Widok
a my planujemy dwa miejsca na plener. Pierwsze miejsce to plaża a na drugie nie mamy pomysłu. Należymy raczej do osób zwariowanych więc nasz fotograf zaproponował nam sesje w starym szpitalu(już zamknięty) takie klimaty z innej beczki. Jeszcze się zastanawiamy, może wy macie jakieś odjechane pomysły
Ciekawe zdjęcia można zrobić gdziekolwiek :) W grudniu robiłem zdjęcia jadąc do Pucka. Zatrzymaliśmy się przy prostej lipowej alei, przy zamku w Rzucewie i przy nieczynnej żwirowni :) Po prostu po drodze wypatrywaliśmy ciekawych miejsc :) Nigdzie nie jest powiedziane że jak np. zamek w Krokowej to tylko tam jedziemy i nigdzie nie zbaczamy z trasy ;)
Witam,
Polecam np. Jezioro Otomińskie - miejsce mało wyeksploatowane, a latem bardzo ładne. Będąc tam można od razu zahaczyć o pola i łąki - mnóstwo ich w okolicy :)
Jeżeli chodzi o sesję w centrum handlowym, to wiem, że Madison nie robi problemów, wystarczy wcześniej się umówić i podać swoje dane (nr dowodu itp). Galeria Bandycka z kolei za taką sesję każe sobie płacić 200 pln...
Można też zrobić parę ciekawych zdjęć w kawiarni Pikawa na ul. Piwnej w Gdańsku Głównym. Ładnie urządzone, a do tego bardzo miła obsługa, można się umówić, że wpuszczą Was przed otwarciem, żebyście mieli całą kawiarnię dla siebie :)
Kilka zdjęć z ww. miejsc można zobaczyć na mojej stronie.
Polecam np. Jezioro Otomińskie - miejsce mało wyeksploatowane, a latem bardzo ładne. Będąc tam można od razu zahaczyć o pola i łąki - mnóstwo ich w okolicy :)
Jeżeli chodzi o sesję w centrum handlowym, to wiem, że Madison nie robi problemów, wystarczy wcześniej się umówić i podać swoje dane (nr dowodu itp). Galeria Bandycka z kolei za taką sesję każe sobie płacić 200 pln...
Można też zrobić parę ciekawych zdjęć w kawiarni Pikawa na ul. Piwnej w Gdańsku Głównym. Ładnie urządzone, a do tego bardzo miła obsługa, można się umówić, że wpuszczą Was przed otwarciem, żebyście mieli całą kawiarnię dla siebie :)
Kilka zdjęć z ww. miejsc można zobaczyć na mojej stronie.
my bedziemy mieli jakies pola, zeby było takie pole z makami... :)
jedna z forumk miała i świetne to wyglądało: biała suknia na tle czerwonych maków :) no i pewnie też coś z branży, jakieś gadżety, elementy (wojsko i szpital) no i myślę nad opuszczonym hotelem w Nadolu. przy okazji jest tam jezioro i skansen wiec fajnie ze wszystko blisko. no i koniecznie chciałabym zdjecie z koparką. taką wielką, żółtą. mam hopla na punkcie kopareczek :) (nawet wierszyk o koparkach znam hihi )
jedna z forumk miała i świetne to wyglądało: biała suknia na tle czerwonych maków :) no i pewnie też coś z branży, jakieś gadżety, elementy (wojsko i szpital) no i myślę nad opuszczonym hotelem w Nadolu. przy okazji jest tam jezioro i skansen wiec fajnie ze wszystko blisko. no i koniecznie chciałabym zdjecie z koparką. taką wielką, żółtą. mam hopla na punkcie kopareczek :) (nawet wierszyk o koparkach znam hihi )
ja miałam plener:
nad morzem,
na fortach w gdańsku
na mariackiej i przy motławie
w letniewie tak gdzie budują stadion jest taki stary metalowy czerwony most
oraz w letniewie zaszliśmy na tory pod tym mostem. - i to były najlepsze fotki
Te tory są już nie uczęszczane są tam stare zrujnowane perony, zarośnięte tory i zrójnowane budynki.
Tu były nasze najlepsze zdjęcia, fotograf super ują kontrast pomiędzy śliczną parą w gajerku i w śnieżnobiałej sukni a zniszczonym krajobrazem. Gdy patrze na te zdjęcia i nasz uśmiech na twarzach, nasze rozmarzone oczy uświadamiam sobie że nieważne jak się ułoży nam w życiu, co nas będzie otaczało kochając się i tak będziemy szczęśliwi.
Słodkie zdjęcia nad morzem też były ładne ale tylko te na zniszczonym peronie dają dużo do myślenia
nad morzem,
na fortach w gdańsku
na mariackiej i przy motławie
w letniewie tak gdzie budują stadion jest taki stary metalowy czerwony most
oraz w letniewie zaszliśmy na tory pod tym mostem. - i to były najlepsze fotki
Te tory są już nie uczęszczane są tam stare zrujnowane perony, zarośnięte tory i zrójnowane budynki.
Tu były nasze najlepsze zdjęcia, fotograf super ują kontrast pomiędzy śliczną parą w gajerku i w śnieżnobiałej sukni a zniszczonym krajobrazem. Gdy patrze na te zdjęcia i nasz uśmiech na twarzach, nasze rozmarzone oczy uświadamiam sobie że nieważne jak się ułoży nam w życiu, co nas będzie otaczało kochając się i tak będziemy szczęśliwi.
Słodkie zdjęcia nad morzem też były ładne ale tylko te na zniszczonym peronie dają dużo do myślenia
Hm... Nie żebym coś reklamował ;) Zajrzyjcie pod adres: http://chomikuj.pl/hadzaj/Fotografia/Masters+of+Wedding+Photography+1 i http://chomikuj.pl/hadzaj/Fotografia/Masters+of+Wedding+Photography+2 to dwie płyty DVD ukazujące kulisy pracy najlepszych naświecie fotografów ślubnych (Tytuł: Mistrzowie fotografi ślubnej). Oni potrafią zrobić piękne zdjęcia w każdym miejscu... i to jest święta prawda. W każdym miejscu można zrobić piękne zdjęcia :) Nawet w parku miejsskim, na skrzyżowaniu ulic, na plaży... podejrzewam że może ewentualnie na wysypisku śmieci i cmentarzu byłyby pewne problemy ;)
Moim skromnym zdaniem to Wasz fotograf powinien Wam zaproponować plener, dać jakieś opcje a wy z tego powinniście coś wybrać, zaproponować coś od siebie, a najlepiej usiąść z fotografem porozmawiać, powiedzieć jaki charakter zdjęć Wam się marzy i razem coś ustalić.
Nie pozwólcie aby były to przypadkowe zdjęcia, które potem nie będą się Wam podobały, to najpiękniejsza pamiątka na długie lata.
Dla mnie to jest normalna kolejność, fotograf powinien być kreatywny a taka Wasza wspólna rozmowa da same korzyści.
Poznacie się lepiej, poznacie swoje oczekiwania i gusty. Będzie się
Wam na 100% milej pracować w dniu pleneru i co najważniejsze ślubu.
Pozdrawiam
KAsia
Nie pozwólcie aby były to przypadkowe zdjęcia, które potem nie będą się Wam podobały, to najpiękniejsza pamiątka na długie lata.
Dla mnie to jest normalna kolejność, fotograf powinien być kreatywny a taka Wasza wspólna rozmowa da same korzyści.
Poznacie się lepiej, poznacie swoje oczekiwania i gusty. Będzie się
Wam na 100% milej pracować w dniu pleneru i co najważniejsze ślubu.
Pozdrawiam
KAsia
Hej!
Ja będę miała plener w Otominie nad jeziorem i w stadninie koni, ponieważ jeżdżę konno i nie wyobrażam sobie sesji bez moich czterokopytnych:) Są tu piękne tereny leśne, strumyki, skarpy i mnóstwo starych zwalonych drzew, przy których wychodzą zdjęcia jak z bajki.. :) No i jest oczywiście jezioro i stare ponad 200 letnie dęby, naprawdę polecam, klimat jest świetny :)
Pozdrawiam forumki!!
Ja będę miała plener w Otominie nad jeziorem i w stadninie koni, ponieważ jeżdżę konno i nie wyobrażam sobie sesji bez moich czterokopytnych:) Są tu piękne tereny leśne, strumyki, skarpy i mnóstwo starych zwalonych drzew, przy których wychodzą zdjęcia jak z bajki.. :) No i jest oczywiście jezioro i stare ponad 200 letnie dęby, naprawdę polecam, klimat jest świetny :)
Pozdrawiam forumki!!
