Widok

randki

Chcialabym kogoś poznac i myślałam o randkach internetowych, ale troche sie wstydze...nie chce zamieszczac zdjecia, zeby znajomi mnie nie widzieli , ale tak pierwsza pisac do facetow ktorzy mnie interesuja to tez troszke glupio...no i potem spotkanie...a jak mnie wykorzysta jeden z drugim...i jak po pierwszej randce juz sie ze mna nie umowia...o rany tak mi bedzie glupio... jak mam sie przelamac...;))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po kolei.

Myślisz że to się da utrzymać w tajemnicy? Nie będziesz pracował, będziesz żył pełnią życia wydając 16 tysiaków miesięcznie i nikt nie zauważy?
To utrzymywanie w tajemnicy to będzie nie mówienie, czy kłamanie? Nie sądzę byś mógł zyskać tym przyjaciół. Zazdrości zapewne to nie powstrzyma. Za to jakie plotki będą:P I pewnie nie jeden organ państwowy się Tobą zainteresuje, po odpowiednim donosie;)

Pesymistyczna wizja? Zakładając że byłbyś szczęściarzem i przeżył sto lat. Popatrz na ostatnie sto lat, okaże się że większość rzeczy którymi się otaczasz nie istniała. Pierwszy Polski samochód osobowy - 1927, pierwsza, pierwsza stacja radiowa w Polsce - 1926 (na świecie 1920), pierwszy samolot na świecie 1903 (w Polsce sporo później), o komputerach czy telefonach komórkowych nie wspominając. To ta optymistyczna część.

Pesymistyczna to dwie wojny światowe, do tego pewnie z kilkaset konfliktów zbrojnych (sporo obecnie trwających), wojny domowe, okupacje (niektóre wciąż trwające, mimo że ludzie udają że nic się nie dzieje - podobnie z niewolnictwem i obozami pracy).
Dwukrotne użycie bomby atomowej na cywilach.
Hitler, Lenin, Stalin, Mussolini, nazizm, komunizm, ludobójstwa, wielokrotne użycie broni chemicznej, kilkudziesięciu dyktatorów na świecie....
Holokaust, Hołodomor, Wielki Terror. To można wymieniać w nieskończoność ograniczając się tylko do Polski i krajów sąsiadujących.
Takie rzeczy mają wpływ na Twoje pieniądze i to duży wpływ. Gdy dodasz do tego Wielki kryzys, który objął prawie cały świat, dwie hiperinflację w Polsce, a także te inne rzeczy wcześniej wymienione to masz nikłe szanse na utrzymanie swoich 4mln.

Z opowieści wiem że moja rodzinka (dziadkowie) mieli całkiem spory majątek. Mieli ziemię, kamienice, sporą ilość złota, biżuterii, kamieni szlachetnych, jakieś dzieła sztuki, wszystko co mogło mieć trwałą wartość - część została odebrana siłą, część na zasadzie pożyczki dla dobra Polski. Są jeszcze tacy co próbują to odzyskać, od lat biegając po sądach.

To nie pesymistyczny scenariusz, tylko historia ostatnich kilkudziesięciu lat.



Według tego co piszesz to bycie mecenasem jest byciem sponsorem, dajesz kasę aby poczuć się szczęśliwym. Może w tym cały problem, że my cały czas mówimy o czymś innym. Mi chodzi o szczęście, a Tobie o zadowolenie - sprawianie sobie przyjemności.



"A czym jest szczęście wikipedia Ci powie ;)"

Wikipedię Tworzą ludzie, przypadkowi - nie wierz we wszystko co tam przeczytasz lub zobaczysz;)



U Maslowa to się nazywa piramidka potrzeb - potrzeb, a nie szczęścia;)

Gdyby jednak iść za myślą autora tego artykułu to dojdzie się do samej piramidki, a tam na samej górze trafi się na potrzebę transcendencji, potrzeb duchowych, czy Boga (w zależności jak kto je nazywa). Tu pojawia się problem, bo jak pisał autor, "Osoba szczęśliwa to osoba która zaspokoiła wszystkie potrzeby."
Maslow uważał że aby zaspokoić potrzebę wyższego rzędu, potrzeby niższego rzędu muszą być zaspokajane na bieżąco.

Wg wikipedii:
potrzeba szacunku i uznania – potrzeby uznania i prestiżu we własnych oczach i w oczach innych ludzi; pragnienie potęgi, wyczynu, potrzeba respektu i uznania ze strony innych ludzi, dobrego statusu społecznego, sławy, dominacji, zwracania na siebie uwagi.

Niestety w duchowości większości religii i filozofii życia, aby być bliżej Boga/raju/szczęścia należy odrzucić te "potrzebę" (która jest grzeszna, niszcząca lub uzależniająca). W zależności od nauki, także i inne potrzeby. Religie i filozofie życie oparte są często na naukach ludzi (albo Bogów) którzy odrzucali prawie wszystkie te potrzeby, a na pewno nie byli od nich uzależnieni.


Aby być szczęśliwym trzeba zatem zaspokoić wszystkie potrzeby, a ostatnia potrzeba wymaga aby odrzucić inne, bez których zaspokojenie potrzeby najwyższego rzędu jest niemożliwe. Zatem koło się zamyka. Lub jak kto woli, według tej teorii nie da się osiągnąć szczęścia.

Bawimy się dalej?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Charytatywnie kurka wodna :>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie dopisałem jeszcze ze będąc Mecenasem WCALE nie trzeba oddawać wszystkiego - wiadomo całego zła/biedy się nie naprawi, ale jak ktoś chce to może robić to z sensem nie bankrutując przy tym samemu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym totkiem to oczywiście, aby uniknąć takiego czegoś (interesownej przyjaźni czy zainteresowanie rodziny) należy to utrzymać w tajemnicy, w końcu nawet zazdrość sąsiadów może narobić problemów.

Co do kataklizmów i bankructw - to bardzo pesymistyczna wizja, oczywiście może wybuchnąć wojna np atomowa i wszyscy biedni czy bogaci wyparujemy. Ale to czarne wizje i nie należy się tym przejmować by można by popaść w depresje i paranoje.

Szacunek do innych, pomaganie im... Jeśli to by sprawiało, że czuję się szczęśliwym działając harytatywnie to czemu nie? Za 16 tys miesięcznie to stać by Cie było na pomoc nie jednemu. Czemu sponsor tak źle się teraz kojarzy - bo chce coś w zamian. A działając harytatywnie można być więc Mecenasem .

"Dysonans poznawczy" - obawiam się że już go wszyscy mamy :> w mniejszym jub większym stopniu.

A czym jest szczęście wikipedia Ci powie ;)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczęście

Jak się w to wczytałem to ja mam zdanie podobnie jak Masłow (nawet nie wiedzałem)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wygrana w totka nie jednego unieszczęśliwiła. Często po takiej wygranej okazuje się że rodzina się Tobą bardziej interesuje, starzy i nowi przyjaciele stają się coraz milsi, ale każdy ma jakieś oczekiwania względem Ciebie, każdy chce coś uszczknąć dla siebie i albo Cię wycisnął jak gąbkę albo uznają że jesteś chamem którego nie obchodzi ich los (czyli się od Ciebie odwrócą).

Znałem kiedyś pewną osobę która w znanym mi towarzystwie miała więcej pieniędzy niż inni. Zawsze był z jakaś ładna dziewczyną, i w grupie kumpli. Ludzie byli w jego towarzystwie bo im stawiał. Kobiety zabierał na kosztowne randki, mogły przy nim posmakować nowej potrawy czy droższego drinka. Część tych ludzi za jego plecami mówiła że go nie lubi, że są w jego otoczeniu bo jest sponsorem, a w przyszłości może im się przydać ta znajomość (np w interesach). Nie wiem czy on miał tego świadomość, ale nie szanował ludzi, częściej kłamał niż myślał i nie potrafił trzymać języka za zębami. Nie wiem czy był szczęśliwy, ja bym nie był.

Ty fantazjujesz, obliczasz sobie procenty, ile by to mogło być, co mógłbyś sobie za to kupić, ale nie dostrzegasz zagrożeń jakie te pieniądze by wywołały.

A to że byś miał pieniądze nie oznaczałoby że byś miał pieniądze zawsze (do końca życia). Kilka banków w których miałbyś te pieniądze mogłoby zbankrutować. Wpłaciłbyś na zagraniczne konta, a w tamtym państwie wybuchła by wojna domowa, albo przejął by je dyktator który uznałby że kasa ludzi z zagranicy zostaje przejęta na rzecz państwa. Mogłaby wybuchnąć wojna i rząd by zrobił konfiskatę. Albo doszło by do hiperinflacji i Twoje 4mln zmieniłyby się w 40zł. W przeciągu ostatnich stu lat w naszej okolicy były wszystkie te rzeczy. Hiperinflacja w Polsce w XX wieku była dwukrotnie.


