Widok
Do ~m
Uważasz, że 9 tys. to na tyle dużo pieniędzy by wziąć kredyt i założyć rodzinę? Chyba masz "zaburzone" spojrzenie na rzeczywistość w naszym pięknym kraju. Z całym szacunkiem ale jeśli Ty z mężem macie połowę tego co marianiaczi, czyli 4,5 tys. zł miesięcznie na rękę, kredyt i córkę i niczego Wam nie brakuje to przyznaj się w jakim stopniu wspierają Was rodzice/teściowie?
Dają Wam kasę co miesiąc? Płacą za Was ratę kredytu? A może fundują dziecku przedszkole? A może nie musicie posyłać córki do przedszkola, bo jedna z babć zaoferowała pomoc?
Nie mydl proszę oczu, że z takich pieniędzy można wyżyć we troje, bo to nierealne.
Ja z mężem mam 6 tys. i wynajmujemy ciasne mieszkanie, przez co ciężko nam odłożyć jakieś pieniądze na ewentualny kredyt. I w zasadzie cieszy mnie to, bo mam 30 lat i czerpię z życia to co najlepsze, idę do kina/teatru kiedy chcę, spotykam się ze znajomymi, wyjeżdżam na koncerty, kupuję perfumy które uwielbiam, buty, które są piękne i czasem za drogie ale co tam...raz się żyje. Jestem wciąż młoda, bawię się życiem, kiedy jak nie teraz... Mam moją wolność, autonomię, prywatność i niezależność... i pieprzę te zas.ra.ne kredyty.
I co ? Na pewno niczego Ci nie brakuje?
Uważasz, że 9 tys. to na tyle dużo pieniędzy by wziąć kredyt i założyć rodzinę? Chyba masz "zaburzone" spojrzenie na rzeczywistość w naszym pięknym kraju. Z całym szacunkiem ale jeśli Ty z mężem macie połowę tego co marianiaczi, czyli 4,5 tys. zł miesięcznie na rękę, kredyt i córkę i niczego Wam nie brakuje to przyznaj się w jakim stopniu wspierają Was rodzice/teściowie?
Dają Wam kasę co miesiąc? Płacą za Was ratę kredytu? A może fundują dziecku przedszkole? A może nie musicie posyłać córki do przedszkola, bo jedna z babć zaoferowała pomoc?
Nie mydl proszę oczu, że z takich pieniędzy można wyżyć we troje, bo to nierealne.
Ja z mężem mam 6 tys. i wynajmujemy ciasne mieszkanie, przez co ciężko nam odłożyć jakieś pieniądze na ewentualny kredyt. I w zasadzie cieszy mnie to, bo mam 30 lat i czerpię z życia to co najlepsze, idę do kina/teatru kiedy chcę, spotykam się ze znajomymi, wyjeżdżam na koncerty, kupuję perfumy które uwielbiam, buty, które są piękne i czasem za drogie ale co tam...raz się żyje. Jestem wciąż młoda, bawię się życiem, kiedy jak nie teraz... Mam moją wolność, autonomię, prywatność i niezależność... i pieprzę te zas.ra.ne kredyty.
I co ? Na pewno niczego Ci nie brakuje?
~m. jak dla mnie w przypadku marianiaczego postąpiłabym tak samo . Ma perspektywy aby odkładać i spłacić kredyt w kilka lat i dopiero po spłacie kredytu bawić się w tatusia więc może i ma rację , że nie stać go zresztą każdy ma prawo uważać inaczej Ty możesz się czuć dobrze , ze dziecku musisz czasem czegoś odmówić , a On może nie chce tak wychowywać
może nie "jakoś to będzie" ale bez przesady... jak ktoś może mówić że go nie stać na jedno dziecko zarabiając 9 tys. ????
nie twierdzę absolutnie żeby bezmyślnie płodzić dzieci i żyć z zasiłków, ale jedno przy takich zarobkach ???
Mamy z mężem połowę tych zarobków, kredyt i córkę i niczego nam nie brakuje. Dziecko nie musi mieć najdroższych ciuchów i najlepszych zabawek. Często niestety jest tak, że się czeka z dziećmi, bo praca, kredyt itp. itd. a potem jak się chce to nie można, i wtedy wszystkie finanse przestają być ważne...
nie twierdzę absolutnie żeby bezmyślnie płodzić dzieci i żyć z zasiłków, ale jedno przy takich zarobkach ???