Odnosząc się do wypowiedzi Kasi z pozytywnej fotografii chciałam powiedzieć, że rozmowa o gustach z fotografem w chwili wyboru pleneru to musztarda po obiedzie. Fotograf ma swój styl i decydując się na jego usługi kupujecie zdjęcia właśnie w takim stylu.
Ponieważ to fotograf odpowiada za jakość zdjęć nie można mu po prostu powiedzieć "ja chce zdjęcie pod tym krzakiem".
Dodatkowo większość osób które nie robią zdjęć jest "ślepa" na walory fotograficzne niektórych miejsc. Działa to też w drugą stronę malowniczy jar w lesie może się okazać całkiem niefajnym miejscem do robienia zdjęć ze względu na marne oświetlenie.
Doradzam rozważny wybór fotografa na podstawie uważnego przejrzenia jego prac i rozmowy na temat stylu,i. Jeśli powie wam że najbardziej lubi fotografować pary w przestrzeni miejskiej a wam marzą się krzaki to poszukajcie innego fotografa.
Za to jak już wybierzecie fotografa to zaufajcie mu i nie przychodźcie na sesję plenerową z wymyślonym każdym ujęciem bo to wcale nie pomaga w pracy.
Ponieważ to fotograf odpowiada za jakość zdjęć nie można mu po prostu powiedzieć "ja chce zdjęcie pod tym krzakiem".
Dodatkowo większość osób które nie robią zdjęć jest "ślepa" na walory fotograficzne niektórych miejsc. Działa to też w drugą stronę malowniczy jar w lesie może się okazać całkiem niefajnym miejscem do robienia zdjęć ze względu na marne oświetlenie.
Doradzam rozważny wybór fotografa na podstawie uważnego przejrzenia jego prac i rozmowy na temat stylu,i. Jeśli powie wam że najbardziej lubi fotografować pary w przestrzeni miejskiej a wam marzą się krzaki to poszukajcie innego fotografa.
Za to jak już wybierzecie fotografa to zaufajcie mu i nie przychodźcie na sesję plenerową z wymyślonym każdym ujęciem bo to wcale nie pomaga w pracy.
My jeden plener będziemy mieli na Polibudzie, a dokładniej w nowym budynku ETI (jeżeli dobrze kojarzę , że to ETI), tam jest takie szklane przejście pomiędzy starym a nowym budynkiem. Nasz fotograf robił tam sesje zdjęciowa modelce i wyszło super. Chciał nas jeszcze na wykłady wrzucić ale nie wiem czy damy się skusić;> druki plener będzie nad jeziorem - to może być alternatywna na morze:)
Dziękuje Kochane!!! tyle fajnych pomysłów, superrrrr :) dziękuje pięknie :)
AgaB - widzę ze masz ślub w sierpniu i nie masz jeszcze fotografa? radze Ci szukać bo to ostatni dzwonek na kogoś odpowiedniego, a już słyszałam wypadki porobione od fotografa amatora ;)
Betrisa - dziękuje :) fotki śliczne i pomysł oryginalny :)
Pozytywna Fotografka - jeśli ktoś trafi na fotografa ze swoja fantazją to sukces wszystkiego i miejsc i plenera i udanych zdjęć ;) ja się ze swoim na tyle dogadałam ze on robi zdjęcia "profesjonalnie" a my jako młodzi mamy wymyślić gdzie? bo ile on wymyślał to "młodym" się nie podobało i dlatego nie bawi się w wymyślanie miejsc ...
AgaB - widzę ze masz ślub w sierpniu i nie masz jeszcze fotografa? radze Ci szukać bo to ostatni dzwonek na kogoś odpowiedniego, a już słyszałam wypadki porobione od fotografa amatora ;)
Betrisa - dziękuje :) fotki śliczne i pomysł oryginalny :)
Pozytywna Fotografka - jeśli ktoś trafi na fotografa ze swoja fantazją to sukces wszystkiego i miejsc i plenera i udanych zdjęć ;) ja się ze swoim na tyle dogadałam ze on robi zdjęcia "profesjonalnie" a my jako młodzi mamy wymyślić gdzie? bo ile on wymyślał to "młodym" się nie podobało i dlatego nie bawi się w wymyślanie miejsc ...
Skoro Wasz fotograf jest profesjonalistą to powinien zrobić zdjęcia tam gdzie Wam to odpowiada. Może ew. coś zaproponować jeśli sami nie macie pomysłu na sesję. Zgadza się że każdy ma włąsny styl pracy, ale to nie znaczy że fotograf industrialny nie potrafi zrobić zdjęć na plaży :) Jeśli tak jest, to to nie profesjonalista tylko "wyrobnik" ;)
a ja proponuję w łapalicach dosc nie typowe miejsce tzn jest tam budowla zamku nie dokonczonego tzw stan surowy ale sa tam piekne wieze super naprawde .....mozna tam dosc legalnie sie krecic ..bo niby teren zamkniety ale nie dokonca pelno sie tam ludzi kreci...i zwiedza. polozony jest on w samym lesie ...Łapalice to za kartuzami
Oczywiście, że fotograf potrafi zrobić zdjęcia wszędzie. Jednakże np.ja nie cierpię "zdjęć akcji" typu pan młody wiezie pannę młodą w wózku z supermarketu, albo parka udaje, że jeździ konno chociaż robią to pierwszy raz w życiu. W sytuacji bez wyjścia jestem w stanie zrobić takie zdjęcia, ale najprawdopodobniej ktoś kto kocha właśnie taki styl zrobi to jednak lepiej.
Fotogram to nie jest ktoś kogo można porównać do pana układającego kafelki, któremu wisi czy kładzie "wieśniacką" glazurę udającą marmurek czy "dizajnerskie" kafle bo liczy się 50 PLN za m2.
Chociaż być może najniższa półka fotografów nie ma czegoś takiego jak styl. Liczy się, że przyjdą, cykną 500 zdjęć na których mniej więcej będzie można odróżnić twarze i skasują 1500.
Fotogram to nie jest ktoś kogo można porównać do pana układającego kafelki, któremu wisi czy kładzie "wieśniacką" glazurę udającą marmurek czy "dizajnerskie" kafle bo liczy się 50 PLN za m2.
Chociaż być może najniższa półka fotografów nie ma czegoś takiego jak styl. Liczy się, że przyjdą, cykną 500 zdjęć na których mniej więcej będzie można odróżnić twarze i skasują 1500.
Niby fakt... Ale temu Panu młodemu i Pani Młodej na wózkach z supermarketu taka przejażdżka może sprawić niesamowitą frajdę i warto zrobić tam np. 10 zdjęć z których 3 będą "The best" ;) A jak założymy że jedziemy na "Zdobywanie zamku w Malborku" i tylko i wyłącznie tam, to po drodze można przegapić ze 100 okazji które będą lepsze od rzeczonego zamku... Zresztą, tak naprawdę nie ma co "gdybać'... Niejeden wynalazek w historii ludzkości zawdzięczamy przypadkowi, tak samo mnóstwo "historycznych" zdjęć zawdzięczamy temuż przypadkowi :) Po prostu nie można przegapić okazji która się do nas uśmiecha zza okien pędzącego samochodu ;)
Jasne każdy fotograf ma swój styl i mam też świadomość że np Nas nie wybiorą pary chcące mieć zdjęcia "np.: za drzewka".
Wybór fotografa jet bardzo indywidualny, każdy ma swoje preferencję, jedni lubią to a inni zupełnie coś innego.
Ja wypowiadałam się na temat par które mają już podjęto decyzję o wyborze fotografa. Wówczas rozmowa i ustalenie pewnych szczegółów, charakteru zdjęć dla mnie to podstawa.
Ja też uważam że to fotograf powinien zaproponować parze jakieś miejsca, podpytać o ich hobby, zainteresowania...
" Złapanie kontaktu" między Para Młoda a Fotograf dla mnie jest bardzo ważne.
Pozdrawiam
KAsia
Wybór fotografa jet bardzo indywidualny, każdy ma swoje preferencję, jedni lubią to a inni zupełnie coś innego.
Ja wypowiadałam się na temat par które mają już podjęto decyzję o wyborze fotografa. Wówczas rozmowa i ustalenie pewnych szczegółów, charakteru zdjęć dla mnie to podstawa.
Ja też uważam że to fotograf powinien zaproponować parze jakieś miejsca, podpytać o ich hobby, zainteresowania...
" Złapanie kontaktu" między Para Młoda a Fotograf dla mnie jest bardzo ważne.
