Widok
MartaB, ja też nie miałam już nic pisać ale napiszę, bo chcę, żebyś wiedziała, że są również niezaangażowani rodzice, tacy jak ja, którzy bardzo doceniają pracę osób, którym się chce pracować przy tych wszystkich występach, wycieczkach, balach itp. Przecież Ty kobieto za to grosza nie dostajesz a jeszcze kubeł pomyj na głowę nie raz. I za co? Za poświęcony swój czas? I jeszcze napisze Ci taki jeden mądrala wytyczne jak masz spędzać wieczory na mailach, telefonach i rozpiskach żeby dogodzić panu leniwemu i złożyć mu meldunek z wykonanej przez Ciebie pracy.
Zastanawialam sie czy wogole odpisac, ale skoro odpisywalam wczesniej to i tu kilka slow. Nie jestem w RR. Nie wyrzucam tez niczyich pieniedzy w bloto. Pracuje w szkole i obserwuje pewne rzeczy. Zorganizowalam niejedno szkolne wydarzenie. Za darmo. A co Ty zrobiles? Czy masz prawo sie wypowiadac?
Uwielbiam swoja prace i nie przeszkadza mi wysilek jaki trzeba wlozyc. Najgorsza czescia pracy w szkole nie sa problematyczne dzieci, biurokracja, przepisy. Jest to nieliczna grupa roszczeniowych rodzicow, ktorzy zawsze znajda dziure w calym dla samej zasady. Nie wiem co tkwi w ich charakterze, duszy, czy jak to zwal. Nie rozumiem checi szukania powodu do klotni, utrudniania zycia innym i przede wszystkim sobie. Na szczescie takich rodzicow jest niewielu.
Podkreslam jeszcze raz: nie neguje Waszych racji, ale podajcie konkrety. Bo tak to kazdy moze mowic "nie podoba mi sie, nie bede". To jest na poziomie 3latka. Prosze podac konkretne rady, pomysly, alternatywy wydawania Waszych (i moich tez) pieniedzy. Wtedy ta dyskusja bedzie miala sens i moze nawet cos z niej wyniknie?
Uwielbiam swoja prace i nie przeszkadza mi wysilek jaki trzeba wlozyc. Najgorsza czescia pracy w szkole nie sa problematyczne dzieci, biurokracja, przepisy. Jest to nieliczna grupa roszczeniowych rodzicow, ktorzy zawsze znajda dziure w calym dla samej zasady. Nie wiem co tkwi w ich charakterze, duszy, czy jak to zwal. Nie rozumiem checi szukania powodu do klotni, utrudniania zycia innym i przede wszystkim sobie. Na szczescie takich rodzicow jest niewielu.
Podkreslam jeszcze raz: nie neguje Waszych racji, ale podajcie konkrety. Bo tak to kazdy moze mowic "nie podoba mi sie, nie bede". To jest na poziomie 3latka. Prosze podac konkretne rady, pomysly, alternatywy wydawania Waszych (i moich tez) pieniedzy. Wtedy ta dyskusja bedzie miala sens i moze nawet cos z niej wyniknie?
To prawda, że bieżące rozliczenia ile na co poszło byłoby bardzo dobrym rozwiązaniem i zachęciłyby rodziców do współpracy ale jak ich nie ma, to z uwagi na niewielką kwotę nie dociekam. Jestem pewna, że gdybym chciała rozliczenia tej szałowej kwoty 5 zł miesięcznie w tabeli z podpisami dyrekcji, to bym ją dostała. Pewnie mogłabym nawet pokserować sobie paragony i zalaminowane trzymać w domu w specjalnym segregatorze przez 10 lat. Jednak mam przekonanie, że rada rodziców, to nie jest szajka złodziei a pieniądze nie są wydawane na kawę dla dyrekcji.
~ trzeba mieć fantazję - założę się, że większość rodziców płacących na RR nie wie, że ta Fruzia ma obiad z ich wpłat... Bo im się nie chce przeczytać sprawozdania/rozliczenia ;) Więc faktycznie mało kto wie, że oni sponsorują obiady... Więc tu nikt się nie wywyższa.
Ja podchodzę do tego tak. O ile w przedszkolu faktycznie nie wiedziałam na co idzie kasa(poza przedstawieniem raz w miesiącu), to w szkole mam wszystko ładnie spisane. Nie muszę płacić. Ale płacę. Bo dlaczego dzieci(wszystkie) nie mają na tym skorzystać? Kwota nie jest wielka. 5zł miesięcznie to "śmieszne" pieniądze. Ale jak jest kilkuset uczniów, to w sumie uzbiera się ładna kwota. Coś gdzieś mi się obiło o uszy, że z RR są opłacane obiady dla 10 dzieci(nie wiem ile w tym prawdy) - czyli na same obiady RR wydaje miesięcznie 600-700zł. I naprawdę nie obchodzi mnie które dzieci dostają te obiady. Niech im będzie na zdrowie. Mój Syn ma obiady i w szkole i w domu. A może te dzieci mogą zjeść tylko w szkole?