Mamy z mężem połowę tych zarobków, kredyt i córkę i niczego nam nie brakuje. Dziecko nie musi mieć najdroższych ciuchów i najlepszych zabawek. Często niestety jest tak, że się czeka z dziećmi, bo praca, kredyt itp. itd. a potem jak się chce to nie można, i wtedy wszystkie finanse przestają być ważne...
przeczytaj jeszcze raz ... uznał , że nie stać go na dzieci skoro wziął kredyt i poza nim ma jeszcze opłaty za nowe mieszkanie co w sumie daje 2 tys (opłaty + kredyt) więc zdroworozsądkowo trzeba mu przyznać rację , że na razie lepiej się skupić na opłatach i może spróbować najpierw np. szybciej spłacić kredyt zanim się na świat powoła kolejną istotę do wyżywienia jeżeli nie chce się jej później odmawiać bo jest kredyt więc cię nie stać
Wg. mnie nie można patrzeć czy i kto ile ma zdolności kredytowej bo dziś ją masz a jutro już nie będzie jej albo kto ile ma wkładu własnego:)
Ja patrząc na kredyt postawiłem sobie kilka warunków które musiał on spełnić i ja musiałem spełnić:
1.Kredyt + opłaty za mieszkanie muszą być mniejszy niż kwota wynajęcia lokalu około 50 m^2 w normalnym standardzie a nie jakiejś ruderze( jest nas dwójka jak na razie o dzieciach nie myślimy ) na ten moment około 1800-2000 zł
2. Musi być perspektywa szybszej spłaty a nie bujanie się z nim przez 30 lat.
3. kredyt nie powinien przekraczać zarobków osoby z najniższą pensją w rodzinie.
4. Muszę mieć co najmniej 6 rat na koncie w razie gdybym stracił prace.
5. Jedna osoba obciążona kredytem a nie obydwie (w najgorszym wypadku podczas sprzedaży mieszkania ta druga osoba może wziąć mniejszy kredyt na inne mieszkanie tańsze, gorsze ale własne i jakoś przeżyć do 1 do 1)
6. nie można wydawać więcej niż 400zł/os. na podstawowe jedzenie (śniadanie, obiady, kolacje)
7. musi być jakiś budżet uciech około 100- 200 zł.
Zarabiamy w sumie około 9 tyś.
Wg. mnie nie jesteśmy na dzień dzisiejszy nawet tyle zarabiając starać się o dziecko bo mamy zbyt małą podporę finansową z czego jestem trochę niezadowolony ale cóż matematyka nikogo nie okłamie może za 5 lat....
P.S. Rodziną które zarabiają około 6 tyś lub mniej i mają dzieci naprawdę dobrze życzę aby jak najlepiej im się układało bo wg. mnie naprawdę jest to wielkie wyrzeczenie z ich strony.
Pozdro
Ja patrząc na kredyt postawiłem sobie kilka warunków które musiał on spełnić i ja musiałem spełnić:
1.Kredyt + opłaty za mieszkanie muszą być mniejszy niż kwota wynajęcia lokalu około 50 m^2 w normalnym standardzie a nie jakiejś ruderze( jest nas dwójka jak na razie o dzieciach nie myślimy ) na ten moment około 1800-2000 zł
2. Musi być perspektywa szybszej spłaty a nie bujanie się z nim przez 30 lat.
3. kredyt nie powinien przekraczać zarobków osoby z najniższą pensją w rodzinie.
4. Muszę mieć co najmniej 6 rat na koncie w razie gdybym stracił prace.
5. Jedna osoba obciążona kredytem a nie obydwie (w najgorszym wypadku podczas sprzedaży mieszkania ta druga osoba może wziąć mniejszy kredyt na inne mieszkanie tańsze, gorsze ale własne i jakoś przeżyć do 1 do 1)
6. nie można wydawać więcej niż 400zł/os. na podstawowe jedzenie (śniadanie, obiady, kolacje)
7. musi być jakiś budżet uciech około 100- 200 zł.
Zarabiamy w sumie około 9 tyś.
Wg. mnie nie jesteśmy na dzień dzisiejszy nawet tyle zarabiając starać się o dziecko bo mamy zbyt małą podporę finansową z czego jestem trochę niezadowolony ale cóż matematyka nikogo nie okłamie może za 5 lat....
P.S. Rodziną które zarabiają około 6 tyś lub mniej i mają dzieci naprawdę dobrze życzę aby jak najlepiej im się układało bo wg. mnie naprawdę jest to wielkie wyrzeczenie z ich strony.