Pozdrawiam
KAsia
my mieszkamy od 8 lat w Sopocie, więc obowiązkowo musimy sobie zrobić zdjęcia na plaży, na molo - mimo, że to takie typowe i pewne nudne. Zresztą nasza sala jest z 50 metrów od plaży, więc na pewno wyskoczymy tam też na zdjęcia. Natomiast zestawienie eleganckiej pary z taką codzienną rzeczywistością - podoba mi się :) nie wiem, co będziemy robić na naszym plenerze, ale fajnie, że powstał taki wątek :)
w Sopocie jest całkiem ładny staw w lesie :)
w Sopocie jest całkiem ładny staw w lesie :)
Ja jeżdżę swoim, a młodzi swoim i w cenie pleneru są wliczone przejazdy do "X"km, a jak jedziemy gdzieś ponad tą odległość to doliczam za dojazd. Nie wożę młodych bo nie mam taxówki tylko jestem fotografem. Nigdy też nie ośmieliłabym się zaproponować żeby mnie młodzi wozili bo od pewniej ceny pleneru to po prostu nie wypada.
Plener jest piękny.
Nie lubię jednak zastanych plenerów "na dziko, z marszu".
- bardzo niechętnie więc podchodzę do pomysłów w stylu "nasi znajomi mieli zdjęcia w skansenie w Wirtach i my też chcemy tam mieć"
- OK! Do Wirt jest 70 km. Bez znaczenia jak jedziemy jest daleko. Może zabraknąć planu awaryjnego jak zacznie padać znienacka... Nie wiem jak jest, nie znam terenu - wyjdzie bardziej reportaż niż sesja.
Nie lubię też nadmiernie wyeksploatowanych plenerów typu klif czy park oliwski - u nas jeszcze dochodzi zamek w Malborku.
- niezwykle przyjemne uczucie - posuwamy się para za parą młodą, czasami rzucając się na dziko aby zająć skrawek swojego miejsca przed innymi. Sesja się wydłuża, pani młodej chce się już siusiu, świadek w kółko gdzieś wydzwania. Łącznie minęliśmy dzisiaj 18 par młodych - wszyscy będą mieli prawie takie same zdjęcia... Na pewno tła do zdjęć będą takie same.
--------------------------------------
Przyjęliśmy inną metodę - w okresie takim jak teraz wyszukujemy ciekawych miejsc. Dworków, ruin, starych hal, sanktuariów. Znalezione miejsca eksploatujemy przez taki długi czas jak to idzie.
Dzięki temu jednak zdjęcia są urocze i niepowtarzalne.
Nie w kółko klif, klif i klif a piękne miejsca, które wcześniej poznaliśmy, znamy i w których jesteśmy przygotowani do pracy. Jest to jednak nasza tajemnica.
Dlatego też niestety restrykcyjnie przestrzegamy własnych zasad. Obcy kamerzyści i inni fotografowie nie mogą być na naszych sesjach.
-----------------------------------
Co do pokazywania zdjęć to lubię pokazywać zdjęcia z całej sesji - od a do z. Wiadomo wtedy że nie są to wybrane urywki. Wszyscy wiemy że fotograf jest tyle wart ile jego najsłabsze zdjęcie. Lepiej i uczciwiej te słabe zdjęcia pokazać od razu niż liczyć że się jakieś udadzą na sesji :) - i będzie wielki zawód... W tym fachu liczy się opinia. Pracuje u mnie 2 fotografów ze mną troje i nie posiłkujemy się studentami.
Nie lubię jednak zastanych plenerów "na dziko, z marszu".
- bardzo niechętnie więc podchodzę do pomysłów w stylu "nasi znajomi mieli zdjęcia w skansenie w Wirtach i my też chcemy tam mieć"
- OK! Do Wirt jest 70 km. Bez znaczenia jak jedziemy jest daleko. Może zabraknąć planu awaryjnego jak zacznie padać znienacka... Nie wiem jak jest, nie znam terenu - wyjdzie bardziej reportaż niż sesja.
Nie lubię też nadmiernie wyeksploatowanych plenerów typu klif czy park oliwski - u nas jeszcze dochodzi zamek w Malborku.
- niezwykle przyjemne uczucie - posuwamy się para za parą młodą, czasami rzucając się na dziko aby zająć skrawek swojego miejsca przed innymi. Sesja się wydłuża, pani młodej chce się już siusiu, świadek w kółko gdzieś wydzwania. Łącznie minęliśmy dzisiaj 18 par młodych - wszyscy będą mieli prawie takie same zdjęcia... Na pewno tła do zdjęć będą takie same.
--------------------------------------
Przyjęliśmy inną metodę - w okresie takim jak teraz wyszukujemy ciekawych miejsc. Dworków, ruin, starych hal, sanktuariów. Znalezione miejsca eksploatujemy przez taki długi czas jak to idzie.
Dzięki temu jednak zdjęcia są urocze i niepowtarzalne.
Nie w kółko klif, klif i klif a piękne miejsca, które wcześniej poznaliśmy, znamy i w których jesteśmy przygotowani do pracy. Jest to jednak nasza tajemnica.
Dlatego też niestety restrykcyjnie przestrzegamy własnych zasad. Obcy kamerzyści i inni fotografowie nie mogą być na naszych sesjach.
-----------------------------------
Co do pokazywania zdjęć to lubię pokazywać zdjęcia z całej sesji - od a do z. Wiadomo wtedy że nie są to wybrane urywki. Wszyscy wiemy że fotograf jest tyle wart ile jego najsłabsze zdjęcie. Lepiej i uczciwiej te słabe zdjęcia pokazać od razu niż liczyć że się jakieś udadzą na sesji :) - i będzie wielki zawód... W tym fachu liczy się opinia. Pracuje u mnie 2 fotografów ze mną troje i nie posiłkujemy się studentami.
Ja całkiem inaczej pracuję. Nigdy nie zakładam z góry jakie zdjęcia zrobię.
Wyznaję zasadę żeby nie jeździć dwa razy w to samo miejsce - przynajmniej w jednym roku. Klienci mają zwykle swoje pomysły co do miejsca. Nie odmawiam im, ale robimy również zdjęcia w miejscach które ja wybrałam. Jeśli ktoś mnie pyta gdzie pojechać na plener to odpowiem najprawdopodobniej "pojedź gdziekolwiek wszędzie będzie dobrze".Lubię spontaniczne rozwiązania. Ogólnie miasto i architektura są bardziej wydajne "krzaki" mniej.
Najgorszy plener jaki mogę sobie wyobrazić to skansen a najfajniejszy to jeszcze nie wiem bo zawsze najbardziej podoba mi się ostatni pomysł, ale tylko przez kilka dni. Potem wyszukuję wady i szukam nowych rozwiązań.
Wyznaję zasadę żeby nie jeździć dwa razy w to samo miejsce - przynajmniej w jednym roku. Klienci mają zwykle swoje pomysły co do miejsca. Nie odmawiam im, ale robimy również zdjęcia w miejscach które ja wybrałam. Jeśli ktoś mnie pyta gdzie pojechać na plener to odpowiem najprawdopodobniej "pojedź gdziekolwiek wszędzie będzie dobrze".Lubię spontaniczne rozwiązania. Ogólnie miasto i architektura są bardziej wydajne "krzaki" mniej.
Najgorszy plener jaki mogę sobie wyobrazić to skansen a najfajniejszy to jeszcze nie wiem bo zawsze najbardziej podoba mi się ostatni pomysł, ale tylko przez kilka dni. Potem wyszukuję wady i szukam nowych rozwiązań.
Dla mnie plener nie do konca musi być przypadkowy, bardzo fajnie jak w jakis sposób można go powiązać np z pasjami czy hobby. Oboje jeździmy na motocyklach, więc dla mnie jednym ztematów sesji plenerowej będą właśnie motocykle, nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądać ale nie wyobrażam sobie żeby tego nie uwzględnić :)
tak jak najbardziej jak młodzi mają jakąś pasję to fajnie to widać na zdjęciach, nie fajnie jak na siłę chce sie motory a nie ma się z nimi nic wspólnego. Nie lubię sztuczności, to też potem wyjdzie,ze nie wiadomo co z takim "rekwizytem" robić i na siłę się wymyśla pozy.I też nie lubię koziołków, mega wariactw i niewiadomo czego na zdjęciach, cos mi to nie nie pasuje bo trochę się "gryzie" ze strojem ślubnym ale jak ktoś sobie życzy to się robi wiadomo.
