Widok
Pamiętam ze szkoły słowa mojej pani profesor - kobieta może zabrać mężczyźnie do 3/4 tego co zarabia w formie alimentów. Nie wiem jak ma sie to do dzisiejszego prawa, ale takie słowa usłyszałam 10 lat temu. Z drugiej strony jest coś takiego jak minimum egzystencji które wynosi ok 600zł, wiec sumując - jeżeli kobieta wykaże,że potrzebuje dużej kwoty na dziecko to płać i płacz.
"jeżeli kobieta wykaże,że potrzebuje dużej kwoty na dziecko to płać i płacz"
3/4... Dobry żart ;D
Nieeee.. Wtedy robisz test na ojcostwo.
I wtedy i tylko wtedy jeśli jest Twoje nie płacisz.
Jeśli masz lepsze warunki to zabierasz dziecko do siebie i to ona płaci.
Biorąc pod uwagę, rodziców nie mogących się dogadać między sobą tyko za pośrednictwem sądu:
Nie są zbyt rozgarnięci więc spora szansa że dziecko NIE jest Twoje.
Jeśli nie jest, to nie Twój problem.
No ale załóżmy, że Twoje - ja np. nie miałbym najmniejszego zamiaru sponsorować jakiejś kretynki :D
Prędzej rzuciłbym pracę i poszedł pod most niż oddawał 3/4 tego co zarabiam.
Ale prościej coś ukraść i iść do pierdla - darmowa kablówka, stołówka, nikt nie zawraca d*py...
3/4... Dobry żart ;D
Nieeee.. Wtedy robisz test na ojcostwo.
I wtedy i tylko wtedy jeśli jest Twoje nie płacisz.
Jeśli masz lepsze warunki to zabierasz dziecko do siebie i to ona płaci.
Biorąc pod uwagę, rodziców nie mogących się dogadać między sobą tyko za pośrednictwem sądu:
Nie są zbyt rozgarnięci więc spora szansa że dziecko NIE jest Twoje.
Jeśli nie jest, to nie Twój problem.
No ale załóżmy, że Twoje - ja np. nie miałbym najmniejszego zamiaru sponsorować jakiejś kretynki :D
Prędzej rzuciłbym pracę i poszedł pod most niż oddawał 3/4 tego co zarabiam.
Ale prościej coś ukraść i iść do pierdla - darmowa kablówka, stołówka, nikt nie zawraca d*py...
Jest jeszcze jedna opcja:
Jeśli dziecko jest Twoje i zarabiasz sporo a jego matka okazała się idiotką lecącą na hajs - bierzesz młode i wyjeżdżasz ;)
A wracając jeszcze na moment do pytania autora wątku:
Z tego co wiem wykładnia sądów jest taka, że masz płacić tyle żeby dziecko miało zapewnioną taką samą sytuację jak gdy byliście parą.
W WIELKIM uproszczeniu, mam nadzieję, że zrozumiesz:
Jeśli było Was stać na przedszkole za 1000zł a teraz matka ma tylko 800zł to musisz dopłacić jej 200zł.
To samo dotyczy wszystkich innych aspektów życia - również np. wyjść do kina i podobnych pierdół.
Jeśli chodziliście z dzieckiem 4x w miesiącu do zoo a teraz jej nie stać to Ty musisz za to zapłacić (dopłacić ile brakuje).
Oczywiście ona musi to udowodnić, przedstawić rachunki i podobne pierdoły - jest to niewykonalne :D
Problem w tym, że ktoś idący do sądu po alimenty definitywnie jest idiotą.
Albo dlatego, że on/ona jest problemem i nie potrafi się dogadać.
Albo dlatego, że związał się z idiotą i zauważył to dopiero po narodzinach dziecka - hilarious :D
Nie wiem natomiast co jest w przypadku jak ona sobie kogoś znajdzie nowego - i jej sytuacja materialna się poprawi.
Chyba wciąż trzeba płacić alimenty na dziecko - ale CHYBA mniej - tego nie wiem.
Jeśli dziecko jest Twoje i zarabiasz sporo a jego matka okazała się idiotką lecącą na hajs - bierzesz młode i wyjeżdżasz ;)
A wracając jeszcze na moment do pytania autora wątku:
Z tego co wiem wykładnia sądów jest taka, że masz płacić tyle żeby dziecko miało zapewnioną taką samą sytuację jak gdy byliście parą.
W WIELKIM uproszczeniu, mam nadzieję, że zrozumiesz:
Jeśli było Was stać na przedszkole za 1000zł a teraz matka ma tylko 800zł to musisz dopłacić jej 200zł.
To samo dotyczy wszystkich innych aspektów życia - również np. wyjść do kina i podobnych pierdół.
Jeśli chodziliście z dzieckiem 4x w miesiącu do zoo a teraz jej nie stać to Ty musisz za to zapłacić (dopłacić ile brakuje).
Oczywiście ona musi to udowodnić, przedstawić rachunki i podobne pierdoły - jest to niewykonalne :D
Problem w tym, że ktoś idący do sądu po alimenty definitywnie jest idiotą.
Albo dlatego, że on/ona jest problemem i nie potrafi się dogadać.
Albo dlatego, że związał się z idiotą i zauważył to dopiero po narodzinach dziecka - hilarious :D
Nie wiem natomiast co jest w przypadku jak ona sobie kogoś znajdzie nowego - i jej sytuacja materialna się poprawi.
Chyba wciąż trzeba płacić alimenty na dziecko - ale CHYBA mniej - tego nie wiem.
>Nie wiem natomiast co jest w przypadku jak ona sobie kogoś znajdzie nowego - i jej sytuacja materialna się poprawi.
Chyba wciąż trzeba płacić alimenty na dziecko - ale CHYBA mniej - tego nie wiem.
Jak ona sobie kogoś znajdzie nowego - dla Sądu nie ma czegoś takiego. To, czy jej sytuacja materialna się poprawiła nie ma tu żadnego znaczenia. Jeżeli sytuacja ojca pogorszy się natomiast wskutek np. wypadku lub trwałej niezdolności do pracy to są to okoliczności do obniżenia alimentów
Może być jeszcze tak, ze nowy partner matki przysposobi dziecko i on zamiast ojca biologicznego stanie się opiekunem prawnym, wraz z obowiązkiem łożenia na dziecko przysposobione, wiąże się to z odebraniem praw rodzicielskich biologicznemu ojcu. Przed sądem trzeba udowodnić, ze biologiczny ojciec trwałe zaniedbywał swoje obowiązki, a przysposobienie przez partnera matki jest uzasadnione dobrem dziecka
Chyba wciąż trzeba płacić alimenty na dziecko - ale CHYBA mniej - tego nie wiem.
Jak ona sobie kogoś znajdzie nowego - dla Sądu nie ma czegoś takiego. To, czy jej sytuacja materialna się poprawiła nie ma tu żadnego znaczenia. Jeżeli sytuacja ojca pogorszy się natomiast wskutek np. wypadku lub trwałej niezdolności do pracy to są to okoliczności do obniżenia alimentów
Może być jeszcze tak, ze nowy partner matki przysposobi dziecko i on zamiast ojca biologicznego stanie się opiekunem prawnym, wraz z obowiązkiem łożenia na dziecko przysposobione, wiąże się to z odebraniem praw rodzicielskich biologicznemu ojcu. Przed sądem trzeba udowodnić, ze biologiczny ojciec trwałe zaniedbywał swoje obowiązki, a przysposobienie przez partnera matki jest uzasadnione dobrem dziecka
"dla Sądu nie ma czegoś takiego"
Oczywiście, że jest - ale Ty na niczym się dobrze nie znasz tylko Ci się wydaje :D
Przykład:
Ojciec biologiczny zarabia 20 000 netto - matka 0
Rozchodzą się.
Dziecko z nieistotnych przyczyn zostaje z matką (ojciec nie chciał, sędzia idiota etc.)
Facet musi płacić takie alimenty, żeby sytuacja materialna dziecka była taka sama jak gdyby wciąż był z tą kobietą.
Kobieta znajduje sobie innego faceta i wychodzi za niego za mąż (więc ich budżet w domyśle jest wspólny).
Ojciec biologiczny nie musi już płacić AŻ TYLE co wcześniej - tylko tego nie jestem pewien.
Więc np. obniżą mu alimenty o ~90% jeśli nowy fajfus dużo zarabia.
Nowy facet nie musi uznać dziecka za własne - wystarczy że sytuacja materialna matki się poprawi.
Oczywiście, że jest - ale Ty na niczym się dobrze nie znasz tylko Ci się wydaje :D
Przykład:
Ojciec biologiczny zarabia 20 000 netto - matka 0
Rozchodzą się.
Dziecko z nieistotnych przyczyn zostaje z matką (ojciec nie chciał, sędzia idiota etc.)
Facet musi płacić takie alimenty, żeby sytuacja materialna dziecka była taka sama jak gdyby wciąż był z tą kobietą.
Kobieta znajduje sobie innego faceta i wychodzi za niego za mąż (więc ich budżet w domyśle jest wspólny).
Ojciec biologiczny nie musi już płacić AŻ TYLE co wcześniej - tylko tego nie jestem pewien.
Więc np. obniżą mu alimenty o ~90% jeśli nowy fajfus dużo zarabia.
Nowy facet nie musi uznać dziecka za własne - wystarczy że sytuacja materialna matki się poprawi.
'Dziecko z nieistotnych przyczyn zostaje z matką'
Są istotne, skoro sąd bierze je pod uwagę;) zwłaszcza dla dziecka, choć wtedy bardziej mowa o skutkach. W teorii każdy wariant jest do ugrania, w praktyce dużo zależy od sposobu rozegrania. W skrócie - żmudne, upierdliwe i wykańczające. Mam nadzieję, ze autor wątku dogada się z mamą malucha we własnym zakresie, dla dobra ich wszystkich.
Są istotne, skoro sąd bierze je pod uwagę;) zwłaszcza dla dziecka, choć wtedy bardziej mowa o skutkach. W teorii każdy wariant jest do ugrania, w praktyce dużo zależy od sposobu rozegrania. W skrócie - żmudne, upierdliwe i wykańczające. Mam nadzieję, ze autor wątku dogada się z mamą malucha we własnym zakresie, dla dobra ich wszystkich.
Nowy mąż nie musi łożyć na dzieci swojej małżonki z poprzednich związków.
Tak więc, mimo że sytuacja materialna matki poprawiła się, poprawa ta nie musi odnosic się do jej dzieci z poprzednich związków i nadal to rodzice są odpowiedzialni za ich utrzymanie.
Np. wcześniej matka nie jeździła z dzieckiem na wakacje.. Teraz ma nowego męża, z którym jedzdzi 5 razy w roku. Oczywiście dziecko jeździ z nimi tez. Nie wynika z tego w żaden sposób, ze tata biologiczny ma płacić mniej.
Alimenty płaci się dziecku za pośrednictwem drugiego rodzica, a nie drugiemu rodzicowi.
Poprawa finansów rodzica, pod którego opieką jest dziecko nie wywołuje skutków w postaci obniżenia alimentów drugiego rodzica, bo byłoby to działaniem na szkodę dziecka, a do pilnowania interesów dziecka zobowiązany jest sad.
Przeciwnie natomiast, jeżeli poprawia się finanse rodzica, który nie opiekuje się dzieckiem, to drugi rodzic który ma pod opieką dziecko może zażądać, oczywiście w interesie dziecka, podwyższenia alimentów.
Zasada przy orzekaniu jest jedna : dobro dziecka.
Nie do końca rozumiem, co w tej kwestii jest niejasne.
Tak więc, mimo że sytuacja materialna matki poprawiła się, poprawa ta nie musi odnosic się do jej dzieci z poprzednich związków i nadal to rodzice są odpowiedzialni za ich utrzymanie.
Np. wcześniej matka nie jeździła z dzieckiem na wakacje.. Teraz ma nowego męża, z którym jedzdzi 5 razy w roku. Oczywiście dziecko jeździ z nimi tez. Nie wynika z tego w żaden sposób, ze tata biologiczny ma płacić mniej.
Alimenty płaci się dziecku za pośrednictwem drugiego rodzica, a nie drugiemu rodzicowi.
Poprawa finansów rodzica, pod którego opieką jest dziecko nie wywołuje skutków w postaci obniżenia alimentów drugiego rodzica, bo byłoby to działaniem na szkodę dziecka, a do pilnowania interesów dziecka zobowiązany jest sad.
