Widok
makijaż ślubny - wydatek bez sensu
Jestem po makijażu próbnym, oto moje przemyślenia:
Ponieważ maluję się codziennie od wielu lat, nie jest to dla mnie obca sztuka. Uczyłam się wszystkiego sama, metodą prób i błędów, podpierając się czasem poradnikami kobiecymi .
Mogłabym się pomalować sama na ślub, ale postanowiłam, że zaszaleję i umówiłam się z polecaną i rozrywaną wizażystką. Miałam nadzieję, że nie tylko mnie upiększy ale równiez odmieni trochę mój codzienny wizerunek i uczyni go bardziej odswiętnym.
Po pierwsze : po nałożeniu kremów i bazy, miałam wrazenie ze zostały one położone niedokładnie, tak jakby nie w każdym miejscu na buzi, co dawało mi powazny dyskomfort ściągania i suchości w miejscach niepokrytych.
Po drugie: Róż mający wymodelować rysy był zbyt widoczny, zamiast tworzyć jedynie rozmyty cien, był nałożony w taki widoczny , oczywisty sposób
Po trzecie: Oczy nie wyglądały tak jakbym chciała, wiec poprosiłam o poprawkę. Poprawka w/g mnie powinna polegać na zmyciu tego co mi się nie podobało i zrobieniu tego na nowo. Tu natomiast w ramach poprawki zostały na sucho starte cienie (czyli i tak zostały ich resztki bo kosmetyki są rzeczywiscie baaardzo trwałe i odporne) i nałożono na nie nowe cienie, w związku z tym kolory się pomieszaly i wyszło zupełnie nie to co miało.
Po czwarte, na ustach zbyt wyraznie był widoczny kontur od kredki.
Ogólnie wyglądałam juz po wszytskim tak samo jak zawsze gdy sama robie makijaż, tylko dodatkowo drażniło mnie parę szczegółów które musiałam sama skorygować.
Płacąc bajrońską sumę, czułam ze wyrzucam kase w błoto, bo mogłabym kupić sobie za to super kosmetyki i sama zrobić makijaż.
Nie chcę tu nikogo krytykować - makijaż był ładny i ładnie wyglądałam, ale na codzien też ładnie wyglądam bo o to dbam.
Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie pieniedzy.
Ponieważ maluję się codziennie od wielu lat, nie jest to dla mnie obca sztuka. Uczyłam się wszystkiego sama, metodą prób i błędów, podpierając się czasem poradnikami kobiecymi .
Mogłabym się pomalować sama na ślub, ale postanowiłam, że zaszaleję i umówiłam się z polecaną i rozrywaną wizażystką. Miałam nadzieję, że nie tylko mnie upiększy ale równiez odmieni trochę mój codzienny wizerunek i uczyni go bardziej odswiętnym.
Po pierwsze : po nałożeniu kremów i bazy, miałam wrazenie ze zostały one położone niedokładnie, tak jakby nie w każdym miejscu na buzi, co dawało mi powazny dyskomfort ściągania i suchości w miejscach niepokrytych.
Po drugie: Róż mający wymodelować rysy był zbyt widoczny, zamiast tworzyć jedynie rozmyty cien, był nałożony w taki widoczny , oczywisty sposób
Po trzecie: Oczy nie wyglądały tak jakbym chciała, wiec poprosiłam o poprawkę. Poprawka w/g mnie powinna polegać na zmyciu tego co mi się nie podobało i zrobieniu tego na nowo. Tu natomiast w ramach poprawki zostały na sucho starte cienie (czyli i tak zostały ich resztki bo kosmetyki są rzeczywiscie baaardzo trwałe i odporne) i nałożono na nie nowe cienie, w związku z tym kolory się pomieszaly i wyszło zupełnie nie to co miało.
Po czwarte, na ustach zbyt wyraznie był widoczny kontur od kredki.
Ogólnie wyglądałam juz po wszytskim tak samo jak zawsze gdy sama robie makijaż, tylko dodatkowo drażniło mnie parę szczegółów które musiałam sama skorygować.
Płacąc bajrońską sumę, czułam ze wyrzucam kase w błoto, bo mogłabym kupić sobie za to super kosmetyki i sama zrobić makijaż.
Nie chcę tu nikogo krytykować - makijaż był ładny i ładnie wyglądałam, ale na codzien też ładnie wyglądam bo o to dbam.
Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie pieniedzy.