No i bym chciała żeby najchętniej zamknęli klif orłowski choć na jeden sezon bo juz mam dosyć szczerze mówiąc tego miejsca:) ale wiadomo,że mimo wszystko pięknie tam i para młoda jest tam pierwszy raz na sesji a nie któryś tam pod rząd:) to troszkę inaczej widzi sprawę i to w sumie fotografowie naciskają na inne miejsce bo nie ma to jak świeże spojrzenie na nowe otoczenie:)
No i bym chciała żeby najchętniej zamknęli klif orłowski choć na jeden sezon bo juz mam dosyć szczerze mówiąc tego miejsca:) ale wiadomo,że mimo wszystko pięknie tam i para młoda jest tam pierwszy raz na sesji a nie któryś tam pod rząd:) to troszkę inaczej widzi sprawę i to w sumie fotografowie naciskają na inne miejsce bo nie ma to jak świeże spojrzenie na nowe otoczenie:)
ja polecam Wisłoujscie w Nowym Porcie... plywa tam prom taki dosyc stary i straszny bo samochodowy ;) niezly kontrast :) po drugiej stronie droga do westerplatte w tle stara fabryka siarki i na koniec zielen i morze na westerplatte ;) szkoda ze nie ma juz czolgu... :p
'Stan jakim jest ciąża mnie fizjologicznie obrzydza...'
Owszem Wisłoujście jest fajne chociaż chyba łatwo tam zarobić po mordzie i stracić aparat - przynajmniej tak mi się zdaje, ale może to tylko pozory.
A podejście Piwonii mnie rozbawiło. My na prawdę nie odmawiamy pracy na molo czy w Orłowie ze złej woli czy złośliwości tylko w trosce o poziom tych zdjęć. Ale jeśli Piwonii wystarczy sztampa i kicz to czemu nie Orłowo. Najlepiej zdjęcia przy łódce, a potem jak pan młody podskakuje i na koniec oboje rysują serduszko na piasku.
A podejście Piwonii mnie rozbawiło. My na prawdę nie odmawiamy pracy na molo czy w Orłowie ze złej woli czy złośliwości tylko w trosce o poziom tych zdjęć. Ale jeśli Piwonii wystarczy sztampa i kicz to czemu nie Orłowo. Najlepiej zdjęcia przy łódce, a potem jak pan młody podskakuje i na koniec oboje rysują serduszko na piasku.
nie rozumiem poruszenia Twojego KOTw BUTACH .
Chyba nie reprezentujesz dość wysokiego poziomu zakładając ze komuś wystarczy sztampa i kicz .
Po pierwsze jest to każdego indywidualna sprawa gdzie chce robić zdjęcia, czy chce podskakiwać mąż, czy ktoś chce rysować serduszko w piasku.
Ile ludzi tyle upodobań . Dla Ciebie to kicz a dla Piwoni ( może nie ? ) dla mnie zreszta to też nie jest kicz. Jeżeli nie znasz osoby to , może odrazu nie oceniaj i nie przypisuj z góry upodobań .
eh, szkoda gadać.
Chyba nie reprezentujesz dość wysokiego poziomu zakładając ze komuś wystarczy sztampa i kicz .
Po pierwsze jest to każdego indywidualna sprawa gdzie chce robić zdjęcia, czy chce podskakiwać mąż, czy ktoś chce rysować serduszko w piasku.
Ile ludzi tyle upodobań . Dla Ciebie to kicz a dla Piwoni ( może nie ? ) dla mnie zreszta to też nie jest kicz. Jeżeli nie znasz osoby to , może odrazu nie oceniaj i nie przypisuj z góry upodobań .
eh, szkoda gadać.
Chciałam powiedzieć, że nie wszystko jest dla każdego. Fotograf to nie kafelkarz któremu mówisz "panie przyklej mnie pan te kafle tu prosto a tu w karo" i nic go nie obchodzi czy to będzie wyglądało ładnie czy brzydko.
Nie jest obojętne na jakiego fotografa się decydujecie. Nie każdy fotograf jest dla każdego i to nie tylko z powodu ceny, ale też z powodu stylu (o ile go ma). Kupując zdjęcia płacicie nie tylko za umiejętności techniczne, ale także za dobry gust fotografa i indywidualne spojrzenie na świat.
Niektórzy to rozumieją i potrafią zaufać fachowcowi a inni wszystko sami wiedzą najlepiej. To fotograf powinien animować zachowanie pary na plenerze bo on odpowiada za efekt końcowy.
Nic też nie poradzę że niektórym osobom podobają się zdjęcia z rysowaniem serduszka. Nic prostszego, wystarczy pójść do kogoś kto robi takie zdjęcia.
Nie jest obojętne na jakiego fotografa się decydujecie. Nie każdy fotograf jest dla każdego i to nie tylko z powodu ceny, ale też z powodu stylu (o ile go ma). Kupując zdjęcia płacicie nie tylko za umiejętności techniczne, ale także za dobry gust fotografa i indywidualne spojrzenie na świat.
Niektórzy to rozumieją i potrafią zaufać fachowcowi a inni wszystko sami wiedzą najlepiej. To fotograf powinien animować zachowanie pary na plenerze bo on odpowiada za efekt końcowy.
Nic też nie poradzę że niektórym osobom podobają się zdjęcia z rysowaniem serduszka. Nic prostszego, wystarczy pójść do kogoś kto robi takie zdjęcia.
Zgadzam się niestety jako fotograf z Kotem w Butach.
Sesje rzecz jasna omawiam z młodą parą w najmniejszych szczegółach:
- jaki kolor sukni, kwiaty, auto, pora roku, sesja przed ślubem, dodatkowa sesja w inny dzień
Potem proponuję miejsca:
- klif, park, Malbork, kilka naszych miejsc, "rajd" po kilku plenerach
Słucham sugestii pary młodej:
- jakie zdjęcia, plan pary młodej, ich osobiste wizje
Po tym wszystkim wyciągam wnioski i robię projekt - przedstawiam. Wnoszę ew. poprawki.
I tutaj moi drodzy kończy się inwencja młodej pary. To nie znaczy że nie ma nic więcej do powiedzenia, ale dalej to ja prowadzę. Ja zamieniam się z rzemieślnika w artystę na kilka godzin i robię zdjęcia.
Po wyczerpaniu moich pomysłów w każdym miejscu pytam młodych czy mają jakiś swój pomysł na zdjęcie. Jak mają to robimy - ja też się uczę całe życie i dużo się w ten sposób nauczyłem - to się nazywa współpraca.
Ale nie może być tak że para młoda ustawia fotografa. Ja biorę za to pieniądze i mnie będą oceniać za dwa lata. Jak młodzi mają kompletnie swoją wizję, której ja nie potrafiłbym zrealizować (nie zdarzyło się) lub nie chciał (z reguły to ja rzucam wyzwania :)) - ale gdyby jednak to zrezygnowałbym z usługi. Wiem, że to parę złotych ale szanuję się i szanuję swoją pracę - stać mnie na to. Wiem, że jestem wynajęty i mam robić co mi każą, ale pod każdym zdjęciem jest mój podpis. Już raz wyszedłem z wesela na którym nie dostałem obiadu (mam zastrzeżone nakrycie w umowie - notabene wesele w Gdańsku). Ja szanuję pracodawcę - zleceniodawcę i oczekuję tego samego.
------------------
Podsumowując - zrobię zdjęcia na klifie i parku oliwskim i w zamku w Malborku. Tym jednak którzy chcą zaproponuję inne plenery na podstawie wykonanych wcześniej zdjęć.
Jak myślicie dlaczego te pary młode wybierają jedno z naszych miejsc?
Sesje rzecz jasna omawiam z młodą parą w najmniejszych szczegółach:
- jaki kolor sukni, kwiaty, auto, pora roku, sesja przed ślubem, dodatkowa sesja w inny dzień
Potem proponuję miejsca:
- klif, park, Malbork, kilka naszych miejsc, "rajd" po kilku plenerach
Słucham sugestii pary młodej:
- jakie zdjęcia, plan pary młodej, ich osobiste wizje
Po tym wszystkim wyciągam wnioski i robię projekt - przedstawiam. Wnoszę ew. poprawki.
I tutaj moi drodzy kończy się inwencja młodej pary. To nie znaczy że nie ma nic więcej do powiedzenia, ale dalej to ja prowadzę. Ja zamieniam się z rzemieślnika w artystę na kilka godzin i robię zdjęcia.
Po wyczerpaniu moich pomysłów w każdym miejscu pytam młodych czy mają jakiś swój pomysł na zdjęcie. Jak mają to robimy - ja też się uczę całe życie i dużo się w ten sposób nauczyłem - to się nazywa współpraca.
Ale nie może być tak że para młoda ustawia fotografa. Ja biorę za to pieniądze i mnie będą oceniać za dwa lata. Jak młodzi mają kompletnie swoją wizję, której ja nie potrafiłbym zrealizować (nie zdarzyło się) lub nie chciał (z reguły to ja rzucam wyzwania :)) - ale gdyby jednak to zrezygnowałbym z usługi. Wiem, że to parę złotych ale szanuję się i szanuję swoją pracę - stać mnie na to. Wiem, że jestem wynajęty i mam robić co mi każą, ale pod każdym zdjęciem jest mój podpis. Już raz wyszedłem z wesela na którym nie dostałem obiadu (mam zastrzeżone nakrycie w umowie - notabene wesele w Gdańsku). Ja szanuję pracodawcę - zleceniodawcę i oczekuję tego samego.