Cieszę się, że mamy faktyczny wgląd w wydatki RR. Widzimy, że ta kasa nie ucieka gdzieś bokiem.
Ja podchodzę do tego tak. O ile w przedszkolu faktycznie nie wiedziałam na co idzie kasa(poza przedstawieniem raz w miesiącu), to w szkole mam wszystko ładnie spisane. Nie muszę płacić. Ale płacę. Bo dlaczego dzieci(wszystkie) nie mają na tym skorzystać? Kwota nie jest wielka. 5zł miesięcznie to "śmieszne" pieniądze. Ale jak jest kilkuset uczniów, to w sumie uzbiera się ładna kwota. Coś gdzieś mi się obiło o uszy, że z RR są opłacane obiady dla 10 dzieci(nie wiem ile w tym prawdy) - czyli na same obiady RR wydaje miesięcznie 600-700zł. I naprawdę nie obchodzi mnie które dzieci dostają te obiady. Niech im będzie na zdrowie. Mój Syn ma obiady i w szkole i w domu. A może te dzieci mogą zjeść tylko w szkole?
Cieszę się, że mamy faktyczny wgląd w wydatki RR. Widzimy, że ta kasa nie ucieka gdzieś bokiem.
Właśnie dlatego takie finansowanie obiadu powinno iść z RR, bo to jest anonimowe. I właśnie wpłata na RR to jest zaprzeczenie próżności, bo rodzice płacą do wspólnego worka a nie dają konkretnej Fruzi, która ma być potem wdzięczna za obiad za 5zł. A w Polsce jest naprawdę sporo dzieci niedożywionych.
Solidarność nie ma nic wspólnego z wymuszaniem. Solidarność to jest działanie na rzecz dobra wspólnego. A jak się oddaje coś wiedząc, że żadnego zysku nie będzie to filantropia czy działalność charytatywna. A tak naprawdę żadne wymuszanie nie powinno mieć miejsca. Każdy kogo stać powinien dobrowolnie taką składkę uiścić, bo sam tego CHCE a dzięki temu szkoła stanie się fajniejsza dla jego dziecka. Nauczyciele z reguły orientują się w sytuacji materialnej uczniów i raczej nie będą się upominali o pieniądze od tych, których rzeczywiście na to nie stać.
I tak się zastanawiam, w jakiej szkole rzeczywiście jest takie wymuszanie składki na RR. Ale dla pieniaczy może samo zapytanie, "czy pan/pani zamierza wpłacić na RR?" jest już wyłudzaniem. Ja nie spotkałam się nigdzie z takim "wymuszaniem". Nie wydaje mi się, że w tych placówkach, do których chodziły/chodzą moje dzieci byli jacyś wyjątkowi nauczyciele. Są fajni, mili, zaangażowani ale pewnie i w innych miejscach są podobni. No ale niektórzy widzą szklankę do połowy pełną a inni do połowy pustą :)
A wzmianka o Amber Gold jest po prostu idiotyczna. Tam biznes był po to, by ludzi ordynarnie i po chamsku okraść. A sponsoring zoo czy inne podobne akcje to marketing i nic więcej. Tak trudno to było zrozumieć?
Solidarność nie ma nic wspólnego z wymuszaniem. Solidarność to jest działanie na rzecz dobra wspólnego. A jak się oddaje coś wiedząc, że żadnego zysku nie będzie to filantropia czy działalność charytatywna. A tak naprawdę żadne wymuszanie nie powinno mieć miejsca. Każdy kogo stać powinien dobrowolnie taką składkę uiścić, bo sam tego CHCE a dzięki temu szkoła stanie się fajniejsza dla jego dziecka. Nauczyciele z reguły orientują się w sytuacji materialnej uczniów i raczej nie będą się upominali o pieniądze od tych, których rzeczywiście na to nie stać.
