Widok
Witam serdecznie, prosze o podpowedz, pracuje aktuanie w Anglii, fizycznie, ciezko, zamierzam wrocic do Polski i zarejestrowac dzialalosc w uk tu sa tansze skladkiniz w Polsce,ale jakie utrudnienia czy niekorzysci?
Odnosnie powyzszych komentarzy w pl. skonczylam trzy kierunki studiow. Dziekuje z gory za odpowiedz
Odnosnie powyzszych komentarzy w pl. skonczylam trzy kierunki studiow. Dziekuje z gory za odpowiedz
~Daria - nie mów, że i Ty tak zapie...asz. Toż to totalny wyzysk :-(( W przyp. takiego rodzaju pracy albo warto nawiązać bliższy romans z prezesem (lub ewentualnie prominentnym członkiem Rady Nadzorczej) i w odpowiednim czasie zastosować szantaż (opcja dla kobiet bez poczucia etyki wyznających relatywizm, a nie np. katolicyzm) albo próbować max. do początku lutego przebywać stale na L4 (od Nowego Roku zwolnienia mają być wystawiane elektronicznie, ale należy liczyć się z obsuwą administracyjną) i usilnie szukać nowej, lepszej pracy. Najlepiej za granicą - o ile nie masz małych dzieci w domu i znasz dobrze choć 1 j. obcy. Tutaj - w naszej smutnej Ojczyźnie - zmiany rynku pracy (o ile jakieś następują) idą b. powoli.
Dlatego nigdy nie podejmę pracy w zawodzie:Asystentka/Sekretarka.
Ludzie myślą, że to jest łatwy i przyjemny sposób zarobku.
Że trzeba tylko ładnie wyglądać, napisać coś na komputerze i umieć parzyć kawę, ha ha ha.
Ludzie kochani! za coś takiego pieniędzy się nie dostaje!
Jak to wygląda naprawdę, trzeba się samemu zatrudnić i zobaczyć.
Z moich obserwacji wynika że to jest najtrudniejszy a jednocześnie najmniej doceniany zawód ever!
Ludzie myślą, że to jest łatwy i przyjemny sposób zarobku.
Że trzeba tylko ładnie wyglądać, napisać coś na komputerze i umieć parzyć kawę, ha ha ha.
Ludzie kochani! za coś takiego pieniędzy się nie dostaje!
Jak to wygląda naprawdę, trzeba się samemu zatrudnić i zobaczyć.
Z moich obserwacji wynika że to jest najtrudniejszy a jednocześnie najmniej doceniany zawód ever!
Zarobki 4050 zł netto na umowie o pracę (+opieka medyczna, multisport, bony na święta, czasem inne gratisy czy jednorazowe premie)
Mam 5,5 lat doświadczenia zawodowego, skończone studia (mgr). Aktualnie pracuje w zawodzie na stanowisku specjalistycznym w międzynarodowej korporacji. Niezbędna znajomość j. angielskiego. Praca ok, chociaż korpo-biurokracja czasem wkurza... Pracuje 40h/tyg, nadgodziny rzadko (ale płatne)
W mojej pierwszej pracy po studiach zarabiałam 1400 zł netto na umowie o pracę. Pracowałam tak 2 lata, w międzyczasie szukałam pracy w zawodzie. Nie aplikowałam na lewo i prawo, tylko czekałam na pewne konkretne ogłoszenia. Szukałam tak może z 6 miesięcy, w trakcie których złożyłam z 7 aplikacji. No i tak załapałam się do aktualnej firmy. Już na pierwszej umowie na okres próbny zarobki prawie mi się podwoiły. Potem jako stały pracownik zyskałam prawo do comiesięcznych premii. Z czasem przenieśli mnie do innego działu, bez premii, ale zarobki jeszcze większe. Dla wielu osób, zwłaszcza facetów (wiadomo - dysproporcje wg płci w zarobkach są realne), nie jest to duża suma... ale będąc w mojej pierwszej pracy za 1400 zł nie sądziłam że taką w przyszłości osiągnę. Nie jestem rozrzutna i nie mamy jeszcze dzieci, póki co jest to kasa za którą żyje wygodnie i jestem w stanie odłożyć.
Życzę wszystkim wytrwałości i przede wszystkim cierpliwości. Mierzcie wysoko, ale realnie. Nie warto brać pierwszej ciut lepszej możliwości, czasem lepiej poczekać.
