Widok

a zaczelo sie tak... :))

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
hej dziewczyny a moze opowiemy sobei i przypomnimy jak to wszytsko jednak sie zaczelo czyli jak poznalysmy naszych ukochanych obecnych narzeczonych :)no wiec z nami bylo tak :poznalismy sie na czacie wp.trojmiasto moze malo romantyczne ale pozniej co najsmieszniejsze okazalo sie ze chodzilismy do tego samego LO do rownoleglych klas !! czyli wspolna studniowka matura mijanie sie na korytarzach itp i wyobrazcie sobie ze ja mojego narzeczonego nie pamietalam wogole jak sie pierwszy raz spotkalismy to go przeprosilam i powiedzilam ze niestety wogole go nie kojarze i widze pierwszy raz w zyciu :))w przeciwienstwie do jego kolegow z klasy ktorych pamietalam z widzenia prawie wszystkich, a moj narzeczony oczywiscie mnie kojarzyl bo juz w LO mu sie podobalam zwlaszcza na wfie w krotkich spodenkach jak to stwierdzil:)to swintuch
no i to taka nasza historia zabawna a tak na marginesie to moja przyjaciolka za moja namowa tez poznala meza w internecie i juz nawet maja slicznego dzidziusia a jednak mozna :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gwisia fajna historia myslalalm ze sie zakonczy ze wlasnie wpatrzeni w siebie to nic si enie nauczycie i nie zaliczycie kolokwium :)
no i jak to milo sie czyta :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a my sie poznaliśmy w rocku :) jego kolega zostawił mi na fajkach nr telefonu..no i trzeba bylo smska wysłać no nie?? i tak juz się zaczęło - codzienne spotkania które co prawda poczatkowo były z mojej inicjatywy..ale obydwoje czekalismy na kazdy wieczór zeby się spotkać...ach to było takie fajnie przyjemne oczekiwanie :):) i wcale nam nie przeszkdzało, ze przez te codzienne "wędrówki" po gdańsku spalismy po 3-4 godzinki dziennie..to chyba zakochanie dawało nam siłę i energię do dalszego funkconowania :):) aż miło się robi na samo wspomnienie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
widze ze sie rozkrecacie czekamy na kolejne historie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a moj T. robil zdjecia na moim koncercie :) i tak sie zaczelo... od tej pory jestesmy nierozlaczni :)))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
na studiach , chodziliśmy na ten sam kierunek,
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry