Widok
ątek
czuję ogromne zmęczenie. żniwo ostatnich paru lat. nic tu nie da dwutygodniowy urlop.
nie pomoże wieczorny wypad do najbardziej lubianych knajp, nie wyleczy oliwski park.
trzeba by wyrwać korzenie, które mimowolnie wrosły w zastałą pod stopami ziemię. trzeba by przeprowadzić operację na skurczonym z tęsknoty, otwartym sercu.
może siłą otworzyć zaciśnięte kurczowo szczęki, może w udo wbić brudny od smaru śrubokręt. może porzucić na mrozie zmęczone i odurzone ciało. oderwać się od niego, wyruszyć w drogę, zaprzestać walki o niewiadomo jak lepsze jutro. powrócić do tych najprostszych , niewymagających kombinacji spraw. dać się ponieść prądom istniejących tu i teraz chwil.
http://pl.youtube.com/watch?v=bylN_lwOQ3g
nie pomoże wieczorny wypad do najbardziej lubianych knajp, nie wyleczy oliwski park.
trzeba by wyrwać korzenie, które mimowolnie wrosły w zastałą pod stopami ziemię. trzeba by przeprowadzić operację na skurczonym z tęsknoty, otwartym sercu.
może siłą otworzyć zaciśnięte kurczowo szczęki, może w udo wbić brudny od smaru śrubokręt. może porzucić na mrozie zmęczone i odurzone ciało. oderwać się od niego, wyruszyć w drogę, zaprzestać walki o niewiadomo jak lepsze jutro. powrócić do tych najprostszych , niewymagających kombinacji spraw. dać się ponieść prądom istniejących tu i teraz chwil.
http://pl.youtube.com/watch?v=bylN_lwOQ3g
Co do korzeni mam szpadel, dobre chęci i piłę spalinową. Muszę tylko pilnikiem podostrzyć ząbki łańcucha bo się totalnie stępił jak mój umysł dziś w nocy. Rozwiązanie ze śrubokrętem też niegłupie.
http://www.youtube.com/watch?v=tkJNyQfAprY&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=tkJNyQfAprY&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
"Halo?
Czy jest tam kto?
Tylko skiń głową jeśli mnie słyszysz.
Czy coś w ogóle dociera do ciebie?
No dalej, teraz,
Słyszę, że nie najlepiej się czujesz.
Dobrze, mogę sprawić, by twój ból ustąpił
Mogę postawić cię z powrotem na nogi.
Rozluźnij się.
Najpierw potrzebuję trochę informacji.
Tylko podstawowe fakty.
Pokaż mi, gdzie boli?
Nie odczuwasz żadnego bólu, odpływasz
Jak odległy statek, dym na horyzoncie
Docierasz do mnie tylko w przypływach.
Twoje usta poruszają się, ale nie słyszę, co mówisz.
Gdy byłem dzieckiem miałem gorączkę
Moje ręce były jak dwa balony.
Teraz znów mam to samo uczucie
Nie mogę wyjaśnić, nie zrozumiałbyś
Ja taki nie jestem.
Stałem się wygodnie odrętwiały.
W porządku.
Tylko niewielki zastrzyk. (ping)
Nie będziesz już krzyczał (aaaaaaaa!)
Ale możesz czuć się trochę chory.
Możesz wstać?
Naprawdę wierzę, że to zadziała, dobrze.
To pomoże ci przejść przez przedstawienie
Chodź, już czas na nas.
Nie odczuwasz żadnego bólu, odpływasz
Jak odległy statek, dym na horyzoncie
Docierasz do mnie tylko w przypływach.
Twoje usta poruszają się, ale nie słyszę, co mówisz.
Gdy byłem dzieckiem
Ujrzałem coś w przelocie
Kątem mojego oka.
Odwróciłem się, ale to odeszło
Dotąd nie wiem, co to było
Dziecko dorosło
Marzenie przeminęło.
Stałem się wygodnie odrętwiały".
To piosenka o mnie. To co kiedyś widziałem kątem oka to chyba była Pneuma. Albo nazywają to też Daimonion. Nie tak łatwo odrzucić worek kamieni z garba, znacznie trudniej jest walczyć, żeby ktoś na powrót nie wrzucił Ci go na plecy.
Czy jest tam kto?
Tylko skiń głową jeśli mnie słyszysz.
Czy coś w ogóle dociera do ciebie?
No dalej, teraz,
Słyszę, że nie najlepiej się czujesz.
Dobrze, mogę sprawić, by twój ból ustąpił
Mogę postawić cię z powrotem na nogi.
Rozluźnij się.
Najpierw potrzebuję trochę informacji.
Tylko podstawowe fakty.
Pokaż mi, gdzie boli?
Nie odczuwasz żadnego bólu, odpływasz
Jak odległy statek, dym na horyzoncie
Docierasz do mnie tylko w przypływach.
Twoje usta poruszają się, ale nie słyszę, co mówisz.
Gdy byłem dzieckiem miałem gorączkę
Moje ręce były jak dwa balony.
Teraz znów mam to samo uczucie
Nie mogę wyjaśnić, nie zrozumiałbyś
Ja taki nie jestem.
Stałem się wygodnie odrętwiały.
W porządku.
Tylko niewielki zastrzyk. (ping)
Nie będziesz już krzyczał (aaaaaaaa!)
Ale możesz czuć się trochę chory.
Możesz wstać?
Naprawdę wierzę, że to zadziała, dobrze.
To pomoże ci przejść przez przedstawienie
Chodź, już czas na nas.
