Widok
no tak sie złozyło, że mieszkamy ze sobą już od roku na własnym nowym M:) i w związku z tym muszę wyprawiać imprezki , jak to mi powiedzuiano muszę przejąć ich tradycje, w końcu wiem gdzie się "pcham":) traktuja mnie że tak powiem jak córkę broń boże nie są apodyktyczni ale imprezki mniw czasem wykańczają:):) z moimi rodzicami jest inaczej u nas tak się nie wyprawiała wszystkiego poza tym ja po mprzeprowadzce mieszkam od nich w odległości 130 km a do teściów mam niecałe 2 km...no to zależy ile osób od 4 w zwyż- zależy komu co i jak pasuje:)
wczesniej pisalam, że moja tesciowa sie do miczego nie miesza, mamy niby robic tak sami uwazamy za sluszne.niedawno dowiedzilam sie, ze uwaza, że kupilam za droga suknię (byla w normalnej jak na suknie slubna cenie), bo jej znajoma sobie uszyla prosta i zaplacila za nia 800 i taz sobie moglam tak uczyc, a nie 2000 tys wydawac, z kolei mój narzeczony nie chce jej powiedziec prawdy za ile kupił garnitur, bo tez by sie czepiła, że za drogi.troche mnie to podłamało, bo to nic dobrego nie wrózy.zrozumialabym gdyby byla biedna,ale razem z tesciem sporo zarabiają