A ile zapłaciłaś za tą przyjemność jeśli można wiedzieć?? Ja generalnie na codzień używam tylko tuszu do rzęs ewentualnie różu do policzków i szczerze mówiąc nie wiem czy będę chciałą skorzystać z makijażu u propfesjonalistki chociażby dlatego że jak nałoży na mnie kilkanaście warstw pudrów, kremów to mogę się czuć jak wytapetowana lala :) ale ta decyzja jeszcze przede mną:)
szczerze mówiąc ja na co dzien używam wielu kosmetyków wiec powinna m ć przyzwyczajona do tapety, jednak jak sama sie maluje to moja tapeta jest bardziej naturalna, po próbnym czułam się wytapetowana przesadnie, własnie dlatego musiałam kilka szczegłółow poprawić (czytaj zmniejszyć zakres różu, poprawić brwi na delikatniejsze, rozmazac kontur na ustach itp)
grgruba nie wiem czy mowimy o tej samej wizazystce, ale ta u ktorej ja bylam jest bardzo"rozsławiona" na weselniku. Mialam podobne odczucia do Ciebie, też na codzien sama sie maluje (łatwiej maja dziewczyny ktore się nie malują u nich wszystko wyglada dobrze). Nie czułam sie dobrze w tym makijażu i Ci którzy mnie widzieli stwierdzili że o wiele lepiej wygladam na codzien. Jest to strata kasy ale z drugiej strony boje sie że przed slubem beda mi sie tak trzesły rece ze nie bede sie w stanie umalować. :-( Ide na jeszce jeden próbny jesli nie bede zadowolona umaluje się sama, moze dam rade. pozdrawiam
alycja_83 napisał(a):
> Jest to strata kasy ale z drugiej strony boje sie że
> przed slubem beda mi sie tak trzesły rece ze nie bede sie w
> stanie umalować. :-( Ide na jeszce jeden próbny jesli nie bede
> zadowolona umaluje się sama, moze dam rade. pozdrawiam
dobra rada co do "bezpiecznych" kresek na powiekach(od kilku lat tak robię) - jeśli boisz się, że z powodu trzesących się rąk nie będziesz mogła zrobić ładnej kreski (kredką lub eyelinerem) - polecam robienie kresek wilgotnym pędzelkiem i cieniem (kolor dowolny - może być nawet ten sam cień, który będziesz mieć na powiece, ponieważ nałożony na wilgotno będzie troszkę ciemniejszy, ja najczęściej robię takie kreski cieniem czarnym lub brązowym, kreski są ładne, nie takie bardzo "ostre")
> Jest to strata kasy ale z drugiej strony boje sie że
> przed slubem beda mi sie tak trzesły rece ze nie bede sie w
> stanie umalować. :-( Ide na jeszce jeden próbny jesli nie bede
> zadowolona umaluje się sama, moze dam rade. pozdrawiam
dobra rada co do "bezpiecznych" kresek na powiekach(od kilku lat tak robię) - jeśli boisz się, że z powodu trzesących się rąk nie będziesz mogła zrobić ładnej kreski (kredką lub eyelinerem) - polecam robienie kresek wilgotnym pędzelkiem i cieniem (kolor dowolny - może być nawet ten sam cień, który będziesz mieć na powiece, ponieważ nałożony na wilgotno będzie troszkę ciemniejszy, ja najczęściej robię takie kreski cieniem czarnym lub brązowym, kreski są ładne, nie takie bardzo "ostre")
AgusiaGda napisał(a):
> alycja_83 napisał(a):
>
> > Jest to strata kasy ale z drugiej strony boje sie że
> > przed slubem beda mi sie tak trzesły rece ze nie bede sie w
> > stanie umalować. :-( Ide na jeszce jeden próbny jesli nie
> bede
> > zadowolona umaluje się sama, moze dam rade. pozdrawiam
>
>
> dobra rada co do "bezpiecznych" kresek na powiekach(od kilku
> lat tak robię) - jeśli boisz się, że z powodu trzesących się
> rąk nie będziesz mogła zrobić ładnej kreski (kredką lub
> eyelinerem) - polecam robienie kresek wilgotnym pędzelkiem i
> cieniem (kolor dowolny - może być nawet ten sam cień, który
> będziesz mieć na powiece, ponieważ nałożony na wilgotno będzie
> troszkę ciemniejszy, ja najczęściej robię takie kreski cieniem
> czarnym lub brązowym, kreski są ładne, nie takie bardzo
> "ostre")
>
>
Widze, że malujemy się podobną techniką ja na codzien tez robie kreski na mokro cieniem :-) A szkołę kosmetyczna zaczynam od wrzesnia :-)
> alycja_83 napisał(a):
>
> > Jest to strata kasy ale z drugiej strony boje sie że
> > przed slubem beda mi sie tak trzesły rece ze nie bede sie w
> > stanie umalować. :-( Ide na jeszce jeden próbny jesli nie
> bede
> > zadowolona umaluje się sama, moze dam rade. pozdrawiam
>
>
> dobra rada co do "bezpiecznych" kresek na powiekach(od kilku
> lat tak robię) - jeśli boisz się, że z powodu trzesących się
> rąk nie będziesz mogła zrobić ładnej kreski (kredką lub
> eyelinerem) - polecam robienie kresek wilgotnym pędzelkiem i
> cieniem (kolor dowolny - może być nawet ten sam cień, który
> będziesz mieć na powiece, ponieważ nałożony na wilgotno będzie
> troszkę ciemniejszy, ja najczęściej robię takie kreski cieniem
> czarnym lub brązowym, kreski są ładne, nie takie bardzo
> "ostre")
>
>
Widze, że malujemy się podobną techniką ja na codzien tez robie kreski na mokro cieniem :-) A szkołę kosmetyczna zaczynam od wrzesnia :-)
alycja_83 napisał(a):
> Ja chyba też żaka ale w Elblągu wolała bym
> http://www.beautyart.pl/ ale cena mnie troche przeraza i
> dojazdy:-(
alycja_83 - a ile teraz kosztuje nauka w Żaku? (ja ostatnio robiłam tam 2letnią prawno-administracyjną)
gdy chodziłam do ich kosmetycznej - płaciłam 200zł miesięcznie (lata 2000-2002) + kosmetyki
po rocznej jaki ma się dyplom? specjalisty?
