Widok
rece mi opadaja....
->po pierwsze co do orkiestry mi nikt nic nie narzucal kierowniczka wrecz nie chciiala podpisac umowy poki nie uslyszymy osobiscie! Ja bylam slyszalam Pantha Rhei i mi sie podobało ... na temat gustów sie nie dyskutuje..
->po drugie zadzwoncie i sie same zapytajcie ile kosztuje u nich wesele ja dzwonilam i powiedzieli mi 2300 a ja mam na umowe 2100
wiec moze nawt kierowniczka sobie przycina ale co mnie to interesuje jak i tak mam taniej
->po trzecie kwestia ksiedza podstawowa sprawa nie zalatwicie tego przez telefon po drugie nie zalatwicie tego bez licencji i pozwolenia w reku po trzecie to zalezy od tego jak sie z nim dogadacie a tu nikt z forum wam nie pomoze nie ma jakiejs reguły prawda jest taka ze wszystkim mowi ze nie a jednak udzielal tam slubow... musicie to osobiscie dogadac z ksiedzem FORUM nie pomoze!!!
no to tyle
->po pierwsze co do orkiestry mi nikt nic nie narzucal kierowniczka wrecz nie chciiala podpisac umowy poki nie uslyszymy osobiscie! Ja bylam slyszalam Pantha Rhei i mi sie podobało ... na temat gustów sie nie dyskutuje..
->po drugie zadzwoncie i sie same zapytajcie ile kosztuje u nich wesele ja dzwonilam i powiedzieli mi 2300 a ja mam na umowe 2100
wiec moze nawt kierowniczka sobie przycina ale co mnie to interesuje jak i tak mam taniej
->po trzecie kwestia ksiedza podstawowa sprawa nie zalatwicie tego przez telefon po drugie nie zalatwicie tego bez licencji i pozwolenia w reku po trzecie to zalezy od tego jak sie z nim dogadacie a tu nikt z forum wam nie pomoze nie ma jakiejs reguły prawda jest taka ze wszystkim mowi ze nie a jednak udzielal tam slubow... musicie to osobiscie dogadac z ksiedzem FORUM nie pomoze!!!
no to tyle
Dziewczyny, mam tam wesele w czerwcu. Zgadzam się z tym co napisała Anitka - słyszałam oba zespoły na zywo - nie wzięłabym żadnego za darmo. Z resztą i tak wolę DJ-ja. Kierowniczka tak wciska te zespoły, że aż widać, że dlatego, ze ma z tego spory zysk. Ogolnie Pani jest specyficzna, ale mam nadzieje, że jakoś przez to przebrniemy.
Co do ślubu w kapliczne. Jest tak - trzeba mieć zgode od swojego probosza. Jesli jest taka zgoda - to to nie wszystko! My mielismy. Trzeba jeszcze miec zgode księdza z Czapielska na to zeby on (lub nasz proboszcz) udzielił ślubu w kapliczce. A ksiądz z Czapielska powiedział nam jasno - jest zakaz biskupa udzielania jakichkolwiek sakramentow (w tym slubow) poza kościołem. Z tym że krecil przy tym jak nie powiem kto i dość zawile, ale wyraznie dal do zrozumienia ze w zasadzie to... "zadzwoncie do mnie, trzeba to obgadać". Po czym poczulismy sie wyproszeni. Nie chce nam sie szczerze mówiac dawac komus takiemu kase, wiec chyba sobie odpuścimy. Chociaż ślub w takiej kapliczce to by było super.
Może więcej dzięwcząt się wypowie, ktorym udalo sie zalatwić slub w kapliczce.
Co do ślubu w kapliczne. Jest tak - trzeba mieć zgode od swojego probosza. Jesli jest taka zgoda - to to nie wszystko! My mielismy. Trzeba jeszcze miec zgode księdza z Czapielska na to zeby on (lub nasz proboszcz) udzielił ślubu w kapliczce. A ksiądz z Czapielska powiedział nam jasno - jest zakaz biskupa udzielania jakichkolwiek sakramentow (w tym slubow) poza kościołem. Z tym że krecil przy tym jak nie powiem kto i dość zawile, ale wyraznie dal do zrozumienia ze w zasadzie to... "zadzwoncie do mnie, trzeba to obgadać". Po czym poczulismy sie wyproszeni. Nie chce nam sie szczerze mówiac dawac komus takiemu kase, wiec chyba sobie odpuścimy. Chociaż ślub w takiej kapliczce to by było super.
Może więcej dzięwcząt się wypowie, ktorym udalo sie zalatwić slub w kapliczce.
co ty piszesz i straszysz dziewczyny, słyszałam phanta rhei na żywo, gitara perkusja klawisz, co do księdza masz racje - jak mu nie dasz grubej koperty to o ślubie w kapliczce można zapomnieć, co do umowy to podobno kierowniczka się wykręca ale już ja ją przypilnuję, jadę tam w czerwcu i musi podpisać umowę i wszystkie aneksy czyli najważniejsze menu !!!
rozumiem że miałaś tam swoje wesele to może coś nam poradzisz np zespół, napisz co i jak trzeba pilnować i najważniejsze kiedy miałaś swoją uroczystość
rozumiem że miałaś tam swoje wesele to może coś nam poradzisz np zespół, napisz co i jak trzeba pilnować i najważniejsze kiedy miałaś swoją uroczystość
...
Oj panienki wierzycie tej starej wydze jak młode bociany.
Kierowniczka stosuje zasadę, że im mniej wiesz i im mniej się denerwujesz (czyt. ona kłamie) tym lepiej.
Na 2009 można dostać taką samą cenę menu jak ktoś inny zaklepał już na 2010, podobnie można wyciągnąć na 2010 taką samą cenę jak w tym roku. Kwesta negocjacji i na co dacie się nabrać. Żarcie w porządku ale wszystko zależy od nas samych. Jak się czegoś nie przypilnuje to będzie za mało albo nagle zmieni się w coś innego.
Kaplica na miejscu jest tyle warta dla każdego księdza co przeciętna szopa z sianem. Formalności trzeba załatwić w swojej parafii, a ewentualną delegację do udzielenia ślubu może dostać ten z Czapielska (Jodłowna). On też skromny nie jest i posmarować trzeba żeby się specjalnie formalizmami nie przejmował i z natury jest zawsze na nie. Załatwienie tego graniczy z cudem.
Zespół Pantha Rei czy też Pstrąg to dwa walczące ze sobą fatalne zespoły, polecane przez kobitę w zależności od tego, który jej lepiej posmaruje. Oba grają z playbacków, praktycznie nie da się tego słuchać nawet po pijaku, a w ich składach jest jeden muzyk z keyboardem i kilku udających gwiazdy amatorów. Ani jeden ani drugi nie jest wart jakiejkolwiek uwagi ale mają jedną wspólną cechę: duża kasa za gównianą muzykę.
Szefowa wpieprza się we wszystko co tylko można. Jeśli komuś nie zależy jak będzie wyglądać wesele to jest w raju, a jeśli komuś zależy żeby zrobić to po swojemu to będzie miał niezłą przeprawę. Trzeba jej pilnować na każdym kroku lub pozwolić jej wyprawiać swoje teatralne wystawki.
Domki (6-10 osób) można mieć za 250-280zł, a zależy to nie od terminu tylko od nas samych. Są wśród nich lepsze lub gorsze przy czym ja bym to określiła mianem: minimum weselne. Prysznice się trochę rozpadają.
Namiot jest świetny ale na zmianę wykładziny to ja bym nie liczyła przez najbliższe 2 lata.
PODPISUJCIE UMOWĘ! Umawianie się na gębę to głupota! Która z Was kupiłaby samochód za 30tyś. nie podpisując umowy? Wesele to podobna kasa. To jest wymóg bezwzględny, pozwala na zapewnienie minimum tego co potrzebujecie, wszystko co więcej się pojawi w umowie jest na waszą korzyść, a mniej ... oby się nie przytrafiło. Umowa nie służy do tego, żeby wyciągać do romy kary tylko po to, żeby mieć święty spokój w podstawowych sprawach.
Podsumowując, lokalizacja fantastyczna, obsługa i wyszynk w normie, zespół bierzemy z zewnątrz, ślub w kaplicy jak się komu uda, a szefową pilnować jak złodzieja!
Jestem po wszystkim i pomimo tego, że jestem szczęśliwa to inaczej bym to sobie ułożyła, żeby przede wszystkim się nie denerwować i poza tym zaoszczędzić niespodziewanych wydatków.
Kierowniczka stosuje zasadę, że im mniej wiesz i im mniej się denerwujesz (czyt. ona kłamie) tym lepiej.
Na 2009 można dostać taką samą cenę menu jak ktoś inny zaklepał już na 2010, podobnie można wyciągnąć na 2010 taką samą cenę jak w tym roku. Kwesta negocjacji i na co dacie się nabrać. Żarcie w porządku ale wszystko zależy od nas samych. Jak się czegoś nie przypilnuje to będzie za mało albo nagle zmieni się w coś innego.
Kaplica na miejscu jest tyle warta dla każdego księdza co przeciętna szopa z sianem. Formalności trzeba załatwić w swojej parafii, a ewentualną delegację do udzielenia ślubu może dostać ten z Czapielska (Jodłowna). On też skromny nie jest i posmarować trzeba żeby się specjalnie formalizmami nie przejmował i z natury jest zawsze na nie. Załatwienie tego graniczy z cudem.
Zespół Pantha Rei czy też Pstrąg to dwa walczące ze sobą fatalne zespoły, polecane przez kobitę w zależności od tego, który jej lepiej posmaruje. Oba grają z playbacków, praktycznie nie da się tego słuchać nawet po pijaku, a w ich składach jest jeden muzyk z keyboardem i kilku udających gwiazdy amatorów. Ani jeden ani drugi nie jest wart jakiejkolwiek uwagi ale mają jedną wspólną cechę: duża kasa za gównianą muzykę.
Szefowa wpieprza się we wszystko co tylko można. Jeśli komuś nie zależy jak będzie wyglądać wesele to jest w raju, a jeśli komuś zależy żeby zrobić to po swojemu to będzie miał niezłą przeprawę. Trzeba jej pilnować na każdym kroku lub pozwolić jej wyprawiać swoje teatralne wystawki.
Domki (6-10 osób) można mieć za 250-280zł, a zależy to nie od terminu tylko od nas samych. Są wśród nich lepsze lub gorsze przy czym ja bym to określiła mianem: minimum weselne. Prysznice się trochę rozpadają.
Namiot jest świetny ale na zmianę wykładziny to ja bym nie liczyła przez najbliższe 2 lata.
PODPISUJCIE UMOWĘ! Umawianie się na gębę to głupota! Która z Was kupiłaby samochód za 30tyś. nie podpisując umowy? Wesele to podobna kasa. To jest wymóg bezwzględny, pozwala na zapewnienie minimum tego co potrzebujecie, wszystko co więcej się pojawi w umowie jest na waszą korzyść, a mniej ... oby się nie przytrafiło. Umowa nie służy do tego, żeby wyciągać do romy kary tylko po to, żeby mieć święty spokój w podstawowych sprawach.
Podsumowując, lokalizacja fantastyczna, obsługa i wyszynk w normie, zespół bierzemy z zewnątrz, ślub w kaplicy jak się komu uda, a szefową pilnować jak złodzieja!
Jestem po wszystkim i pomimo tego, że jestem szczęśliwa to inaczej bym to sobie ułożyła, żeby przede wszystkim się nie denerwować i poza tym zaoszczędzić niespodziewanych wydatków.
Tak cena nie obejmuje ciast,ale mogę ci powiedziec z emenu naprawde jest dobre(znajomi mówili którzy si tam bawili)można menu pomieszac czyki z tego wiejskiego i weselnego zrobić jedno,co do orkiestry polecała ale ja mam swoja już no i jest napewno tańsza,i gra też fajniee.Widzialam na weselu gdzie grali.
wlasnie mi dala to menu wiejskie dlatego pisze ze takie troche dziwne jedzenie, jesli chodzi o orkiestre to ona mi polecila jeden zespol nie wiem jak sie nazywa ale slyszalam ze poleca Panta rei i ze ten zespol nie ma zbyt dobrej opini. slyszalam to od ludzi ktorzy mieli wesele i slyszeli ta orkiestre. Podobno jest jeszcze jedna u niej nazywa sie jakos Pstrag i podobno jest fajna. A czy trzeba miec jej orkiestre nie mozna miec jakiejs wlasnej. Jesli chodzi o ciasto to tu nie masz racji jest wiele restauracji gdzie w cene jest wliczone ciasto i to naprawde duzo.
ta orkiestra która poleca na prawdę fajnie gra, i na 2009 brała 2500 pewnie cena wzrośnie ale za ta cenę nie dostaniesz 4 facetów - gitara pianino, perkusja. W menu oczywiście że nie ma ciasta, nie spotkałam się żeby w którejkolwiek restauracji w cenę było wliczone ciasto, zawsze w swoim zakresie. Dlaczego piszesz że jedzenie dziwne? Jedno menu jest normalne de volaje sałatki ryz ciepłe potrawy w trakcie, drugie menu wiejskie.
...
a powiedz mi czy w menu ktore ci pokazala dyrektorka jest jakies ciasto bo ja bylam w poniedzialek i dostalam przykladowe menu za 155 zł i nie ma tam ciasta i ogolnie jest jakies dziwne jedzenie. A mam pytanie jesli chodzi o orkiestre czy tez mowila ci ze poleca swoja i wrecz nalegala na nia czy macie jakas swoja wybrana.
bylam dzis w lapinie, kierowniczka luz, mwila ze musi podtemperowac ksiedza zeby nie robil zadnych problemow z tymi slubami, ogolnie wszystko jest oki i da sie zalatwic, menu wyglada pysznie. Mam termin na 12.06.2010 bo inne byly pozajmowane niestety:( Domki w srodku super , czyste i zadbane, lazienka piekna. Naprawde az chce sie brac slub:)