Widok

alcoholismus chronicum

Tak na uboczu.
Niezależnie od głównego nurtu forumowego.
Chciałem napisać "zastanawiam się ...", ale tak naprawdę to wiem, nie potrzebuję się nad tym zastanawiać.
Totenkopf wpisał coś o bestialstwie, psy na smalec, moderator wyrzucił ten wpis. Ok. Jego prawo.
Nie umiem odpowiedzieć bestialstwem na bestialstwo, choć rozumiem, że czasem by trzeba.
Umiem tylko zamknąć się w moim świecie. Tutaj mam uzasadnienie tego co myślę. Tutaj jestem zrozumianym.
Alkohol, jako taki, jest efektem zużycia cukru przez drożdże. Tak po naszemu to zwykła kupa (Vistula nie, ona była syntetyczna). Tak sobie myślę, ze spożywając drożdżowa kupę jestem w zgodzie z własnym wegesumieniem, a przy okazji umiejscawiam się na właściwym poziomie egzystencjalnym.
Etanol jest substancją narkotyczną z grupy depresantów.
Alkoholizm jest nieuleczalny.
Alkohol spowalnia aktywność ośrodkowego układu nerwowego.
I chyba dobrze mi z tym.
Póki co endorfiny uwalniają się z każdym łykiem, a to już samo w sobie jest ok.
W zasadzie nie mam żadnego problemu.
Ale pocieszne jest, że Kropa chciałaby sama produkować własne wino :)
Chętnie Cię nauczę, ale pod warunkiem, że napijesz się ze mną.
Nie mogę jak C włóczyć się po Gdyni.
Nie mam po co.
Zamykam się w moim świecie, w którym sensem jest umiejętność produkcji etanolu, a jego zakup najgorszą z konieczności.
Ćmo, nalałem 12 kg wiśni i 8 kg śliwek. I wszystko, by móc się upijać.
Świat jest piękny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Piękni dwudziestoletni" jedna z moich kultowych książek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha!
Sałatkę z cukinii robiłem parę dni wstecz w wersji z gorczycą.
Jak jutro znajdę siły, a będzie ktoś chętny zapodam przepis. Mniam.
Niedługo zabiorę się za nowatorski, w moich perypetiach kulinarnych, przepis marynowanej cukinii. Obsmażonej, z czosnkiem i tymiankiem.
Przerabiam też kabaczki.
Zaczęły się jeżyny. Nie zrobię już dżemów jednorodnie tylko z tych owoców. Są za mdłe. W tym roku dodam jabłka do dżemu z jeżyn.

Zlałem trochę wina do poduchy.
Ogólnie to norma.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sugeruję cukinkę nie smażyć, a zgrilować.
Moim skromnym zdaniem jest lepsza.

U mnie cukinie i kabaczki rosną na okrętę i mogę je sałatkować co dwa-trzy dni.
Ostatnio robiłem szwedzką - ogórki i cebula.
Zapodaj Twój przepis, chętnie poeksperymentuję.

No i kolejny dzień bez % dobiegł końca.
Idę spać.

Już cieszę się na jutrzejszy wieczór. W piątek alko zawsze się należy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na pewno to znasz, ale proszę bardzo.
Potrzebna będzie nie za duża cukinia gdzieś kilogramowa.
2dkg soli
łyżka cukru
pełna łyżeczka kwasku cytrynowego
pół łyżeczki nasion gorczycy
I lecimy cukinię ciachamy w plasterki oczywiście razem ze skórą. W emaliowanym naczyniu cukinię posypać solą, dodać kwasek rozpuszczony gdzieś w 1/4 szklanki wody i dać cukier. Poczekać do 2 godzin i do słoiczków ładować. Do każdego słoiczka wsypać szczyptę nasion gorczycy. Czasem dodaję też szczyptę nasion kopru i ząbek czosnku. Na powierzchnię wlać po łyżce oleju słoje zamykamy i pasteryzujemy koło 20 min.
Smacznego.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chwila, chwila Manson to nie jutrzejszy wieczór a dzisiejszy. hehehe
Ja jestem wykończony, (ale nie skończony)
Wracając do Twego postu rozpoczynającego wątek, otóż nie tak do końca alkoholizm jest nieuleczalny. Owszem w literaturze klasycznej na ten temat to jest dogmatem mianowicie, że ta choroba wyssana z mlekiem matki zostaje z nami do końca życia. Zgadzam się z tym.
Z jednym ale (jak wiadomo Ale były dwie jedna dawała druga nie) no więc spotkałem się pośrednio w Holandii z grupą terapeutyczną, która stara się nie uleczyć, ale zaleczyć alkoholizm u ludzi, którzy podejmowali kilkadziesiąt terapii-leczeń i nie rokują żadnych nadziei. Holendrzy (ciekawy naród zresztą) doszli do wniosku, że nauczą pić "od nowa" w tzw sposób kontrolowany. Podobno ta grupa miała pewne sukcesy.
Podejrzewam, że kolesie z Holandii bazują na pierwszej największej różnicy pomiędzy programem AA i DDA. Cytując z wiki brzmi ona:

Inaczej niż w AA, głównym celem uczestnictwa w mityngach DDA (lub innej formy pracy) nie jest zaprzestanie nałogu picia alkoholu (lub używania innych substancji zmieniających nastrój), lecz wyzdrowienie ze skutków dorastania w rodzinie gdzie taki problem występował, lub rodzinie dotkniętej inną dysfunkcją. Choć, jak mówi jedna z cech DDA, "staliśmy się osobami uzależnionymi, lub poślubiliśmy osoby uzależnione", stąd wiele osób może identyfikować się zarówno z DDA, jak i z uzależnieniem od alkoholu lub innymi problemami.

A czytał ktoś z Was książkę pt. "Umierałem sto razy". Jeden życiorys z tej książki jest mojego znajomego, sam go tam opisał.


http://www.sentencja.com.pl/product_info.php?products_id=92660&sentencja=UmieraÂłem_sto_razy_Korczak_ZdzisÂław
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O motyla noga. (Admin forgive me)
Waterboysi.

http://www.youtube.com/watch?v=J-P_6YBITHE&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.

wypowiedź zmoderowana (admin68, 0000-00-00 00:00:00)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przepis cukiniowy jest ok, nie znałem go, ale sobie zrobię parę słoi, bo mi smakuje.

Chińskie przysłowie mówi, że każdy posiłek je się trzy razy, po raz pierwszy, gdy sie o nim myśli, po raz drugi, gdy się go robi, i po raz trzeci, gdy się go konsumuje. Ja jestem dopiero po pierwszym razie.

W zakresie braku umiejętności picia alkoholu to ja się nie poczuwam. Kontroli też nie tracę. Ja po prostu za dużo przyjmuję. Nie jest to kwestia zapijania się na śmierć czy mazania w czarnoziem przed snem.
Ja po prostu piję, bo lubię.
I działa to na mnie tak, jak orzeźwiający tymbark miętowo-jabłkowy w upalny dzień po wejściu na przełaj na Wołosań.

Muszę jeszcze to przemyśleć.
Bo to może faktycznie nie alkoholizm w klasycznym wydaniu.

Dzisiaj zaczyna się piąty dzień :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja uderzyłem dziś w sushi z sandaczem, maki, suzuki coś tam coś tam. Ignorant ze mnie, ale chrzan mają ciekawski. Wizualnie i smakowo. Polecam dla zakatarzonych.
A poza tym to w jednej knajpie przy gdyńskiej plaży chwalą się że mają 120 rodzajów piw. Kiedy tak sunąłem przez gdyńskie knajpy postanowiłem zajrzeć tam. Mieli akurat czeski weekend - muza czeska, barmani odziani w czeskie akcenty itd, grzecznie, lansowo zacząłem od staropramena, ale zaraz przeleciałem przez wybrane browary niemieckie, aż po wyspowego "marfiaka" i guinnessa. Mogę napisać, że siedząc przy barze ( tutysty przy stolikach) przemierzyłem pół Europy.
Coraz bardziej podoba mi się w Gdyni. Ale i tak najlepsze jest to, że przed snem mogę rzucić się w torf porośnięty zielenią, albo stać w błocie podlewając ogród.
dobrej nocy dla nieśpiących duchów.

"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
urlop się kończy
czas do wojska wrócić
ale felusiowi
żal koleżków
rzucić
dlaczego?
nie bądź ciekawy
to jego prywatne sprawy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja dzisiaj dla odmiany pojechałem sobie do Gdyni na mecz.
Belfegorem jeździ się jak chopperem, więc dopiero co wróciłem.
I tym sposobem piąty dzień bez alko.
A chyba pierwszy piątek od czasu jak skończyłem 7 lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie było mnie przez moment a tu..... się dzieje;)
uczę sie, pracuję, uczę i pracuję, jakoś tak na nic czasu więcej nie starcza, no może z wyjątkiem fajnej zabawy i... ale to tylko ktoś w różowych okularach zrozumie;)
Niesamowite ze byłeś w trójce, jesteś moim idolem, howkh!
hihihi... nie, dzisiaj nie napisze nic konstruktywnego, szum w głowie i tak jakoś różowo mi;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
raaaaatunku, ratuuuuuuuuuuuuuuunku....zgubiłam się, hlip, hlip
ten watek urósł juz niewyobrazalnie
to idę spać, co tak bedę tu sama siedzieć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobra, zaczynam czytac od konca
musi sie udac
a tylko chwilkę mnie nie było
gaduły
hih
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
masz rację C-kawałek niezly i z dedykacją dla nas
super, aż sie robi milusio
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja się tak nie bawie! ;P\moje posty nie układają się tak jak powinny
\pfle
to ide po mołdowianina może przy nim zasnę:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uff, wreszcie :-))