I tak się zastanawiam, w jakiej szkole rzeczywiście jest takie wymuszanie składki na RR. Ale dla pieniaczy może samo zapytanie, "czy pan/pani zamierza wpłacić na RR?" jest już wyłudzaniem. Ja nie spotkałam się nigdzie z takim "wymuszaniem". Nie wydaje mi się, że w tych placówkach, do których chodziły/chodzą moje dzieci byli jacyś wyjątkowi nauczyciele. Są fajni, mili, zaangażowani ale pewnie i w innych miejscach są podobni. No ale niektórzy widzą szklankę do połowy pełną a inni do połowy pustą :)
A wzmianka o Amber Gold jest po prostu idiotyczna. Tam biznes był po to, by ludzi ordynarnie i po chamsku okraść. A sponsoring zoo czy inne podobne akcje to marketing i nic więcej. Tak trudno to było zrozumieć?
"Następnym razem przenieś lekcję do takiego pomieszczenia. "
Chętnie bym to zrobiła, ale po pierwsze cała klasa mi się tam nie zmieści;) a po drugie przepisy na to nie pozwalają;) Nie chciałabym mieć też przyjemności rozmawiania z rodzicem, który dowiedziałby się że kazałam jego dziecku spędzić 45minut w toalecie z kupami na podłodze.
Chętnie bym to zrobiła, ale po pierwsze cała klasa mi się tam nie zmieści;) a po drugie przepisy na to nie pozwalają;) Nie chciałabym mieć też przyjemności rozmawiania z rodzicem, który dowiedziałby się że kazałam jego dziecku spędzić 45minut w toalecie z kupami na podłodze.
"Następnym razem ustanowcie wstęp np 20zł od głowy, a dla opłacających RR bezpłatnie."
Ok dobry pomysł, a jak zamierzasz to rozwiązać logistycznie? Opaski na rękę? Ochroniarze wyciągający dzieci bez opasek, które jakimś cudem wślizgnęły się za barierki? Ile osób do sprawdzania i kontrolowania musiałbyś zatrudnić przy takim przedsięwzięciu? A jak ktoś zapłacił tylko za 8 miesięcy a nie za 10 to co?
To są takie szczególiki. Chętnie poczytam odpowiedź bo też uważam że wiele rzeczy można by udoskonalić. Tylko wiele pokoleń próbowało i z jakichś powodów jest to trudne.
Ok dobry pomysł, a jak zamierzasz to rozwiązać logistycznie? Opaski na rękę? Ochroniarze wyciągający dzieci bez opasek, które jakimś cudem wślizgnęły się za barierki? Ile osób do sprawdzania i kontrolowania musiałbyś zatrudnić przy takim przedsięwzięciu? A jak ktoś zapłacił tylko za 8 miesięcy a nie za 10 to co?
To są takie szczególiki. Chętnie poczytam odpowiedź bo też uważam że wiele rzeczy można by udoskonalić. Tylko wiele pokoleń próbowało i z jakichś powodów jest to trudne.
Tak się niestety zdarza i to często, że w domu zachowuje się inaczej niż w szkole. W szkole jest "wolny", nie ma gderających rodziców, a nauczyciel obecnie niewiele może. No i w domu są rzeczy prywatne a w szkole nie. Jednak, gdy dziecko ma wpojony szacunek do innych ludzi, do cudzych rzeczy, do jakiegoś dobra wspólnego (a nie tylko JA i MOJE się liczy), to niczego w szkole nie zniszczy, nie zabrudzi celowo.
Chyba ktoś tu kompletnie się nie zna na tym, co wolno nauczycielowi a co nie. Niechby któryś spróbował przeprowadzić lekcję w śmierdzącej toalecie...
Chyba ktoś tu kompletnie się nie zna na tym, co wolno nauczycielowi a co nie. Niechby któryś spróbował przeprowadzić lekcję w śmierdzącej toalecie...
@trzeba mieć fantazję i pieniądze
Posłuchaj - z całym szacunkiem - nie neguję Twoich racji, bo niewątpliwie jakiś pomysł masz. Wiem tylko z doświadczenia, i tu proszę zaufaj mi i tym osobom które w szkole pracują lub tak czy inaczej udzielają - że Twoje pomysły są utopijne. I nie dlatego że źle je wymyśliłeś/łaś, ale dlatego że ludzie nie zawsze robią to co chcesz i nie da się zaplanować ich zachowania. I uwierz mi że niejednemu by zwisało że jego dziecko nie idzie na bal, na teatrzyk lub że nie dostanie prezentu. Nie zapłaci dla zasady i już. Też tak masz? Tylko że tutaj nie chodzi o decyzję rodzica, tylko o to jak dziecko będzie się z tym czuło.