Przeciwnie natomiast, jeżeli poprawia się finanse rodzica, który nie opiekuje się dzieckiem, to drugi rodzic który ma pod opieką dziecko może zażądać, oczywiście w interesie dziecka, podwyższenia alimentów.
Zasada przy orzekaniu jest jedna : dobro dziecka.
Nie do końca rozumiem, co w tej kwestii jest niejasne.
"Nowy mąż nie musi łożyć na dzieci swojej małżonki z poprzednich związków."
Ku*** mać chłopie prosty a czy ja napisałem, że musi?!
NIE! Napisałem, że po ślubie kasa jest defaultowo wspólna.
Dalej nie czytam.
@Ruda:
Pełna zgoda.
Miałem na myśli, że przyczyny z jakich sąd zarządził tak a nie inaczej nie są istotne dla reszty mojej wypowiedzi.
Ku*** mać chłopie prosty a czy ja napisałem, że musi?!
NIE! Napisałem, że po ślubie kasa jest defaultowo wspólna.
Dalej nie czytam.
@Ruda:
Pełna zgoda.
Miałem na myśli, że przyczyny z jakich sąd zarządził tak a nie inaczej nie są istotne dla reszty mojej wypowiedzi.
>Poprawa finansów rodzica, pod którego opieką jest dziecko nie wywołuje skutków w postaci obniżenia alimentów drugiego rodzica, bo byłoby to działaniem na szkodę dziecka, a do pilnowania interesów dziecka zobowiązany jest sad.
Nawet w sytuacji, gdy alimenty zasądzone są w takiej wysokości, że pozostały dochód nie pozwala rodzicowi płacącemu alimenty na zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb? Każdy przypadek jest indywidualny i pewnie w niektórych sytuacjach ma to znaczenie. Jeżeli przykładowo rodzic pokrywał do tej pory 80% kosztów utrzymania dziecka i sam przy tym nie bardzo miał z czego żyć, a sytuacja rodzica opiekującego się dzieckiem znacząco się poprawiła, to sąd chyba może to uwzględnić?
Nawet w sytuacji, gdy alimenty zasądzone są w takiej wysokości, że pozostały dochód nie pozwala rodzicowi płacącemu alimenty na zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb? Każdy przypadek jest indywidualny i pewnie w niektórych sytuacjach ma to znaczenie. Jeżeli przykładowo rodzic pokrywał do tej pory 80% kosztów utrzymania dziecka i sam przy tym nie bardzo miał z czego żyć, a sytuacja rodzica opiekującego się dzieckiem znacząco się poprawiła, to sąd chyba może to uwzględnić?
@chmurka
Jeżeli pokrywał 80% potrzeb dziecka, to znaczy ze miał takie możliwości. Jeżeli nie zmieniła się jego sytuacja w sensie możliwości zarabiania, np nie popadł w ciężka chorobę, nie uległ wypadkowi itp. to sad nie orzeknie obniżenia alimentów. Sad patrzy przez pryzmat dziecka, a nie wygodnego życia rodzica.
Jeżeli drugi rodzic w międzyczasie będzie zarabiał więcej, to super.
Rozumując w ten sposób to przy każdej zmianie pracy przez rodziców, sad orzekałby zmianę alimentów. Jak łatwo się domyślić rozwiedzeni rodzice byliby wciąż "bez pracy".
Sądu nie interesuje ile zarabiasz, tylko jakie masz możliwości, czyli ile możesz zarabiać.
Jeżeli pokrywał 80% potrzeb dziecka, to znaczy ze miał takie możliwości. Jeżeli nie zmieniła się jego sytuacja w sensie możliwości zarabiania, np nie popadł w ciężka chorobę, nie uległ wypadkowi itp. to sad nie orzeknie obniżenia alimentów. Sad patrzy przez pryzmat dziecka, a nie wygodnego życia rodzica.
Jeżeli drugi rodzic w międzyczasie będzie zarabiał więcej, to super.
Rozumując w ten sposób to przy każdej zmianie pracy przez rodziców, sad orzekałby zmianę alimentów. Jak łatwo się domyślić rozwiedzeni rodzice byliby wciąż "bez pracy".
Sądu nie interesuje ile zarabiasz, tylko jakie masz możliwości, czyli ile możesz zarabiać.