"Ja się w sumie z tym wszystkim powyżej co napisał Anty zgadzam. Czyli tym, że pieniądze bezpośrednio szczęścia nie dają."

Czyli zgadzasz się z tym co napisał dia, a nie tym co napisał Anty.

Pieniądze nie dają szczęścia, ani radości. Pieniądze nie uszczęśliwiają, ani nie sprawiają że jesteś szczęśliwym czy szczęśliwszym.
Pieniądze mogą prowadzić co sprawiania sobie przyjemności, do kupowania sobie przyjemności, ale tylko po to by osłodzić sobie swój nieszczęśliwy żywot.

Przyjemności czerpane z podniet zewnętrznych raczej służą do zmniejszania cierpienia niż do uszczęśliwiania ludzi.
W. Tatarkiewicz “O szczęściu”

Podobne rzeczy możesz przeczytać u wielu filozofów, w większości świętych pism (niezależnie od religii) i praktycznie u każdego mistyka czy świętego.


"Reasumując: Pieniądze mogą uszczęśliwić, oczywiście nie muszą ale MOGĄ na pewno. "

Raczej inaczej. Człowiek może być szczęśliwy mając pieniądze.
Co jednocześnie oznacza że człowiek może być też szczęśliwy nie mając pieniędzy. A to oznacza że pieniądze (jak pisałem wcześniej) istnieją niezależnie od szczęścia - nie mają na nie wpływu.

Chociaż trzeba przyznać że jeśli walczysz o pieniądze, ich zdobycie, utrzymanie lub pomnożenie to jednocześnie odsuwasz się od szczęścia, bo skupiasz się na materii.

Dokonujesz też wyborów które rzutują na to kim jesteś i kim się stajesz. Jeśli jesteś bogaty, wiesz że masz więcej niż potrzebujesz, a gdzieś tam ludzie umierają z głodu czy przez choroby, to podejmujesz decyzję, albo im pomóc i w końcu stracić bogactwo, albo ich olać.

Jeśli wybierzesz drugą opcję to wywołasz w sobie tzw dysonans poznawczy. Walcząc z sumieniem będziesz musiał to sobie jakoś wytłumaczyć, najpewniej nadać tym ludziom i sobie cechy których nie ma. Powiesz że Ci ludzie do menele, leniuchy, że żyją jak zwierzęta i że gdyby chcieli to mieli by jedzenie i nie byli by chorzy. Co o nich powiesz nie ma znaczenia, bo ważny jest efekt - czyli przekonanie samego siebie.
Kilka lat i będziesz traktował tak każdego kto będzie miał mniej od Ciebie, niezależnie kim będzie.

Będziesz mówił że coś osiągnąłeś, że jesteś lepszy od innych i że masz wszystko i jesteś szczęśliwy. Powstaje pytanie, czy tym jest szczęście?
Bo może od tego powinniśmy zacząć, od pytania czym jest szczęście?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja się w sumie z tym wszystkim powyżej co napisał Anty zgadzam. Czyli tym, że pieniądze bezpośrednio szczęścia nie dają.

Pisałem o spełnianiu marzeń a nie o szczęściu, bo spełnianie marzeń sprawia że człowiek czuje się szczęśliwym, a że to takie szczęście mija ... życie też mija...

A jak to było w piosence w "Życiu ważne są tylko chwile"

Dla mnie wygrana w totka powiedzmy 4 milionów dała by mi poczucie stabilności i wolności w tym, że juz nie muszę sie martwić o przyszłość, nie muszę pracować jak nie chcę. Mogę się zajmować tylko tym co mi sprawia przyjemność.

Wcale bym nie gonil za kolejnymi pieniędzmi itd. Wystarczyo by to wpłacić na konto powiedzmy oszczędzające na 6% rocznie z wypłatą odsetek co miesiąć.

4 000 000 x 6% = 240 000
240 000 :12 (miesięcy)= 20 000
20 tys brutto - 19% podatku= 16 200 zł netto na rękę miesięcznie !!!

