekt ustawy
Jak wszystkim wiadomo PZPR z radością powitała powstanie Parlamentarnego Zespołu do spraw przywrócenia autorytetu władzy. Niestety nie doczekaliśmy się podania terminu przywrócenia autorytetu władzy ani też stosownych regulacji prawnych. Ta opieszałość w tak istotnej kwestii niepokoi Politbiuro PZPR.
W związku z tym PZPR przygotowało społeczny projekt ustawy:
-----------------------------------------
USTAWA Z DNIA.........O PRZYWRÓCENIU AUTORYTETU WŁADZY
art. 1
Przywraca się autorytet władzy.
art.2
Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. W tym samym dniu wchodzi w życie autorytet władzy
------------------------------------------
Apelujemy do posłów o pilne wprowadzenie projektu Ustawy do laski marszałkowskiej - bez spowodowania uszczerbku na zdrowiu Pana Marszałka.
Politbiuro PZPR
www.pzpr.w.pl
W związku z tym PZPR przygotowało społeczny projekt ustawy:
-----------------------------------------
USTAWA Z DNIA.........O PRZYWRÓCENIU AUTORYTETU WŁADZY
art. 1
Przywraca się autorytet władzy.
art.2
Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. W tym samym dniu wchodzi w życie autorytet władzy
------------------------------------------
Apelujemy do posłów o pilne wprowadzenie projektu Ustawy do laski marszałkowskiej - bez spowodowania uszczerbku na zdrowiu Pana Marszałka.
Politbiuro PZPR
www.pzpr.w.pl
PZPR
w kwestii formalnej...władza i autorytet to dwie zupełnie obce sobie pojęcia:))), może kiedyś się ze sobą łączyły, ale teraz...posiedzenia sejmu i komisji sejmowych są traktowane jak ulubiony kabaret lub inny serial brazylijski.
chyba to w III PR Polskiego Radia chcą Przyznać nagrodę Srebrnych Ust marszałkowi Zychowi za to, że mu staje;))) jak sam się przyznał na sejmowej kazalnicy, tfuuuu mównicy miało być.
chyba to w III PR Polskiego Radia chcą Przyznać nagrodę Srebrnych Ust marszałkowi Zychowi za to, że mu staje;))) jak sam się przyznał na sejmowej kazalnicy, tfuuuu mównicy miało być.