> Ja chyba też żaka ale w Elblągu wolała bym
> http://www.beautyart.pl/ ale cena mnie troche przeraza i
> dojazdy:-(
alycja_83 - a ile teraz kosztuje nauka w Żaku? (ja ostatnio robiłam tam 2letnią prawno-administracyjną)
gdy chodziłam do ich kosmetycznej - płaciłam 200zł miesięcznie (lata 2000-2002) + kosmetyki
po rocznej jaki ma się dyplom? specjalisty?
powiem Ci tak - gdy uczyłam się w szkole kosmetycznej, jedną z moich wykładowczyń była znana w środowisku kosmetyczka (jakaś "szycha" związku kosmetyczek - czy coś takiego)
Pani Monika wykonała na mnie makijaż pokazowy (ogólnie dziewczyny lubiły mnie malować, bo właściwie wszystkie kolory cieni mi pasują) - absolutnie nie byłam zadowolona... o ile oczy były ok, wymodelowanie twarzy różnymi odcieniami podkładów i różem też było dobre, to jak zobaczyłam usta - aż się wystraszyłam i w te pędy zmyłam :P czułam się jak "obcią..." ;) (zawsze usta smaruję wazeliną, ewentualnie błyszczykiem - a powiększone konturówką i pokryte pomadką wyglądały strasznie)
a przecież makijaż był wykonany zgodnie ze wszystkimi zasadami profesjonalnego makijażu... przez kosmetyczkę z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem...
pomna tamtego doświadczenia - nie mam zamiaru dawać komuś innemu się malować ;)
zresztą po coś kończyłam 2letnią szkołę kosmetyczną ;) (no i kocham robić makijaże)
Pani Monika wykonała na mnie makijaż pokazowy (ogólnie dziewczyny lubiły mnie malować, bo właściwie wszystkie kolory cieni mi pasują) - absolutnie nie byłam zadowolona... o ile oczy były ok, wymodelowanie twarzy różnymi odcieniami podkładów i różem też było dobre, to jak zobaczyłam usta - aż się wystraszyłam i w te pędy zmyłam :P czułam się jak "obcią..." ;) (zawsze usta smaruję wazeliną, ewentualnie błyszczykiem - a powiększone konturówką i pokryte pomadką wyglądały strasznie)
a przecież makijaż był wykonany zgodnie ze wszystkimi zasadami profesjonalnego makijażu... przez kosmetyczkę z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem...
pomna tamtego doświadczenia - nie mam zamiaru dawać komuś innemu się malować ;)
zresztą po coś kończyłam 2letnią szkołę kosmetyczną ;) (no i kocham robić makijaże)
Umchi nie chcę podawać nazwisk, bo ta Pani jest naprawde fachowa, robi makiajaż zgodnie ze wszytskimi zasadami oraz sugestiami ze strony klientki,ma swietne kosmetyki i nie zamierzam jej robic złej reklamy. Ale to i tak zawsze wychodzi inaczej niż sobie wyobrażamy. Chce tylko zaproponować dziewczynom ,którym makijaż nie jest obcy, zeby sie zastanowiły nad sensem takiego wydatku. Jak ktoś na co dzien się maluje a i od swieta potrafi sobie sprawić bardziej wyrafinowany makijaż, to naprawdę namawiam aby w dzien slubu też zrobił to sam.
gruba napisał(a):
> dziewczyny, a powiedzcie szczerze, czy nauczylyście się w tych
> szkołąch czegoś więcej niz mozn wyczytać w babskich
> gazetach????
nauczyłam się bardzo dużo :)
tylko w połowie szkoły doszłam do wniosku, że to jednak nie jest to co chciałabym robić w życiu ;) (chociaż wcześniej o tym marzyłam - o ile makijaże są suuuuper, to inne zabiegi już mi się nie podobały, a czasem czułam wręcz obrzydzenie ;))
poza tym pewnie takie a nie inne praktyki miały wpływ na zmianę decyzji co do zawodu ;) (byłam przez 5m-cy na teoretycznie praktykach, a faktycznie - przyuczeniu do zawodu, w jednym ze starszych i bardziej znanych/renomowanych salonów na Przymorzu i praktycznie przez ten czas było "przynieś, podaj, pozamiataj, posprzątaj solarium, przygotuj klientkę do zabiegu, "wykończ" po zabiegu, zrób woskowanie, idź po zakupy, ewentualnie zrób manicure)
> dziewczyny, a powiedzcie szczerze, czy nauczylyście się w tych
> szkołąch czegoś więcej niz mozn wyczytać w babskich
> gazetach????
nauczyłam się bardzo dużo :)
tylko w połowie szkoły doszłam do wniosku, że to jednak nie jest to co chciałabym robić w życiu ;) (chociaż wcześniej o tym marzyłam - o ile makijaże są suuuuper, to inne zabiegi już mi się nie podobały, a czasem czułam wręcz obrzydzenie ;))
poza tym pewnie takie a nie inne praktyki miały wpływ na zmianę decyzji co do zawodu ;) (byłam przez 5m-cy na teoretycznie praktykach, a faktycznie - przyuczeniu do zawodu, w jednym ze starszych i bardziej znanych/renomowanych salonów na Przymorzu i praktycznie przez ten czas było "przynieś, podaj, pozamiataj, posprzątaj solarium, przygotuj klientkę do zabiegu, "wykończ" po zabiegu, zrób woskowanie, idź po zakupy, ewentualnie zrób manicure)
Hmm, a ja powiem tak: po makijażu próbnym też nie byłam zadowolona. Wydawał mi się zbyt mocny, zarówno oczy jak i brwi, a cera wyglądała bardzo źle. Skontaktowałam się jednak z Panią makijażystką, omówiłyśmy co będzie zmienione i jak mam pielęgnować cerę (była zbyt sucha) żeby w dniu ślubu kosmetyki się dobrze przyjęły. I teraz mogę przyznać bez wahania, że dałabym nawet 2 razy więcej za taki efekt. Byłam malowana w sumie 3 razy bo jeszcze do sesji więc trochę mnie to kosztowało, ale nie żałuję ani złotówki.