Pozdro
wydaje mi się że mieszają się dwie sprawy
1. kredyt na 100% (LTV) to jedna sprawa
2. a kredytowanie się na 100% zdolności kredytowej wylicznej przez banki to zupełnie co innego
w 1 przypadku pomimo kredytu na 100% nieruchomości wasza zdolności może być 2 razy większa niż wysokosć kredytu i stąd na wszystko was stać. Jedyne ryzyko w tym wypadku, to to że jak nieruchomość spadnie i będziecie chcieli sprzedać to kwota ze sprzedaży nie pokryje zobowiązań wobec banku.
możemy mieć 100% LTV co satnowi 50% naszej zdolności, a można też mieć 50% LTV co stanowi 100% naszej zdolności
1. kredyt na 100% (LTV) to jedna sprawa
2. a kredytowanie się na 100% zdolności kredytowej wylicznej przez banki to zupełnie co innego
w 1 przypadku pomimo kredytu na 100% nieruchomości wasza zdolności może być 2 razy większa niż wysokosć kredytu i stąd na wszystko was stać. Jedyne ryzyko w tym wypadku, to to że jak nieruchomość spadnie i będziecie chcieli sprzedać to kwota ze sprzedaży nie pokryje zobowiązań wobec banku.
możemy mieć 100% LTV co satnowi 50% naszej zdolności, a można też mieć 50% LTV co stanowi 100% naszej zdolności
Faktycznie , u mnie w takim razie też jakos "dziwnie" - kredyt na 100% , a mam 2 samochody , stac mnei na urzadzenie chaty , wakacje i dziecko... a przecież wg filozofii wypowiadajacych się tu niektórych osób powinnam przymierać głodem :) I zgadzam się z Tobą mazab - kredyt trzeba brac świadomie, porządne ubezpieczenie na życie to podstawa w razie śmierci jednego z małżonków np. żeby nie zostac z długami samemu...
Kurcze to chyba wszystko mam, nawet hobby jakim jest fotografia mimo kredytu na 100% LTV na maksimum zdolności kredytowej... chyba jakaś dziwna jestem czytając wypowiedzi na tym forum :) a tak na poważnie to ważne jest branie świadomego kredytu i fajnie czyta się takie wypowiedzi gdzie góruje treść a nie tylko obrzucanie się błotem :)
ok, prawda, natomiast przyklad miał zilustrować 2 sprawy:
- kredytowanie się na 100% i np na 80/90% zdolności
- kredytowanie się z/bez wkładu własnego (Kowalski uskrobał na wkład własny, a Nowak nie)
Zakładając, że Nowak miał 30tyś i nie wydał to i tak w przypadku sprzedaży różnica jest taka, że :
- Kowalski ma 15 tyś, Nowak nie ma nic
- Kowalski zapłacił o połowę mniej odsetek niż Nowak- np ok. 600zł/miesiąc mniej, i jeśli sprzedaż nastąpiła np po 10 latach , to po 10 latach mógł odłożyć 72000 lub przez te 10 lat żyć na dużo wyższym poziomie (wakacje, samochód, kino, piwko itd), pozdrawiam :)
- kredytowanie się na 100% i np na 80/90% zdolności
- kredytowanie się z/bez wkładu własnego (Kowalski uskrobał na wkład własny, a Nowak nie)
Zakładając, że Nowak miał 30tyś i nie wydał to i tak w przypadku sprzedaży różnica jest taka, że :
- Kowalski ma 15 tyś, Nowak nie ma nic
- Kowalski zapłacił o połowę mniej odsetek niż Nowak- np ok. 600zł/miesiąc mniej, i jeśli sprzedaż nastąpiła np po 10 latach , to po 10 latach mógł odłożyć 72000 lub przez te 10 lat żyć na dużo wyższym poziomie (wakacje, samochód, kino, piwko itd), pozdrawiam :)
czego chcieć więcej? Dzieci, urlopu, wspólnego niedzielnego obiadu w restauracji, randki z mężem/żoną, kina od czasu do czasu, koncertu, teatru, wyjścia z kolegą/koleżanką na kawę czy piwko, wypadu ze znajomymi na weekend na Mazury czy w góry, fajnej kiecki, dobrych butów, ładnych perfum od czasu do czasu, masażu lub porządnego fryzjera, nowego laptopa bo stary się zepsuł, auta innego niż na LPG, dobrej książki lub filmu na DVD (bo zakładam, że nie kradniemy z sieci), podręczników dla dzieci, wycieczek szkolnych, zajęć dodatkowych dla pociech, no i własnego hobby o czym nikt tu nie wspomina, bo z kredytem to chyba staje się to luksusem.
Mniej więcej ludzie tego jeszcze w życiu potrzebują. Mieszkanie to nie najwyższy i jedyny cel w życiu. Nie zapominaj o tym.
Mniej więcej ludzie tego jeszcze w życiu potrzebują. Mieszkanie to nie najwyższy i jedyny cel w życiu. Nie zapominaj o tym.
A ja miałam trochę odłożonych pieniędzy a resztę dobrałam na kredyt i kupiłam sobie mieszkanie na Wzgórzu Magellana (Gdańsk/Wrzeszcz). Jest to świeżo oddany do użytku apartamentowiec (moje mieszkanie jest na 6 piętrze) i po kilku miesiącach mieszkania muszę powiedzieć że była to jedna z lepszych decyzji jakie podjęłam w życiu. Świetna okolica, mili sąsiedzi, komfortowe mieszkanie. Czego od życia chcieć więcej :) ??