Mam 5,5 lat doświadczenia zawodowego, skończone studia (mgr). Aktualnie pracuje w zawodzie na stanowisku specjalistycznym w międzynarodowej korporacji. Niezbędna znajomość j. angielskiego. Praca ok, chociaż korpo-biurokracja czasem wkurza... Pracuje 40h/tyg, nadgodziny rzadko (ale płatne)
W mojej pierwszej pracy po studiach zarabiałam 1400 zł netto na umowie o pracę. Pracowałam tak 2 lata, w międzyczasie szukałam pracy w zawodzie. Nie aplikowałam na lewo i prawo, tylko czekałam na pewne konkretne ogłoszenia. Szukałam tak może z 6 miesięcy, w trakcie których złożyłam z 7 aplikacji. No i tak załapałam się do aktualnej firmy. Już na pierwszej umowie na okres próbny zarobki prawie mi się podwoiły. Potem jako stały pracownik zyskałam prawo do comiesięcznych premii. Z czasem przenieśli mnie do innego działu, bez premii, ale zarobki jeszcze większe. Dla wielu osób, zwłaszcza facetów (wiadomo - dysproporcje wg płci w zarobkach są realne), nie jest to duża suma... ale będąc w mojej pierwszej pracy za 1400 zł nie sądziłam że taką w przyszłości osiągnę. Nie jestem rozrzutna i nie mamy jeszcze dzieci, póki co jest to kasa za którą żyje wygodnie i jestem w stanie odłożyć.
Życzę wszystkim wytrwałości i przede wszystkim cierpliwości. Mierzcie wysoko, ale realnie. Nie warto brać pierwszej ciut lepszej możliwości, czasem lepiej poczekać.
Asystentka musi znać biegle język obcy co najmniej jeden (znak oczywiście). Natomiast w tym zawodzie pracuję od dawna i zawsze są nadgodziny i zawsze stosunkowo niskie zarobki. Lepszej oferty (wyższe zarobki bez nadgodzin) nie znalazłam w Trójmieście. Wyjechać natomiast nie mogę - zobowiązania rodzinne.
Widocznie niskie kwalifikacje to niskie zarobki.
Widocznie niskie kwalifikacje to niskie zarobki.
Uwazam, ze kazdy czowiek, z wyzszym wyksztalceniem czy tez zawodowym zasluguje na szacunek a tym samym na godne zarobki. Jesli obywatel pracuje, nie wazne czy na stanowisku sprzataczki, kasjerki, asystentki, ksiegowej, prawnika czy lekarza powininen zarobic kwote pieniezna z ktorej bylby w stanie utrzymac siebie bez wiekszego wysilku. Nie powinno byc tak, ze czlowiek pracuje i nie stac go na podstawowe dobra.
Zarobki to porażka. Na magazynie przy sortowaniu odzieży dają 9 brutto!!!
Na infoliniach 10 zł brutto to norma. Jakaś porażka totalna. Mam ofertę pracy w biurze i... wychodzi 7,95 na rękę. CZY FIRMY ZGŁUPIAŁY??? Czy oni myślą, że za takie pieniądze można godnie żyć? A co jak się mieszka samemu? Albo jak w związku pracuje tylko jedna osoba? Mieszkanie to ok. 1100 zł, jedzenie, bilety... Czy pracodawcy o tym w ogóle myślą? Za 1300 zł to można zaszaleć. Faktycznie. Zwłaszcza jak jedno pracuje. Potem się zadłużamy, bo gdzie szukać pieniędzy? Tylko szybka pożyczka, bo na jedzenie trzeba mieć. A gdzie ubranie, niezbędna chemia do domu, itp. IDŹCIE PRACODAWCY PO ROZUM DO GŁÓW. Nawet 12 zł brutto to śmieszna kwota na dzisiejsze koszty życia! Ale wszędzie jest podobnie, nieważne, czy W-wa, Gdańsk, Wrocław. Trzeba polityków po prostu obudzić. Niech się w końcu ruszą i ockną!
Na infoliniach 10 zł brutto to norma. Jakaś porażka totalna. Mam ofertę pracy w biurze i... wychodzi 7,95 na rękę. CZY FIRMY ZGŁUPIAŁY??? Czy oni myślą, że za takie pieniądze można godnie żyć? A co jak się mieszka samemu? Albo jak w związku pracuje tylko jedna osoba? Mieszkanie to ok. 1100 zł, jedzenie, bilety... Czy pracodawcy o tym w ogóle myślą? Za 1300 zł to można zaszaleć. Faktycznie. Zwłaszcza jak jedno pracuje. Potem się zadłużamy, bo gdzie szukać pieniędzy? Tylko szybka pożyczka, bo na jedzenie trzeba mieć. A gdzie ubranie, niezbędna chemia do domu, itp. IDŹCIE PRACODAWCY PO ROZUM DO GŁÓW. Nawet 12 zł brutto to śmieszna kwota na dzisiejsze koszty życia! Ale wszędzie jest podobnie, nieważne, czy W-wa, Gdańsk, Wrocław. Trzeba polityków po prostu obudzić. Niech się w końcu ruszą i ockną!