Widok
slub to powazna decyzja i w wielu przypadkach zdarza sie tylko raz w zyciu,wiec uwazam ze takie mysli sa naturalne. na pewno rodzicom by sie zrobilo przykro itd,ale pozniej sami by to przemysleli. a reszta nie ma sie co przejmowac.
ja bym nie odwolala,bo sie juz nie moge doczekac slubu,idealni nie jestesmy, klocimy sie i robimy zapasy czasem hehe,czasem mamy sie dosc, ale ogolnie jest zabawnie i sie kochamy, kto sie czubi ten sie lubi jakos tak to bylo:P
co ma byc to bedzie, a jakbym sie miala tak dokladnie zastanawiac nad kazdym krokiem to bym sie zestarzala, dodam ze jestem strzelcem(jesli ktos sie zna hihi).
moj L zawsze marudzil,ze czemu tego nie robie tak czemu tego tak, a jak poznalismy znajomych ktorzy sa tacy idealni jak on by chcial-babka mu usluguje, kanapeczki,obiadek,piwko,seksik,wszystko na zawolanie jak sluzaca to on sam stwierdzil matko ale to nudne heheh:D:D
ja bym nie odwolala,bo sie juz nie moge doczekac slubu,idealni nie jestesmy, klocimy sie i robimy zapasy czasem hehe,czasem mamy sie dosc, ale ogolnie jest zabawnie i sie kochamy, kto sie czubi ten sie lubi jakos tak to bylo:P
co ma byc to bedzie, a jakbym sie miala tak dokladnie zastanawiac nad kazdym krokiem to bym sie zestarzala, dodam ze jestem strzelcem(jesli ktos sie zna hihi).
moj L zawsze marudzil,ze czemu tego nie robie tak czemu tego tak, a jak poznalismy znajomych ktorzy sa tacy idealni jak on by chcial-babka mu usluguje, kanapeczki,obiadek,piwko,seksik,wszystko na zawolanie jak sluzaca to on sam stwierdzil matko ale to nudne heheh:D:D
loczkis ... nie musimy się zgadzać ... ja poświęciłam bardzo wiele bym mogła być z moim narzeczonym i dzięki Bogu nie miałam i nie mam żadnych wątpliwości ... gdybym je miała, uznałabym to za moją osobistą, ogromną porażkę życiową ... ale to są sprawy, które trzeba przezyć by zrozumieć ...
papilio1@op.pl
dlatego, ze NIE MA zwiazkow idealnych. sa takie, ktorym do tego idealu bardzo blisko, ale nigdy go nie osiagnal. w sumie, to po co?? podobno idealy sa nudne :P watpliwosci przyjda, jezeli nie przed, to po slubie. wiazesz sie z kims na CALE zycie, i jezeli tak jak ja nie uznajesz rozwodow, to kazdy zdrowy psychicznie czlowiek po pewnym czasie zapyta siebie: czy to na pewno ten, czy dobrze robie albo zrobilam? i jesli nawet za chwile sie otrzasnie, i bedzie przekonany ze jednak dobrze wybral bo strasznie sie kochaja, to jednak przez chwilke nad tym pomysli.
ja nie mam wątpliwości
i wcale nie jesteśmy idealnie dopasowani
zdarza się że mój Kamil mnie irytuje denerwuje, ja jego pewnie 100 razy bardziej, mam wtedy ochote go ukatrupić ale nawet w takich chwilach przez myśl mi nie przejdzie żadna wątpliwość
bo nawet czasem gdy go może trochę nie lubię kocham go nad życie i wiem ze tak po prostu jest
i wcale nie jesteśmy idealnie dopasowani
zdarza się że mój Kamil mnie irytuje denerwuje, ja jego pewnie 100 razy bardziej, mam wtedy ochote go ukatrupić ale nawet w takich chwilach przez myśl mi nie przejdzie żadna wątpliwość
bo nawet czasem gdy go może trochę nie lubię kocham go nad życie i wiem ze tak po prostu jest
moja kolezanka odwolala na dwa tygodnie przed. mieszkali razem, i slub wydawal sie naturalna koleja rzeczy. ale wlasnie gdy odebrala suknie slubna na dobre zorientowala sie, ze moze go i na swoj sposob kocha, ale nie tak, jak by chciala. rodzina byla w szoku i musiala sie otrzasnac. ona wyjechala, zeby emocje opadly i zycie potoczylo sie dalej. zreszta na tym wyjezdzie poznala obecnego meza - slub zorganizowali we dwoje, i tym razem obylo sie bez wesela, a rodzina koniec koncow jest szczesliwa, bo widac, ze odzyla i ze sie kochaja.
ja zerwalam zareczyny, ale nie przygotowalismy jeszcze slubu. byl to najkoszmarniejszy okres w moim zyciu. Nielatwo jest kogos skrzywdzic. Z drugiej strony, jak podjelam decyzje, poczulam sie lekko i pewnie . Nadal mam poczucie winy, ale wiem, ze gdybym zostala, zgotowalabym mu i sobie pieklo na ziemii. wowczas slub ciagle odwlekalismy, bo chyba wlasnie sami nie bylismy przekonani. zreszta jak myslalam o chwili w kosciele, to ogarnialo mnie odretwienie.