Dlatego może zastanówcie się i nie przekreślajcie z góry tej opcji. ja tez na prawdę miałam sporo wątpliwości. Pamiętajcie też, że makijaż ślubny wygląda tak jak powinien dopiero przy sukni i odpowiedniej fryzurze. Przy zwykłej koszulce i włosach związanych w kucyk może wyglądać nieodpowiednio.
Aha dodam jeszcze, że ja też maluje się od wielu lat i nie wychodzę z domu bez makijażu, ale tak jak w dniu ślubu nie wyglądałam jeszcze nigdy. Cały czas próbuję sama powtórzyć ten efekt, ale jeszcze mi się to nie udało.
Dlatego może zastanówcie się i nie przekreślajcie z góry tej opcji. ja tez na prawdę miałam sporo wątpliwości. Pamiętajcie też, że makijaż ślubny wygląda tak jak powinien dopiero przy sukni i odpowiedniej fryzurze. Przy zwykłej koszulce i włosach związanych w kucyk może wyglądać nieodpowiednio.
Aha dodam jeszcze, że ja też maluje się od wielu lat i nie wychodzę z domu bez makijażu, ale tak jak w dniu ślubu nie wyglądałam jeszcze nigdy. Cały czas próbuję sama powtórzyć ten efekt, ale jeszcze mi się to nie udało.
to ja może tak troszkę nawiązując do makijażu...
Dziewczyny - co myślicie o sztucznych rzęsach? Macie jakieś doświadczenia? Będziecie miały doklejone na ślub? Jeśli tak - jakie (kępki czy te w paskach/całości)?
Czy same przyklejacie, czy ktoś Wam pomaga?
Pamiętam, że jako nastolatka kupiłam w drogerii jakieś sztuczne rzęsy, które nie chciały się trzymać ;) To tyle moich osobistych doświadczeń ;)
Dziewczyny - co myślicie o sztucznych rzęsach? Macie jakieś doświadczenia? Będziecie miały doklejone na ślub? Jeśli tak - jakie (kępki czy te w paskach/całości)?
Czy same przyklejacie, czy ktoś Wam pomaga?
Pamiętam, że jako nastolatka kupiłam w drogerii jakieś sztuczne rzęsy, które nie chciały się trzymać ;) To tyle moich osobistych doświadczeń ;)
Ja będę miała kępki, w sumie tylko dal tych kępek zdecydowałam się zostać jednak przy opcji że maluje mnie wizażystka. Sztuczne rzesy sama sobie przyklejałam kilka razy i w zaleznosci od dnia raz wychodziło, raz nie. Trzeba tez umiejetnie dobrac rodzaj sztucznych rzes, bo jednych wcale na oku nie widać, inne za bardzo przytłaczaja oko, wiec jak zawsze metoda prób i błędów az sie trafi na własciwa długosc i gestość
Ja wam dziewczyny zazdroszcze że sie same potraficie pomalować.Ja nie mam w tym wprawy, boję się przesadzić z pudrem, kreskami cieniami więc mój makijąż jest zawsze bezpieczny i prawie niewidoczny.Na makijążu próbnym byłam u pani nie aż tak rozsławionej, ale tez kilka razy polecanej i jestam bardzo zadowolona.Były małe poprawki bo wiadomo, że makijazystce cięzko wyczuć czego oczekujemy.Tak ładnie podkreślonych oczu nigdy nie miałam.Wszyscy podziwiali, że mam takie duże oczy, a tak naprawde to mam raczej małe.Dla tych trików chce w tym szcególnym dniu zafundować sobie makijażystke ;-)
Ja sie na codzien bardzo ładnie maluje i wszyscy mowili ze sama powinnam sie wymalowac, ale wolalam oddac sie w fachowe rece, ładnie wyszlo, ale myslalam ze efekt bedzie powalajacy, ale jak sie ładnie malujesz to fachowiec nie uczyni cudow, no taka prawda, tak jak wczesniej powiedzialyscie jak ktos sie nie maluje wogole to efekt moze byc powalajacy, a tak w moim przypadku bylo ładniej ale nie stalam sie nagle Jennifer Lopez
no własnie Umchi, po prostu zbyt mały kontrast. Jak patrze na dziewczyny po metamorfozach, gdzie pierwsze zdjęcie jest całkowicie naturalne i przeawznie specjalnie robione w niekorzystnym świetle, i potem drugie w makijażu, w profesjonalnym oświetleniu, to mam wrazenie ze z żab powstają księżniczki, ale jak my staramy się być księżniczkami na co dzien, to potem już po makijażu od wizażystki możemy być co najwyżej królowcami :)
AgusiaGda, ja używałam różnych - od tych zwykłych drogeryjnych za 7 zł po profesjonalne z firmy Kryolan - te są bardziej efektowne i lepszej jakości. Klejone na taki drogeryjny klej lubia się odklejac, choc to zalezy tez od techniki klejenia. Polecam klej bardziej profesjonalny i w kolorze grafitowym.