------------------
Podsumowując - zrobię zdjęcia na klifie i parku oliwskim i w zamku w Malborku. Tym jednak którzy chcą zaproponuję inne plenery na podstawie wykonanych wcześniej zdjęć.
Jak myślicie dlaczego te pary młode wybierają jedno z naszych miejsc?
A ja się nie zgadzam z kotem w butach. Teraz jest moda na zdjęcia na stacji benzynowej, na promie wisłoujście, przy jakiejś starej fabryce. Ale co to ma wspólnego ze ślubem? Że sobie tankuje paliwo jeszcze przed weselem czy jak? A potem idę się wykąpać w morzu żeby się ze wszystkich brudów wyczyścić? Ja jestem zwoleniczka zdjęc klasycznych na łonie natury nie naciąganych wręcz naturalnych, które odbywają się w dzień wesela. Bo przecież po weselu to ja moge np 3 lata po pojechać do Paryża do Walencji do Pekinu i zrobić zdjęcia ślubne ( w sukni ślubnej - siedziało mi to jakiś czas w głowie). Ale czy one napewno będą zdjęcia ślubne? Nie podobają mi się zdjęcia na traktorze. One nie są w żadnym stopniu odzwierciedleniem mojego charakteru. Moda na traktor, fabrykę, stację przeminie a dla kolejnego pokolenia zdjęcia babci na ślubie nad szambem bedą po prostu komiczne. Powtarzam to tylko moja opinia. Nie chciałam nikogo urazić. Sama poczułam się urażona opinia o plenerze w Orłowie. Uważam że to sztuka zrobić ciekawe zdjęcia w tym miejscu,
Kocie w butach . . . a czy ja pisałam coś o jakiś serduszkach i podskakujących " młodych" ?
zdjecia robie dla siebie na pamiątkę a nie dla Ciebie fotografa, zgadzam się z opinią silan. . . nie chcę i nie będę robić sztucznych zdjęć na traktorze , przyczepach , rynkach i innych dziwnych miejscach tylko dlatego, że jakiś fotograf ma jakąś wizje, - moim zdaniem to jest sztuczne kiczowate,
a Tobie kocie w butach jako fotografowi chyba nawet nie wypada tego oceniać bo moim zdaniem to brak profesjonalizmu.
zdjecia robie dla siebie na pamiątkę a nie dla Ciebie fotografa, zgadzam się z opinią silan. . . nie chcę i nie będę robić sztucznych zdjęć na traktorze , przyczepach , rynkach i innych dziwnych miejscach tylko dlatego, że jakiś fotograf ma jakąś wizje, - moim zdaniem to jest sztuczne kiczowate,
a Tobie kocie w butach jako fotografowi chyba nawet nie wypada tego oceniać bo moim zdaniem to brak profesjonalizmu.
silen - zgadza się - mi się takie "nowoczesne zdjęcia" też nie za bardzo podobają.
Chyba że je ubierzesz w odpowiednią historię i opublikujesz w gazecie :) - przykład w linku poniżej.
Poniżej strona 8-9 kwartalnika ślubnego Mariage
http://www.fotogocha.pl/img/slub/D/xxxstrona08-9.jpg
Nie załączam zdjęcia bo się otworzy częściowo - choć nie jest dość duże (1MB) to ważne jest całe. Skopiujcie do przeglądarki ten adres.
Samą sesję zrobiliśmy klasycznie na zamku a ja sobie robiłem kilka zdjęć extra, potem jeszcze tu i jeszcze tu bo już miałem plan. Nic nie mówiłem. Szczęście sprzyjało bo nawet radiowozu nie musiałem wklejać, bo akurat jechały dwa jeden po drugim i ten drugi złapałem.
Oddałem normalne zdjęcia ze ślubu.
Wiedziałem, że panna młoda jest fryzjerką w Elblągu i że to niej trafi gazeta (wtedy wydawała się darmowo u fryzjerów). Po 2 miesiącach sam pojechałem zawieźć nakład do Elbląga. Gdybyście widzieli jej miną :)
Pan młody wszystko wiedział wcześniej bo dziewczyny się u mnie w sklepie wygadały.
-----------
Wracając do tematu. Osobiście lubię plenery klasyczne. Mało tego uwielbiam te sielankowe. Lato, zboże, pola rzepaku lub tulipanów, rzeka z ostrogami, rozwidlenie rzek na ostrze z zamkiem w tle, zrujnowany pałacyk z przepięknym parkiem, stadnina koni, powozy pomiędzy łanami zboża, piknik na łące pod sanktuarium na wysokiej górze w tle, zestaw zapomnianych śluz zbudowany w 1890 roku i inne (nazw miejsc oczywiście nie podam).
W międzyczasie mogę oczywiście zrobić zdjęcie klęczącego młodego z wachlarzem kart przed panną młodą przed bankomatem ;) na starym rynku małego miasteczka (to jest urocze).
Ale takie migawki są jedna, dwie na sesji.
----------
Dlatego nie zgadzam się z Piwonią.
Bardzo ważny jest plan sesji i wizja fotografa.
Ale oczywiście każdy może mieć własne zdanie i nie neguję decyzji Piwonii.
Tylko w takim przypadku nie jest chyba potrzebny fotograf tylko wujek Henio z dobrym aparatem, którego sami ustawicie jak chcecie i zaoszczędzicie przy tym mnóstwo pieniędzy.
W dzisiejszych czasach z takimi aparatami to nawet siostrzeniec Krystian zrobi dobre techniczne zdjęcia. Tak jak fotografowie z szarej strefy za kilkaset złotych. Fotografa jak mężczyznę jednak - ocenia się po tym jak skończył - po wynikach pracy. Oby były godną pamiątką.
------------------
Pamiętajcie tylko że plener jest tylko tłem. Bardzo ważnym tłem, ale tłem. Można zrobić piękne zdjęcia na drzwiach stodoły i po 14 dniach pracy nie odróżnicie sesji od innej. Mając odpowiednią wizję ustawimy odpowiednio młodych, używając rekwizytów, potem wyszparujemy i tak podłożymy że nie będzie tego w ogóle widać. Szczególnie, że się to zrobi warstwowo, część z przodu część z tyłu albo w ogóle artystycznie imitując hdr, stare zdjęcia lub robiąc fotoksiążkę.
Już tak było, że "Ratujcie!" trzeba było jechać i zrobić zdjęcia w środowisku nieprzystosowanym całkowicie. Mniejsza o okoliczności. Jest to bardzo pracochłonne i niechętnie się zapewne ktokolwiek podejmuje ale jest możliwe zrobienie pleneru bez pleneru.
Polegając wyłącznie na wizji fotografa - ale to już wyższa szkoła jazdy.
Chyba że je ubierzesz w odpowiednią historię i opublikujesz w gazecie :) - przykład w linku poniżej.
Poniżej strona 8-9 kwartalnika ślubnego Mariage
http://www.fotogocha.pl/img/slub/D/xxxstrona08-9.jpg
Nie załączam zdjęcia bo się otworzy częściowo - choć nie jest dość duże (1MB) to ważne jest całe. Skopiujcie do przeglądarki ten adres.
Samą sesję zrobiliśmy klasycznie na zamku a ja sobie robiłem kilka zdjęć extra, potem jeszcze tu i jeszcze tu bo już miałem plan. Nic nie mówiłem. Szczęście sprzyjało bo nawet radiowozu nie musiałem wklejać, bo akurat jechały dwa jeden po drugim i ten drugi złapałem.
Oddałem normalne zdjęcia ze ślubu.
Wiedziałem, że panna młoda jest fryzjerką w Elblągu i że to niej trafi gazeta (wtedy wydawała się darmowo u fryzjerów). Po 2 miesiącach sam pojechałem zawieźć nakład do Elbląga. Gdybyście widzieli jej miną :)
Pan młody wszystko wiedział wcześniej bo dziewczyny się u mnie w sklepie wygadały.
-----------
Wracając do tematu. Osobiście lubię plenery klasyczne. Mało tego uwielbiam te sielankowe. Lato, zboże, pola rzepaku lub tulipanów, rzeka z ostrogami, rozwidlenie rzek na ostrze z zamkiem w tle, zrujnowany pałacyk z przepięknym parkiem, stadnina koni, powozy pomiędzy łanami zboża, piknik na łące pod sanktuarium na wysokiej górze w tle, zestaw zapomnianych śluz zbudowany w 1890 roku i inne (nazw miejsc oczywiście nie podam).
