Widok
Po odsianiu zachwytow nad Lancem i pewnych niekonsekwencji ksiazka jest bardzo ciekawa. Wynika to jednak raczej z tego, ze nie mialem dotychczas zadnej wiedzy na rozne zakulisowe tematy. Watek o lekarzach Ferrari, Cecchini i ich mentorze Coconi jest bardzo ciekawy. To Coconi pod koniec lat 70 odkryl zaleznosc pomiedzy wysilkiem a tetnem. Akurat tak sie zlozylo ze bylem dzis kolo empiku i poczytalem tam Magazyn Rowerowy. Wskazania wg pulsu sa juz podobno passe i teraz najbardziej miarodajny jest pomiar mocy. Generalnie ksiazka znacznie ciekawsza od "Wszystko albo nic" Ullricha.
Wlasnie, czy sa jeszcze jakies inne pozycje poswiecone kolarstwu?
Wlasnie, czy sa jeszcze jakies inne pozycje poswiecone kolarstwu?
wza napisał(a):
> przed chwila wyczytalem w ksiazce pt
> "wojna lanca armstronga"
i jak tam ksiazka ? :-)
po tym jak przeczytalem w niej historie Landis'a, to niestety odpadłem: wg. autora koles jezdzil w nocy, bo w dzien pracowal ...i zostal mistrzem :-) ciekawe kiedy spal ? podobno regeneracja to 60% sukcesu....no ale nie dla "American Hero" ;-)
> przed chwila wyczytalem w ksiazce pt
> "wojna lanca armstronga"
i jak tam ksiazka ? :-)
po tym jak przeczytalem w niej historie Landis'a, to niestety odpadłem: wg. autora koles jezdzil w nocy, bo w dzien pracowal ...i zostal mistrzem :-) ciekawe kiedy spal ? podobno regeneracja to 60% sukcesu....no ale nie dla "American Hero" ;-)
Lekki "odlot" od głównego tematu ale kontynuując wupowiedź 'mct' polecam "Narkotyki" Witkacego. Facet spróbował niemalże wszystkiego dostępnego w tamtych czasach (pocz. XX w.) i w sposób analityczny przedstawia działanie szeregu substancji na (jego)organizm, począwszy od nikotyny, a skończywszy na peyotlu i meskalinie.
Intrygująca pozycja, czytając to , można nabrać obrzydzenia nawet do poczciwego C2H5OH (!), a niektórym udaje się po tej lekturze rzucić palenie.. :)
Intrygująca pozycja, czytając to , można nabrać obrzydzenia nawet do poczciwego C2H5OH (!), a niektórym udaje się po tej lekturze rzucić palenie.. :)
Ale się niesamowity wątek zrobił :) Dodam coś od siebie, płynąc jeszcze dalej od głównego wątku tematu. Sięgając do historii "wspomagania" to od tysięcy lat ludzie wspomagają się roślinnymi wynalazkami typy haszysz,marihuana czy opium. Jak wiadomo dwie pierwsze zawierają najwspanialszy dar niebios,jak mówi mój kolega czyli popularne THC. W swojej naturalnej formie jest najprostszą i najbezpieczniejszą formą w gruncie rzeczy dopingu. W "racjonalnych" ilościach daleko jej do tego wszystkiego co piszą w artykule podawanym przez Maciassa (Teraz taka moda to nagonka musi być). A przecież środek ten pochodzenia naturalnego jak choćby herbata (de facto przy przedawkowaniu też szkodliwa jak cholera) służy ludzkości od tysięcy lat i używana była leczniczo głownie jako np.: środek przeciwbólowy czyli idealny doping! Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że przy odpowiednich dawkach nie upośledza za mocno układu nerwowego, a właściwie elementów odpowiedzialnych za np.: bicie serca czy oddech (jak to się ma przy syntetycznych wynalazkach). A np.: wspomniane wcześniej Opium, idealny środek przeciwbólowy przy odpowiednim dawkowaniu też praktycznie nie ma minusów (z punktu widzenia zawodniczego). A wiadomo im mniej boli tym lepiej :) Są jeszcze takie wynalazki jak np.: kokaina też pochodzenia roślinnego, która też kiedyś używana była hurtowo w medycynie, głównie przeciwbólowo :) Może niektórzy nie wiedzą, ale Coca-Cola była kiedyś doustną formą kokainy i była normalnie sprzedawana jak teraz :) O takich pierdołach jak kofeina, guarana czy tym podobne składniki kawy i energy drinków nie warto wspominać bo wszędzie tego pełno. Zastanawiam się kiedy tego zabronią :) Jest jeszcze popularna amfa, złoty środek kujących studentów. Teraz zabroniony, a popatrzmy w przeszłość całkiem niedaleką bo II wojnę światową i mamy jak na dłoni walczących na wszystkich frontach żołnierzy łykających non stop piękne pobudzające tabletki i to po obu stronach (załogi alianckich bombowców w długodystansowych lotach , zrzuty metaamfetaminy nad Stalingradem dla otoczonych wojsk czy amerykańscy chłopcy w długich bojach na wyspach Pacyfiku) nie wspominam już o tabletkach amfy sprzedawanym w Stanach kierowcom ciężarówek w latach 60 ubiegłego wieku:) Gdzieś jeszcze czytałem o czymś co nazywa się betelowym pieprzem, chyba z Madagaskaru, rośnie sobie coś takiego, a jak zerwiemy liścia, żujemy trochę i mamy super środek pobudzający, a jak to w roślinnych środkach, mała ilość nie ma praktycznie skutków ubocznych :)
No ale w naszych warunkach, wychowani na filmach w których wciąga się grube krechy, jara się kilogramy zielska, bez pomocy lekarza zawsze przesadzimy :)
No ale w naszych warunkach, wychowani na filmach w których wciąga się grube krechy, jara się kilogramy zielska, bez pomocy lekarza zawsze przesadzimy :)
nie gadaj ze nic nie wiesz na ten temat - ogladales przeciez ostatni TDF...
z tego co wiadomo sporo jest roznych "wspomagaczy" w sportach wytrzymalosciowych...nie na darmo mowi sie , ze w biegach narciarskich i kolarstwie najwiecej jest roznych nielegalnych srodkow poprawiajacych wydolnosc organizmu np. Erythropoietina, Kokaina, Amfetamina, itd... i to mialem na mysli, a nie "Teske", Omnadren czy Methanabol, czyli najpopularniejsze srodki wsrod dobrze odzywionej mlodzierzy :-)
jak masz pieniezki dostep do tego jest banalnie prosty...
z tego co wiadomo sporo jest roznych "wspomagaczy" w sportach wytrzymalosciowych...nie na darmo mowi sie , ze w biegach narciarskich i kolarstwie najwiecej jest roznych nielegalnych srodkow poprawiajacych wydolnosc organizmu np. Erythropoietina, Kokaina, Amfetamina, itd... i to mialem na mysli, a nie "Teske", Omnadren czy Methanabol, czyli najpopularniejsze srodki wsrod dobrze odzywionej mlodzierzy :-)
jak masz pieniezki dostep do tego jest banalnie prosty...