Do gruba
Zastnow sie co ty chcesz:
-makijaż ślubny - wydatek bez sensu
- "Płacąc bajrońską sumę"-Nie chcę tu nikogo krytykować (czyli wszystkie sa do.....)
- "Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie pieniedzy."
- ""ta Pani jest naprawde fachowa, robi makiajaż zgodnie ze wszytskimi zasadami oraz sugestiami ze strony klientki,ma swietne kosmetyki" ALE
-"w sumie tylko dal tych kępek zdecydowałam się zostać jednak przy opcji że maluje mnie wizażystka."
DLA RZES??????............Sorki ale cos nie zrozumialam...
Samo przyklejenie rzes koszt 25-35zl po co placisz 230????
Zastnow sie co ty chcesz:
-makijaż ślubny - wydatek bez sensu
- "Płacąc bajrońską sumę"-Nie chcę tu nikogo krytykować (czyli wszystkie sa do.....)
- "Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie pieniedzy."
- ""ta Pani jest naprawde fachowa, robi makiajaż zgodnie ze wszytskimi zasadami oraz sugestiami ze strony klientki,ma swietne kosmetyki" ALE
-"w sumie tylko dal tych kępek zdecydowałam się zostać jednak przy opcji że maluje mnie wizażystka."
DLA RZES??????............Sorki ale cos nie zrozumialam...
Samo przyklejenie rzes koszt 25-35zl po co placisz 230????
igiełka, bo już zapłaciłam i tak za makijaz próbny, który miał plusy i minusy, więc jak sie powiedziąło A to mówię B i poproszę na własciwym o wyeliminowanie minusów, bo bez nich makijaz byłby fajny. Wiem tylko że gdybym drugi raz przez to przechodziła, i wiedziałabym ze makijaz wizazustki niewiele rózni się od mojego własnego to malowałabym się sama, i o to tutaj chodzi, nie doszukuj się drugiego dna
Dla mnie to był najbardziej uzasadniony wydatek ślubny. Byłam bardzo zadowolona, moja mama i siostra też.
Potrafię się sama pomalować, ale moje makijaże nie wytrzymują tak długo w stanie kompletnie nienaruszonym. Mam swoje przyzwyczajenia, wiadomo - każda z nas ma swój ulubiony makijaż oczu, kolor ust itp., ale postanowiłam całkowicie zaufać wizażystce, nawet zrezygnowałam z próbnego. Stwierdziłam, że oceni moją twarz obiektywnie i sama zadecyduje. Tylko mnie zapytała, jak mocno lubię mieć pomalowane oczy i jaki makijaż sama sobie robię.
Na zdjęciach wyszło świetnie, w naturze też było rewelacyjnie. Oczy wydały mi się pomalowane trochę dziwnie - nigdy tak nie nakładałam cienia, bo wydawała mi się, że to mi nie pasuje, a okazało się, że to był najlepszy wybór - dobrze, że nie posłuchałam pierwszego impulsu - chciałam na poczatku to zmienić.
Wczesnym popołudniem już byłam tak podenrwowana, że naprawdę nie miałabym siły na porządne pomalowanie się, a makijarzystka zaserwowała mi kilkadziesiąt minut relaksu z zamknietymi oczami i pogawędkę.
Potrafię się sama pomalować, ale moje makijaże nie wytrzymują tak długo w stanie kompletnie nienaruszonym. Mam swoje przyzwyczajenia, wiadomo - każda z nas ma swój ulubiony makijaż oczu, kolor ust itp., ale postanowiłam całkowicie zaufać wizażystce, nawet zrezygnowałam z próbnego. Stwierdziłam, że oceni moją twarz obiektywnie i sama zadecyduje. Tylko mnie zapytała, jak mocno lubię mieć pomalowane oczy i jaki makijaż sama sobie robię.
Na zdjęciach wyszło świetnie, w naturze też było rewelacyjnie. Oczy wydały mi się pomalowane trochę dziwnie - nigdy tak nie nakładałam cienia, bo wydawała mi się, że to mi nie pasuje, a okazało się, że to był najlepszy wybór - dobrze, że nie posłuchałam pierwszego impulsu - chciałam na poczatku to zmienić.
Wczesnym popołudniem już byłam tak podenrwowana, że naprawdę nie miałabym siły na porządne pomalowanie się, a makijarzystka zaserwowała mi kilkadziesiąt minut relaksu z zamknietymi oczami i pogawędkę.
no widzisz, ja mam np oko o kocim kształcie, takie migdałowe i wydaje mi się ze takie oko jest idealne i nalezy makijazem podkreslić jego "kotowatość", natomiast makijazystka chyba uwazała inaczej i zrobiła mi z oczu dwie okrągłe kulki blisko nosa (kwestia rozłożenia cieni), w.g mnie przekombinowała, zamiast podkreslić to co ładne, zbrzydziła to na maxa
Aha i jeszcze jedno, dziewczyny tu zachwalają, ze wizazystki na próbnym radzą jak zadbać o cerę. Moja też radziła, tylko znowu nie bylo to nic odkrywczego, w koncu w naszym wieku to juz ma się iles tam konkretnych lat pielegncji i obycia z własną cerą i informacja o pilingu i kremie nawilżającym zdecydowanie nie jest warta kilku stówek :)
Jak sama robisz wszystko najlepiej i masz wszystkie informacje, to po co tam szłaś? Jeżeli umiesz się malować, to masz zdolności manualne. Dla przeciętnie sprawnej osoby przyklejenie rzęs to drobiazg - wystarczy trochę prób kilka dni wcześniej.