Teraz kocham i jestem zakochana. Nie mam gwarancji,ze bedziemy sie kochac az po grob, (choc wszystko na to wskazuje ;) ) ale przynajmniej mam pewnosc, ze w dniu slubu bede najszczesliwsza na swiecie. mysle,ze kazda z nas wie, czy kocha, czy jej sie tylko wydaje.
ja zerwalam zareczyny, ale nie przygotowalismy jeszcze slubu. byl to najkoszmarniejszy okres w moim zyciu. Nielatwo jest kogos skrzywdzic. Z drugiej strony, jak podjelam decyzje, poczulam sie lekko i pewnie . Nadal mam poczucie winy, ale wiem, ze gdybym zostala, zgotowalabym mu i sobie pieklo na ziemii. wowczas slub ciagle odwlekalismy, bo chyba wlasnie sami nie bylismy przekonani. zreszta jak myslalam o chwili w kosciele, to ogarnialo mnie odretwienie.
Teraz kocham i jestem zakochana. Nie mam gwarancji,ze bedziemy sie kochac az po grob, (choc wszystko na to wskazuje ;) ) ale przynajmniej mam pewnosc, ze w dniu slubu bede najszczesliwsza na swiecie. mysle,ze kazda z nas wie, czy kocha, czy jej sie tylko wydaje.
ja myślę też, że z moją Mamą by problemu nie było, zawsze była bardzo wyrozumiała. a rodzina - pal licho, że będą gadać, chociaż ciężko by było na pewno, tym bardziej, że podejrzewam, że nie wszyscy by potrafili dyskretnie zrezygnować z dopytywania się... ;)
ale powiem Wam, że ostatnio też o tym myślałam - nie, że chodzi mi po głowie odwołanie, tylko czy bym teraz potrafiła to zrobić, bo chyba jak większość babek mam chwile kryzysów i załamania, huśtawki nastrojów itp. ale tak ostatnio doszłam do wniosku, że chyba teraz, jak już jest tak blisko, nie potrafiałbym ocenić trzeźwo sytuacji... chyba musiałoby się stać coś strasznego, albo kompletnie i nieodwołalnie musialabym czuć, że tego nie chcę. bo inaczej nie zaufałabym swoim nastrojom tak krótko przed, bo ja bardzo wszystko przeżywam i wiem, że w takich okolicznościach nie potrafię już ocenić obiektywnmie sytuacji. w chwilach zwątpienia muszę więc zdać się na to, że świadomie i z przekonaniem zdecydowalam się na ten ślub, przyjęłam oświadczyny i skoro tak postanowiłam, to obecne huśtawki już niczego nie zmienią :)
ale powiem Wam, że ostatnio też o tym myślałam - nie, że chodzi mi po głowie odwołanie, tylko czy bym teraz potrafiła to zrobić, bo chyba jak większość babek mam chwile kryzysów i załamania, huśtawki nastrojów itp. ale tak ostatnio doszłam do wniosku, że chyba teraz, jak już jest tak blisko, nie potrafiałbym ocenić trzeźwo sytuacji... chyba musiałoby się stać coś strasznego, albo kompletnie i nieodwołalnie musialabym czuć, że tego nie chcę. bo inaczej nie zaufałabym swoim nastrojom tak krótko przed, bo ja bardzo wszystko przeżywam i wiem, że w takich okolicznościach nie potrafię już ocenić obiektywnmie sytuacji. w chwilach zwątpienia muszę więc zdać się na to, że świadomie i z przekonaniem zdecydowalam się na ten ślub, przyjęłam oświadczyny i skoro tak postanowiłam, to obecne huśtawki już niczego nie zmienią :)
ja tak dla zartow zapytalam moja mame dwa tygodnie przed slubem, co by bylo gdybym odwolala slub, czy beda bardzo zli. a ona mi na to, ze jezeli tak bym czula, to powinnam odwolac. i nawet jak dzien przed slubem sie okaze, ze to nie TEN, to i tak nic sie nie stanie, bo to MOJA decyzja. Mimo, ze wiedzialam, ze nie odwolam, to milo mi sie zrobilo, ze tak powiedziala.