I co moje życie by się nie zmieniło? Mając tyle co miesiąc i za to spełniajać zachcianki i marzenia moje i moich bliskich napewno żadnej zmiany na lepsze????
Majac dodatkowo pewność, że juz do końca życia można robić dokładnie to CO SPRAWIA ZE CZUJESZ SIE SZCZESLIWYM?

Obajętnie co to będzie, jeśli np miłość i uczucia to można uszczęśliwiać wybrankę serca, nie tylko pieniędzmi ale i czasem jej poświęcanym (bo skoro nie trzeba pracować to można się zająć dbaniem o związek)

Zaraz mi napiszecie ze "praca uszlachetnia" ale dalsza część tego powiedzenie mówi "a lenistwo uszczęśliwia".

Reasumując: Pieniądze mogą uszczęśliwić, oczywiście nie muszą ale MOGĄ na pewno.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja się w sumie z tym wszystkim powyżej co napisał Anty zgadzam. Czyli tym, że pieniądze bezpośrednio szczęścia nie dają.

Pisałem o spełnianiu marzeń a nie o szczęściu, bo spełnianie marzeń sprawia że człowiek czuje się szczęśliwym, a że to takie szczęście mija ... życie też mija...

A jak to było w piosence w "Życiu ważne są tylko chwile"

Dla mnie wygrana w totka powiedzmy 4 milionów dała by mi poczucie stabilności i wolności w tym, że juz nie muszę sie martwić o przyszłość, nie muszę pracować jak nie chcę. Mogę się zajmować tylko tym co mi sprawia przyjemność.

Wcale bym nie gonil za kolejnymi pieniędzmi itd. Wystarczyo by to wpłacić na konto powiedzmy oszczędzające na 6% rocznie z wypłatą odsetek co miesiąć.

4 000 000 x 6% = 240 000
240 000 :12 (miesięcy)= 20 000
20 tys brutto - 19% podatku= 16 200 zł netto na rękę miesięcznie !!!

I co moje życie by się nie zmieniło? Mając tyle co miesiąc i za to spełniajać zachcianki i marzenia moje i moich bliskich napewno żadnej zmiany na lepsze????
Majac dodatkowo pewność, że juz do końca życia można robić dokładnie to CO SPRAWIA ZE CZUJESZ SIE SZCZESLIWYM?

Obajętnie co to będzie, jeśli np miłość i uczucia to można uszczęśliwiać wybrankę serca, nie tylko pieniędzmi ale i czasem jej poświęcanym (bo skoro nie trzeba pracować to można się zająć dbaniem o związek)

Zaraz mi napiszecie ze "praca uszlachetnia" ale dalsza część tego powiedzenie mówi "a lenistwo uszczęśliwia".

Reasumując: Pieniądze mogą uszczęśliwić, oczywiście nie muszą ale MOGĄ na pewno.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gizmo, howgh to nie wiele :)
opowiadaj jak ci w nowym zyciu :)

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w gruncie rzeczy zgadzam sie a antym

szczescie kazdy moze zbudowac
wlasna praca, wysilkiem, wkladem, szacunkiem itp
to w swej istocie wedlug mnie dosc prosta, ale niezwykle trudna droga

co do pieniedzy, zostaly stworzone, zeby ulatwic zycie
a wyszlo jak zwykle :)
podobnie jak z dajmy na to energia jadrowa, etc

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
howgh ;))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak pisze jurek, pieniądze są wymysłem, ale ich istnienie nie ma na celu uproszczenie życia. Chodzi raczej o odwrócenie uwagi. Kapitalizm przesłania wszystko inne, w centrum pojawiają się pieniądze, i wszystko co nas otacza zależne jest od nich. Tak się nam mówi, tak się nam wmawia i póki tak wierzymy walczymy o nie z całych sił nie poszukując żadnych innych odpowiedzi i przyczyn naszych problemów. Dzięki temu człowiek nie ścina głowy władcom, ani nie walczy z innymi niesprawiedliwościami - tych prawdziwych nawet nie widzi.

Zacznijmy od początku. Dla Ciebie bogactwo to droga do szczęścia, ale nie wiesz gdzie jest granica bogactwa. Pewnie ostatecznie granica jest tam gdzie jest szczęście.