Ja jako nauczycielka też nie zarabiam wiele, nie przelewa się. Ale jak rodzic bliźniaków w mojej klasie "zapomniał" zapłacić po 30zł ubezpieczenia, to wyciągnęłam z własnej kieszeni te 60 dych. To było 30 września, a ja do teraz nie mogę się doprosić zwrotu. Za to te dzieciaki co drugi dzień biegają po szkole z batonikiem, ciasteczkiem, nową spinką którą mama kupiła. Przykro mi. Ja też mam dziecko i płacę to co trzeba. Jak trzeba zrobię ciasto, przyniosę chusteczki/papier czy o co tam proszą. Korona mi z głowy nie spadnie. Czy naprawdę jest sie o co kłócić?
Widzę że masz jakiś pomysł, może warto by go na spokojnie przeanalizować, spisać konkrety (nie że "tak nie może być i już" tylko konstruktywnie Twoje alternatywy) i pójść na zebranie RR do szkoły Twojego dziecka. Tam są ludzie, i na pewno będą chcieli żeby ktoś ich choć troche wyręczył z tej niewdzięcznej roli. Kto wie, może akurat Tobie się uda coś zmienić. Powodzenia.
Posłuchaj - z całym szacunkiem - nie neguję Twoich racji, bo niewątpliwie jakiś pomysł masz. Wiem tylko z doświadczenia, i tu proszę zaufaj mi i tym osobom które w szkole pracują lub tak czy inaczej udzielają - że Twoje pomysły są utopijne. I nie dlatego że źle je wymyśliłeś/łaś, ale dlatego że ludzie nie zawsze robią to co chcesz i nie da się zaplanować ich zachowania. I uwierz mi że niejednemu by zwisało że jego dziecko nie idzie na bal, na teatrzyk lub że nie dostanie prezentu. Nie zapłaci dla zasady i już. Też tak masz? Tylko że tutaj nie chodzi o decyzję rodzica, tylko o to jak dziecko będzie się z tym czuło.
Ja jako nauczycielka też nie zarabiam wiele, nie przelewa się. Ale jak rodzic bliźniaków w mojej klasie "zapomniał" zapłacić po 30zł ubezpieczenia, to wyciągnęłam z własnej kieszeni te 60 dych. To było 30 września, a ja do teraz nie mogę się doprosić zwrotu. Za to te dzieciaki co drugi dzień biegają po szkole z batonikiem, ciasteczkiem, nową spinką którą mama kupiła. Przykro mi. Ja też mam dziecko i płacę to co trzeba. Jak trzeba zrobię ciasto, przyniosę chusteczki/papier czy o co tam proszą. Korona mi z głowy nie spadnie. Czy naprawdę jest sie o co kłócić?
Widzę że masz jakiś pomysł, może warto by go na spokojnie przeanalizować, spisać konkrety (nie że "tak nie może być i już" tylko konstruktywnie Twoje alternatywy) i pójść na zebranie RR do szkoły Twojego dziecka. Tam są ludzie, i na pewno będą chcieli żeby ktoś ich choć troche wyręczył z tej niewdzięcznej roli. Kto wie, może akurat Tobie się uda coś zmienić. Powodzenia.
Chamstwo rodzicow nie zna granic a porpos nieplacenia na rade rodzicow.
Moja kolezanka jest nauczycielka i ostatnio rodzic zrobil jej awanture lacznie z rekoczynami ( inerweniowala policja). Poszlo, ze ona jako wychowawczynie nie wylożyla za jego syna na bilet tramwajowy, bo jechali na jakas wycieczke. Ktos pmysli - gllupie 1,50, czemu ta wychowaczyni musi byc tak nieuprzejma,ze nie wylozyla. Ano bo przestala miec miekkie serce, gdy wylozyla juz za tego ucznia ponad 20 razy za rozne skladki i bilety.... A rodzic caly czas ja zwodzi, ze przyniesie, a to zapomnial, a to nie ma drobnych. A gdy nauczycielka postanowila byc twarda, to krewki tatus sie zdenerwowal. Sprawa w sadzie...,
Moja kolezanka jest nauczycielka i ostatnio rodzic zrobil jej awanture lacznie z rekoczynami ( inerweniowala policja). Poszlo, ze ona jako wychowawczynie nie wylożyla za jego syna na bilet tramwajowy, bo jechali na jakas wycieczke. Ktos pmysli - gllupie 1,50, czemu ta wychowaczyni musi byc tak nieuprzejma,ze nie wylozyla. Ano bo przestala miec miekkie serce, gdy wylozyla juz za tego ucznia ponad 20 razy za rozne skladki i bilety.... A rodzic caly czas ja zwodzi, ze przyniesie, a to zapomnial, a to nie ma drobnych. A gdy nauczycielka postanowila byc twarda, to krewki tatus sie zdenerwowal. Sprawa w sadzie...,
@MartaB
Jeżeli dzieci tak dziczeją w szkole, a w domu zachowują się normalnie to logicznym wnioskiem jest, że wynika to ze złego wpływu nauczycieli ;)
Następnym razem przenieś lekcję do takiego pomieszczenia. Niech stan toalety to będzie ich problem i niech sami pilnują żeby było w porządku.