Jak na czymś świetnie się znam, to sama to robię i nie zawracam komuś... głowy.
A co do oceny własnej twarzy - moim zdaniem może 5% kobiet to potrafi... Zwykle na ulicach widuję niedoskonałe makijaże. Sama też nie potrafię ocenić swojej twarzy w 100% właściwie i moim zdaniem ktoś inny (ale fachowiec) maluje mnie lepiej - ja mam swoje przyzwyczajenia i trudno mi poza nie wyjść.
Jak na czymś świetnie się znam, to sama to robię i nie zawracam komuś... głowy.
A co do oceny własnej twarzy - moim zdaniem może 5% kobiet to potrafi... Zwykle na ulicach widuję niedoskonałe makijaże. Sama też nie potrafię ocenić swojej twarzy w 100% właściwie i moim zdaniem ktoś inny (ale fachowiec) maluje mnie lepiej - ja mam swoje przyzwyczajenia i trudno mi poza nie wyjść.
Ja robię sobie doskonałe manicure (jak mi się chce:))
Od manicurzystki zawsze wychodziłam niezadowolona, bo mi paznokieć o ćwierć milimetra za bardzo wypiłowała i mnie to raziło ;D
Jak sobie z tym poradziłam? Nie chodzę do manicurzystek. Po co, skoro sama robię to lepiej i za darmo?
Ale nie twierdzę, że manicurzystki są bez sensu. Wielu kobietom są potrzebne.
Od manicurzystki zawsze wychodziłam niezadowolona, bo mi paznokieć o ćwierć milimetra za bardzo wypiłowała i mnie to raziło ;D
Jak sobie z tym poradziłam? Nie chodzę do manicurzystek. Po co, skoro sama robię to lepiej i za darmo?
Ale nie twierdzę, że manicurzystki są bez sensu. Wielu kobietom są potrzebne.
Ja malowałam się sama, kupiłam sobie fajne kosmetyki które później mogłam wykorzystać. Oczywiście, jeśli ktoś na codzień w ogóle się nie maluje, nie ryzykowałabym, że w dniu ślubu się uda.
Generalnie oszczędziłam na kosmetyczce, paznokcie też sobie fajnie sama wymalowałam w 20 min. nie poświęcając na to 1,5 godz. w salonie. Myślę, ze to kwestia praktycznego podejścia do tematu.
Generalnie oszczędziłam na kosmetyczce, paznokcie też sobie fajnie sama wymalowałam w 20 min. nie poświęcając na to 1,5 godz. w salonie. Myślę, ze to kwestia praktycznego podejścia do tematu.
Iwona
gruba napisał(a):
> Aha i jeszcze jedno, dziewczyny tu zachwalają, ze wizazystki na
> próbnym radzą jak zadbać o cerę. Moja też radziła, tylko znowu
> nie bylo to nic odkrywczego, w koncu w naszym wieku to juz ma
> się iles tam konkretnych lat pielegncji i obycia z własną cerą
> i informacja o pilingu i kremie nawilżającym zdecydowanie nie
> jest warta kilku stówek :)
Owszem pewnie większość z nas wie jak zadbać o cerę, ja też wiedziałam że mam suchą i że powinnam dbać o nawilżenie, jednak dowiedziałam się, że maseczek i peelingów powinnam używać częściej niż do tej pory, dodać do pielęgnacji wodę termalną i całkiem spory zestaw witamin. Może ta woda i witaminy tez są oczywiste, ale jednak dopóki ktoś nie powiedział tego mi osobiście i póki nie miałam świadomości, że od tego zależy wygląd mojej cery w dniu ślubu, to z regularnością ich stosowania bywało różnie.
Dodam jeszcze, że podpisuję się ręcami i nogami pod tym co napisała Agatha, makijaż był dla mnie najbardziej uzasadnionym wydatkiem ślubnym. Choć faktem jest że przekonałam się o tym dopiero po wszystkim a do dnia ślubu miałam masę wątpliwości.
> Aha i jeszcze jedno, dziewczyny tu zachwalają, ze wizazystki na
> próbnym radzą jak zadbać o cerę. Moja też radziła, tylko znowu
> nie bylo to nic odkrywczego, w koncu w naszym wieku to juz ma
> się iles tam konkretnych lat pielegncji i obycia z własną cerą
> i informacja o pilingu i kremie nawilżającym zdecydowanie nie
> jest warta kilku stówek :)
Owszem pewnie większość z nas wie jak zadbać o cerę, ja też wiedziałam że mam suchą i że powinnam dbać o nawilżenie, jednak dowiedziałam się, że maseczek i peelingów powinnam używać częściej niż do tej pory, dodać do pielęgnacji wodę termalną i całkiem spory zestaw witamin. Może ta woda i witaminy tez są oczywiste, ale jednak dopóki ktoś nie powiedział tego mi osobiście i póki nie miałam świadomości, że od tego zależy wygląd mojej cery w dniu ślubu, to z regularnością ich stosowania bywało różnie.