Na początku uznajesz ze dom, samochód i 100 tyś na koncie to bogactwo a także szczęście, gdy jednak to osiągasz okazuje się że nie odczuwasz szczęścia, więc uznajesz że to nie jest bogactwo a obecny standard - walczysz dalej. Dobijasz do odrzutowca i jachtu, czujesz że masz więcej niż wielu, ale zaczynasz otaczać się w towarzystwie ludzi o podobnym statusie materialnym, czujesz że nikt z was nie jest szczęśliwy, więc patrzysz co można jeszcze mieć, szukasz nowej granicy.

Potem kupujesz sobie wyspę na Pacyfiku i cieszysz się nią przez chwilę a potem dostrzegasz że to tylko kolejna zabaweczka którą chwilę się bawisz, ale nie ma ona wpływu na szczęście. Gdy jesteś najbogatszym człowiekiem na świecie rozumiesz że pieniądze i szczęście to dwie różne sfery życia, ale nie powiesz tego głośno, bo jesteś najbogatszy, nikt by Ci nie uwierzył, co najwyżej by ktoś powiedział: A nie mówiłem, pieniądze szczęście nie dają.

Jedźmy dalej, piszesz o żebrakach i menelach, dlaczego zakładasz że oni są nieszczęśliwi? Wielu wielkich ludzi było bezdomnymi żebrakami - Chrześcijaństwo i wiele religii Dalekiego Wschodu opiera się na ludziach którzy byli takimi ludźmi - myślisz że byli nieszczęśliwi? Wielu artystów i geniuszy żyło i wyglądało jak menele;)

Zakładasz że pieniądze dają szczęście i przez to jako argument uznajesz że brak pieniędzy to nieszczęście. Teza nie może być argumentem popierającym tezę;)

To że się ktoś nie uśmiecha nie znaczy że jest nieszczęśliwy. A wielu ludzi nieszczęśliwych się uśmiecha, większość ludzi uśmiecha się nie przez wzgląd na swoje szczęście ale w wyniku wyuczonego gestu.
Seneka kiedyś powiedział:
"Nie sądźcie, że radość polega na śmiechu, radość to rzecz bardzo poważna." I jest w tym wiele prawdy.

Są ludzie których stać tylko na wisienkę, ale czy jest w tym coś złego? Myślisz że jeśli ludzie bogaci upijają się najlepszą whisky i ćpają najlepszą kokę, to jest to przejaw ich szczęścia? Popatrz sobie na bogaczy, na aktorów, na piosenkarzy, ile z nich popada w nałogi, jak wielu ma załamania nerwowe, jak wielu próbuje targnąć się na swoje życie. Czy to jest przejaw szczęścia? Ci ludzie żyją w przeświadczeniu że jak osiągnął sukces i zarobią dużą kasę to będą szczęśliwi, a gdy już to mają okazuje się że nie mają co z tym zrobić, bo cokolwiek za to kupią nie będzie to szczęście. Każdy wydatek (spełnione marzenie) rodzi większe rozczarowanie.

Wymieniasz to co można kupić, ale zauważ że mówisz o spełnianiu marzeń a nie o szczęściu. Często nie są to nawet marzenia a fantazję. A ich osiągnięcie jest albo niemożliwe za pomocą pieniędzy, albo kupione nie ma już smaku. Co to jest za miłość która jest za pieniądze, co to za przyjaźń jeśli Twój kupiony przyjaciel może po wysłuchaniu odpowiedzieć Ci tylko "hał". Takie coś zwyczajnie Cię nie zadowoli, a może wywołać większe cierpienie, bo zdasz sobie sprawę że nie masz tego co naprawdę ważne.

Istotne nie jest to co możesz kupić, ale to czy wywoła to w Tobie odpowiednie reakcję, odczucia, emocje czy uczucia. Wywołuje wtedy gdy o tym marzysz, gdy sobie wyobrażasz jakby było cudownie gdybyś to miał - gdy masz, jest co najwyżej fajnie. Przez chwilę.

W świecie rzeczywiście można kupić prawie wszystko, ale jak uczą nas reklamy piwa, "prawie robi wielką różnicę".

Z tymi kłótniami to masz rację, ale to jest kwestia psychiki. Ludzie nie myślą o swoich uczuciach, ludzie boją się ich, uciekają w zewnętrzny świat bodźców a potem nie potrafią powiedzieć co czują. To sprawia że uczucia i emocję ubierają w rzeczy materialne i proste, w to co rozumieją i co jest im bliskie. Łatwo jest się kłócić o pieniądze i dlatego o to się kłócą.
Łatwiej jest powiedzieć że chce się wycieczkę zagraniczną niż że pragnie się być częściej przytulanym. Nie myśli się nawet by to tak nazwać, bo się nie wie że chodzi o bliskość czy intymność. Podświadomie się jednak czuje że na wycieczce zagranicznej jakieś nasze potrzeby zostały by zaspokojone. Tylko że gdyby się więcej myślało o swoim wnętrzu a mniej o pieniądzach, to samo można by osiągnąć bez wycieczki i mieć to na co dzień.