Jak przyłapią jakiegoś 'dowcipnisia' na takim numerze to sami mu wytłumaczą, że nie mają ochoty potem w tym siedzieć przez 45 minut.
Jeżeli dzieci tak dziczeją w szkole, a w domu zachowują się normalnie to logicznym wnioskiem jest, że wynika to ze złego wpływu nauczycieli ;)
Następnym razem przenieś lekcję do takiego pomieszczenia. Niech stan toalety to będzie ich problem i niech sami pilnują żeby było w porządku.
Jak przyłapią jakiegoś 'dowcipnisia' na takim numerze to sami mu wytłumaczą, że nie mają ochoty potem w tym siedzieć przez 45 minut.
@matka
Miękkie serce - twarda d...
Następnym razem ustanowcie wstęp np 20zł od głowy, a dla opłacających RR bezpłatnie.
Może wówczas ktoś przyprowadzi swoje dziecko (bezpłatnie) + dziecko siostry/brata -> + 20 zł
Osoby nie płacące RR będą mogły same zdecydować co im się lepiej opłaca - płacić 'od imprezy' czy mieć "abonament" RR czy też zostać w domu.
Miękkie serce - twarda d...
Następnym razem ustanowcie wstęp np 20zł od głowy, a dla opłacających RR bezpłatnie.
Może wówczas ktoś przyprowadzi swoje dziecko (bezpłatnie) + dziecko siostry/brata -> + 20 zł
Osoby nie płacące RR będą mogły same zdecydować co im się lepiej opłaca - płacić 'od imprezy' czy mieć "abonament" RR czy też zostać w domu.
@MartaB
Dla Ciebie to tylko 5 złotych miesięcznie, a dla innego 50 złotych - jedne przyzwoite zakupy w Biedronce. W Polsce płaca minimalna to wciąż około 1300 zł, a nie każdy ma ochotę publicznie się korzyć i przyznawać się przed wszystkimi, że tych pieniędzy nie ma.
Czemu chcesz zaglądać komuś do portfela i decydować czy ma czy nie ma ?
Fruzia jeżeli by jadła za moje to nikt by o tym nie wiedział.
Nie po to się powinno pomagać, żeby się wywyższać przed innymi. "Patrz jestem lepszy od Ciebie bo ja pomagam, a Ty nie." To jest pycha i próżność, a nie dobroć.
Nieuczciwe jest bronienie RR obrazkiem biednego głodnego dziecka bo to jest fałszywy obraz RR.
W ten sam sposób można bronić Amber Gold - zniszczono taką wspaniała firmę, a oni przecież sponsorowali ZOO i działali dobroczynnie.
Solidarnośc jest wówczas kiedy ja z własnej woli oddaję swoje, nic nie zyskuję ale chcę pomóc innym.
Co ma wspólnego solidarność z wymuszaniem składek, o których wydawaniu zadecyduje ktoś inny?
Dla Ciebie to tylko 5 złotych miesięcznie, a dla innego 50 złotych - jedne przyzwoite zakupy w Biedronce. W Polsce płaca minimalna to wciąż około 1300 zł, a nie każdy ma ochotę publicznie się korzyć i przyznawać się przed wszystkimi, że tych pieniędzy nie ma.
Czemu chcesz zaglądać komuś do portfela i decydować czy ma czy nie ma ?
Fruzia jeżeli by jadła za moje to nikt by o tym nie wiedział.
Nie po to się powinno pomagać, żeby się wywyższać przed innymi. "Patrz jestem lepszy od Ciebie bo ja pomagam, a Ty nie." To jest pycha i próżność, a nie dobroć.
Nieuczciwe jest bronienie RR obrazkiem biednego głodnego dziecka bo to jest fałszywy obraz RR.
W ten sam sposób można bronić Amber Gold - zniszczono taką wspaniała firmę, a oni przecież sponsorowali ZOO i działali dobroczynnie.
Solidarnośc jest wówczas kiedy ja z własnej woli oddaję swoje, nic nie zyskuję ale chcę pomóc innym.
Co ma wspólnego solidarność z wymuszaniem składek, o których wydawaniu zadecyduje ktoś inny?