W międzyczasie mogę oczywiście zrobić zdjęcie klęczącego młodego z wachlarzem kart przed panną młodą przed bankomatem ;) na starym rynku małego miasteczka (to jest urocze).
Ale takie migawki są jedna, dwie na sesji.
----------
Dlatego nie zgadzam się z Piwonią.
Bardzo ważny jest plan sesji i wizja fotografa.
Ale oczywiście każdy może mieć własne zdanie i nie neguję decyzji Piwonii.
Tylko w takim przypadku nie jest chyba potrzebny fotograf tylko wujek Henio z dobrym aparatem, którego sami ustawicie jak chcecie i zaoszczędzicie przy tym mnóstwo pieniędzy.
W dzisiejszych czasach z takimi aparatami to nawet siostrzeniec Krystian zrobi dobre techniczne zdjęcia. Tak jak fotografowie z szarej strefy za kilkaset złotych. Fotografa jak mężczyznę jednak - ocenia się po tym jak skończył - po wynikach pracy. Oby były godną pamiątką.
------------------
Pamiętajcie tylko że plener jest tylko tłem. Bardzo ważnym tłem, ale tłem. Można zrobić piękne zdjęcia na drzwiach stodoły i po 14 dniach pracy nie odróżnicie sesji od innej. Mając odpowiednią wizję ustawimy odpowiednio młodych, używając rekwizytów, potem wyszparujemy i tak podłożymy że nie będzie tego w ogóle widać. Szczególnie, że się to zrobi warstwowo, część z przodu część z tyłu albo w ogóle artystycznie imitując hdr, stare zdjęcia lub robiąc fotoksiążkę.
Już tak było, że "Ratujcie!" trzeba było jechać i zrobić zdjęcia w środowisku nieprzystosowanym całkowicie. Mniejsza o okoliczności. Jest to bardzo pracochłonne i niechętnie się zapewne ktokolwiek podejmuje ale jest możliwe zrobienie pleneru bez pleneru.
Polegając wyłącznie na wizji fotografa - ale to już wyższa szkoła jazdy.
Panie baniak, tak sobie czytam i wszystko fajnie ale tak zupełnie ubezłasnowolnić młodych to ja bym jakoś nie mogła. ja tu robię, a wy nie macie nic do gadania? Tak odebrałam może błędnie pana wypowiedź. To chyba jednak nie do końca tak, bo w końcu robimy dla młodych, którzy też mają świadomość, gust i wizję czasami, nie powinno sie ich traktować- ja tu jestem panem a wy jak wam się nie podoba to sobie wujka ziutka weźcie, bo to jednak ich pamiątka przede wszystkim. Taka moja refleksja, może pan oczywiście uważać,że tak lepiej nie przekonuję na siłę, a ja sie mogę troszkę nie zgadzać:) No i dobrze, każdy niech pracuje po swojemu.
Pozdrawiam:)
Pozdrawiam:)
nie róbcie też ze mnie jakiegoś klienta-potwora . . . mi po prostu o to chodzi, że jak można powiedzieć , ze np plener w Orłowie to badziew więc nie będziemy tam robić pleneru tylko np w starej fabryce.
ja chętnie wysłucham propozycji fotografa ale uważam , żę ostatnie zdanie należy do nas młodych i nie podoba mi się bardzo jak fotograf nadal naciska.
ja chętnie wysłucham propozycji fotografa ale uważam , żę ostatnie zdanie należy do nas młodych i nie podoba mi się bardzo jak fotograf nadal naciska.
W przypadku usług fotograficznych mamy do czynienia z umową o świadczenie usług, w której stosując odpowiednio przepisy o umowie-zleceniu fotograf jest zleceniobiorcą a Para Młoda zleceniodawcami. W związku z powyższym oczywiste jest, że to fotograf powinien spełniać życzenia Młodej Pary, a nie na odwrót. Oczywiście fotograf jako profesjonalista może Młodej Parze coś zasugerować, ale ostateczna decyzja należy do Młodej Pary, a nie do fotografa.
Do fotografów: skoro uważacie się za takich artystów to fotografujcie przyrodę dla National Geographic albo wynajmijcie sobie modeli, którzy zrobią wszystko tak jak im powiecie. Dla Młodej Pary zdjęcia są pamiątką na całe życie, Wy następnego dnia pójdziecie robić zdjęcia innym parom, a potencjalnym klientom i tak pokażecie swoje najlepsze zdjęcia (oczywiście Waszym zdaniem najlepsze).
W tym roku będąc na Targach Ślubnych co krok było się osaczanym przez pseudo-profesjonalistów i większość ich zdjęć osobiście nam się nie podobała. Znaleźliśmy jednych naszym zdaniem godnych uwagi, czy się sprawdzili czas pokaże. Jednak gdy podpisywaliśmy z nimi umowę, to powiedzieli, że mają pełno pomysłów, ale nasze sugestie i pomysły też chętnie przyjmą i chyba o to chodzi :)
Do fotografów: skoro uważacie się za takich artystów to fotografujcie przyrodę dla National Geographic albo wynajmijcie sobie modeli, którzy zrobią wszystko tak jak im powiecie. Dla Młodej Pary zdjęcia są pamiątką na całe życie, Wy następnego dnia pójdziecie robić zdjęcia innym parom, a potencjalnym klientom i tak pokażecie swoje najlepsze zdjęcia (oczywiście Waszym zdaniem najlepsze).
W tym roku będąc na Targach Ślubnych co krok było się osaczanym przez pseudo-profesjonalistów i większość ich zdjęć osobiście nam się nie podobała. Znaleźliśmy jednych naszym zdaniem godnych uwagi, czy się sprawdzili czas pokaże. Jednak gdy podpisywaliśmy z nimi umowę, to powiedzieli, że mają pełno pomysłów, ale nasze sugestie i pomysły też chętnie przyjmą i chyba o to chodzi :)
Jeżeli chcesz traktować fotografa jak szewca, to tak go traktuj.
Jest w tej branży masa fotopstryków (przeważnie za niewielkie pieniądze) którzy zrobią Ci zdjęcia nawet z piórkiem w tyłku byle zarobić.
Są też tacy którzy traktują swoją pracę serio i nie dadzą sobą rządzić na plenerze. Wynajmując ich akceptujesz ich styl (w tym momencie dokonujesz wyboru) i powinnaś im ufać.
Jest w tej branży masa fotopstryków (przeważnie za niewielkie pieniądze) którzy zrobią Ci zdjęcia nawet z piórkiem w tyłku byle zarobić.
Są też tacy którzy traktują swoją pracę serio i nie dadzą sobą rządzić na plenerze. Wynajmując ich akceptujesz ich styl (w tym momencie dokonujesz wyboru) i powinnaś im ufać.
Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać :)
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Art. 483. § 1. Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna).
Kodeks cywilny część ogólna prawa zobowiązań jakby ktoś miał wątpliwości :)
Dłużnik to w tym przypadku zleceniobiorca.
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Art. 483. § 1. Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna).
Kodeks cywilny część ogólna prawa zobowiązań jakby ktoś miał wątpliwości :)
Dłużnik to w tym przypadku zleceniobiorca.
Nie - no oczywiście przepraszam Panie.
Jednak proszę o odrobinkę zrozumienia.
Nie mam ciśnienia na klienta z trójmiasta jeśli chodzi o zdjęcia więc mogę sobie dość swobodnie się wypowiadać, jednak moje wypowiedzi idą tropem realiów.
Wiem, że każdy im młodszy tym chce być bardziej samodzielny, ale ambitni nastolatkowie na wsi najczęściej tracili ręce w młockarni. Taki przykład.
Nie działam na niczyją szkodę - nie chcę Was namówić na zdjęcia u mnie. Daje jakoś sobie radę ze zdjęciami, a tutaj - jak mówię - lobbuje sobie Targi Ślubne, a skoro muszę przy tym gadać staram się to robić z głową.
Zauważcie jednak, że Wy macie ten jeden ślub, niektórzy drugi, mało kto trzeci. Ja tylko w zeszłym roku miałem 62 śluby z czego sam zrobiłem ze 30. W tym roku jest mniej - ale przeżyję.
Dzielę się refleksjami i doświadczeniem. Nie znaczy to że trzeba moich słów słuchać/czytać z otwartą buzią czy na klęczkach, ale uważam że czytając nikt nic nie traci a negując na ślepo bez czytania - no cóż...
Jest tyle przysłów o tym, a ja nie chcę nikogo obrazić.
--------------
Piwonia - ja tez nie lubię jak klient na mnie naciska. Rozumiem Cię doskonale.
Fotograf tez nie będzie na Ciebie naciskał, tylko się uśmiechał i potakiwał a potem zrobi po swojemu i wszyscy będą zadowoleni. Bo Wy moje Panie pomylicie obrączki przy ołtarzu (lub Wasi mężowie) i nie będziecie pamiętać kto Wam składał życzenia.