A jeśli ktoś się kłóci o to że ktoś ma więcej niż my, to tylko dowód że jest owładnięty przez mamonę, i nigdy nie będzie szczęśliwy jeśli się nie opamięta.

Pieniądze i szczęście to dwa różne światy, świat materii i świat ducha, nie da się kupczyć jednym w drugim, bo one nie mają dla siebie wartości. Nie wpływają na siebie.


Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, odpowiadałem o kilku bogatych szczęśliwych bo znam też kilku niezbyt szczęśliwych.

Oczywiście że ludzi mogą być szczęśliwi bez pieniędzy lecz bardziej trafnym stwierdzeniem jest, że bez pieniędzy to moga być nieszczęśliwi.

Obyśmy zdrowi byli bo nieraz za pieniądze zdrowia się nie kupi, choć najlepsze i najszybsze lecznie (jeśli jest to choroba uleczalna) to i owszem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie pytalem ilu znasz bogatych, a ilu szczesliwych :)
no ale mniejsza
kiedys prawie nikogo nie bylo stac ani na auto, ani na wycieczke zagraniczna
ale ludzie byli szczesliwi
(nomen omen w ubieglym roku taniej czesto bylo zagranica niz u nas)

wybierz, albo truizm albo hipokryzja
pieniadze nie sa celem
pieniadze sa wymyslem, tworem, ktory w zalozeniu mial uproscic zycie

tak czy owak, konkludujac ludzie moga byc szczesliwi niezaleznie od statusu materialnego

co do zon :)
to tak specyficzny typ kobiety, ze zawsze znajdzie sobie dobry powod do narzekan
jak nie wycieczka zagraniczna, to nowy odrzutowiec, albo chociaz perfumy :)
niezaleznie od zamoznosci meza, zawsze i bez wyjatku bedzie umiala cos takiego znalezc
taki juz los mezow :)

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"powiedz, ilu znasz szczesliwych ludzi? sa bogaci?"
Zależy jeszcze kogo nazwać bogatym, bo jeśli kogoś kto ma powiedzmy własny dom, dobry samochód i na koncie na kolejne auto to znam takich kilku A jeśli mówimy o kimś kto ma prywatmy jacht za 300 tys $ i odrzutowiec to nie znam takich wcale wiec nie mogę powiedzieć czy są szczęśliwi czy nie.

Natomiast jak się popatrzy na ulicę (bez klapek na oczach) to widać sporo żebraków, sporo "meneli" co stać ich tylko na "wisienkę" i sporo ludzi bez uśmiechu, zaganianych w codziennym trudzie za niewielkie wynagrodzenia.
Myślisz, że czemu prawie 2 miliony Polaków wyemigrowało? Bo byli tu szczęśliwi? Zapewniem Cie że jakby mieli pieniądze (czy z pracy czy z innego źródła jak totolotek) to by byli tu na miejscu.

Truizmem i hipokryzją jest twierdzenie, że pieniądze nie są celem do szczęścia. Nie są jedynym elementem do szczęścia, bo uczuć sie np. nie kupi (poniekąd).
Przykłady:
- marzenia o wlasnym miejscu na ziemi się spełnia kupując dom czy mieszkanie,
- marznie o prawdzwym przyjacielu sie kupi ;) - kupując psa
- marzenie o podróżach - kupując wycieczkę
- marzenie o miłości się spełnia poznająć MATERIALISTKĘ
(może i będzie kochać Twoje pieniądze, ale przy "okazji" też ich właścilela)
- marzenie o upragnionych dzieciach (jak nie można normalnie) kupuje się np wykupując kuracje INVITRO.

Żyjemy w świecie gdzie za pieniądze można kupić prawie wszystko - niestety.