Dodam jeszcze, że podpisuję się ręcami i nogami pod tym co napisała Agatha, makijaż był dla mnie najbardziej uzasadnionym wydatkiem ślubnym. Choć faktem jest że przekonałam się o tym dopiero po wszystkim a do dnia ślubu miałam masę wątpliwości.
gruba napisał(a):
> Jestem po makijażu próbnym, oto moje przemyślenia:
> Ponieważ maluję się codziennie od wielu lat, nie jest to dla
> mnie obca sztuka. Uczyłam się wszystkiego sama, metodą prób i
> błędów, podpierając się czasem poradnikami kobiecymi .
> Mogłabym się pomalować sama na ślub, ale postanowiłam, że
> zaszaleję i umówiłam się z polecaną i rozrywaną wizażystką.
> Miałam nadzieję, że nie tylko mnie upiększy ale równiez odmieni
> trochę mój codzienny wizerunek i uczyni go bardziej odswiętnym.
> Po pierwsze : po nałożeniu kremów i bazy, miałam wrazenie ze
> zostały one położone niedokładnie, tak jakby nie w każdym
> miejscu na buzi, co dawało mi powazny dyskomfort ściągania i
> suchości w miejscach niepokrytych.
> Po drugie: Róż mający wymodelować rysy był zbyt widoczny,
> zamiast tworzyć jedynie rozmyty cien, był nałożony w taki
> widoczny , oczywisty sposób
> Po trzecie: Oczy nie wyglądały tak jakbym chciała, wiec
> poprosiłam o poprawkę. Poprawka w/g mnie powinna polegać na
> zmyciu tego co mi się nie podobało i zrobieniu tego na nowo. Tu
> natomiast w ramach poprawki zostały na sucho starte cienie
> (czyli i tak zostały ich resztki bo kosmetyki są rzeczywiscie
> baaardzo trwałe i odporne) i nałożono na nie nowe cienie, w
> związku z tym kolory się pomieszaly i wyszło zupełnie nie to co
> miało.
> Po czwarte, na ustach zbyt wyraznie był widoczny kontur od
> kredki.
>
> Ogólnie wyglądałam juz po wszytskim tak samo jak zawsze gdy
> sama robie makijaż, tylko dodatkowo drażniło mnie parę
> szczegółów które musiałam sama skorygować.
> Płacąc bajrońską sumę, czułam ze wyrzucam kase w błoto, bo
> mogłabym kupić sobie za to super kosmetyki i sama zrobić
> makijaż.
> Nie chcę tu nikogo krytykować - makijaż był ładny i ładnie
> wyglądałam, ale na codzien też ładnie wyglądam bo o to dbam.
> Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same
> wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie
> pieniedzy.
skontaktuj sie zemną na g 3956065 lub dona0075@wp.pl dzieki
> Jestem po makijażu próbnym, oto moje przemyślenia:
> Ponieważ maluję się codziennie od wielu lat, nie jest to dla
> mnie obca sztuka. Uczyłam się wszystkiego sama, metodą prób i
> błędów, podpierając się czasem poradnikami kobiecymi .
> Mogłabym się pomalować sama na ślub, ale postanowiłam, że
> zaszaleję i umówiłam się z polecaną i rozrywaną wizażystką.
> Miałam nadzieję, że nie tylko mnie upiększy ale równiez odmieni
> trochę mój codzienny wizerunek i uczyni go bardziej odswiętnym.
> Po pierwsze : po nałożeniu kremów i bazy, miałam wrazenie ze
> zostały one położone niedokładnie, tak jakby nie w każdym
> miejscu na buzi, co dawało mi powazny dyskomfort ściągania i
> suchości w miejscach niepokrytych.
> Po drugie: Róż mający wymodelować rysy był zbyt widoczny,
> zamiast tworzyć jedynie rozmyty cien, był nałożony w taki
> widoczny , oczywisty sposób
> Po trzecie: Oczy nie wyglądały tak jakbym chciała, wiec
> poprosiłam o poprawkę. Poprawka w/g mnie powinna polegać na
> zmyciu tego co mi się nie podobało i zrobieniu tego na nowo. Tu
> natomiast w ramach poprawki zostały na sucho starte cienie
> (czyli i tak zostały ich resztki bo kosmetyki są rzeczywiscie
> baaardzo trwałe i odporne) i nałożono na nie nowe cienie, w
> związku z tym kolory się pomieszaly i wyszło zupełnie nie to co
> miało.
> Po czwarte, na ustach zbyt wyraznie był widoczny kontur od
> kredki.
>
> Ogólnie wyglądałam juz po wszytskim tak samo jak zawsze gdy
> sama robie makijaż, tylko dodatkowo drażniło mnie parę
> szczegółów które musiałam sama skorygować.
> Płacąc bajrońską sumę, czułam ze wyrzucam kase w błoto, bo
> mogłabym kupić sobie za to super kosmetyki i sama zrobić
> makijaż.
> Nie chcę tu nikogo krytykować - makijaż był ładny i ładnie
> wyglądałam, ale na codzien też ładnie wyglądam bo o to dbam.