Zaczęło się od mocnego postanowienia nadrobienia niedostatków w produkcji win.
Dojrzałe już 60 l wina śliwkowego (samo się przez rok sklarowało, szok !!!) należało dosłodzić, dokwasić, dobarwić i takie tam.
Tego się nie da dobrze zrobić bez degustacji :-))
Wino śliwkowe mi nie smakuje, sorry. Nie mam wystarczająco delikatnego podniebienia. Podejmuję więc męską decyzję - od tej pory robię wino śliwkowe tylko w celach próbnych, zaś cała produkcja śliwkowego jest przeznaczona na śliwowicę. Koniec i kropka (ooo, Kropka, wróciłaś??? dawno Cię nie było :-)))

No potem dostawianie śliwkowego - zebrałem dziś z Szuroczką 35 kg śliwek.

I przygotowanie do postawienia jabłkowego. No trzeba, jabłec mamy zatrzęsienie.

W międzyczasie 3 heinekeny, bo gorąco. Moim skromnym pijackim zdaniem heineken powinien gnić w lochach do końca świata albo jeden dzień dłużej. Za beznadziejny smak i zniszczenie jednego z porządnych (nie najlepszych zaznaczam) piw w Polsce - żywieckiego fulla.

Potem dwa budweisy, żeby spłukać haniebne heinekeny (jak Holendrzy mogą produkować dobre piwo jak oni gór nie mają?).

No i wieczorkiem parę porządnych rumów. Znaczy tuzemaków. To mi zostało z czeskich czasów.

No i gitara.
Jest normalnie, bez jakichś stresów bezalkoholowych, jak powinno być.

Smacznego @ll.
(Obejrzałem ostatniego mołdawianina czającego się w piwniczce. Kagor mu miano. Dam mu jeszcze trochę pożyć).

Pozdrawiam i dobrej nocy :-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
czy wy doceniacie prxytulnośc własnego domu?
czy wy wieciue jak to jest kiedy serdeczni przyjaciele
obiecali wam nocleg na oruni gornej?
a ty wiesz ze noxcleg na oruni gornej to jak o kant dupy potluc
ty wiesz ze nie ma nic fajnego w obudzeniu sie w obcym pokoju, w obcym domu i w obcym łozku
na oruni górnej
i dalem taksowkarzowi 21 zl i powiedzialem ze chce sie jednak obudzic we wlasnym
lozku
i oto jestem a wczesniej szedlem kupic piwo. a przed toy toyemm stal
michal urbaniak
i ja go rozpoznalem i powiedzialem mu ze wiem kto on jest.
a on na to rzekl cytuje "koncert janerki byl dobrymm koncertem"
najwazniejsze to obudzic sie we wlasnym domu z wlasnym psem o imieniu jamnajaka i z wlasnym kotem o imieniu kamczatka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
też ledwo żyje
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hmm, hobo, ameryki to ty nie odkryłeś :)
u mnie to się nazywało autopilot i w pewnym momencie przejmowało kontrolę nad mózgiem i nogami.
było (jest, mam nadzieję) zaprogramowane na mój dom i żadna siła nie mogła mnie zatrzymać.
a jak próbowała, to, no cóż, krew na butach...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
haha chyba wszyscy jesteśmy z jednej "łapanki"
"Za wszelką cenę do domu" powarzałem to sobie jak mantrę - setki razy.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Jak sobie radzić z zadaniami, które wymagają błyskawicznych tłumaczeń? (4 odpowiedzi)

Zdarzyło mi się, że w pracy musiałem szybko zrozumieć teksty w innym języku, a nie miałem czasu...

Grajdołki (287 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Kawa czy Herbata - rano (204 odpowiedzi)

Piszcie co lubicie wypić rano - i dlaczego. Ja pijam wcześnie rano sypaną 2 łyżeczki z mlekiem +...

do góry