Brak pieniędzy szczęścia raczej nie da. A jeśłi ktoś jest szczęśliwy mimo ich braku to byłby tak samo szczęśliwy albo i bardziej gdyby je miał.
Natomiast znam wiele rodzin gdzie wiekszość sporów toczy sie wokół tego ze na coś nie stać przykładowo
- żona czuje się źle bo nigdy nie byo ich stać na wycieczkę zagraniczną a sąsadów tak i awantura gotowa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe :)

Chyba chłopaki trochę zeszliście z tematu :)

A co do pytania koleżanki - spróbuj się zalogować na jakimś portalu randkowym, na początek może być jeden, a nie tak jak Antyspołeczny - kilkadziesiąt :)
Ja kiedyś też miałam konto na takim portalu (jednym) i wcale nie było tak źle jak Panowie pisali... Owszem, dostawałam nawet sporo maili, które po prostu ignorowałam, ale dzięki temu portalowi poznałam kilka bardzo fajnych osób (facetów) i pomimo, że nic z tego nie wyszło, to z dwoma się zaprzyjaźniłam i mogę z czystym sumieniem stwierdzić że warto było :)

Jeśli będziesz dostawała jakieś propozycje, które Ci nie będą odpowiadały to po prostu je ignoruj - nie warto sobie zawracać głowy takimi ludźmi...
Co do zdjęcia - warto je mieć w profilu (i to aktualne), żeby potem żadna ze stron nie była rozczarowana, lepiej na wstępie wiedzieć czego się spodziewać :)

Życzę powodzenia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W jaki sposób pieniądze przyczyniają się do szczęścia?
Co to znaczy "jako środek"? Czy można kupić sobie szczęście?

Do nieszczęść przyczynia się brak pieniędzy, czy chęć ich posiadania, lub tęsknota za nimi?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
truizm :)

powiedz, ilu znasz szczesliwych ludzi? sa bogaci?

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fajnie by było jakby tak było jak piszesz tj wedle definicji "pieniądze szczęścia nie dają" - ale jednak to mało prawdziwe bo może bezpośrednio nie dają, ale sie przyczyniają jako środek do szczęścia.

Natomiast ich brak zdecywowanie się przyczynia do wielu nieszczęść...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i tu widzisz dokladnie mamy inne zdanie
i dobrze
glupio bylo by, gdyby wszyscy sobie przytakiwali

twierdze, ze zycie jest sprawiedliwe, a ty nie i tego sie trzymajmy :)

to, ze ludzie uczciwi sa biedni jest logiczne (do pewnego punktu)
musielibysmy tu jednak wypracowac definicje biednego
gdyby ja zestawic z taka definicja sprzed powiedzmy 50 lat, roznica byla by dramatyczna

wszak wiekszosc bogatych wzbogacila sie szybko i nieuczciwie
ale i tu mamy sprawiedliwosc
poniewaz z racji tej nieuczciwosci wlasnie nie wypracowali sobie tego, aby byc szczesliwymi
... co odroznia ich od biednych :)

no ale to juz zupelnie inna historia

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"wygrana nie zmieni czyjegos zycia
jesli sobie nie zapracowal, to straci
po prostu, nie zyjemy na kredyt"

A kto tak powiedzał?

W wypadku bogacza co ma 100 milionów kolejne 4 napewno nie zmieni jego życia, ale w przypadku biedaka - czy sobie zapracował czy nie zapracowował to zmiana będzie!. A na ile zmiana będzie to zależy od niego samego, jego rodziny itd, a nie od tego czy "zapracował" czy nie.

To nadużywanie teori "sprawiedliwości losu" czy też "limitu szczęścia" bądź innych teorii.

Tak się składa, że życie nie jest sprawiedliwe i to czy ktoś wygra, a nie "zasłużył" to wcale nie znaczy, że musi to stracić.
Gdyby tak było to wszyscy nieuczciwi (ci co nie zapracowali) by byli biedni a akurat jest raczej odwrotnie.

A co do tematu wątku, to na tym forum akurat mało kiedy go przestrzega (może poza kilkoma pierwszymi postami), więc to żadna nowość :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

ona-feromony (37 odpowiedzi)

feromony jakie i czy dzialaja...

forum zablonkowe na trojmiasto pl (6 odpowiedzi)

hej, jakie inwestycje trojmieskie obecnie wam się najbardziej podobają?

"SWITEZIANKA" in English :) (14 odpowiedzi)

Witam !!! Oto inna obiecana rzecz - "Switezianka" po angielsku (niektore osoby zdazyly juz ja...

do góry