> Dlatego namawiam dziewczyny, które potrafią się same
> wymakijażować, aby to zrobiły i nie wydawały niepotrzebnie
> pieniedzy.
skontaktuj sie zemną na g 3956065 lub dona0075@wp.pl dzieki
A ja mam pytanko... Dziewczyny, jak wy dajecie radę wytrzymać w tych pudrach, podkładach, różach? Sama maluję tylko oczy, cokolwiek na buzi sprawia że mam wrażenie, że mam na twarzy maskę... jak radzicie sobie np z przytulaniem do faceta? ciągła uwaga? A co z ubraniami, waszymi i jego? Głupio by mi było zostawiać ślady na ubraniu...
nie wiem czy o fobię chodzi... po prostu zastanawiam się jak to jest - ile trzeba żeby się do czegoś takiego na buzi przyzwyczaić, nie dusić w tym... Zastanawiam się na ile kosmetyki brudzą i jak sobie z tym radzić... jeśli chodzi o moją wiedzę i zrozumienie malowania się jestem na poziomie przeciętnego faceta;p dlatego pytam;p
"czegoś takiego"...piszesz tak jakby każda z dziewczyn, która nosi makijaż miała na sobie kilogramy kosmetyków. Zakładam, że jesteś osobą, która nie musi się malować, ma piękne oczy, usta i cudowna cerę. Jesli tak to gratuluję, ależ Ci zadroszczę, tez bym tak chciała, szczęściara...takiej reakcji się spodziwałaś?
Dla mnie "to coś" to pielęgnacja, dbanie o siebie, pewnego rodzaju przyjemność.... a nie zło konieczne.
Dla mnie "to coś" to pielęgnacja, dbanie o siebie, pewnego rodzaju przyjemność.... a nie zło konieczne.
Nie mam takich problemów... Zwykle maluję tylko oczy, podkładu używam tylko od wielkiego dzwonu, usta smaruję kolorowym błyszczykiem jak sobie przypomnę, że nakupowałam ich jak Żyd czapek a tylko walają się po torebkach :) ale mój mąż nie chodzi wysmarowany moimi kosmetykami nawet podczas dużych imprez... Nie czuję się dziwnie nawet jak sobie przykleję sztuczne rzęsy. To chyba kwestia nastawienia - ja miałam ciśnienie na strojenie się i pacykowanie od niemowlęctwa, dopiero niedawno mi trochę przeszło ;)
Ja powiem tak, mój makijaż ślubny był wyrazisty, powiedziałabym wręcz mocny, gdy pierwszy raz spojrzałam w lusterko lekko oniemiałam...ALE podobało się wszystkim dookola, poza tym po kilku miesiącach nie bedziecie juz tak dokładnie pamietać jaki ten makijaż był a na zdjęciach wyszedł idealnie, miałam wyraziste spojrzenie i kolor, który dodwał mi uroku a nie jak zawsze że blado wychodze. Dodatkowo jestem za makijażem u profesjonalistki ponieważ, w dniu slubu obudziłam się z opryszczką na górnej wardze, załamałam się, natomiast Ania sprawiła, że nic nie było widać a ja nie czułam się z tego powodu źle, ponadto w dniu slubu dostałam okres i miałam spore sińce pod oczami które również umiejetnie zostały zatuszowane...JA polecam w 100% makijaż u profesjonalisty, nigdy nie wiecie jak to bedzie w dniu slubu a tak jestescie ubezpieczone...jedyny minus to cena ja az takiej jak wy nie płaciłam.
YYY a ja mam własnie takie delikatne pytanie. Jak radzicie sobie z okresem podczas ślubu, jesli ktoś akurat miał lub sie spodziewa. Ja np przeżywam to na tyle boleśnie, że mimo leków muszę w pierwszy dzień ze 4 godziny lezeć, a nieraz omdlewam normalnie z bólu. Boje się co bedzie jak wypadnie mi w "ten" dzień, a trudno było przewidziec na półtora roku wcześniej, jak ustalalismy datę ślubu :/
Amidala napisał(a):
> YYY a ja mam własnie takie delikatne pytanie. Jak radzicie
> sobie z okresem podczas ślubu, jesli ktoś akurat miał lub sie
> spodziewa. Ja np przeżywam to na tyle boleśnie, że mimo leków
> muszę w pierwszy dzień ze 4 godziny lezeć, a nieraz omdlewam
> normalnie z bólu. Boje się co bedzie jak wypadnie mi w "ten"
> dzień, a trudno było przewidziec na półtora roku wcześniej, jak
> ustalalismy datę ślubu :/
chociaż biorę antybocianówki, to przechodzę przez te dni bardzo boleśnie... ale dzięki tabletkom wiem<łatwo obliczyć>, że akurat na swoim ślubie będę kilka dni po "przeciekach" ;)
> YYY a ja mam własnie takie delikatne pytanie. Jak radzicie
> sobie z okresem podczas ślubu, jesli ktoś akurat miał lub sie
> spodziewa. Ja np przeżywam to na tyle boleśnie, że mimo leków
> muszę w pierwszy dzień ze 4 godziny lezeć, a nieraz omdlewam
> normalnie z bólu. Boje się co bedzie jak wypadnie mi w "ten"
> dzień, a trudno było przewidziec na półtora roku wcześniej, jak
> ustalalismy datę ślubu :/
chociaż biorę antybocianówki, to przechodzę przez te dni bardzo boleśnie... ale dzięki tabletkom wiem<łatwo obliczyć>, że akurat na swoim ślubie będę kilka dni po "przeciekach" ;)