Wszystko z wrażenia.
Ale to ja mówię młodej na ucho jak idzie do przysięgi:
- Zostaw bukiet na klęczniku - bo potem jej ręki zabraknie przy ołtarzu
Albo młodemu
- Mniejszą! - przy zakładaniu obrączek - bo młody zawsze bierze swoją i nakłada ją młodej, ale potem młoda ma problem aby swoją obrączkę włożyć młodemu...
To ja proponuję wyjście do rodziców tym którzy tego nie planowali podczas przekazania sobie znaku pokoju i wiele innych. To się nazywa DO-ŚWIAD-CZE-NIE.
----------
Jak mówi kot.
W tej branży "kolega" z szarej strefy (teraz wszyscy mają firmy i nie nie wykazują obrotów, ale wzięli 18000 zł z PUP i płacą 200 zł ZUS w promocji) bierze połowę mniej bo nie musi opłacić budy, pracowników, US i ZUS - w innym temacie zrobiłem rachunek, że jak biorę dwa razy więcej to i tak na czysto mam mniej bo płacę podatki. Ale wystawię FV na usługę reklamową :D
I śpię bez strachu.
I nie mam s****zki - nota bene maiłem wczoraj kontrolę ZUS.
I zawsze będę w tym samym miejscu a jak zmienię to będziecie o tym wiedzieć pierwsze.
I przechowuje zdjęcia z 2004 roku.
--------
Zgadzam się z paquerette - ale wygląda to tak:
Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić.
Jak będziemy współpracować - zamienię się w artystę i oddam Ci cudeńka.
Poza tym umowa o świadczenie usług - owszem. Ale jak pójdziesz do szewca to nie mówisz mu jaką dratwą ma Ci buty zszyć - bo się na tym nie znasz. A jak powiesz głupio i szewc Cię posłucha i Ci się buty rozpadną to będziesz miała pretensje do kogo?
No do kogo?
Do szewca że Cię słuchał?
Czy do siebie że plotłaś farmazony?
Kolejny z przykładów które uwielbiam...
Jednak proszę o odrobinkę zrozumienia.
Nie mam ciśnienia na klienta z trójmiasta jeśli chodzi o zdjęcia więc mogę sobie dość swobodnie się wypowiadać, jednak moje wypowiedzi idą tropem realiów.
Wiem, że każdy im młodszy tym chce być bardziej samodzielny, ale ambitni nastolatkowie na wsi najczęściej tracili ręce w młockarni. Taki przykład.
Nie działam na niczyją szkodę - nie chcę Was namówić na zdjęcia u mnie. Daje jakoś sobie radę ze zdjęciami, a tutaj - jak mówię - lobbuje sobie Targi Ślubne, a skoro muszę przy tym gadać staram się to robić z głową.
Zauważcie jednak, że Wy macie ten jeden ślub, niektórzy drugi, mało kto trzeci. Ja tylko w zeszłym roku miałem 62 śluby z czego sam zrobiłem ze 30. W tym roku jest mniej - ale przeżyję.
Dzielę się refleksjami i doświadczeniem. Nie znaczy to że trzeba moich słów słuchać/czytać z otwartą buzią czy na klęczkach, ale uważam że czytając nikt nic nie traci a negując na ślepo bez czytania - no cóż...
Jest tyle przysłów o tym, a ja nie chcę nikogo obrazić.
--------------
Piwonia - ja tez nie lubię jak klient na mnie naciska. Rozumiem Cię doskonale.
Fotograf tez nie będzie na Ciebie naciskał, tylko się uśmiechał i potakiwał a potem zrobi po swojemu i wszyscy będą zadowoleni. Bo Wy moje Panie pomylicie obrączki przy ołtarzu (lub Wasi mężowie) i nie będziecie pamiętać kto Wam składał życzenia.
Wszystko z wrażenia.
Ale to ja mówię młodej na ucho jak idzie do przysięgi:
- Zostaw bukiet na klęczniku - bo potem jej ręki zabraknie przy ołtarzu
Albo młodemu
- Mniejszą! - przy zakładaniu obrączek - bo młody zawsze bierze swoją i nakłada ją młodej, ale potem młoda ma problem aby swoją obrączkę włożyć młodemu...
To ja proponuję wyjście do rodziców tym którzy tego nie planowali podczas przekazania sobie znaku pokoju i wiele innych. To się nazywa DO-ŚWIAD-CZE-NIE.
----------
Jak mówi kot.
W tej branży "kolega" z szarej strefy (teraz wszyscy mają firmy i nie nie wykazują obrotów, ale wzięli 18000 zł z PUP i płacą 200 zł ZUS w promocji) bierze połowę mniej bo nie musi opłacić budy, pracowników, US i ZUS - w innym temacie zrobiłem rachunek, że jak biorę dwa razy więcej to i tak na czysto mam mniej bo płacę podatki. Ale wystawię FV na usługę reklamową :D
I śpię bez strachu.
I nie mam s****zki - nota bene maiłem wczoraj kontrolę ZUS.
I zawsze będę w tym samym miejscu a jak zmienię to będziecie o tym wiedzieć pierwsze.
I przechowuje zdjęcia z 2004 roku.
--------
Zgadzam się z paquerette - ale wygląda to tak:
Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić.
Jak będziemy współpracować - zamienię się w artystę i oddam Ci cudeńka.
Poza tym umowa o świadczenie usług - owszem. Ale jak pójdziesz do szewca to nie mówisz mu jaką dratwą ma Ci buty zszyć - bo się na tym nie znasz. A jak powiesz głupio i szewc Cię posłucha i Ci się buty rozpadną to będziesz miała pretensje do kogo?
No do kogo?
Do szewca że Cię słuchał?
Czy do siebie że plotłaś farmazony?
Kolejny z przykładów które uwielbiam...
Owszem ja jestem klientem, fotograf jest profesjonalistą- rzemieślnikiem, ja mogę powiedzieć jak ja to widzę, a fotograf dokłada starań, żeby dobrze to wyglądało z całym swoim profesjonalizmem. Chodziło mi bardziej o to, że to chyba Młoda Para powinna zadecydować, gdzie chce mieć zdjęcia, a nie fotograf. Oczywiście, że nie będę mówić fotografowi z jakiej odległości ma dane zdjęcie zrobić czy pod jakim kątem, bo się na tym nie znam :)
"Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić."
"Ja jestem rzemieślnikiem - płacisz robię.
Jak będziesz stroić głupoty to sobie pójdę - mam co robić."
Ok, do trzech razy sztuka - złośliwość rzeczy martwych :/
Chciałam tylko dodać, że jak Ty sobie pójdziesz, to ja Cię pozwę, a ponieważ ani w prawie ani zazwyczaj w umowach nic o farmazonach nie ma, sąd przyzna rację mi, a Ty zapłacisz odszkodowanie o niewywiązanie się z umowy.
Co do reszty stwierdzeń to w całej rozciągłości się zgadzam, że przede wszystkim współpraca :)
A już tak poza tematem to osobiście dałabym bukiet świadkowej, bo pozostawiony na klęczniku tak jakoś głupio wygląda, ale to moje zdanie. Co do znaku pokoju przekazywanego rodzicom, to moi znajomi zrobili tak na swoim ślubie i wcale za fajnie to nie wyszło ani z punktu widzenia gości, ani na filmie ani na zdjęciach. A poza tym co by było gdybym idąc przekazać znak pokoju zaplątała się w suknie... Ale to moje subiektywne odczucie i każdy robi tak jak uważa za właściwe :)
Chciałam tylko dodać, że jak Ty sobie pójdziesz, to ja Cię pozwę, a ponieważ ani w prawie ani zazwyczaj w umowach nic o farmazonach nie ma, sąd przyzna rację mi, a Ty zapłacisz odszkodowanie o niewywiązanie się z umowy.
Co do reszty stwierdzeń to w całej rozciągłości się zgadzam, że przede wszystkim współpraca :)
A już tak poza tematem to osobiście dałabym bukiet świadkowej, bo pozostawiony na klęczniku tak jakoś głupio wygląda, ale to moje zdanie. Co do znaku pokoju przekazywanego rodzicom, to moi znajomi zrobili tak na swoim ślubie i wcale za fajnie to nie wyszło ani z punktu widzenia gości, ani na filmie ani na zdjęciach. A poza tym co by było gdybym idąc przekazać znak pokoju zaplątała się w suknie... Ale to moje subiektywne odczucie i każdy robi tak jak uważa za właściwe :)
A ja napisze jeszcze słówko co do tych znaków pokoju i obrączek. Takie rzeczy to mi kamerzysta i fotograf mówili na spotkaniach przed ślubem i kilkakrotnie powtarzali żeby nie zapomnieć a ostatni raz tuz przed kościołem. W kościele to mieli skupić sie na zdjęciach nie tylko nas jak przysięgamy ale tez uchwycić wzruszenie rodziców więc podpowiadanie odpada. Co do pleneru to ja mówie chcę orłowo a reszta należy do fotagrafa. Co jego obchodzi dlaczego może mam fajne wspomnienia z tym miejscem itd i chce je uwiecznić. Mnie nie interesuje że fotograf już rzyga tym miejscem wobec mnie ma się zachowywać tak jak byłby tam pierwszy raz. Nie mój w tym interes żeby poszerzył swoje portfolio. Jak chce je poszerzyć niech pstryka gratis.