Nie odczuwasz żadnego bólu, odpływasz
Jak odległy statek, dym na horyzoncie
Docierasz do mnie tylko w przypływach.
Twoje usta poruszają się, ale nie słyszę, co mówisz.
Gdy byłem dzieckiem
Ujrzałem coś w przelocie
Kątem mojego oka.
Odwróciłem się, ale to odeszło
Dotąd nie wiem, co to było
Dziecko dorosło
Marzenie przeminęło.
Stałem się wygodnie odrętwiały".
To piosenka o mnie. To co kiedyś widziałem kątem oka to chyba była Pneuma. Albo nazywają to też Daimonion. Nie tak łatwo odrzucić worek kamieni z garba, znacznie trudniej jest walczyć, żeby ktoś na powrót nie wrzucił Ci go na plecy.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Czy to nie to samo co świadomość, iż stajemy się nieco zgorzkniali. A swoją drogą może to kryzys wieku średniego, heh bo ja też to czuję. Pomoga przy tym chyba coś szalonego co zazwyczaj rozumie mało kto, jak szalona wyprawa z chorym celem ( w moim przypadku 12-godzinny marsz w nocy przez bory do kamiennych kręgów), obmyślenie jakiejś śmiałej idei lub po prostu rozmowa z kimś naprawdę pojechanym (w moim przypadku koledzy mający zamiłowanie w idei krucjat) ;)
częściowo masz rację
kryzys wieku średniego odpada - nie mam takiego poczucia. zgorzkniała trochę się faktycznie robię, ale to jest właśnie skutek.
z tym zrobieniem czegoś szalonego masz całkowitą rację, ale wyjątkowo brak mi pomysłów w odniesieniu do obecnych moich zasobów, a właściwie ich braku. nie mam czasu. co można zrobić szalonego w godzinę??? śmiała idea wpadła mi do głowy dwa dni temu :) a większość moich "pojechanych" znajomych siedzi w irlandii / siedzi w z.k. / przypina narty na dworcu pkp / zaginęła w akcji / nie żyje
zwyczajnie, dwie sprawy trzymają mnie w gdańsku i jestem już tym zmęczona. mam wrażenie, jakby mi ktoś założył na szyję obrożę z gumową smyczą. czekam, aż to się skończy, a wtedy...kto wie, dokąd i na jak długo się stąd urwę.
z tym zrobieniem czegoś szalonego masz całkowitą rację, ale wyjątkowo brak mi pomysłów w odniesieniu do obecnych moich zasobów, a właściwie ich braku. nie mam czasu. co można zrobić szalonego w godzinę??? śmiała idea wpadła mi do głowy dwa dni temu :) a większość moich "pojechanych" znajomych siedzi w irlandii / siedzi w z.k. / przypina narty na dworcu pkp / zaginęła w akcji / nie żyje
zwyczajnie, dwie sprawy trzymają mnie w gdańsku i jestem już tym zmęczona. mam wrażenie, jakby mi ktoś założył na szyję obrożę z gumową smyczą. czekam, aż to się skończy, a wtedy...kto wie, dokąd i na jak długo się stąd urwę.
Wczoraj o 18.00 byłem w Wężowej Dolinie tej u stóp Puchatka. Było jakieś -2 st., cicho i spokojnie, zimno jak diabeł bo ciągnęło od gleby niemiłosiernie- nawet jakieś martwe zwierzątko znalazłem, hyhy. Ale gdy paląc papierosa patrzyłem na drzewa w górze to czułem, że to już nie to, że one mnie już za dobrze znają i to mi nie wystarcza bo jest jakby jakoś tak za ciasno, jakby ten las był już dla mnie za mały i chyba tylko wejście na jakiś min. 2-tysięcznik i widok ze szczytu pozwoliłby mi odetchnąć tak, że zrobiłoby mi się odrobinę lżej na sercu. Tak się też czułem gdy w październiku stałem o zachodzie słońca na murach obronnych jednego z zamków Joannitów na Rodos u stóp którego rozstrzaskiwały się fale. Zmierzchało, wiało i huczały fale ale mimo to szło tak napełnić piersi i sflaczały dekiel, że człowiekowi robiło się lepiej.
myślałam, że tylko dla mnie ten las zrobił się za mały. gdy idę, to droga za szybko się kończy :) każdy kamień i każde drzewo znane. we wszystkich kątach zapisana historia jakaś. to dobrze, ale można by tak nowe miejsca zaopatrzyć w nowe historie.
noo, tej atmosfery z murów na rodos to szczerze zazdroszczę. domyślam się o czym piszesz i chyba tego mi brakuje.
taaa, już to widzę...przestrzeń i wiatr, właśnie tego mi trzeba.
dzięki, naprowadziłeś mnie :)
chociaż przyznaję, ogniska z psami lubię najbardziej w dolinach oliwskich lasów :)
ale, że Ty palisz...! za każdym razem, gdy myślę o rzucaniu, to biorę sobie Ciebie za przykład. byłam przekonana, że zerwałeś z nałogiem :)
noo, tej atmosfery z murów na rodos to szczerze zazdroszczę. domyślam się o czym piszesz i chyba tego mi brakuje.
taaa, już to widzę...przestrzeń i wiatr, właśnie tego mi trzeba.
dzięki, naprowadziłeś mnie :)
chociaż przyznaję, ogniska z psami lubię najbardziej w dolinach oliwskich lasów :)
ale, że Ty palisz...! za każdym razem, gdy myślę o rzucaniu, to biorę sobie Ciebie za przykład. byłam przekonana, że zerwałeś z nałogiem :)