Re: rada rodzicow
Właśnie, tu kluczowe jest to słowo JA. Można w ogóle nie posyłać dziecka do szkoły, jest edukacja domowa wówczas JA będzie zawsze respektowane. Taka szkoła z lekcjami, z odgórnie wyznaczanymi...
rozwiń
Właśnie, tu kluczowe jest to słowo JA. Można w ogóle nie posyłać dziecka do szkoły, jest edukacja domowa wówczas JA będzie zawsze respektowane. Taka szkoła z lekcjami, z odgórnie wyznaczanymi dzwonkami, z siedzeniem w ławkach to jest dopiero relikt PRL.
Taka postawa jest widoczna coraz częściej. Liczy się tylko ja, moje zdanie, moje potrzeby. Ci, którzy głośno tak mówią, najczęściej są pierwsi do korzystania z czegoś, co jest wspólne. A niech ktoś spróbuje nie pozwolić z takiego wspólnego czegoś korzystać. Od razu będzie krzyk, że wszystkie dzieci są równe, że nie można dyskryminować. I tego uczą swoje dzieci. Kiedyś usłyszałam coś takiego: Lepiej grzeszyć od nadmiaru dobroci i naiwności, niż od nadmiaru wyrachowania i kalkulacji. Taki był sens tego przynajmniej, dosłownie nie pamiętam.
zobacz wątek