Nie - no przecież nie ucieknę z sesji.
Ucieknę ze spotkania przed podpisaniem umowy.
Jak tylko mi zacytujesz jakikolwiek artykuł z jakiegokolwiek kodeksu.
Ot tak - żeby dmuchać na zimne.
:)
A na poważnie.
Dobrze jest znaleźć złoty środek.
Dobrze jest współpracować - cały czas to podkreślam.
Wiecie że pary młode są bardzo trudnym obiektem do fotografowania.
Nie maja pojęcia o fotografii a chcą o wszystkim decydować.
Panna młoda męczy po 40 minutach, młody dzwoni - zero dyscypliny na sesji.
Byli rozpieszczani przez wszystkich i stresowani również przez wszystkich.
Trafić idealną parę to jest skarb.
Spytajcie ilu fotografów ma portfolio zrobione z modelami albo ze znajomymi.
Jak ktoś ma dużo materiału to znajdzie w historii zleceń fajne pary bo były na luzie i miały to coś.
-----------
Bukiet pozostawiony na klęczniku może być wykorzystany do zdjęć zza niego a świadkowie podczas przysięgi są niejednokrotnie proszeni do prezbiterium (na ołtarz) i świadkowa z dwoma wyglądałaby jeszcze dziwniej.
Kwestia doświadczenia.
W kościelnej ceremonii znaku pokoju liczą się przelane w tym momencie łzy. Jak ich nie ma albo ktoś nie zwrócił uwagę na to co miał - no cóż...
Jak powiedziałaś - subiektywne odczucie.
Ja oceniam to za właściwe.
----------
Fotografia jest sztuką obserwacji.
Obserwacji tego skąd świeci słońce, oceny przydatności pleneru.
Obserwacji tego, że matka panny młodej płacze podczas przysięgi jak na chińskich kreskówkach - szybki zoom z ołtarza i kolejne uwiecznione łzy szczęścia.
-----------
Nawet nie jest zabawne odbijanie piłeczki po co i dlaczego wszystko się robi w kościele, na sesji i tak dalej. Narzeczeni według kilku wypowiadających się Pań i tak wiedzą lepiej, mimo że za każdym razem tłumaczę rzetelnie i udowadniam, że jest inaczej.
Może lepiej wypunktujcie jakie macie pytania o różne rzeczy a ja na nie odpowiem.
Święty nie jestem ale kursy diecezjalne ukończyłem, wiem jak się zachować i dokąd mogę wejść itd.
Jak widzę "szarą strefę" robiącą zdjęcia zza ucha prałatowi - tyłkiem do ołtarza - to nie dziwię się że wymagają ukończenia tego kursu i wymagają zaświadczenia.
Zrobiłem kilkaset ślubów i wesel - gruby jestem od tego niemiłosiernie.
Tylko w nowym wątku bo mój baner się schował już do połowy :)
Ucieknę ze spotkania przed podpisaniem umowy.
Jak tylko mi zacytujesz jakikolwiek artykuł z jakiegokolwiek kodeksu.
Ot tak - żeby dmuchać na zimne.
:)
A na poważnie.
Dobrze jest znaleźć złoty środek.
Dobrze jest współpracować - cały czas to podkreślam.
Wiecie że pary młode są bardzo trudnym obiektem do fotografowania.
Nie maja pojęcia o fotografii a chcą o wszystkim decydować.
Panna młoda męczy po 40 minutach, młody dzwoni - zero dyscypliny na sesji.
Byli rozpieszczani przez wszystkich i stresowani również przez wszystkich.
Trafić idealną parę to jest skarb.
Spytajcie ilu fotografów ma portfolio zrobione z modelami albo ze znajomymi.
Jak ktoś ma dużo materiału to znajdzie w historii zleceń fajne pary bo były na luzie i miały to coś.
-----------
Bukiet pozostawiony na klęczniku może być wykorzystany do zdjęć zza niego a świadkowie podczas przysięgi są niejednokrotnie proszeni do prezbiterium (na ołtarz) i świadkowa z dwoma wyglądałaby jeszcze dziwniej.
Kwestia doświadczenia.
W kościelnej ceremonii znaku pokoju liczą się przelane w tym momencie łzy. Jak ich nie ma albo ktoś nie zwrócił uwagę na to co miał - no cóż...
Jak powiedziałaś - subiektywne odczucie.
Ja oceniam to za właściwe.
----------
Fotografia jest sztuką obserwacji.
Obserwacji tego skąd świeci słońce, oceny przydatności pleneru.
Obserwacji tego, że matka panny młodej płacze podczas przysięgi jak na chińskich kreskówkach - szybki zoom z ołtarza i kolejne uwiecznione łzy szczęścia.
-----------
Nawet nie jest zabawne odbijanie piłeczki po co i dlaczego wszystko się robi w kościele, na sesji i tak dalej. Narzeczeni według kilku wypowiadających się Pań i tak wiedzą lepiej, mimo że za każdym razem tłumaczę rzetelnie i udowadniam, że jest inaczej.
Może lepiej wypunktujcie jakie macie pytania o różne rzeczy a ja na nie odpowiem.
Święty nie jestem ale kursy diecezjalne ukończyłem, wiem jak się zachować i dokąd mogę wejść itd.
Jak widzę "szarą strefę" robiącą zdjęcia zza ucha prałatowi - tyłkiem do ołtarza - to nie dziwię się że wymagają ukończenia tego kursu i wymagają zaświadczenia.
Zrobiłem kilkaset ślubów i wesel - gruby jestem od tego niemiłosiernie.
Tylko w nowym wątku bo mój baner się schował już do połowy :)
silen - i to chodzi
Po to rozmowa wstępna - ustalamy, gdzie i co robimy i tak dalej.
A potem to już ja szyję.
O tym mówię od samego początku.
Mi tam klif nie przeszkadza.
Ale jak byś zobaczyła moje miejsca to sama byś się zastanawiała...
A w kościele - z obrączkami - no cóż. Fotograf MA widzieć wszystko.
Ma widzieć łzy matki i je uwiecznić i nakładanie obrączek.
Wiesz silen że jednym się udało założyć obrączki na odwrót - na cywilnym. Młodemu prawie potem palec odcięli.
A jakie ja mam zrobić zbliżenie tego nakładania obrączek jak Twoja będzie latała po całej dłoni a Twojemu mężowi będzie siniał palec w oczach?
Mnie oceniają po zdjęciach...
Po to rozmowa wstępna - ustalamy, gdzie i co robimy i tak dalej.
A potem to już ja szyję.
O tym mówię od samego początku.
Mi tam klif nie przeszkadza.
Ale jak byś zobaczyła moje miejsca to sama byś się zastanawiała...
A w kościele - z obrączkami - no cóż. Fotograf MA widzieć wszystko.
Ma widzieć łzy matki i je uwiecznić i nakładanie obrączek.
Wiesz silen że jednym się udało założyć obrączki na odwrót - na cywilnym. Młodemu prawie potem palec odcięli.
A jakie ja mam zrobić zbliżenie tego nakładania obrączek jak Twoja będzie latała po całej dłoni a Twojemu mężowi będzie siniał palec w oczach?
Mnie oceniają po zdjęciach...
Przepraszam, nie chce mi się czytać wszystkich postów od początku, a podejrzewam, że znajdę tam odpowiedź na moje pytanie. Jednak zapytam (nie jestem z Trójmiasta, mój fotograf jest z Bydgoszczy) - chciałabym sesję plenerową nad morzem, ale na skalistej plaży, jakiś klif... itp. Gdzie taki mogę znaleźć?
my tez chcielismy super plener jakies tam pierdoły...ale po ślubie okazalo sie ze nie mamy za duzo czasu, zeby caly dzien na plener poswiecic i ograniczylismy sie do kilku miejsc, za to nasz fotograf spisal sie na medal...zdjecia to normalne dzieła sztuki :):) jestem bardzo zadowolona i nie zaluje ani jednej zlotowki wydanej na alternatywnych...i nie potrzebne bylo do tego ani morze, ani gory.. :)


